DRUKUJ

 

Wyznawca Destrukcji

Publikacja:

 15-07-23

Autor:

 Milosz
Prolog

Hmm... tak jakoś niefortunnie się zdarzyło. Umarłem. Nie, zostałem zmasakrowany.
Ale chyba najlepiej będzie jak zacznę moją historię tak jak powinno się to robić, czyli od początku.
Mam... a raczej miałem na imię Bartek. Mieszkałem w dośc dużym mieście w południowej Polsce. Jestem... cholera muszę wbić to sobie do głowy że już nie jestem, ja byłem uczniem drugiej klasy liceum. Właściwie to za miesiąc kończyłbym drugą klasę. Potem wakacje, trzecia klasa, matura i wreszcie poszedłbym na prawo. No cóż, teraz nici z moich planów.
Pragnę powiedzieć że jestem w pewien sposób szczęśliwy. Tak, to prawda. Jestem szczęśliwy że zginąłem. Ktoś mógłby pomyśleć, że mam coś nie tak z głową. Ja jednak jestem całkowicie świadomy tego co mówię. Nawet w sytuacji takiej jak ta jestem całkowicie świadom. Przez przymrużone oczy widzę dwoch ratowików medycznych próbujących przywrócić moje czynności życiowe. Ale ja wiem, że to na nic. Moja podświadomość mówi mi, że mój czas na tym świecie dobiegł końca.
Dobra, powinienem wyjaśnić dlaczego jestem szczęśliwy z powodu mojej śmierci. Otóż odpowiedź jest bardzo prosta. Byłem tak zwaną życiową porażką. Spieprzyłem każdą rzecz za którą się wziąłem. Nie miałem żadnych przyjaciół. Ze strony moich rówieśników słyszałem tylko obelgi. W szkole nie było dnia w którym ktoś nie schowałby mi plecaka, piórnika lub butów na zmianę.
Oczywiście zdarzały się też miłe chwile. Było to wtedy gdy spędzałem czas z moją rodziną. Ah, kochana rodzinka... chyba jedyna rzecz za którą będę tęsknił. Żałuje również tego, że udało mi się przeżyć jedynie siedemnaście lat. Kto wie, może w przyszłości moje życie diametralnie by się zmieniło? Może udałoby mi się zostać prokuratorem... .
Chwilę, o czym to ja... a no tak, umieram. Być może już umarłem. Nic nie widzę. Nie czuję żadnego bólu. To dziwne... . Mogę jedynie wychwićić niektóre odgłosy dobiegające ze świata zewnętrznego.
Ciągle się zastanawiam jak to się stało. Przecież zawsze byłem taki uważny na przejściach dla pieszych. Jak ja mogłem nie zauważyć ciężarówki?!
Jak codzień szedłem do szkoły. Musiałem być niezwykle zamyślony. Tak, w drodze do szkoły moja ostrożnośc zawsze się zmniejsza. To wszystko przez to, że podczas tej krótkiej podróży często zastanawiałem się, jak uda mi się przeżyć siedem bądź osiem godzin w tym piekle.
Wtedy właśnie to się stało. Wszedłem na jezdnie. Cholera, czemu zapomniałem o rozglądnienciu się?! Przecież mam... to znaczy miałem siedemnaście lat! Usłyszałem klakson. Nawet nie zdążyłem spojrzeć na pędzący wprost na mnie pojazd. Poczułem tylko jak coś posyła mnie w powietrze z niesamowitą siłą, a zaraz potem wylądowałem na zimnym asfalcie. Jak można się domyslić, nie było to miekkie lądowanie. Ból był niesamowity. Nawtet nie wiem jak go opisać. Najstraszniejsze jednak było to, że całe moje beznadziejne życie przeleciało mi przed oczami... .
Teraz czuje niopisany spokój i... hmm... błogość? Jakkolwiek by tego nie nazwać było to przyjemne. Cóż, wszystkie dobiegające mnie do tej chwili dźwięki ucichły. A więc klamka zapadła. To już definitywnie koniec. No to teraz chyba do Raju, co nie?
Oślepiające, ciepłe światło właśnie rozbłysło i rozgoniło otaczający mnie mrok. Czuję, że powoli mnie przyciąga. Szybciej, coraz szybciej... . Chwileczkę, dlaczego nagle zrobiło się tak zimno? To chyba nie tak powinno wyglądać, prawda? Moment, moment... w tym świetle widzę jakąś postać. Czy to... kobieta?! Tak, zdecydowanie. Pokaźny biust, ciemne, wręcz czarne oczy, falowane blond włosy sięgają jej ramion. Całkiem wysoka... .
Jest już na wyciągnięcie ręki. Nachyla się i szepce mi coś do ucha. Nie mam pojęcia co mówi. To jakiś dziwny język. Nagle chwyta moją duszę i wciąga w światłość. Gdy byłem po drugiej stronie powitał mnie świat zupełnie inny niż ten do którego się przyzwyczaiłem.

Data:

 Lipiec 2015

Podpis:

 Wyznawca Destrukcji

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=78475

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl