DRUKUJ

 

Rozdział Czwarty z Życia Kistune

Publikacja:

 12-03-06

Autor:

 kustyk3515
Demon był... Inny. Taki.. Tajemniczy. Tak, to dobre określenie. Nie pamiętam jak znalazłam się na polanie wraz z innymi obozowiczami ale ręce pełne miała chrustu na opał. Może spałam? A potem zaspana i zamyślona wstałam? Odetchnęłam. Kevin podszedł do mnie spokojnie i odebrał patyki.
- Dobrze się czujesz? Blado wyglądasz?
Uśmiechnęłam się. Chodź prawdę mówiąc nie miałam ochoty się uśmiechać. Udobruchało go to chyba. Odszedł i wraz z chłopcami zaniósł chrust do zamku. Chcieliśmy zrobić sobie ognisko,.ale zapowiadali deszcz. Musielismy zadowolić się starym, umorusanym kominkiem w wielkim salonie i obitymi w starą skórę kanapami. To dobrze, na marmurowej podłodze było by nam zimno. Usiadłam na pieńku i wpatrzyłam się w słońce wychylające się zza pojedynczych gałęzi sosny. Cieszyłam się ostatnimi słonecznymi chwilami. Przymknęłam oczy i pozostawiłam moją twarz w objęciach słońca. Powinnam się cieszyć. Gdy wrócę matka pewnie zabierze mnie stąd. Ale czułam coś... Coś co podpowiadało mi, ze będzie inaczej. Że coś będzie nie tak. Wolałam o tym nie myśleć. Rysowałam same czarne scenariusze. Zastanawiałam się.. Czy spotkam jeszcze kiedyś Demona? Teraz, kiedy tak myślę, chciała bym go poznać. Zdjąć jego niewidzialną maskę i zobaczyć go. Zobaczyć to co pod nią kryje. Zastanawiało mnie jaki jest. Moze okrutny? Może wcale nie powinnam chcieć go poznawać? Ale chciałam. I nic tego nie zmieni. Na razie. Poczułam cień na twarzy więc uchyliłam powieki. Chmury zakryły słońce. Powinniśmy wracać. Wstałam i wraz z innymi dziewczynami wyszłam z lasu kierując się ku staremu zamkowi, który dzisiaj miał być dlanas jedynym schronieniem. Obawiałam się, że nie bardzo bezpiecznym. To nie wyglądało na tylko deszczowe chmury [...] Burza. To, to czego się obawiałam. Okna nie były zbyt szczelne ale chłopcy zrobili co mogli. Drzwi zamknęliśmy na klamkę i teraz każdy ściśnięty był na jakiejś kanapie i obrzucony przynajmniej trzema kocami. Dobrze, ze przynieśliśmy to drewno. Obawiam się, że nie pożylibyśmy długo. Aż trudno w to uwierzyć. Jeszcze godzinę temu słońce prażyło tak, że każdy chodził w podkoszulkach i krótkich spodenkach. Teraz słyszłam nawet najmniejszy szmer a wiatr świszczał w szybach tak, ze prawie wszystko wygłuszał. Byłam wystraszona? Nawet bardzo.
- Skoro już tutaj jesteśmy może Kitsune opowie nam coś o sobie? W końcu to wycieczka na jej cześć.
Powiedział to jakiś chłopak. Właśnie... Jakiś! Zdałam sobie sprawę, ze oprócz Kevina nikogo tutaj nie znam. Po za tym, nie lubię opowiadać o sobie. Ale oni nie pytali. Zgodnie pokiwali głowami i wlepili we mnie swój ciekawski wzrok.
- Tak więc nazywam się Kitsune Collins. Moja matka Margharet jest projektantką a mój ojciec Stefano, ma własną firmę. Przeprowadzam się co jakieś 2 miesiące ze szkół do szkół. W każdej moi rodzice znajdą kogoś 'nieodpowiedniego' przez kogo nie mogę zostać na dłużej. Nie mam przyjaciół. Żyję światem w którym jestem sama i jakoś nie zapowiada się na zmianę.
Iiii... I co? Co teraz? Nie miałam ochoty o sobie opowiadać. A moze to nie to.. Nie umiałam opowiadać o sobie. W sumie to najchętniej weszła bym teraz do tego pieca i ogrzała bym się. Nawet pod warunkiem spalenia się. Zadrżałam. Pewnie z zimna. Byłam tak skostniała, że nawet go nie czułam. Tak, tak. Odetchnęłam.
- Wiesz co? Moim zdaniem już zyskałaś przyjaciół.
Kevin usiadł obok mnie, objął mnie ramieniem i pogłaskał po nim przytulając mnie. Zrobiło mi się niewyobrażalnie ciepło. Uśmiechnęłam się delikatnie i westchnęłam przesówając po zebranych, którzy znów kiwali głowami. Zaśmiałam się cicho.
- Poznała bym wasze imiona..
Przyznałam ale przerwało mi trzaśnięcie drzwiami. Ujrzałam czarną postać stojącą w drzwiach. Demon. Dokładnie go widziałam. Chłopcy wstali a dziewczyny zaniosły się piskiem. Oprócz mnie. Siedziałam i wpatrywąłam się w niego. Był przemoknięty co suchej nitki. Pod białą podkoszulką widziałam idealnie wyrzeźbione mięśnie a czarne włosy delikatnie oblepiły mu twarz.
- Szukają Cię Kitsune. Musisz uciekać.
To co powiedział wydawało mi się tak niewyobrażalnie dalekie, że chyba nawet zachichotałam. Straciłam czucie. Gdyby nie jego interwencja opadła bym na plecy. Spojrzałam Na Demona spokojnie i myślałam, ze będzie się śmiał. Ale.. Nie, nie śmiał się. Wydawał się taki zdeterminowany. Mój uśmiech zgasł. Wziął mnie na ręce a ja restkami sił objęłam go rękami aby móc spojrzeć na zebranych.
- Nie oddam Jej Ci!
Kevin niespodziewanie wyskoczył z pięściami i zaciskajac zęby szykował się do szkoku na Demona. Znów miałam się zaśmiać.
- Zapytaj się jej. Nie zabiorę jej bez jej zgody.
Demon wydawał się spokojny. Wydawał się. Bo już po chwili taki nie był. Rozglądał się zdezorientowany po pokoju po czym spojrzał n Kevina. Wyglądało to tak jakby badał otoczenie. Kevin spojrzał na mnie wyczekująco.
- Nie boję się go Kevin. Wrócę do was.
Uśmiechnęłam się delikatnie i odpłynęłam. Nie pamiętam co było dalej. Świat stracił kolory

Data:

 dzisiaj

Podpis:

 Kuśtyk

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=71518

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl