DRUKUJ

 

Instrukcja BHP otwierania konserwy...

Publikacja:

 03-07-18

Autor:

 maciek

Czasem rzeczywistość prześciga najgłupsze nawet sny idioty. Telewizor z poważną miną, pokazał strajk pracowników poczty. Niby nic szczególnego – wiadomo, że każda państwowa instytucja jest droższa, gorsza, zatrudnia więcej ludzi i wymaga dotacji, a co jakiś czas paraliżowana jest strajkiem. Niby nic – ale jednak trochę inaczej. Pracownicy ci domagali się bowiem.... konserwy mięsnej. Nie jest tak jakby mogło się naiwnemu zdawać, że człowiek zatrudnia się do wykonania jakiś czynności, dostaje za to bilety NBP, które wymienia później na co chce, z konserwowaną mielonką włącznie. Nie, nie – nie po to są ministerstwa i urzędnicy, żeby było tak normalnie. Między umową dorosłych i świadomych ludzi jest jeszcze Kodeks Pracy, który dokładnie mówi co komu wolno i co się należy. Nie wiem czy pomysł dokarmiania wynika li tylko z tej marnej literatury czy z jakiś dodatkowych porażek epistemologicznych, faktem jest, że jeżeli pracownik spali tyle to a tyle kalorii, to należy mu je niezwłocznie przywrócić w postaci – np. konserw mięsnych. I nie byłoby problemu gdyby każdy dostał po mięsku (a co na to wegetarianie – nie ma jakiejś Karty Praw Wegetarianina ?, i urzędu, i Rzecznika Praw Wegetarianina ?), ale nie - dostały tylko kobiety. Stało się coś strasznego – niechybnie postępek ten będzie napiętnowany przez jakiś Euro-Komitet jako szowinistyczno – seksistowskie praktyki i nie wiadomo, czy nie wpłynie to na termin przyjęcia nas do UE. Mianowicie limit kalorii został dla kobiet ustawiony inaczej niż dla mężczyzn ! Znaczy, że kobiety różnią się czymś ? Niewiadomo – pewne jednak, że tylko one załapały się na mielonkę. I w tym cały ambaras.
Mnie interesuje w tym wszystkim coś innego – ilu ludzi pracowało nad wymyśleniem, zmierzeniem, wykonaniem i kontrolą tego idiotyzmu ?
Z tej samej śmierdzącej beczki.
Instrukcje BHP mówią nam jak co robić, żeby nie obciąć sobie nogi, albo i głowy podczas pracy. I w porządku. Ja jednak zobaczyłem w pewnej firmie “Instrukcję BHP przy obsłudze komputera i drukarki”. Jako, że siedzę przy komputerze nawet i po 14 godzin - z ciekawością zajrzałem. Stwierdziłem jednak, że jest to jeden z żartów wiszących czasem nad biurkami w stylu: “Kartka bezpieczeństwa – w razie zdenerwowania zerwać i zmiąć” albo “W razie niepowodzenia uderzać rytmicznie głową we wskazane miejsce, aż do ustąpienia irytacji”. Nie – to było na poważnie i wisiało przy każdym stanowisku komputerowym.
Ale do rzeczy. “Do obsługi komputera przystąpić punktualnie będąc wypoczętym, trzeźwym”. No jak się kto spóźni, albo i nie wyśpi to nici z pracy. Instrukcja mówi dalej co robić aby zacząć pracę: “-podłączyć komputer do sieci elektrycznej i nacisnąć przycisk zasilania komputera i monitora”. Bez komentarzy – wielu zdarza się przecież pracować przy komputerze bez włączenia go... Należy także sumiennie: “-zmieniać kontrast lub jasność na ekranie monitora, stale dostarczać papier do drukarki” (no właśnie – a ja zawsze drukuję bez papieru...), “wymieniać taśmy w drukarkach i pojemniki z tuszem”.
Czynności zakazane to: “spożywanie posiłków i płynów na stanowisku pracy obsługi komputera”, “palenie tytoniu w pomieszczeniu w którym zainstalowany jest i pracuje komputer” (może się uzależnić, poza tym jest biernym palaczem), “Pozostawiania komputera i drukarki bez nadzoru” (może przejąć władzę we firmie ?), “Stosowania niebezpiecznych metod obsługi komputera...” (znaczy – walić klawiaturą w głowę, czy suszyć włosy przy wentylatorze ?), “Spożywania napojów alkoholowych, brania udziału w niebezpiecznych zabawach czy żartach, stwarzających zagrożenia” (co to ma wspólnego z komputerem ?).
Oczywiście pracownik nie może “opuszczać stanowiska przed zakończeniem dnia pracy bez wiedzy i zgody swojego bezpośredniego przełożonego” (a kiedy natura wzywa ?).
Wiele osób z tej – okazuje się, jakże niebezpiecznej pracy eliminuje pkt. 1 uwag dodatkowych: ”zawsze dbać o higienę osobistą i schludny wygląd”. No a jeżeli komuś zdarzy się złamać, którąś z podanych tu zasad to “może być pociągnięty do odpowiedzialności”.
Kwiatków w instrukcji, która zajmuje kartkę A3 jest więcej, ale i te wystarczą, żeby upewnić się, że autor cierpi na jakąś szczególną chorobę mózgową. Firma ANRO, która produkuje ten stek bzdur zastrzega sobie przedruk i kopiowanie – może to i dobrze – wtedy i wstyd mniejszy.
I tak jak z tą nieszczęsną mielonką – jacyś parlamentarzyści wymyślili, przegłosowali, inni napisali przepisy wykonawcze, dodatkowe rozporządzenia, inni sklecili tę wyjątkową instrukcję, wydrukowali, następni musieli ją kupić, do tego dochodzi armia instruktorów BHP, kontrolerów, kontrolerów kontrolerów i innych jeszcze, którzy w jakiś sposób się tym zajmują. I trzeba się zastanowić – ile pracy i pieniędzy ja i Ty czytelniku musimy poświęcić aby podobne idiotyzmy zatruwały nam życie.

Data:

 2000

Podpis:

 Maciej Ciesiółka

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=765

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl