DRUKUJ

 

Jestem straconym uczuciem Jack'a

Publikacja:

 17-11-29

Autor:

 Bejtmen
Spotkali się, dość nieoczekiwanie, tylko wzrokiem. Stanęli naprzeciwko siebie. Jack chciał stamtąd jak najszybciej uciec, ale jej wzrok mu nie pozwalał. Oczekiwała wyjaśnień, choćby najbardziej błahych, jakichkolwiek. On nie chciał znowu się rozsypywać, wiedział, ile kosztuje powrót do pierwotnej formy.
-Dlaczego już się nie odzywasz? - zapytała.
-A dlaczego miałbym? - odburknął, chcąc mieć tę rozmowę jak najszybciej za sobą.
-Jeśli nie chcesz, to nie musisz. Myślałam, że jesteśmy kumplami, albo przynajmniej nimi zostaniemy.
Jack nie wiedział, co na to odpowiedzieć. Przecież zdawał sobie sprawę, że nie powinien liczyć na coś więcej. Dużo wcześniej dała mu to do zrozumienia. Milczał więc. Ona ponownie przerwała zgryźliwą ciszę.
-Ostatnio jak wychodziliśmy, było fajnie, nie?
-Idealnie. - stwierdził, a na jego ustach pojawił się niewymuszony uśmiech.
-Myślałam, że jeszcze kiedyś to powtórzymy, a ty nagle przestałeś się odzywać.
Patrzyła na niego znacząco, oczekując odpowiedzi na niezadane pytanie.
-Co mam ci teraz powiedzieć? Wolisz usłyszeć prawdę, po której mnie znienawidzisz? Czy po prostu możemy uznać, że nasza znajomość nigdy się nie wydarzyła?
-Wolałabym prawdę. - powiedziała z przekonaniem.
Jack zaśmiał się i pokręcił przecząco głową. Patrzył na swoje buty albo na budynki obok. Patrzył na pustkę, która ich otaczała, tylko nie na nią. Zaczął jąkliwie.
-Wiesz... Chciałem kogoś poznać. Ty wydawałaś mi się jedyną interesującą osobą z tego środowiska. W ogóle nie myślałem, że będziesz chciała ze mną rozmawiać. I właśnie zwykła rozmowa z tobą była czymś niezwykle przyjemnym. Wtedy w ogóle nie byłem smutny, co dawno mi się nie zdarzyło.
Co jakiś czas robił przerwy, aby dokładnie zastanowić się nad tym, co chce powiedzieć. Myślał nad każdym słowem. Ona tylko stała i słuchając go, starała się patrzeć mu w oczy, dając czas.
-Wiem, że powiedziałaś, że z nim jesteś, ale wtedy mi to nie przeszkadzało. Nawet przez chwilę myślałem, że to żart. Po naszym wspólnym wyjściu coś we mnie pękło. Dawno nie przeżyłem z kimś tak wspaniale spędzonego czasu. Dawno z nikim nie dzieliłem mojego czasu tak osobiście. I wtedy zdałem sobie sprawę, że zacznę za tęsknić. Za tobą. Za spędzaniem czasu z tobą. I już wiedziałem, byłem pewny. Zwykła znajomość mi nie wystarczy. Z czasem utonę w tym po uszy, a ty mnie nie uratujesz. Ja będę oczekiwał czegoś więcej, a ty nie będziesz mogła mi tego dać.
Zatrzymał się słowem, by otrzeć łzy. Dopiero teraz patrzył jej w oczy.
-Uznałem, że tak będzie lepiej. Zakończyć to jak najwcześniej. Mógłbym nie przeżyć już kolejnego rozczarowania. A wiem, że ty jesteś teraz szczęśliwa i to dodaje mi lekkiej otuchy. Przepraszam, nie chciałem, żeby tak wyszło.
Na koniec dodał tylko:
-Zazdroszczę mu, wiesz?
Popatrzył na nią raz jeszcze. Chciał zapamiętać ten widok na zawsze. Może w głębi duszy czekał jeszcze na odpowiedź. Może myślał, że choć raz szczęśliwe filmowe zakończenie przeniknie do rzeczywistości. Uśmiechnął się więc szczerze. Popatrzył jej głęboko w oczy i w ułamku sekundy zniknął. Rozpadł się na milion drobnych kawałeczków.

Data:

 29-11-17

Podpis:

 a bejtmen story

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80813

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl