DRUKUJ

 

Opowieści na dobranoc: Łowca i Zwierzyna

Publikacja:

 21-03-17

Autor:

 Marcel94
Uciekaj! Uciekaj! Krzyczała w głowie biegnąc najszybciej jak zdoła przed siebie. Mijała kolejne drzewa cały czas czując oddech tego który ją goni, tego który ją uwięził, torturował fizycznie i psychicznie. Zaplątała się w jakieś pędy, przewróciła się kując sobie rękę o kolce tarniny. Nie! Nie! Nie! Nie mogła zwolnić, usłyszała trzask. Obejrzała się odruchowo za siebie, w oddali mrokach dostrzegła jego sylwetkę. Poderwała się i ruszyła dalej, zaczynało jej brakować tchu a serce waliło młotem, nie myślała, pomimo wszystko parła naprzód. Nie patrzała dokąd biegnie, kierowała się tam gdzie była wolna przestrzeń między drzewami. Robiło się coraz ciemniej przez co coraz trudniej było jej się poruszać. Nie mogła dalej biec, szła po omacku jak najdalej, wciąż czuła bliskość tego który ją gonił. Potknęła się o coś twardego przewracając się, ręka ją piekła. Wpatrywała się w nią dostrzegając czerwień krwi. Zerwał się nagły wiatr choć przed chwilą było cicho. Spojrzała w górę, nad nią rozciągało się gwieździste niebo. Wiatr jak nagle się zerwał tak szybko ustał a dookoła niej zaczęła kłębić się gęsta mgła. Spojrzała odruchowo pod nogi, rozejrzała się wokół siebie, dopiera teraz zobaczyła, że stoi na okrągłym głazie. Po jej plecach przeszedł dreszcz, przez gęstą mgłę nie mogła nawet dostrzec drzew. Wokół niej zrobiło się niewytłumaczalnie jasno dookoła panowała świetlista aura. Usłyszała szepty w swojej głowie, panicznie zaczęła się rozglądać, nie mogła zrobić kroku coś nie pozwalało jej się ruszyć. Głosy były niezrozumiałe, stawały się coraz głośniejsze aż zaczynały być nie do zniesienia. Zakryła uszy co w najmniejszym stopniu nie pomogło. Padła na kolana trzymając się za głowę. Poczuła uderzenie w pierś które ją przewróciło. Leżała na zimnym kamieniu, choć czuła w sobie gorąc. Znów usłyszała szept tym razem był zrozumiały. „Teraz jesteśmy razem, od teraz to my jesteśmy Łowcą a ten las jest naszym domem”. Z trudem wstała, chwiała się na nogach jakby uczyła chodzić się na nowo. Zobaczyła przed sobą swojego oprawcę który zamachnął się ręką żeby ją uderzyć. Wtedy coś się w niej przebudziło. Zatrzymała rękę napastnika chwytając ją w nadgarstku i wykręcając. Mężczyzna wygiął się z bólu, w końcu puściła jego rękę odpychając go do tyłu. Spojrzał na nią zszokowany a na jego twarzy malowało się przerażenie. Jej oczy płonęły, błyszczały zielenią przebijając się przez mrok. „Uciekaj króliczku” wypowiedziała głosem który jeszcze bardziej rozniecił grozę w mężczyźnie, zerwał się w ucieczkę. „ Łowy czas zacząć” usłyszała w głowie, nie była już pewna czy ten głos należał do niej czy do kogoś innego. Czuła w sobie niewyobrażalną siłę a noc nie wydawała się już tak ciemna, widziała doskonale gdzie ma podążać, czuła jego odór który się za nim ciągnął. Ruszyła za nim.

Data:

 21-03-10

Podpis:

 The Author

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=81460

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl