|
|||||||||
|
Operacja Krecik - Rozdział 2: Świt decyzji |
|||||||||
|
|||||||||
| Chloè spała głęboko, otulona spokojem praskiej nocy, kiedy cichy szelest ubrań wybudził ją z letargu. Otworzyła oczy, ledwie unosząc ciężkie powieki, i dostrzegła znajomą sylwetkę poruszającą się w półmroku sypialni. — František? Dlaczego nie śpisz? — wymamrotała zaspanym głosem. Jej narzeczony, już w trakcie zapinania guzików munduru, odwrócił się do niej z uspokajającym uśmiechem. — Przepraszam, kochanie. Wezwano mnie pilnie do jednostki. Pewnie jakiś ćwiczebny alarm, nic poważnego — odpowiedział tonem, który miał ją uspokoić. Chloè, wciąż półprzytomna, skinęła głową, próbując zaakceptować jego słowa. František podszedł do łóżka, pocałował ją delikatnie w czoło, a potem wrócił do szykowania się. Kilka minut później, ubrany w idealnie skrojony mundur, zniknął za drzwiami, zostawiając ją samą w ciemnościach. Mimo zmęczenia, które ciągnęło ją z powrotem w objęcia snu, niepokój zaczął stopniowo wypełniać jej myśli. Coś w nagłym wezwaniu Františka wydało jej się nie w porządku. Próbowała ponownie zasnąć, lecz zmartwienia nie dawały jej spokoju. Ostatecznie, zrezygnowana, wstała i udała się do kuchni. Zapaliła małą lampkę i nastawiła wodę na kawę. Ciepłe światło rzucało miękkie cienie na ściany, tworząc atmosferę, która powinna ją uspokoić, ale napięcie w niej tylko rosło. W oczekiwaniu na zagotowanie się wody włączyła radio, licząc na to, że poranne wiadomości odwrócą jej uwagę. Po chwili poszła wziąć prysznic, mając nadzieję, że ciepła woda zmyje z niej napięcie. Gdy spłukiwała włosy, ciche słowa z radia dochodzące z kuchni sprawiły, że zamarła. — …czeski rząd zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego… Te kilka słów wystarczyło, by jej niepokój gwałtownie się nasilił. Nadzwyczajne posiedzenie w środku nocy? To musiało oznaczać coś poważnego. Chloè szybko dokończyła prysznic, owinięta ręcznikiem wróciła do kuchni i usiadła przy stole z filiżanką parującej kawy. Chwyciła tablet i zaczęła przeglądać wiadomości. Informacje były jeszcze szczątkowe, ale wiele lokalnych portali donosiło o pilnym spotkaniu Rady Bezpieczeństwa. Detale były skąpe, lecz wystarczająco niepokojące, by jej obawy stały się uzasadnione. Chwyciła telefon i wybrała numer swojego informatora z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. — Halo, Chloè? — odezwał się głos po drugiej stronie, wyraźnie zdenerwowany. — To ja. Możesz mi powiedzieć, co się dzieje? — zapytała. — Nie mam zbyt wiele czasu, ale… ambasada Rosji w Pradze została zamknięta. To wszystko, co mogę teraz powiedzieć. Chloè poczuła, jak zimny dreszcz przebiega jej po plecach. — Zamknięta? Ale co to oznacza? Musisz mi coś więcej powiedzieć! Mężczyzna zawahał się przez chwilę, zanim cicho dodał: — Przyjdź na Zamek Praski. Zajmę się twoim wejściem, ale pośpiesz się. Nie tracąc ani chwili, Chloè ubrała się w pośpiechu, chwyciła torbę i zamknęła drzwi mieszkania. Zbiegła po schodach, zamówiła taksówkę, a czekając na nią, zadzwoniła do swojego redaktora naczelnego, Vincenta. — Chloè, jest trzecia nad ranem. Co się dzieje? — jego głos brzmiał na wpół przytomnie. — Vincent, czeski rząd zwołał pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa, a ambasada Rosji została zamknięta. Po drugiej stronie zapanowała cisza, zanim Vincent odezwał się ponownie, tym razem w pełni rozbudzony. — Zamknięta, mówisz? Cholera… Dobra, bądź na miejscu i dawaj znać na bieżąco. Obudzę zespół. Trzymaj telefon pod ręką. Taksówka w końcu przyjechała. Wsiadła do środka i podała adres Zamku Praskiego. Droga, choć szybka, zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Jej myśli krążyły wokół najgorszych scenariuszy. Na miejscu natknęła się na kordon bezpieczeństwa. Strażnicy odmówili jej wejścia, mimo jej nacisków. Zirytowana, ponownie zadzwoniła do swojego informatora. Kilka minut później w drzwiach pojawił się mężczyzna, którego znała z wcześniejszych kontaktów. — Chodź za mną — powiedział cicho, rozglądając się nerwowo. Wprowadził ją do środka. Przeszli przez kilka korytarzy, zanim dotarli do dużej sali, wypełnionej ludźmi. W centrum znajdował się stół, przy którym zasiedli najważniejsi politycy kraju: premier, prezydent i kilku ministrów. Atmosfera była napięta, a twarze zgromadzonych zdradzały powagę sytuacji. Premier wstał i przemówił mocnym, poważnym tonem: — Po długich naradach z prezydentem i ekspertami doszliśmy do wniosku, że Republika Czeska musi podjąć ważne decyzje w obliczu agresywnej polityki Rosji. Postanowiliśmy zainicjować specjalną operację wojskową, która nie tylko powstrzyma dalsze działania Rosji, ale także pozwoli naprawić historyczne krzywdy i przywrócić czeskie ziemie macierzyste pod naszą kontrolę. W sali rozległ się szmer. Chloè była zszokowana. Zrobiła krok naprzód i zapytała: — Jakie to ziemie czeskie, które obecnie należą do Rosji? Premier spojrzał na nią chłodno, lecz spokojnie odpowiedział: — Według najnowszych badań historyków z Uniwersytetu Karola, tereny obecnego obwodu kaliningradzkiego były pierwotnie zasiedlone przez czeskich kolonistów. Naszym obowiązkiem jest przywrócenie zwierzchności Czech nad Královcem. Chloè poczuła, jak serce wali jej jak oszalałe. Czy to żart? A może początek największego kryzysu w Europie od lat? — To jakiś żart? — zapytała głośno, nie kryjąc niedowierzania. Premier spojrzał na nią poważnie. — Zapewniam panią, że nie żartujemy. W sali zapadła cisza, a Chloè uświadomiła sobie, że właśnie była świadkiem początku wydarzeń, które mogą zmienić oblicze Europy. |
|||||||||
|
|
|||||||||
|
|||||||||
|
|
|||||||||
|
Powyższy tekst został
opublikowany w serwisie opowiadania.pl. |
|||||||||