DRUKUJ

 

Elita : LOST

Publikacja:

 25-11-30

Autor:

 Tokrasz
ELITA: LOST

Część I – Start

Poranek był chłodny i cichy. Na płycie lotniska wojskowego unosiła się mgła, przysłaniając sylwetki stojących w rzędzie żołnierzy. „Elita” — dziesiątka ludzi, którzy przeszli przez szkolenia, testy i misje, jakich większość nie chciała nawet wspominać. Teraz mieli wyruszyć w kolejną — tajną operację pod kryptonimem „Echo-17”.

Samolot transportowy C-130 stał gotowy do startu. Jego silniki ryczały, a zapach paliwa mieszał się z napięciem, które czuć było w powietrzu. Kuba, dowódca drużyny, stał z rękami skrzyżowanymi na piersi i obserwował swoją ekipę. Każdy miał własny rytuał przed misją — Stefan sprawdzał broń, Daria poprawiała kaburę, a Krzychu żartował, że jak wrócą, to chce tydzień przepustki i nowy materac w koszarach.

— Zbiórka! — krzyknął Kuba. — Wchodzimy na pokład, pełne skupienie. Szczegóły misji poznacie w powietrzu.

Paulina spojrzała na Martę i uśmiechnęła się niepewnie. — Czujesz to? Coś w tym locie mi nie gra…
— Zawsze coś ci nie gra — mruknął Jeżu, zakładając hełm. — To tylko kolejny kurs z punktu A do B.

Drzwi samolotu zamknęły się z głośnym szczękiem. Światło wewnątrz przygasło, gdy maszyna zaczęła kołować. Wibracje silników wypełniły kadłub, a chwilę później wszystko uniosło się w powietrze.

W środku panowała rutyna: przegląd sprzętu, ciche rozmowy, sapanie w słuchawkach. Jednak gdy minęli nad oceanem, coś się zmieniło. Radiostacja zaczęła szumieć, a wskaźniki przy radarze zamigotały na czerwono.

— Dowódco, tracimy łączność — powiedział Wiktor, pochylając się nad panelem. — Wszystkie częstotliwości padły.

Kuba spojrzał na Stefana. — To burza?
— Na radarze czysto — odpowiedział z napięciem. — Ale czuję… coś nie gra.

Wtedy samolot gwałtownie szarpnęło. Cała Elita rzuciła się w fotelach. Zgasło światło, z głośników popłynął przerywany komunikat:

> „Uwaga… awaria silnika… przygotować się do ewakuacji…”


Powietrze przeszył huk eksplozji. Prawy silnik stanął w płomieniach. Przez okno widać było ocean, który z każdą sekundą zbliżał się coraz szybciej.

— PASY! — wrzasnął Kuba. — TRZYMAĆ SIĘ!

Samolot runął w dół. Krzyki, metaliczny zgrzyt, trzask pękającej konstrukcji. Potem — tylko ciemność.



Kiedy Kuba otworzył oczy, usłyszał szum fal. Leżał na piasku, obok wraku, z raną na czole. Wokół porozrzucane skrzynie, dym i ciała.

— HALO! — zawołał zachrypniętym głosem. — Czy ktoś żyje?!

Z dżungli wyłoniła się sylwetka — Stefan, cały w błocie, ciągnący za sobą ranną Darię.
— Mamy kilku żywych — powiedział ciężko. — Ale to nie koniec, Kuba. Zobacz…

Dowódca odwrócił się. W oddali, za linią palm, unosił się dym. Ale nie z ich wraku — z głębi wyspy.

> Elita nie wiedziała jeszcze, że „Echo-17” nie było zwykłą misją. A wyspa, na której się znaleźli, miała swoje własne zasady.

Data:

 Październik 2025

Podpis:

 Tokrasz

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=82724

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl