DRUKUJ

 

Tak trzeba. Próbka.

Publikacja:

 04-06-10

Autor:

 Jabba5
Nowy dzień. Cały świat płynie. Otwieram oczy. Jest, jak zwykle. Wstaję. Otwieram okno, jeśli jest ciepło. Tego drugiego nie otwieram, tylko odsuwam żaluzje. Wstawiam wodę i idę się wypróżnić. Myję zęby, albo nie, jeśli zamierzam wypić kawę. Herbatę mogę pić zaraz po myciu zębów, ale kawa mi wtedy nie smakuje. Myję twarz. Nakładam krem. Potem prysznic, chyba, że nie mam czasu. Zawsze jednak umyję głowę. Bez tego nie wyjdę. Chyba, że jestem spóźniona. Następnie kawa albo herbata. Bez śniadania, bo nie mogę tak zaraz po przebudzeniu jeść. Zaczynam być głodna około 11. Nieraz nie jem aż do 16.
W czasie picia kawy lub herbaty, maluję się. Czasem nie mam czasu na gorący napój, więc rozpuszczam sobie Plusza. Na końcu suszę włosy. Ubieram się. Wychodzę. Pakuję się wieczorem poprzedniego dnia, bo tak to nigdy nie wezmę wszystkiego, czego potrzebuję. Jak zwykle zapominam o fretce (mojej małej psotnicy) Koli, dlatego rzucam torbę i wyciskam jej trochę Wiskasa na talerzyk. Już naprawdę wychodzę. Chociaż jeszcze sekundę się przeglądam, a i wyłączam telewizor. Tak pierwsze, co robię po przebudzeniu, to właśnie włączam telewizor – MTV, VIVA, cokolwiek z muzyką.
Poranek wygląda tak. Wieczory też mam jednakowe. Czy wracam z imprezy czy ze szkoły, czy z roboty wygląda to tak samo. Karmię Kolę, idę siusiu, myję się. W zależności, w jakim jestem w stanie mam dwie drogi, ale zawsze włączam telewizor, tym razem na Discovery lub coś w podobie. Muzyka na noc mi nie służy, ale program o I wojnie św., albo jakieś katastrofie jest niezawodną bajka na dobranoc. Jak jestem w stanie to jeszcze pooglądam ten program z 30 minut, ale jak nie, to zasypiam natychmiast. Telewizor sam się wyłącza. To jeszcze zależy czy nie zapomnę go ustawić.
Kiedyś to inaczej wyglądało. Kiedyś była jeszcze ta druga połowa, która dzieliła ze mną mieszkanie. Wtedy było o wiele przyjemniej. Teraz jej nie ma, a ja przyzwyczaiłam się do tego stanu. Odkrywam uroki mieszkania samemu i podoba mi się to, chyba, że akurat ma chandrę lub oglądałam na dobranoc program o seryjnym mordercy. Wtedy mam ochotę nocować u rodziców.
Bycie singlem nie jest złe. Nie jest też dobre. Zresztą to pojecie względne. Zależy, co komu leży... z kim leży też zależy... zresztą ja akurat leże sama, a łóżko mam na dwie osoby...dwie DUZE osoby. Mam do dyspozycji dwie duże poduchy, cztery jaśki, dwie kołdry(na jednej leże, a drugą się przykrywam), dwa koce. Mam jeszcze jego piżamę. Nie oddam. Jak był po ciuchy, to ją specjalnie schowałam. Kiedyś kupiłam mu ja na gwiazdkę. Teraz jest moja. Nie śpię w niej, jeśli chcieliście o to spytać.
Dalej mam Kolę, mam dwa króliki. Samca i samicę. Szarasię i Geminiego. Tak je nazywam. Szarasia jak imię wskazuje jest szara. Gemini, niestety imię nie wskazuje, jest czarny. Każde z nich ma oddzielną klatkę i tak sobie wegetują. Kola nie ma klatki, chociaż powinna. Biega sobie wolna. Śpi w koszu na śmieci, albo w pufie. Jednak najczęściej w koszu. Zasypia zawsze u mnie w pościeli, potem się przenosi do siebie. Może za bardzo się rozpycham.
To wszystko na sam wstęp i mnie i moim zwierzyńcu. Nic więcej nie zdradzam. Wyjaśni się po drodze. Kartka za kartka będziecie coraz bliżej.




I

Pewnego dnia dowiadujemy się, że wszystko, co udało nam się stworzyć w życiu. Wszystko, na co pracowaliśmy, co było dla nas cenne, stanowiło wszystko, przestaje istnieć. Traci swoją wartość. Wyparowuje. Znika.
Pewnego dnia, to, w co wierzyliśmy, nie ma już żadnego znaczenia. Czas przeszły wydaje się jakimś filmem, który przestali grać.
Sytuacja nie do przewidzenia.
Jak się zachowujesz?
Ja nie wiedziałam, jak się zachować. To przychodzi z czasem. Teraz już wiem, co powinnam zrobić, a czego wtedy nie zrobiłam. Jednak wtedy nic już nie wiedziałam.
Pewnego dnia, po prostu, zapomina się o tym, co było. Piszemy nowy scenariusz. Pobieramy nową obsadę. Gramy w nowym filmie ze starym bohaterem w roli głównej. Tak trzeba.

II

Nowy dzień. Cały świat płynie.
Ubieram się i wychodzę wszystkiemu naprzeciw. Nie boje się. Co będzie, to będzie. Ja już wiem, co może się zdarzyć. Nie myślę już, o tym, że w życiu nic nie idzie zgodnie z planem. Po prostu ja już tych planów nie kreuję. Nie gniotą mnie problemy. Jestem na luzie. Jestem silna. Jestem najładniejsza i najseksowniejsza. Mam w sobie dużą dawkę optymizmu. To pomaga. Tak trzeba.

III

Są dni, kiedy siedzę z fajką w oknie i rozmyślam. Wszystko mi się przypomina. Nie lubię tych chwil. Wszystko jest poza mną. Zamykam się w tym, co było. To boli. Nie powinno się myśleć, o tym, czego już nie ma i już nigdy nie będzie.
Przecież nic się nie stało. Coś się stało?
Tak trzeba.
Trzeba sobie tłumaczyć. Trzeba ze sobą rozmawiać, bo się zwariuje.

Data:

 10 czerwca 2004

Podpis:

 Virgo

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=7132

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl