DRUKUJ

 

Mój dziadek miał pecha

Publikacja:

 21-03-17

Autor:

 szekspir
Mój dziadek miał pecha.
Urodził się w 1904 roku, na dziesięć lat przed wybuchem wojny światowej, w czasach względnego dobrobytu. Starzy ludzie później długo wspominali, że za cara było dobrze. Jest to jak najbardziej uzasadnione historycznie. W Europie panowało przeświadczenie, że wynaleziono najlepszy system rządów, stabilny, stwarzający warunki do rozwoju. Były to czasy pierwszej globalizacji i nieznanego wcześniej postępu, czasy odkryć naukowych, rewolucji przemysłowej i niespotykanego dotychczas wzrostu demograficznego, czasy Europy eksploatującej zamorskie kolonie. Stabilizacja, która nastąpiła po wojnach napoleońskich i konferencji w Wiedniu wydawała się trwać w najlepsze, nikt nie wierzył w wojnę między Niemcami i Anglosasami ze względu na chociażby olbrzymie obroty handlowe między nimi. Jednak systemy walą się często w sposób lawinowy i z pozoru bez uprzedzenia tak jak na przykład sowiecki komunizm w końcu lat osiemdziesiątych.
Kiedy dziadek miał dziesięć lat rozpoczęła się pierwsza wojna światowa. Rozmiar tej katastrofy humanitarnej został zatarty w zbiorowej pamięci przez okropności drugiej wojny światowej, której lądowe epicentrum ponownie najbardziej dotknęło polskie ziemie. PKB z 1913 roku na ziemiach polskich zostało wyrównane dopiero w 1938 roku, na chwilę przed kolejną klęską. W międzyczasie nastąpiły epidemie grypy hiszpańskiej i tyfusu, wojna sowiecka, hiperinflacja, kryzys światowy i polsko-niemiecka wojna celna, wszystko w integrującym się po rozbiorach i prześladowaniach kraju. Kiedy zakończyła się wreszcie sowiecka okupacja i do władzy doszedł ten sukinsyn Gomułka, dopiero wtedy mój skołowany dziadek zaczął odczuwać poprawę ekonomiczną. Miał wtedy czterdzieści kilka lat i uważał narzekania za nieuzasadnione. Mało kto pamiętał jeszcze wtedy czas sprzed pierwszej wojny światowej, a jeżeli nawet, to był już bardzo stary i kierując się instynktem przetrwania nic nie mówił, żeby nie narazić się komunistycznemu reżimowi. Dziadek żył jeszcze ponad 30 lat i z optymizmem obserwował rozwój i poprawę jakości życia. Wyraźnie to pamiętam, chociaż miałem zaledwie dziewięć lat, kiedy zmarł w 1983 roku.
W obecnej chwili jak najbardziej zasadne jest pytanie czy nie stoimy na progu podobnego pasma nieszczęść jaki ogarnął świat w pierwszej połowie XX wieku. Napięcie strukturalne, które pojawiło się między rosnącymi gospodarczo Chinami i relatywnie słabnącymi Stanami Zjednoczonymi doprowadziło do rozchwiania politycznego systemu światowego. Za nami jest już kryzys roku 2008, wojna na Ukrainie, osłabienie instytucji międzynarodowego bezpieczeństwa jakim jest NATO, zatrzymanie ekspansji UE – są to najprawdopodobniej dopiero zapowiedzi poważnych zmian. Trwająca pandemia Sars II ujawnia istniejące napięcia międzynarodowe widoczne już nawet dla przeciętnych konsumentów wiadomości w mediach.
Historia toczy się wieloletnimi etapami względnej stabilizacji poprzedzielanymi burzliwymi okresami powtórnego ustalania równowagi w systemie światowym. Ponad dwieście lat temu były to wojny napoleońskie, sto lat temu wojna domowa w Europie, którą wygrały USA i Sowieci, teraz wchodzimy w okres konfrontacji amerykańsko-chińskiej. Ponad trzydzieści lat temu również miała miejsce znacząca przemiana geopolityczna związana z upadkiem imperium sowieckiego, która przebiegła stosunkowo łagodnie. Nie wiem czy wynikało to z groźby uruchomienia potencjałów nuklearnych, ważniejsze jest, że nie wywołało kolejnego Armagedonu na polskich ziemiach.
Wielkie przemiany geopolityczne kształtują warunki naszego życia. Przejście Polski do systemu atlantyckiego przed trzydziestu laty zmieniło zasadniczo warunki dla wielu z nas. Mój ojciec jako producent żywności raczej na tym nie skorzystał, we wschodnim systemie kontynentalnym wiodło mu się ekonomicznie względnie lepiej, choć udział w globalizacji i korzystanie z dobrodziejstw Zachodu na pewno podniosło bezwzględnie jego jakość życia. Deindustrializacja dała również szansę środowisku naturalnemu na poprawę. Ja także wykorzystałem szansę – w porę nauczyłem się języka angielskiego, co stało się dla mnie źródłem utrzymania - mogę już chyba powiedzieć, że na całe życie.
Dzisiaj wiemy już jak w połowie lat osiemdziesiątych ówczesna tzw. nomenklatura przygotowywała się na zbliżające się geopolityczne przemiany, chociaż większość społeczeństwa nie zdawała sobie sprawy z sytuacji. (Jakże żałosna wydaje się twierdzenie L. Wałęsy, że to on był personalną przyczyną przemian geopolitycznych.) Te kilka najbardziej oczywistych faktów powinno nam uświadomić wagę dostosowania się do zmieniających się warunków wielkich sił polityki/historii. Oczywiście robimy to na bieżąco, często zupełnie nieświadomie, ale lepiej obierać właściwe kierunki niż niewłaściwe i lepiej raczej wcześniej niż później.
Na przykład brat dziadka wcześnie postawił na złego konia, w dodatku zagrał va banque angażując się w walkę partyzancką już w 1943 roku. Nie skorzystał z oportunistycznej rady brata i zginął tragicznie. Jeżeli liczył na zajęcie Polski przez wojska amerykańskie, to grubo się przeliczył. Jeżeli liczył na skuteczność planu Burza – wykazał się naiwnością. Jeżeli chciał pomóc w odzyskaniu niepodległej Polski i przeżyć przygodę, to nie przeżył.
A ja teraz co? Jak mam zachować się w przyszłości, w której może dojść do inflacji/hiperinflacji, kryzysu, wojny rosyjsko- polskiej/NATO, przeciągającej się epidemii Sars II, ograniczenia wolności osobistych czy roli Kościoła, likwidacji gotówki, gospodarczej ekspansji Chin a może nawet formalnej utraty niepodległości przez Polskę? Najbardziej pewne wydaje mi się, że kiedy tuman zawieruchy opadnie, wyłoni się z niego jakiś kolejny sukinsyn, na fali nowej stabilizacji geopolitycznej wytworzy nowy żel światopoglądowy i wtedy powiemy jak mój dziadek, że nadeszły lepsze czasy. Tylko czy ja tego jeszcze doczekam?

Data:

 2021

Podpis:

 szekspir

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=81461

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl