DRUKUJ

 

Moje uzależnienie od Counter Strike'a

Publikacja:

 14-10-06

Autor:

 GoFeR
Od razu piszę, że są to fakty z mojego życia, chcę podzielić się swoim problemem. Zdaję sobię sprawę z tego, że dużo tekstu "kupy-dupy" się nie trzyma, ale jest to mój spisany ciąg myśli.



Rozdział I - "Marzenia"
16 lat, Liceum Ogólnokształcące, planuję brać rozszerzenie z biol, chem i mat. W przyszłości chciałbym skończyć studia, które dadzą mi uprawnienia do bycia fizjoterapeutą (sam nie wiem, czemu ten zawód ;] ). No i uciekać do Szwecji i tam umrzeć.. xD Nie no ale tak serio to przyszłość wiąże, ze Szwecją, chce mieszkać tam na stałe, mieć wspaniałą żonę, dwójkę (no może 3) dzieci, psa Malamuta Alaskana, Domek gdzieś na uboczu (może północ, kto wie??), mieć piękny widok wkoło domu, taka równina, i gdzieś tam widać lasy, renifery, spory kawałek do najbliższej drogi.. Mróz.. Wolę ciepło, ale myślę, że się przystosuję.. Do pracy (jeśli północ), to spory kawał skuterem śnieżnym.. Jak nie pyknie ten plan (nie wiem, czy uda mi się zdobyć akurat taką posadę [fizjoterapeuty]), to zawsze chciałem być budowniczym w jakimś małym miasteczku na północy, poczuć to, że mieszka w nim niespełna 130 osób, każdy się zna i być częścią twórczą całego miasteczka.. Wychować dzieci w duchu katolickim, uchronić je jakoś przed złem tego świata i je "dobrze wychować".. Dążę do tego, aby najważniejszą, główną wartością w moim systemie wartości była rodzina.. Moja babcia kiedyś powiedziała "bo wiesz co Konrad, to wszystko przemija, i ten dom i to, że mamusia się teraz martwi, ma tyle spraw na głowie, ten kredyt, pieniądze.. ale RODZINA, zawsze zostaje. Dlatego najważniejszym moim zdaniem jest wychować nowe pokolenie, dbać o relację w rodzinie, każdy kiedyś umrze, lepiej cieszyć się wspólną obecnością.. Na każdym przyjdzie się zawieść, ale różnica jest taka, że nawet najlepszy przyjaciel w jednej chwili może przestać nim być, ale więzów rodzinnych nie zdołasz przerwać. Wracając do tych marzeń.. No niestety.. Jak tak na to patrzę, to chemii nie chcę mi się uczyć, biologię kocham, ale nie znalazłem jeszcze czasu na to, by choć raz powtórzyć lekcję, jutro kartkówka z fizyki, a nawet nie mam zeszytu, bo notuje na kartkach, które nota bene wyrzucam, z matmy 3 gały - z poprawki na poprawkę, no chyba słaby start, tak sądzę.. Ale jebać już te oceny.. Nie tu tkwi problem (liczy się tak naprawdę matura itd.)




Rozdział drugi - "Uzależnienie."
Przychodzę do domu, tak? Co pierwsze robię? Rozbieram się, wbiegnę po schodach na górę, ściągnę plecak, i dużym palcem u prawej stopy wciskam ten jebany guzik.. Pewien rytuał, który rujnuje mi życie.. Potem idę się odlać, dopiero coś zjeść, ale na szybko, bo mama jeszcze nie wróciła z roboty, ojczym tam cicho siedzi, mogę grać, otwieram "Nowy folder 4" Wybieram cs 1.6, czekam... Minimalizuję, włączam Mar1k (emulator stref), wchodzę na KZ'ta, włączam strefy i przez kolejną 1 - 2 godzin kręce kółkiem od myszy i niczym debil ślęcze przy kolejnych poziomach bhopa, skaczę lj'ty, zdobywająć najlepsze czasy i trafiam do "Pro15". Przychodzi mama, gaszę dla zmyły kompa, schodzę na dół, jem obiad (jak się uda wynoszę na górę i przeglądam YT).. Jak tak już godzinę przeglądam, to stwierdzam, że trza się coś pouczyć.. Patrzę na plan lekcji i myślę: Chemia- Mhm, to będzie pytać, ale jest jeszcze kartkówka z fizy, jaaa jebie, to dobra pouczę się trochę, ale jeszcze jakiś meczyk Isamu obejrzę.. Mija pół godziny, słyszę z dołu - Uczysz się?? , nerwowo wyciągam jakąś książkę, kartkuję byle gdzie - Nooo.. ew. Słyszę kroki po schodach, natychmiast klikam guziczek listwy, wyłączam kompa z prądu, zasuwam cichcem klawiaturę, otwieram przygotowaną wcześniej jakąś książkę (i tak mnie nie sprawdzą, bo nie rozumieją), Kukają ukradkiem do pokoju, coś tam zagają, widzą, że nudy, to idą na dół.. Wtedy włączam kompa.. Żeby nie było słychać piknięcia, kaszlę głośno, i znowu nakurwiam godzinę kręcąc myszką i kółkiem.. jest 19 - 20, kurwa no nic nie zrobiłem, zejdę na dół coś wszamać.. Jem przekąskę, posiedzę z nimi, i idę na górę.. Japierdole, tyle tego jest... Ale mam w sumie troszkę czasu, to chociaż jakiś meczyk jeszcze 10 minut rundkę, dwie trzy i kończy się kurwa na tym, że jest 22:00 ja kręce się w miejscu i myślę tylko o tym, żeby jeszcze coś tam podziałać na kompie, chodzę po pokojach, po całym piętrze, kładę się na łóżku, przeglądam fona, jest taki stary, że nie mam już gier, zdjęć muzyki czy filmów, ale bezmyślnie przesuwam na nim ekrany, bo chcę coś porobić, wracam do salonu, nudzę się, ale coraz bardziej DRĘCZĄ mnie myśli.. Które mówią.. Kurwa trza się coś pouczyć, ale bym pograł, może coś zjeść- nie, jadłem 20 min temu, co tu zrobić, co tu zrobić.. Uczyć się! Niee.. no chociaż dobra, co my tam mamy, aa ta chemia.. Dziś już nie zdaże, pouczyłbym się jakbym miał więcej czasu (sam w to nie wierzę), fizyka?? Porobię ściągi, na wzorach może 3 dostanę.. 12 zadań z matmy, hmm No dobra (robię większą część matmy). Jest 23 kuurwa zmęczyłem się już tą nauką.. Oczy mam zmęczone.. Nie jestem w stanie się skupić nad książką od fizyki.. Włączam kompa, to najmniej wymagające zajęcie.. Przypominam sobię - kurwa! Zadanie z polaka, przeczytać Króla Edypa ! japierdole, dobra druknę streszczenie, jutro przeczytam, Aaa... No i zadanie z infy - prezentacja, miałem na nią miesiąc, tak się cieszyłem, że w końcu coś czym się interesuję, a tu chuj, jedynka... No skąd ja jej wyczaruję tą prezentację.. Nie miałem przecież czasu.. Japierdole... Jeszcze miałem się dziś spotkać z przyjacielem... Kurwa! - sprawdzam tel : 5 nieodebranych... No i zajebiście, kurwa.. Z najlepszym kumplem się zapomniałem spotkać, ale nie miałem przecież czasu.. Liczyło się napierdalanie stref w CS'sie, by coś sobię udowodnić...



Rozdział 3 - "Japierdole -.-")
I tak oszukuję sam siebię, mimo, że odpalając ten komputer, zdaję sobię sprawę, że jest to niebezpieczne uzależnienie, które włada moim życiem.. Że wystarczyłoby się odrobić zaraz po szkole i miałbym te 2 godziny dla siebię.. Ale ja okazuję słabość poprzez: lenistwo, kompletną dezorganizację w działaniach, zapominam o wszystkim, przegapiam większość terminów, niesystematyczność, poważne zaległości, które ciągną się już miesiąc i są coraz większe, brak obowiązków - tak, jeśli miałbym coś do roboty w domu może by mnie to nauczyło systematyczności [albo i nie], mam chyba za dużo w dupie [odjebane całe piętro dla siebię, stół do ping ponga, xbox z kinecktem, stary ale jednak komputer, tablet, jedynak – myslisz = raj? Nic bardziej mylnego, ta wielka sfera wolności mnie przytłacza, brak rodzeństwa powoduje, że nie mam do kogo mordy otworzyć i czuje się w chuj samotny.. Warunki stworzone do nauki.. Mimo tego nie umiem się na niej skupić, poświęcić jej trochę czasu).. Nie mam czasu dla swoich szczurów.. Zbudowałem ogoniastym (3 dni ciężkiej pracy) jebutną zagrodę.. Fajnie się przy tym bawiłem, ale one z niej nie korzystają, bo nie mają tam w sumie co robić, pustka jak w całym domu to siedzą w klatce, to otoczenie, jak i komputer, zabija we mnie kreatywność, Nie wiem jak zagospodarować pokoje, które mają prawie puste ściany jakieś meble, ściany jakieś szare.., kiedyś pełen pomysłów, twórczy, stałem się beznadziejnym nerdem, który nie widzi sensu spotkać się ze znajomymi.. Nawet gdyby chciał, nie umie się zmobilizować i poświęcić im trochę czasu – Jest przecież zaległa nauka – Kończy się oczywiście na tym, że nauka dalej jest zaległa, ale zamiast spotkać się ze znajomymi, ja tracę czas na kolejnych mapkach..

Chciałbym dostać jak najwięcej komentarzy, choć wiem, że na tej stronie to rzadki okaz.. Mimo wszystko chciałbym poznać Wasze stanowisko, przemyslenia.. Pozdrawiam i dzięki za poświęcenie chwili ;]

Data:

 06.10.14

Podpis:

 GoFeR

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=77479

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl