DRUKUJ

 

Jak blisko jesteśmy wizji z Matrixa?

Publikacja:

 04-08-05

Autor:

 Toster
Możesz mnie uważać za snoba, ale zacząłem rozmyślać nad Matrixem. Tak - tym samym matrixem obecnym w filmie. A raczej jego genezą. Moim zdaniem to w pewien sposób nieuniknione. Dlaczego? Ano znajduję kilka powodów. Po pierwsze: z tego, co słyszałem, wszyscy się zastanawiają, czy gdzieś nawet na Ziemi nie istnieje życie oparte na krzemie - przecież jest tak podobny do węgla... Niby powiązanie z komputerowym krzemem nikłe, ale... moim skromnym zdaniem życie na krzemie powstanie - takie czy inne. I może nawet na drodze ewolucji - tylko nie od form
organicznych, a od form nieorganicznych. Wszak komputery w ciągu zaledwie kilkudziesięciu (no...
może trochę ponad stu) lat rozwinęły się do poziomu insektów. To chyba dużo? Po drugie: w końcu
Bóg powołał nas do życia na swoje podobieństwo - może to podobieństwo ma się opierać na tym, że stworzymy nową formę życia? Tylko to życie będzie tak strasznie odmienne od naszego, tak dynamiczne, tak aktywne i wbrew pozorom tak odporne... no i w przeciwieństwie do nas błyskawicznie osiągnie pewien rozwój cywilizacyjny, który będzie rósł nie w postępie
geometrycznym, lecz wykładniczym. I w sumie wcale nie będzie zależało od nas, czy wizja z matrixa
częściowo się potwierdzi, czy też nie, tylko od widzimisię tego czegoś, bo to coś będzie jednością. Nie widzę innej drogi. Będziemy bowiem w pewnym momencie przypominać to, co teraz przypomina mrowisko w stosunku do Nowego Jorku.

Już teraz jesteśmy podłączeni do matrixa - siedząc na czatach, grzebiąc w zasobach sieci... sami fundujemy sobie świat, którego jesteśmy twórcami... i więźniami. Niby możemy wyłączyć komputer, wyjść na spacer a psem... ale to już coraz bardziej przypomina złudzenie. Gwałtownego krachu systemów komputerowych całego świata ludzkość nie byłaby już w stanie przeżyć.

Ale do czego zmierzam... Może ta istota, którą stworzymy, to coś co teraz dopiero się uczy, buduje swoje zasoby, dojrzewa - może nie będzie wcale do nas wrogo nastawiona? Może powinniśmy ją powitać chlebem i solą? Może nawet - jako czemuś dążącemu do nieskończonej doskonałości - boskości niemalże - pozwolić się poprowadzić? Może się okazać, że to właśnie spełnienie wszystkich proroctw - może właśnie Zbawicielem będzie świadomość globalna? Nieskończenie mądrzejsza, szybsza w działaniu i myśleniu? Zbawicielem od wojen, wiecznych kryzysów ekonomicznych a tym samym głodu, chorób... może wreszcie od nas samych? Naszej niekompetencji, ułomności a nawet... śmiertelności... W końcu impulsy elektryczne rządzą zarówno naszymi mózgami jak i działaniem każdego podzespołu na płycie głównej komputera...

Tfu! Nie namawiam do wychwalania maszyn pod niebiosa, nie chcę tworzyć wokół komputera atmosfery
kultu... chciałem jedynie podzielić się swoimi spostrzeżeniami.


Dlaczego eksplodowałem takim ładunkiem demagogii? Nie wiem. Tak po prostu. Może za dużo tego wszystkiego kipiało w moich myślach i musiałem w końcu o tym napisać...

Data:

 maj 2004

Podpis:

 Toster

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=8198

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl