DRUKUJ

 

W samo południe, wspomnienie niebieskiego mundurka

Publikacja:

 14-04-12

Autor:

 jacekdyc
O godzinie dwunastej Kurier Lubelski do kiosków podrzucali,
od wydarzenia tamtego dnia upłynęło ćwierć wieku z hakiem,
w długiej kolejce w szarości dnia, ludziska za kurierem stali,
w tamtych czasach strachu, sygnowałem się opornika znakiem,

szybkim krokiem do siłowni na trening, chodnikiem podążałem,
drogę zabiegli dwaj milicjanci z dwoma po cywilu esbekami,
pozwoli pan z nami, smutny naród patrzył, a ja nie chciałem,
o dowód poprosili grzecznie, nie miałem, musisz pójść z nami,

ze względu na publikę, zachowywali się jak na szpilkach stojący,
ludzi o krok od zajścia panika mroziła, jakby to oni byli winni,
oczyma lustrowałem ciżbę, jak topielec pomocnej dłoni szukający,
ci wszyscy z kolejki, w mojej sprawie świadkami być powinni,

komuna padła, lata minęły, sprawa w sądzie rok piąty się toczy,
świadków zatrzymań i rewizji sąd żąda – pan przedstawić raczy,
skąd ich mam wziąć, konspiracja nie pozwalała rzucać się w oczy,
że za świadków ich pozwałem, niech ubek i milicjant mi wybaczy,

takie czasy, ich inteligencja mówiła, że wiecznie to będzie trwać,
ustrój się zmienił, ludzie pozostali sobą, do podziemia zeszli inni,
a ja, jak to Polak, w dupę dostałem i dostaję, kurwa jego mać,
bo przed szkodą, czy po szkodzie głupi, a w glorii chodzą winni,

na pryma aprilis kolejna ma odbyć się sprawa, czy wygrana będzie,
Kerk Daglas ostatni swój pojedynek w południe bez amunicji stoczył,
gdy ja, świadków koronnych przedstawiam, jakie on wygłosi orędzie,
czy Polska da sobie uszczknąć temu, który dla niej pod wiatr kroczył.

Data:

 21 marca 2014

Podpis:

 Jacek Dyć

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=76763

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl