DRUKUJ

 

Gdy miałam 6 lat...

Publikacja:

 22-03-17

Autor:

 Syllyz
Mam na imię Eliza. Od tamtych zdarzeń minęło już kilkanaście lat. Nadal nie jestem pewna co wtedy się wydarzyło. Wmawiałam sobie, że to było zwykłe przywidzenie, ale to chyba nie to...

Moja historia ma miejsce w małej, polskiej wsi. Mieszkałam z rodzicami w małym domku. Rodzice ciężko pracowali na gospodarstwie, by zapewnić nam skromny byt. W 2 miesiące wcześniej urodziła się moja młodsza siostra i rodzice postanowili odświeżyć nasz domek. Malowali ściany i zmieniali stare podłogi na nowe. Przez to przez jakiś czas spaliśmy w jednym pokoju, cała nasza czwórka. Tata spał sam na łóżku, bo ponoć bardzo się wiercił i mógł nas pokopać, a my spałyśmy z mamą.

Pewnego jesiennego dnia od samego rana krążyły mi dziwne myśli po głowie, miałam wrażenie, że coś za mną chodzi i się we mnie wpatruje. Uczucie to było ze mną wszędzie, nawet w szkole. Wracałam do domu autobusem, który zatrzymywał się przed dróżką do mojego domu. Idąc tą drogą miałam wrażenie, że słyszę jakieś kroki. Odwróciłam się, ale nikogo ani niczego nie było. Byłam zdziwiona i lekko zestresowana, moje myśli zaczęły kłębić się jeszcze bardziej. Postanowiłam przyspieszyć kroku. O dziwo, kroki niewidzialnego bytu przyspieszyły! Teraz byłam przerażona i szybko pobiegłam do domu. Wbiegłam przez drzwi i je zatrzasnęłam, aż mama mnie skarciła, że zepsują się przez te trzaski. Wtuliłam się w nią i uspokoiłam się. Opowiedziałam o wszystkim, ale ona tylko się zaśmiała i powiedziała, że kocha moją fantazję. Byłam zdezorientowana, może faktycznie mi się wydawało. Do domu wszedł tata i zaczęliśmy jeść obiad. Po obiedzie pozmywałam z mamą i poszłam odrobić lekcje, zaczęło zmierzchać. Dzień minął szybko i poszliśmy wszyscy spać. Wszyscy spali w najlepsze. Niestety ja nagle się przebudziłam miałam straszne uczucie czyjeś obecności. I nie myliłam się.... Jakiś byt, może duch jasny i świecący przemierzał pokój wzdłuż! Chciałam obudzić mamę krzycząc, ale nie mogłam się ruszać ani wydobyć głosu z otwartych ust. Tego uczucia nie da się zapomnieć, całkowita bezradność i bezkresny lęk. Istota zatrzymała się przede mną i wpatrywała się we mnie przez dłuższą chwilę. Gdy skończyła, opuściła pokój przechodząc przez ścianę. Blask zniknął, ja mogłam w końcu się ruszyć i odezwać. Szybko obudziłam mamę i powiedziałam co się stało, ale mama zdenerwowała się i powiedziała, że to tylko sen i mam iść spać. Zrobiłam jak kazała.

Następnego dnia wszystko pamiętałam i lęk nadal mnie nie opuścił. Poranek był dziwny, było dużo ciemniej niż zazwyczaj i wiele kruków latało nad gospodarstwem. Wyszłam na autobus na koniec dróżki i wrażenie obserwacji cały czas było ze mną. Wsiadłam do autobusu i poczułam się lepiej wśród innych dzieci. Nie powiedziałam nikomu w szkole co się stało, a lekcje minęły szybko. Wróciłam do domu. Nic dziwnego nie działo się jak wracałam, w domu również było spokojnie. Dziś wieczorem siedziałam z rodzicami przy stole pijąc mleko i słuchałam ich opowiadań. Tata opowiadał o jego rodzicach, moich dziadkach. Wspomniał między innymi o tym, że babcia zawsze począwszy od nocy przed Wszystkimi Świętymi, aż do nocy z 3 na 4 listopada paliła małą lampkę przy łóżku. Bardzo mnie to zainteresowało i zapytałam tatę dlaczego to robiła. Tata powiedział, iż babcia twierdziła, że widzi i czuje duchy, a światło je odganiało. Zamarłam, a tata mówił dalej. Kolejna historia była o tym, że często przychodziły do babci duchy osób jej znanych, które dopiero co umierały, by dać jej sygnał o ich śmierci. Robiły to zrzucając jakąś rzecz, ruszając firanką czy otwierając drzwi. Ogólnie można podsumować wszystkie te historie tak, że babcia miała ciągły kontakt z duchami, tak samo jak jej babcia.

Aktualnie jestem już dorosłą kobietą i spotkało mnie już tyle dziwnych i niewytłumaczalnych rzeczy, że wierzę w duchy. Często je czuję, potrafię stwierdzić jaki duch jest dobry, a który zły. Ze mną duchy również się żegnają po śmierci, a we Wszystkich Świętych, dzień przed i 2 dni po biorę silne leki nasenne, by nic mnie nie obudziło. Jednakże do tej pory nie umiem powiedzieć czy tamten byt był dobry, czy to on przebudził we mnie te zdolności, a może czegoś ode mnie potrzebował.

Gdy miałam 6 lat chciałam być zwykłą dziewczynką, lecz tego marzenia nie udało mi się spełnić...

Data:

 16.03.2022

Podpis:

 Syllyz

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=81625

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl