DRUKUJ

 

Lexi

Publikacja:

 24-04-17

Autor:

 DanielWilk
SZPITAL



Obudził się w szpitalnym łóżku.Chyba nie było dobrze. Byl cały obolały.
Po chwili przyszedł doktor z lekarką.
Miny mięli nietęgie.
-Proszę Pana,stan jest poważny...bardzo poważny…
-Doktorze,czy to może już….
Lekarze nie odpowiedzieli ,popatrzyli na siebie i wyszli z sali.

Leżał otępiały przez kilka godzin. Wlaściwie o niczym nie myślał.
A więc to już ostatki- pomyślał…

I wtedy do sali weszła ona,to znaczy żona.Elegancko ubrana,w ręce trzymała torbę z czekoladkami dla pielęgniarek i jakieś owoce dla niego.

-Dzień dobry -powiedziała do wspołspaczy z sali i podeszła do niego.
-Nie mogłam znaleźć lekarza,czekałam przy gabinecie z 10 min...Potem jeszcze raz podejdę.
Jak w ogóle się dziś czujesz? spytała

- Tyle razy ci mówiłam,zmień te swoje nawyki żywieniowe,odstaw to świństwo….
Powinieneś też więcej ćwiczyć…
A w niego chyba właśnie coś wstąpiło.
-Daj mi spokój! Idź stąd!Chcę trochę spokoju,chcę odpocząć...od ciebie….
Nie potrzebuje twoich odwiedzin
Ona stanęła jak wryta...Jeszcze go takiego nie widziała ani nie słyszala.
A on dalej ciągnął nie zrażony.
-Idź już do tej swojej roboty,idź sprzątać chałupę!Jedź do mamusi…
Do wszystkiego się wiecznie musiałaś wtrącać,chociaż nie miałaś pojęcia ...i te pretensje o byle gówno….
Ale ona już tego nie słyszała...wybiegła trzaskając drzwiami.

-Ale jej wygarnąłeś..powiedział gość z sąsiedniego łóżka..
- Ja bym tak chyba nie dał rady - powiedział 2gi gościu z sali.
-Wiecie,przynajmniej w obliczu nadchodzącego końca trzeba zachować prawdziwą godność.


Tak,tak,- masz rację -
mówili goście z sali…

-Dawno jej to chciałem powiedzieć, całe długie lata słuchałem tego jej czepiania,tych pretensji tych krytyk…..Ulżyło mi…..
Ale co będzie jeśli to jeszcze nie koniec ?...
-Ale jak ten pieprzony doktorek wyciągnie mnie z tego i wyjdę ze szpitala do domu,to nie chciałbym być w swojej skórze…... to jędza mnie zajebie ...
-No to przecież tak chciałeś…
-No tak,myślałem ,ze umieram więc jej wreszcie wygarnę .Ale nie pomyślałem ,że mogą mnie wyleczyć .Wtedy wrócę do niej i….lepiej nie myśleć….


Kilka dni później

Na szczęście czarny scenariusz się nie spełnił i doktorek go nie wyratował. Zmarł nad ranem.

Jednak życie często płata figle.
Szczególny smaczek jest wówczas ,gdy te figle płata życie pozagrobowe.
Otóż okazało się że istnieje życie po życiu i nasz nieszczęsny szczęśliwiec trafil przed oblicze Sądu Ostatecznego.
Sąd podsumował jego życie i wymierzył mu sprawiedliwość.
Jak usłyszał wyrok to aż mu kapcie spadły i wszystkie członki zesztywniały(no,prawie wszystkie)

Po dłuższym czasie ,gdy nie tylko nie mógł mówić ale nawet nie mógł myśleć odzyskał odrobinę nadziei....
-Nie poddam się tak łatwo.W każdym systemie jest droga odwoławcza a poza tym ci sędziowie mogli zostać nieprawidłowo obsadzeni. To przecież mogli być zwykli dublerzy tworzący Neo Sąd….
Nie uznam ich wyroku….
Skąd mam wiedzieć :
czy sąd ostateczny jest sądem w rozumieniu kodeksu królestwa pozagroboweg?,czy sędziowie są prawidłowo obsadzeni i czy naprawdę trzeba stosowac jego neo-wyroki?

Data:

 2024

Podpis:

 Daniel Wilk

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=82382

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl