DRUKUJ

 

Wszystkie odcienie uczuć.

Publikacja:

 15-12-26

Autor:

 BarbaraMegan
Prolog
08-07-2015 (środa)
-Nie mogę albo nie chcę z Tobą gadać. Po sygnale wiesz co robić. (piip)
-Ehmm... Kate wiem, że znowu zawaliłam przepraszam... Po prostu... No wiesz... To nie tak, że nie chcę tylko ciągle brakuję mi czasu na nasze spotkania. Tęsknię za Tobą i na prawdę żałuję, że trzeci raz je odwołuję. Nie gniewaj się na mnie. A teraz poczekam tu sobie na twój telefon może mi się poszczęści i oddzwonisz. Buziaki.
Liv zaledwie włożyła komórkę do kieszeni swoich szortów a telefon zaczął wygrywać dobrze znaną jej melodię (Jimmy Buffett - If you like Pina Colada)
-Wiedziałam, że nie możesz się na mnie gniewać , no bynajmniej nie za długo.
-Masz szczęście farciaro, że jestem dziś w dobrym nastroju.
-Odwdzięczę się z nawiązką
-Trzymam za słowo. A teraz mów czy dobrze myślę, iż siedzisz w pracy? Tylko się nie wykręcaj już dawno powinnaś skończyć i siedzieć u mnie popijając margharitę i opowiadając o wszystkim i o niczym
-Trafiony...
-Olivio Anno Mills!
-Ciii proszę Kate wiesz jak jest -nie skończyła gdyż przyjaciółka wbiła się w słowo
-Tak wiem i to doskonale, i zaraz Ci to wszystko wyłożę, a ty mnie moja droga wysłuchasz! -powiedziała podniesionym tonem -Skończyłaś sprzątać i odwalasz dodatkową robotę za jakiegoś dupka który nie potrafi ogarnąć sam tej całej sterty dokumentów, których przybywa z dnia na dzień, a najgorsze, że za te twoje dobre chęci możesz stracić pracę wiesz Słońce jak to może zostać przyjęte gdy ktoś cię na tym przyłapie? A jeśli nie to ci to wyłożę! Bo to będzie wzięte za szpiegostwo a takie sprawy podlegają już nie tylko dyscyplinarce. Może być jeszcze tak, że nikt się o niczym nie dowie a jakaś lalunia zgarnia pochwały za ciebie i dostaje sowitą premię a także jest wychwalana pod niebiosa za to jak szybko i wspaniale ogarnia sytuację.
-Oj Kathrine wiem o co ci chodzi
-To zawijaj swój chudy tyłek do mnie
-Skończę już to co zaczęłam... -powiedziała do przyjaciółki przymilnie - wiesz jak nie lubię niedokończonych spraw
-Livi jest środa i powinnaś teraz być jak co tydzień u mnie, siedzieć na kanapie i odpoczywać, a nie widzę cię już od trzech tygodni... na boga jest już 23:06!! Czy Ty w ogóle nie sypiasz?!
-Dobra obiecuję, że jeszcze tylko do końca tygodnia będę się angażować w moje dodatkowe tajne zadanie i na tym koniec, nie będzie już dobrego krasnoludka który tak bardzo lubi pomagać -roześmiała się przez co i rozbawiła Kate
-Trzymam za słowo a teraz kończę żebyś mogła szybciej wrócić do domu. A może przyjechać po Ciebie żebyś nie włóczyła się sama po nocy?
-Nie, dziękuję. Może Luke po mnie podjedzie a w najgorszym przypadku wezmę taxi.
-Ok pamiętaj daj znać jak już będziesz w domu i nie siedź za długo. Buzia!
-Dzięki za wszystko, odezwę się pa... (cmok)
Jeszcze chwilę Liv siedziała zamyślona nad tym co powiedziała jej koleżanka. Rozważała obie możliwości o których usłyszała i żadna z nich jej się nie podobała choć musiała przyznać że jednak ta druga była korzystniejsza dla jej kariery. No cóż jeszcze tylko do końca tygodnia... powiedziała szeptem do siebie, potem będą sobie radzić bez jej skrytej pomocy, bo choć takie układanie i sprawdzanie dokumentów pod względem formalnych, rachunkowym i merytorycznym sprawiało jej przyjemność to Kate ma jednak racje to się może źle skończyć a bardzo jej zależało na pracy.
Rozdział 1
06-07-2015 (Poniedziałek)
Adam nie wychodził z podziwu nad tym jak sprawnie daje sobie radę jego sekretarka z tą całą papierologią którą zostawia codziennie i donosi coraz to różniejsze, większe kartony z papierami. Choć jak twierdzi od zawsze, że nie należy się zbytnio spoufalać z podwładnymi a tym bardziej z kobietami aby nie zaczęły sobie wyobrażać cholera wie czego. To zaczął rozważać zaproszenie panny Nicole Legar na obiad służbowy, w ramach podziękowania za sprawną pracę przy tejże okazji wręczy jej czek na sowitą premię która jej się należy gdyż bez jakichkolwiek pretensji odwalała kawał roboty. Wykonał by to sam ale brakuje mu czasu ponieważ po informacji od ojca, że przejmie prezesurę w rodzinnej firmie przygotowywał się do tej roli bardzo skrupulatnie, było wiele związanych z tym formalności które omawiał z ojcem i prawnikami nie chciał wykluczać starszego Pana Riversa od spraw firmy chciał aby nadal brał udział w zebraniach i angażował się w większe projekty albo wspierał jego decyzje bądź krytykował co stanowiło dla niego niezłą siłę napędową. Powierzone mu przed miesiącem zadanie przez ojca aby sprawdzić i wyciągnąć z kłopotów finansowych przedsiębiorstwo wieloletniego przyjaciela ich rodziny i sprawdzić gdzie leży problem chciał wykonać z należytym oddaniem. Często pracował po nocach i teraz nadal to robi lecz przyszłe kierowanie rodzinną firmą zaczęło zabierać mu o wiele więcej czasu niż się spodziewał dlatego też codziennie odkładał przejrzenie dokumentów księgowych choć domyślał się iż cała esencja problemów znajduję się właśnie tam gdzie księgowy zaczął po cichu wyprowadzać pieniądze. Teraz trzeba było tylko wskazać błędy i momenty wyprowadzania kasy i powziąć odpowiednie kroki aby wyciągnąć konsekwencję od złodzieja.
Postanowił w końcu zaprosić pannę Legar. Choć dziewczyna była bardzo zszokowana jego propozycją uśmiechnęła się przymilnie i zgodziła na dzisiejszy obiad.
Jak się później okazało Nicole nie miała nic wspólnego z wykonaną tak świetnie pracą. Do końca próbowała przypisać sobie całą zasługę i w dziwny sposób zaczęła się do niego uśmiechać tak, że zapaliły się mu czerwone lampki ostrzegające o niepowołanych konsekwencjach popołudnia. Cholera krzyknął w myślach Adam jednak moje zasady nie są wcale tak głupie jak twierdzi Marco jego włoski przyjaciel. Koniec z jakimkolwiek spoufalaniem się z podwładnymi -cicho powtórzył do siebie. Nicole Legar została zwolniona za kłamstwo i za zadłużenie się w szefie oczywiście nigdy się nie dowie o drugim z powodów ale o pierwszym już sam ją poinformował. Dziewczyna na koniec się rozpłakała co nie wzruszyło Adama gdyż w pracy cenił sobie prawość, szczerość, sumienność, czystą atmosferę i oddanie powierzonym zadaniom. Obiecał, że jeśli nie będzie robić scen to obędzie się bez wpisu do akt. Dziewczyna zgodziła się i odeszła.
Teraz stracił nie tylko sekretarkę przez co przybędzie mu dodatkowych obowiązków ale także musi znaleźć czas na przesłuchania kandydatek na wolne stanowisko sekretarki. Lecz najbardziej zajmowało mu teraz myśli kto dotychczas przeglądał całą dokumentację. Czyżby miał szpiega przesłanego przez szemranego księgowego w celu zniszczenia pogrążających go dowodów? Poczuł wibrację komórki, to była Florence, uśmiechnął się na widok zdjęcia przyjaciółki:
-Cześć Piękna
-Witaj przystojniaku! -szczebiotała radośnie kobieta- Co słychać w świecie grubych ryb?
-Wszystko w najlepszym porządku woda czysta i słońca w nadmiarze choć ostatnio pojawiły się niewielkie chmury nad moim stawem -zaśmiał się Adam
-Zaniedbujesz mnie ostatnio! -powiedziała z wyrzutem- Nie dzwonisz nie odpisujesz na maile a jeśli już piszesz to z tygodniowym opóźnieniem! No wiesz jak tak można traktować swoją najwspanialszą przyjaciółkę!?!
-Och przestań Skarbie tak się przejmować przecież wiesz jak jest obowiązki i jeszcze raz obowiązki a potem jak starczy czasu to przyjemności.
-No już dobrze wybaczam Ci, ale pod warunkiem, że gdy nadarzy się tylko okazja to zaprosisz mnie na obiad lub kolacje albo śniadanie -powiedziała sugestywnie
-Obiecuję, umowa stoi rudzielcu!
-Adam! Wiesz jak nie lubię gdy ktoś tak mnie nazywa!
-No dobrze niech Ci będzie Florencio, muszę już kończyć obowiązki wzywają
-Do zobaczenia Adamie
-Pa Rudzielcu -rozłączając się słyszał śmiech koleżanki z którą droczył się już od kilku lat.
Teraz znowu mógł wrócić do obmyślania strategi przyłapania szpiega na gorącym uczynku.
Rozdział 2.
09-07-2015 (Czwartek)
Liv jak zwykle zjawiła się piętnaście minut po wyznaczonym czasie w swojej drugiej pracy. Jak co dzień zaczęła sprzątać od łazienek potem zabrała się za główną salę zebrań zarządu i biura. Zajęło jej to więcej czasu niż normalnie ponieważ najwyraźniej było jakieś spotkanie w sali konferencyjnej i doprowadzenie jej do ładu nie było już tak szybkie. Ze słuchawkami na uszach weszła do biura prezesa i tanecznym krokiem nucąc pod nosem „Shake it off – Taylor Swift” zaczęła sprzątać. Po zakończeniu swoich służbowych obowiązków rozsiadła się wygodnie w fotelu prezesa i rozłożyła przed sobą kolejny już segregator z dokumentami.
-Jeszcze tylko dziś i jutro i koniec z tym -powiedziała do siebie i zabrała się do roboty.
Wtem usłyszała chrząknięcie, i wystraszona poderwała głowę do góry. Boże czyżby spełniła się wizja Kate wyszeptała sama do siebie. Nieznajomy stał z posągową miną z której nic nie mogła wyczytać. Był wysoki ze śniadą karnacją i czarnymi trochę dłuższymi włosami lekko zawijającymi się nad kołnierzykiem koszuli. Miał zielone oczy które mierzyły ją wrogo.
-Zadam Pani tylko jedno pytanie dla kogo Pani pracuje? I proszę odpowiedzieć szczerze to może uda się Pani wyjść z tej sytuacji w miarę możliwości bez większych szwanków.
Wstała i podeszła do niego z wyciągniętą ręką. Cholercia pomyślała ależ on wysoki z moim wzrostem 164 cm czuję się jak prawdziwy krasnal.
-Dobry wieczór Panu. Nazywam się Olivia Mills i tu sprzątam, a zatrudniona jestem przez tą firmę.
Nieznajomy podał jej rękę lecz nadal mierzył ją groźnym wzrokiem choć teraz błesnęło coś w jego wzroku gdy przesuwał się to z góry na dół po jej ciele. Ubrana była w czarne ¾ leginsy i błękitną obcisłą bluzkę, strój ten uwydatniał całą jej sylwetkę.
Mała, lekko umięśniona, z pięknym tyłeczkiem i idealnymi piersiami zapewne idealnie pasującymi do jego dłoni. Pomyślał sobie. Cholera weź się w garść Adam to szpieg a nie kolejna laska do zaliczenia. Choć ta jej okrągła buźka z wielkimi błękitnymi oczami otoczonymi czarnym gąszczem rzęs i spięte do góry w luźny kok czekoladowe włosy sprawiały wrażenie prawdziwego anioła lub szatana wysłanego na pokusę to muszę się jednak pamiętać po co się tu znalazłem chodzi tu w końcu o firmę Thomasa. Jeszcze raz przejechał wzrokiem po jej apetycznym ciele odchrząknął gdyż nagle zaschło mu w ustach i zaczął swoją przemowę.
-Pani Mills
-Panno -przerwała mu
-A więc Panno -zaczął ponownie delikatnie zirytowany- Mills proszę mi już więcej nie przerywać dla własnego dobra. Od dwóch tygodni myślałem, że mam fantastyczną sekretarkę która świetnie uwija się z powierzonymi jej obowiązkami, zabrałem ją na obiad chcąc podziękować za oddanie i pracowitość a także wręczyć czek z sowitą premią lecz okazało się, że to nie ona wykonywała te dodatkowe zadania. Od razu zacząłem szukać szpiega w firmie który -zademonstrował palcami nawias- mi pomaga. No i proszę pierwszy dzień poszukiwań i trafiam na szpiega przysłanego przez tego złodzieja Jankinsa. Rozumie Pani, że jestem zmuszony powiadomić policję o całym zajściu gdyż sprawa jest bardziej poważna niż ten gnojek Rob Pani powiedział. Tu nie chodzi o małe kwoty tylko o ogromne sumy wyprowadzane z kont firmy.
Już wyciągał komórkę aby zadzwonić po ochronę a następnie po policję lecz dziewczyna nagle zrobiła się czerwona ze złości i zaczęła mówić podniesionym głosem choć zapewne marzyła o tym by się na niego wydrzeć na całe gardło
-A więc Panie... -powiedziała pytająco lecz nie usłyszała odpowiedzi więc kontynuowała- ...zresztą nie ważne. Ważne jest to, że odwalam swoje obowiązki służbowe potem z dobrych i czystych intencji zabieram się za te sterty papierów bo zapewne komuś się nie chciało tego robić -wskazała palcem na niego- a zamiast dobrego słowa np. dziękuję zostaję oskarżona o szpiegostwo i udział w malwersacji finansowej. Ja wiem jak to wygląda -zaczęła chodzić od okna do biurka gestykulując rękoma- ale cholera chciałam tylko pomóc.
W końcu usiadła na biurku podparła się łokciami o uda i ukryła twarz w dłoniach.
-Boże Kate miała rację, że tak to się skończy. -i zaczęła szlochać -proszę wzywać policję nie mam nic do ukrycia prócz dobrych chęci... mam nadzieję, że uda mi się z tego wyplatać... choć wiem że sprawa nie jest prosta i jak to wygląda ale teraz rozumiem dlaczego wiele rzeczy nie zgadzało się w tych dokumentach nawet je zaznaczyłam i te dziwne faktury...
Przestała szlochać wstała, starła kilka uronionych łez ręką i spojrzała w oczy mężczyźnie wzrokiem w którym zmącony był smutek wściekłość a także zaskoczenie i upartość. Dało to do myślenia Adamowi który postanowił jednak inaczej załatwić sprawę. I tak już nic nie szło po jego myśli więc czemu by i tego nie spróbować upiekł by dwie pieczenie na jednym ogniu.
-Proszę się już nie mazać jak mała dziewczynka -podał jej jedwabną chusteczkę z kieszeni- nie wezwę policji ale pod jednym warunkiem
-Jakim? -zapytała twardo kobieta
-Zacznie Pani pracę dla mnie jako moja osobista asystentka, i nie jest to propozycja tylko szansa na udowodnienie swojej niewinności.
-Nie mogę mam już pracę na cały etat, sprzątanie to moje dodatkowe zajęcie.
-To proszę się zwolnić i zacząć pracę dla mnie, zarobi Pani na pewno więcej i będzie okazja na uniewinnienie się.
-Proszę dać mi czas
-Dobrze w przyszłym tygodniu oczekuję Pani w tym biurze o dokładnym terminie zostanie Pani poinformowana. To jedyne warunki czasowe jakie mogę Pani dać i albo się Pani zgadza albo wzywam policję.
-Czekam w takim razie na kontakt
Odwróciła się i nachyliła nad biurkiem biorąc kartkę z notesu i długopis zapisała numer swojego telefonu i wręczyła mężczyźnie. On zaś ponownie został obdarzony cudownym widokiem krągłych pośladków.
-Dziękuję a teraz może już Pani wracać do domu. Mój kierowca Panią odwiezie i bez protestów.
Zadzwonił do swojego pracownika i poinformował że schodzi do niego Olivia Mills którą ma zawieźć pod wskazany przez nią adres. Dziewczyna już wychodziła z biura gdy nagle ją zatrzymał.
-Olivio a tak przy okazji nazywam się Adam Rivers -zaskoczona spojrzała na niego- to tak gdybyś była ciekawa jak nazywa się Twój szef -i uśmiechnął się do niej po raz pierwszy tak że ukazał się jej mały dołeczek na policzku- Dobrej nocy.

Data:

 12-2015

Podpis:

 Barbara Megan

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=79019

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl