DRUKUJ

 

List do Henia: Ekonomia

Publikacja:

 04-05-29

Autor:

 TheOdium
Białystok, 22 października 2002 r.

Drogi Heniu!

Dziękuję Ci za Twój ostatni list. Tak, rzeczywiście mam zamiar się ożenić, ale o tym opowiem Ci innym razem. Dziś mam taką wiadomość, że chyba spadniesz z krzesła. Awansowałem! Będę teraz kierownikiem sekcji (nareszcie dostanę samochód służbowy)! Nie pisałem Ci o tym, ale przez ostatnie pół roku chodziłem po pracy na taki błyskawiczny kurs ekonomii. Bo wiesz, teraz pracuję w Dziale Obsługi Klienta. Ale każdy przecież od czegoś zaczynał. Chcę Ci teraz opowiedzieć o tej całej ekonomii.
Po pierwszych zajęciach po prostu ręce mi opadły: Ja mam to wszystko rozumieć?! Jedyną informacją, którą zrozumiałem, było to, że kurs będzie trwał 6 miesięcy. Ale wydaje i się, że tyle zrozumiała większość uczestników. Za drugim razem było już trochę lepiej. Przyszła nowa nauczycielka i zaczęliśmy od podstaw: Co to jest gospodarka rynkowa, kapitalizm i kilka innych terminów. Nareszcie się dowiedziałem, dlaczego wszystkie zakłady są prywatyzowane: własność prywatna jest podstawą gospodarki rynkowej. Na trzecim spotkaniu rozmawialiśmy o mechanizmach gospodarki rynkowej. Są to: popyt (inaczej rynek zbytu), podaż (ilość rzeczy możliwa do wyprodukowania) i konkurencja (to chyba nawet Ty, Heniu, rozumiesz – tyle o tym nawijają w mediach i prasie).
Po kilku zajęciach byłem wręcz zaskoczony, tym, że nie wiedziałem w jakim cudownym systemie gospodarczym przyszło mi żyć! I tu przyszedł czas na kubeł zimnej wody. Na kilku kolejnych lekcjach rozmawialiśmy o wadach i ograniczeniach wolnej gospodarki. Ograniczeniami są: czas, możliwości, pieniądze. Natomiast główne wady to: bezrobocie (że też o tym nie pomyślałem: przecież Ty, Heniu, nie masz zajęcia) i rozwarstwienie społeczne na bogatych i biednych (obyśmy należeli niedługo do tych pierwszych).
Muszę Ci powiedzieć, że po tym okresie, byłem bardzo przygnębiony. Ale pani nauczycielka, nie dała nam zbyt wiele czasu na rozmyślania: w następnym tygodniu zrobiła test, do którego mieliśmy się nauczyć ze specjalnego podręcznika. Czekaj, jak on się nazywał? A, już wiem: “Pani Ekonomio, poznajmy się” (polecam). Takiego stresu, jak podczas tego sprawdzianu nie przeżyłem od czasu dyktanda z pisowni “nie” z różnymi częściami mowy w II klasie gimnazjum. Całe szczęście, że dostałem czwórkę. Jednak i tak zostałem wyśmiany przez kolegów. Nawet ten matoł od komórek, Marek, wiedział, że wszystkie podmioty gospodarcze muszą spełnić trzy warunki: muszą być samodzielne, samorządne i samofinansujące się. Ale Marek i tak dostał dwóję na szynach (he, he).
W dalszej części kursu uczyliśmy się trochę o giełdzie: akcje, obligacje, spółki akcyjne i inne takie. To było raczej mało ciekawe (chociaż warto wiedzieć, że dzięki wypuszczaniu obligacji państwo i samorządy mogą sfinansować wiele potrzebnych inwestycji).
No, Heniu, będę chyba kończył. Mam nadzieję, że Cię za bardzo nie zanudziłem. Przeczytaj ten list uważnie (mam wrażenie, że zazwyczaj czytasz tylko początek i koniec), bo być może znajdzie się u nas jakaś praca dla Ciebie. Wiesz, nasza firma rozwija się i będziemy potrzebowali sprzątaczy, konserwatorów. A tak na serio, to taki informatyk jak Ty na pewno by się nam przydał.

Twój
Michał

P.S. Weźmiesz ze mną udział w Rajdzie Młodych (wiesz – trzeba wypróbować ten samochód)?


Data:

 22.10.2002

Podpis:

 TheOdium

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=6826

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl