DRUKUJ

 

Gafy Julki cz.1

Publikacja:

 04-09-13

Autor:

 melissa126
Był piątek 10 maja. W Gimnazjum nr3 klasa 1i przeżywała ostatnią lekcję, którą była historia. Do dzwonka zostało już tylko 15 minut. Mimo to surowa pani Rawiecka nie przestawała monologować o koczowniczym trybie życia człowieka sprzed tysięcy lat. Julia Milkowska w ogóle nie słuchając nauczycielki patrzyła na szkolne boisko. Właśnie ktoś strzelił gola, więc do klasy doszły dzikie odgłosy uradowanych piłkarzy.
-Może teraz sprawdzę czy uważaliście-powiedziała najspokojniej w świecie nauczycielka wyparując ofiarę
Julia tego nie słyszała. Siedziała zamyślona, obserwując grające w palanta dziewczyny z trzeciej klasy.
-A więc Milkowska.
Dziewczyna wyrwała się z zadumy i spojrzała pytająco na nauczycielkę. Ta uśmiechnęła się złośliwie i zapytała:
-Dlaczego ludzie prowadzili koczowniczy tryb życia?
-Eee...No bo oni... nie chcieli ciągle mieszkać w jednym miejscu, bo...było im nudno
-O czym mówiłam całą lekcję? O czym? Czemu znowu nie uważałaś? Niestety muszę postawić ci jedynkę.
Przez głowę Julki przemknęła tylko jedna myśl: brak kieszonkowego. Nie będzie mogła pójść z Martą do kina, czy z Maćkiem na lody.
-Nie! Niech pani tego nie robi-wrzasnęła-Może ja to jakoś odpracuję, czy coś.
-Dobrze, ale to będzie trudne zadanie. Zrób na poniedziałek plakat o sztuce Mezopotamii. Przyda się na kolejne lekcje
-Zgoda-odparła Julia
W tej chwili zadzwonił dzwonek. Myśl o wolnych dniach dodała dziewczynie tyle energii, że wybiegła z klasy i podskoczyła z radości.
-Przyjdziesz do mnie teraz?-zaproponowała Marta
-Nie mogę. Muszę szukać o tej Mezopotamii.
-I tak miałaś szczęście. Z Dawidzką by ci nie uszło. Może poszukamy razem, co? Od wczoraj mam internet.
-To extra!
-Ale Julka pamiętaj, żeby nie mówić Aśce! Zaraz będą do mnie wycieczki przyłazić. Pamiętasz jak założyli internet Monice?
-Pamietam! Biedna Monia. Dostała zakaz wpuszczania koleżanek przez miesiąc.
Dziewczyny szły ulicą Wyszyńskiego. Nagle oczy Marty przytknęły do szyby sklepu Troll. Na wystawię był sweter-marzenie (przynajmniej dla Marty). Znudzona Julka przyglądała się przechodniom. Jej sąsiadka szła z zakupami ubrana w bardzo elegancki czerwony płaszczyk. Jakaś dziewczyna (na oko z pierwszej liceum) była wystrojona w fioletową bluzkę z jaskrawopomarańczowymi rękawami i napisem "Wow!". Właśnie na drugą stronę ulicy przechodził ideał Julki: wysoki brunet o romantycznych, czarnych oczach. Julia pomyślała, że jest dokładnie w jej wieku. Gapiła się na niego aż zniknął za rogiem. Nagle Julię przebudziła Marta:
-Co tak stoisz i gały wywracasz? Jak ci się podoba ten sweter?
-Nie w moim stylu
-Myślałam o sobie. Jak bym w nim wyglądała?
-Może przymierzysz
-Dobra. Głęboki oddech i wchodzimy
-O co ci biega z tym oddechem? Sklep jak sklep tyle, że firmowy
-Ale tam jest mój były
Rzeczywiście! Julka dopiero teraz zajrzała do środka i spostrzegła Marcina-kolegę z podstawówki. Dziewczyny weszły do środka i od razu schowały się za bluzami. Marcin oglądał spodnie.
-Zobacz jaka spódnica!-Marta wyciągnęła coś obrzydliwie żółtego z brązowymi wykończeniami co wyglądało na podartą ścierkę kuchenną przerobioną na spódnicę. Obie zaczęły się śmiać. W końcu Marta znalazła swój wymarzony sweterek. Julia zaczęła rozglądać się za Marcinem, ale nigdzie go nie widziała.
-Wyszedł. Możesz się pokazać.
-Wszystkie przebieralnie są zajęte?-Martunia zrobiła dziwną minę wyrażającą zniecierpliwienie
-Nie! Zobacz! Ta chyba jest wolna-krzyknęła Julka i pociągnęła zasłonę
Oczom dziewczyn ukazał się chłopak w samych gaciach. Marcin! Julka myślała, że zapadnie się pod ziemię i zrobiła się czerwona na twarzy, a Martę zamurowało.
-Cześć dziewczyny!-krzyknął rozbawiony Marcin-Musicie używać takich metod, żeby ze mną pogadać? Marta nie bój żaby! Już się nie gniewam.
-Sorry. Ja myślałam, że tu jest wolne, bo nie zapaliłeś sobie światła. Sorki!-wymówiła Julia i zrobiła się jeszcze bardziej czerwona
-Oki! Wybaczam ci. Ale czy mogłabyś już zasunąć tą zasłonę? Ludzie się gapią!
-Racja-powiedziała speszona Julka
Marta nadal się nie odzywała. Wyglądała jakby się w niej kotłowało i niespodziewanie wybuchnęła śmiechem. Śmiech ten był tak głośny, że wszyscy, ale to wszyscy, którzy byli akurat w sklepie spojrzeli na nią. Przebieralnia obok właśnie się zwolniła i Marta wkroczyła do niej ze swoim swetrem nadal się śmiejąc. Chwile potem Marcin wyszedł i stanął przy Julce.
-Co tam u ciebie?
-E nic takiego. Właśnie idę do Marty.
-Poszłabyś jutro ze mną do kina? Mam dwa bilety. Brat mi załatwił.
-A na co?
-Na Shreka 2
-Extra! Właśnie chciałam to obejrzeć! Ale myślałam, że będą grać w wakacje.
-Jutro jest prapremiera. Mało kto o tym wie, bo kino słabo się ogłasza. Ostatnio dużo forsy włożono w udogodnienia. Wiesz jakie są tam zajefajne fotele?
W tej chwili z przebieralni wyszła Marta. Była chyba zachwycona swoim wyglądem choć wyglądała kiepsko. Sweter wisiał na niej i w dodatku kolory gryzły się z jej cerą .
-Jak wyglądam?-zapytała
-Eee...no wiesz...nie najlepiej-wymamrotała Julka
-No, tak średnio. Kolory ci nie pasują i to chyba za duży rozmiar.
-Naprawdę? No skoro tak-odpowiedziała zawiedziona Martunia i oddała sweter.
-To może już pójdziemy do ciebie, co? Mam mało czasu-Julka trochę się niecierpliwiła
-Przyjdę po ciebie jutro o 16:30. Pamiętaj!-zawołał Marcin i wyszedł
-Julka ty się z nim umówiłaś?
-Zaprosił mnie do kina...
-...jak chłopak. On się w tobie buja skarbie. Nie ma rady.
-Jak kolega! To tylko tyle!
-Akurat!
-To idziemy?
-Dobra, dobra.
Dziewczyny szły chwilę w milczeniu. W końcu dotarły do domu Marty. Kiedy Marta wyszła do toalety, Julka wysłała Maćkowi z ich klasy list w jej imieniu o treści:
"Mój kochany!
Tęsknię za tobą jak żaba za bocianem!
Myślę o tobie w nocy i nad ranem
Myślę, ze jesteś ładny i tak dalej
Ale nie jesteś moim ideałem :P
Twoja Martunia"
Dziewczyny cały czas siedziały w necie i Julii nawet do głowy nie przyszło szukać czegoś o Mezopotamii. Wieczorem wróciła do domu. Rodzice nie byli zdziwieni. Ich córka w każdy piątek wracała późno do domu. Ale ten dzień był dla Julki wyjątkowy. Niedość, że popełniła taką gafę, to jeszcze została zaproszona do kina przez byłego jej najlepszej przyjaciółki. Nie wiedziała co o tym myśleć i przypominając sobie tego przystojnego bruneta, którego widziała na ulicy-zasnęła.

Data:

 dzisiaj :P 13.09. 2004r.

Podpis:

 melissa126

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=9065

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl