DRUKUJ

 

Na krawędzi chwały---Rozdział3:Od nowa

Publikacja:

 13-06-29

Autor:

 AnneDeVill
18.wrzesień.2003r., NY

"Fozzi ma najseksowniejszy tyłek w całej Ameryce". Zielone grafitti jaśniało w całej swej zuchwałości na jednej z kolumn Mostu Brooklińskiego.
Siedziała na mokrej ziemi, gniotąc w rękach kartkę. Obserwowała samochód, zaparkowany kilka metrów dalej, spoglądając co chwilę na znajdujący się w jej rękach kawałek papieru.
Nagle usłyszała dziwny dźwięk, a właściwie muzykę. Starała się usłyszeć tekst
i jednocześnie znaleźć źródło piosenki.
Po chwili spostrzegła, że drzwi, do obserwowanego wcześniej auta, zostały otworzone.
W tym samym momencie, odkryła, dlaczego ta muzyka się jej nie podobała. "All I Have". Miała ochotę wstać i zrobić wszystko, by ta muzyka ucichła.
Nie wiedziała, co ją tak bardzo denerwowało w tej piosence. Szczerze mówiąc, nie chciała nawet o tym myśleć. Miała ważniejsze sprawy na głowie.
Czuła, że nikt nie potrafi zrozumieć, co czuje. Myślała, że nikt nie chce wiedzieć co czuje. Uważała, że nikt jej nie kocha. "A co jeśli to prawda?" Zawsze sama?"- te pytania kłębiły się w jej głowie.
Rodzice, którzy zainwestowali w nią dużo pieniędzy, coraz częściej wytykali jej kolejne porażki w jej życiu. Chciała od nich odejść. Uniezależnić się. Żyć zgodnie ze swoimi pragnieniami. Ale bała się. Bała się, że nie poradzi sobie, że przegra.
Rozmyślania przerwał jej dźwięk odpalanego samochodu, z którego przed momentem wysiadł mężczyzna, zapinając jednocześnie rozporek.
Spojrzała jeszcze raz na pomiętą kartkę:
I could be your princess
I could hide you in my heart
But could you...?
Could you let me do that?
Looking at you
And your crazy mind
Your hair are making me laugh
You built the house
For yourself...!

So where I...? Where I?
Where did you hide me?
Where am I now?

Walking in my...
My own life
When I'm your wife...
When I'm still with your...
Your leather jack...
Tasteing your wine
Drinking all night
Still waiting for that...
You'll come one night

So where I?! Where I?!
Where did you hide me?!
Where am I now?

I've gone
I've died because of you
One knife...
And I'm captivated...

***

-Możesz to wziąć- powiedziała matka Stephanie.
-Za duże to będzie- odparła, młodsza z jej córek.
-Co robicie w moim pokoju?- do pokoju weszła Stephanie.
-Lisa potrzebuje pożyczyć kilku rzeczy na wyjazd- powiedziała.
-Mogłybyście mnie zapytać, czy możecie brać moje rzeczy!- zdenerwowała się Stephanie, choć wiedziała, że jej krzyki nie mają dla matki żadnego znaczenia.
-Stephanie, proszę bardzo. Pokój jest twój- powiedziała, wychodząc.
Matka wzięła kilka bluzek i wyszła, a za nią Lisa.
Stephanie została sama w pokoju. Usiadła na rogu łóżka i rozejrzała się po pokoju. Spojrzała na dwa wiszące obok siebie plakaty Britney Spears. To była jej największa idolka. W snach widziała siebie i Britney w duecie. Razem na scenie...
Zerknęła na zegarek. Miała jeszcze cztery godziny wolnego; później musiała iść do pracy.
Nie wiedziała, jak wykorzystać wolny czas, więc załączyła radio. Trafiła na "Lose Yourself" Eminema. Chętnie zaczęłaby śpiewać, ale wolała analizować ten utwór. Muzyczne wykształcenie nakazywało jej zapamiętywać każdy hit. 2003, przebój pierwszych czterech tygodni roku. Nie przepadała za twórczością Eminema, lecz wiedziała, że ma on niezwykły talent. Poza tym, wolała słuchać jego piosenek niż Jennifer Lopez.
Jej przemyślenia przerwał dźwięk telefonu. Powoli podniosła się z łóżka i ruszyła w stronę telefonu.
-Halo- rzuciła po przyłożeniu słuchawki do prawego ucha.
-Stephanie Gates?- zapytał męski głos po drugiej stronie słuchawki.
-Tak.
-Reprezentuję pani wytwórnię- oznajmił.- Z przykrością muszę poinformować panią, że kontrakt dotyczący pani następnej płyty został rozwiązany- powiedział spokojnym głosem mężczyzna.
-Słucham?- zdziwiła się Stephanie.
-Powtarzam.. Nasza wytwórnia kończy z panią współpracę.
-Nie możecie!- krzyknęła.- Podpisałam kontrakt na trzy lata!
-Przykro mi, ale sprzedaż pani ostatniej płyty nie zadowoliła nas.
-Dajcie mi jeszcze jedną szansę- poprosiła.- Napisałam nowe utwory. To będą hity.
-Niestety, ja nie mogę o tym decydować- odparł.- Ja miałem przekazać pani tylko tą informacje. Dziękuję- powiedział i odłożył słuchawkę.
Stephanie powoli odłożyła telefon na miejsce. Stanęła pośrodku pokoju i schowała twarz w dłoniach. Zaczęła cichutko szlochać.
W jej głowie kłębiło się wiele emocji, ale największą władzę, miała nad nią złość. Złość ogarniająca każdą komórkę jej ciała.
Odkryła zapłakane oczy i rzuciła się na małą półkę, która wisiała nad jej łóżkiem. Po chwili wszystko, co stało na tej półeczce, wylądowało na podłodze lub łóżku. Zdjęła lustro i rzuciła nim mocno o podłogę. Na dywanie pojawiły się tysiące odłamków szkła. Zrzuciła książki, które były poukładane na parapecie. Otworzyła pudełko z cekinami i rozrzuciła je po całym pokoju. Wylała wodę z butelki, którą zawsze stawiała wieczorem na szafce nocnej.
Nie wiedziała, dlaczego to robi, ale czuła, że musi w jakiś sposób wyładować emocje, które wywołał u niej ten telefon. Uznała, że to już koniec. To już końcowa linia życia Stephanie Gates. Czuła, że to czas na zmiany, że trzeba wszystko zacząć jeszcze raz.

Data:

 2013

Podpis:

 Anne DeVill

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=75315

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl