DRUKUJ

 

Oczarowana:Dar---Rozdział 2:Wszyscy kłamią

Publikacja:

 12-12-30

Autor:

 AnneDeVill
Niedzielny poranek Majka spędziła przed komputerem. Podzieliła się rewelacjami związanymi z Dawidem ze swoją przyjaciółką Anią.
Ania i Maja przyjaźniły się razem od pierwszej klasy podstawówki. Rzadko dochodziło między nimi do kłótni, zawsze mogły podzielić się ze sobą swoimi najskrytszymi sekretami.
Ania niestety musiała szybko skończyć rozmowę, ponieważ umówiła się z mamą u fryzjera.

***
Ania zaraz po tym jak wyłączyła komputer wybiegła z domu. Była już spóźniona, ale wiedziała, że mama ją zrozumie, bo wie, że tęskni za Majką.
Droga do fryzjera była długa, a Ania chciała ją jak najszybciej pokonać. Na szczęście istniała droga na skróty, przez park, i właśnie ją wybrała Ania.
Park od ulicy oddzielała wysoka brama,kiedy Ania przeszła przez nią zobaczyła światło bijące zza jednego z drzew. Ciekawość nie pozwoliła jej przejść obojętnie obok tego widoku. Ania zapomniała o czekającej na nią mamie. Podchodziła wolnym krokiem do drzewa za którym widać było światło. Nie zdążyła zobaczyć co znajduje się za drzewem, ponieważ to co świeciło blaskiem stało teraz za nią. Nagle poczuła, że nie może się ruszyć. Stała przed nieznaną jej postacią, jakby byłą sparaliżowana.
-Jesteś Ania. Tak?- zapytała ją błyszcząca postać.
-Tak-odpowiedziała cichym głosem.
-Jesteś przyjaciółką Maji?- zadał kolejne pytanie.
-Tak.
-Mówicie sobie o wszystkim?
-Tak.
-Bardzo dobrze. Cieszę się, że tak miło nam się ze sobą współpracuje. Szkoda, że będę musiał Cię zabić- zachichotał głośno mężczyzna.
-Czego pan ode mnie chce?- zapytała z rozpaczą w głosie, Ania.
-Od ciebie nie chce niczego, ale chce twojej przyjaciółki- oznajmił.
-Maji?
-Tak. Chyba nie jesteście jednak najlepszymi przyjaciółkami skoro nie powiedziała ci kim naprawdę jest.
-O czym pan mówi?
-Gdzie ona jest?
-W Rozdoli to jakaś wieś. Niech mnie pan teraz puści.
-Nie mogę. Takie jest prawo, że muszę Cię zabić.
-Nie, proszę!- krzyknęła Ania.
Nie zdążyła nic więcej powiedzieć, gdyż mężczyzna, kiedy przestał jeż świecić, rozłożył swe ręe, a z nich wydobyła się fala światła, która spaliła ciało Ani. Po nastolatce zostały tylko ubrania i stosik piasku, który z każdym podmuchem wiatru roznosił się po okolicy.


***
Maja po rozmowie z Anią, zaczęła czytać. Jednak to zajęcie szybko znudziło dziewczynę, więc postanowiła zejść na dół.
-Cześć mamo!
-O, Maja dobrze, że jesteś!
-Też się cieszę, żę żyję!- odparła z uśmiechem na ustach Majka.
-Przestań! Babcia i ja checemy z tobą porozmawiać.
-O czym?
-Zaraz się dowiesz. Mamo!-zawołała babcię Majki.
-Już idę. Nie musisz aż tak krzyczeć jeszcze do końca nie ogłuchłam.
-To o czym rozmawiamy?
-Najpierw usiądź- poradziła mama.-Wiesz, kiedy dwoje ludzi spotyka się ze sobą i się w sobie zakochują nie myślą o konsekwencjach, które mogą wyniknąć z ich związku. Podobnie było ze mną i z twoim tatą. Poznałam go w momencie, w którym bardzo potrzebowałam pomocy i bliskości drugiego człowieka. Posłuchaj mnie. Zawsze mówiłam ci, że twój ojciec dobrowolnie nas zostawił, ale było inaczej. Pewni ludzie odpowiadający za bezpieczeństwo ludzi takich jak my i twój tata zadecydowali, że musi nas zostawić... Oni zmusili go, żeby nas opuścił.
-Mamo, o czym ty mówisz?
-Nie jesteś zwykłą nastolatką. Jesteś wyjątkowa.
-To może ja przyniosę jogurt!- wtrąciła babcia.
-Posłuchaj Majka nasza rodzina różni się od innych.
-Tak, zdecydowanie! Wy jesteście chyba nienormalne!- krzyknęła Majka.- Najpierw chcesz,żebym spotkała się z ojcem, a teraz, mówisz że różnimy się od innych!
-Mam jogurt!- do pokoju wróciła babcia. Niestety po drodze potknęła się i cały jogurt rozlał się na włosy i ubranie siedzącej na fotelu przy oknie Maji.
-Świetnie! Idę się umyć!- ponownie krzyczała Majka.
-Dobrze. Rozmowę skończymy później- stwierdziła mama.

-Niech mi ktoś z nimi pomoże! Przecież ja tutaj zwariuję!-mówiła do siebie w drodze na górę.

Kiedy pokonała schody od razu udała się do swojego pokoju. Wzięła z szafy zieloną bluzkę i czarne spodnie.
Weszła do łazienki i od razu zaczęła się rozbierać z mokrego od jogurtu ubrania. Rozpuściła włosy i weszła pod prysznic. Czuła ulgę, kiedy kropelki wody spływały po jej nagim ciele. Starała się oczyścić włosy z jogurtu, a kiedy udało się jej to zrobić ujrzała przez drzwi kabiny prysznicowej, że ktoś za nimi stoi. Zauważyła, że nie jest to ani jej mama, ani babcia. Osoba ta było dosyć wysoka. Maja oceniła ją na około 180 cm wzrostu. Szybko owinęła się ręcznikiemi uchyliła drzwi, aby zobaczyć kto za nimi stoi. Starała się zrobić to tak, aby pozostać nie zauważoną, ale nie udało się.
-No, nareszcie! Myślałem, że nigdy nie wyjdziesz- odparł mężczyzna i włożył czerwonego lizaka do ust.
-Kim pan jest?-zapytała cicho Maja.
-Nie wiesz? Przecież mnie wołałaś!- zdziwił się mężczyzna.
-Mamo! Mamo! Babciu! Bab...- chciała kontynuować krzyki, lecz mężczyzna przyłożył swoją rękę do jej ust, uniemożliwiając jej przez to jakiekolwiek próby wydobywania słów.
-No,no,no. Niedobra dziewczynka. Nie krzyczymy na dobrego wujka- pomachał jej przed oczami palcem w geście dezaprobaty.
W tym momencie do łazienki weszła mama Maji.
-Co tu się dzieje?-spytała.- Co ty tu robisz? Miałeś być w przyszły piątek.
-Niestety plany uległy zmianie-uwolnił usta Majki.-Po pierwsze góra chce, żebyśmy już zaczeli, bo według nich za długo zwlekaliśmy. Po drugie chciałem wam dać jeszcze kilka dni, ale mnie zawołała!- mężczyzna wydawał się być oburzony.
-Mamo, kim jest ten zboczeniec?-zapytała Majka.
-Maja, uspokuj się. Wszystko jest w porządku.
-W porządku! Ten facet wszedł do łazienki, kiedy byłam nago i brałam prysznic!
-Właściwie to wciąż jesteś nago-zauważył mężczyzna.- Tylko swoje strategiczne miejsca zasłaniasz ręcznikiem- mówił wskazując na Maję lizakiem, który przed chwilą znajdował się w jego ustach.
-Maja, kochanie. Idź ubierz się.
-Dobra- odparła Majka i wyszła z łazienki.
-Zejdź potem do kuchni- dodała mama.-A ty chodź ze mną- tym razem zwróciła się do Grega.

***
Kiedy Maja schodziła na parter słyszała odgłosy rozmowy dochodzące w kuchni. Dziwiła się że matka nie wyrzuciła jeszcze z domu mężczyzny, który był w łazience.
-Mamo, co on tutaj jeszcze robi?- zapytała, kiedy tylko przekroczyła próg salonu.
-To nie jego wina, że zastał cię w łazience, bo sama go wezwałaś.
-No tak. Oczywiście. Teraz już wszystko rozumiem. Wezwałam jakiegoś obleśnego typa, w pomiętej koszuli i z lizakiem, żeby mógł mnie zobaczyć nago!- stwierdziła.
-Ok, przepraszam. Wystarczy?-odezwał się Greg.
-Nie!-warknęła Maja.
-Majka! Uspokuj się! Przypomnij sobie, czy kiedy zostawiłaś nas, kiedy rozmawiałyśmy, nie mówiłaś, że potrzebujesz czyjejś pomocy albo czegoś podobnego- powiedziała mama.
-Nie!
-Akurat nie!-wtrącił się Greg.- A czy to nie ty powiedziałaś "niech mi ktoś z nimi pomoże"?
-Nie cierpie, kiedy ktoś mówi "akurat"-wtrąciła babcia.
-Może i było coś takiego, ale...-urwała Maja.
-Ale co?-spytał mężczyzna.
-To znaczy, że ty... przecież nie było cię w domu.
-Emi teraz twoja kolej- zwrócił się do mamy Majki.
-Kochanie... Jesteś czarownicą!-odparła z uśmiechem na ustach Emilia.
-Co?!- zapytała zdziwiona Majka.- Powinniście się wszyscy leczyć!- krzyknęła i wybiegła z domu.

***
Majka biegła długo ulicą. Nie wierzyła w to co powiedziała jej matka, ale jednocześnie nie wiedziała skąd Greg wiedział co powiedziała. Dobiegła do kościoła, ale nie weszła do środka. Obeszła budynek na około i usiadła w najmniej widocznym miejscu.
Kiedy usiadła na ławce zobaczyła, że obok niej pojawia się niebieski pył. Początkowo, kiedy z pyłu zaczęła wyłaniać się sylwetka, Maja poczuła strach, lecz zobaczyła,że ponownie jest to mężczyzna, którego dzisiaj poznała. Nie wiedziała, dlaczego się go nie boi. Czuła nawet, że w niezrozumiały dla niej sposób, przyciąga on ją do siebie.
Stał przed nią. Nie patrzyła na niego. Wiedziała, że kiedy popatrzy mu prosto w oczy nie będzie już dla niej powrotu. Będzie w stanie uwierzyć we wszystko co on jej powie.
-Mogę usiąść?- zapytał.
-To miejsce publiczne, każdy może siadać- powiedziała, lecz kiedy zauważyła, że on nadal stoi dodała.-Siadaj.
-Możemy porozmawiać?
-Co tym razem chcesz mi wmówić?- starała się udawać, że jego obecność w ogóle na nią nie działa.
-Chcę ci to wszystko wyjaśnić, bo twoja rodzina nie potrafi-wyznał.
-Kim jesteś?-spytała Maja, podnosząc na niego wzrok.
Stało się zatonęła w jego oczach. Zgubiła się w ich błękicie.
-Twoim Avatarem-odparł i przywrócił tym samym Majkę z powrotem na ziemię.
-Moim czym?-zdołała wykrztusić.
-Aniołem stróżem, w pewnym sensie. Jestem od tego, żeby pilnować, aby nic ci się nie stało. Mam zapewniać ci bezpieczeństwo.
Majka była zdezorientowana. Dlaczego miał zapewniać jej bezpieczeństwo? Czy coś jej groziło? Te pytania kłębiły się w głowie dziewczyny.
-Czy jesteś w stanie mi to wszystko wytłumaczyć?-zapytała nieśmiało.
-Jeśli tylko tego zechcesz- powiedział i położył swoją prawą dłoń na jej udzie.
-Proszę. Chcę.
-Sposób w jakim się pojawiłaś na świecie powinna ci wytłumaczyć mama, ale mogę ci powiedzieć co działo się po twoich narodzinach. Twoi rodzice nie wiedzieli czy masz jakąś moc. Początkowo nic na to nie wskazywało, lecz pewnego dnia, gdy byłaś sama w pokoju....-urwał.
-Co się stało?
-Ożywiłaś armię miśków.
-Co?
-W twoim pokoju na półkach poukładane były pluszowe misie, ale ty miałaś bardzo silną moc. Na tyle, aby je ożywić. Przez dobę twoja mama i babcia usuwały skutki tego wydarzenia. Moi szefowie byli zmuszeni do cofnięcia pamięci niektórym ludziom-zrobił krótką pauzę.-Zapomniałem ci się przedstwić! Jestem Greg-powiedział i wyciągnął w jej stronę prawą rękę, która przed chwilą znajdowała się na górnej części jej nogi.
-Majka-uścisnęła jego dłoń.- Możesz kontynuować?
-Tak. Twoja mama i babcia są czarownicami, a ty jako kolejna w rodzie dziedziczysz moc. Kiedy zdażył się ten wypadek o którym ci mówiłem, postanowiły one odebrać ci moc na jakiś czas. Za sześć tygodni moc wróci do ciebie, ale możemy to przyspieszyć, aby móc cię nauczyć panować nad mocami. Wiemy, że na pewno potrafisz przesuwać przedmioty siłą woli, ożywiać je, a także posiadasz wyjątkowy dar nieśmiertelności.
-Nieśmiertelności?
-Będziesz dorastać normalnie do pewnego czasu, aż w końcu zatrzymasz się w rozwoju-powiedział.
-Ile będę mieć wtedy lat?-zapytała.
-Około trzydziestu-odparł.
-Co się stanie, gdy otrzymam moc?
-Wszystkie siły zła, z całego świata, będą próbowały cię zniszczyć.
-Przed chwilą powiedziałeś, że jestem nieśmiertelna!
-Jesteś, ale jeżeli nie będziesz miała siły walczyć sama siebie zniszczysz-wyznał.
-To znaczy, że im wcześniej przyjmę moc tym będzie lepiej?-spytała.
-Tak.
-Zróbmy to teraz. Tutaj.
-Nie możemy tego zrobić tutaj. Do przywołania twojej mocy potrzebny jest wasz dom. To dlatego się tutaj przeniosłyście-wyznał.
-Więc, chodźmy- powiedziała dziewczyna. Podniosła się, gotowa do drogi. Kiedy zaczęła iść, Greg złapał ją za rękę.
-Znam szybszy sposób- powiedział.
W jednej chwili znikł cały obraz otoczenia kościoła. Wciąż czuła, że trzyma go za rękę. Przez chwilę widziała oślepiającą ją jasność, lecz później znalazła się w domu.
Byli na pierwszym piętrze. Nic nie mówił. Kierował się, wciąż trzymając Maję za rękę, na schody prowadzące na strych. Nigdy tam jeszcze nie była. Raz próbowała się tam dostać, lecz nie mogła otworzyć drzwi, przy których właśnie stali.

Data:

 2011

Podpis:

 Anne DeVill

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=73960

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl