DRUKUJ

 

Pies cię zrozumie

Publikacja:

 11-04-13

Autor:

 Sylwiaa
Pies cię zrozumie
W rolach głównych:
Luiza, Kasia – przyjaciółka Luizy, Mikołaj – kolega dziewczyn, Kamil – chłopak Kasi, Sebastian – tata Luizy, Monika – mama Luizy i Tola – pies Luizy
W rolach drugoplanowych:
Pani dyrektor, Pani wychowawczyni, Olga – dziewczyna z klasy, Weronika – dziewczyna z klasy

Scena 1: Pokój Luizy. (Luiza, Monika i Tola)
Monika: No śpij już śpij kochana, jutro trzeba wstać na pierwszy dzień szkoły!
Luiza: Mamo, przestań ja już 7 raz idę pierwszy dzień do szkoły. Przestań mnie traktować jak małe dziecko! Ja idę już do 1 gimnazjum!
Monika: Dobrze, dobrze, dla mnie i tak zawsze będziesz dzieckiem. Dobranoc kochanie!
Luiza: Dobranoc.
Monika wychodzi.
Luiza szeptem do Toli:

Luiza: No i widzisz Tolcia, oni nigdy nie przestaną mnie nękać! Ale przynajmniej ty jesteś dla mnie zawsze kochana. Śpij słodko jutro ciężki dzień.

Scena 2: Sala gimnastyczna gimnazjum do, którego uczęszcza Luiza. (Luiza, Kasia, Pani dyrektor i inni uczniowie)
Pani dyrektor: Witajcie! Bardzo się cieszę, że wybraliście właśnie nasze gimnazjum! Mam nadzieję, że Wam będzie tu dobrze i nie będzie z Wami większych kłopotów.
Luiza: Ile tak można gadać?! Siedzę tu już jakieś pół godziny!
Kasia: Ona długo potrafi! Nawet nie wiesz ile przemawiała na zebraniu dla kandydatów!
Luiza: Ile?
Kasia: Jakby tak wszystko zsumować to jakieś 3 godziny. A tak w ogóle to Kasia jestem!
Luiza: A ja Luiza.
Kasia: Fajne imię. Takie oryginalne. A wiesz już do jakiej klasy będziesz chodzić?
Luiza: Z tego co pamiętam to chyba do 1g.
Kasia: O to tak jak ja. Pierwszy koty za płoty.
Luiza: O ale fajnie. Strasznie się boję ja tu nikogo nie znam.
Kasia: Jak to nikogo?! Znasz już mnie! Nie bój się ja tu znam prawie wszystkich. W końcu to moja rejonówka. A ty skąd jesteś?
Luiza: Ja generalnie teraz mieszkam tutaj na Targówku, ale wcześniej mieszkałam w Nowym Dworze Mazowieckim i tam właśnie chodziłam do podstawówki i dlatego tu nikogo nie znam.
Kasia: Aha. Fascynująca historia. Wiesz co dzisiaj po tym nudnym apelu idę ze znajomymi do parku. Może poszłabyś z nami? Od razu byś więcej ludzi poznała.
Luiza: Wiesz co bardzo chętnie, ale nie wiem czy mi rodzice pozwolą.
Kasia: A od czego są telefony?!
Nauczycielka: Dziewczynki ciszej tam! Pani dyrektor mówi!
Speszone Luiza i Kasia zaprzestają dalszej rozmowy
Pani dyrektor: Dobrze moi drodzy, a teraz przechodzicie do sal ze swoimi wychowawcami! … Klasa 1g: Sala nr 208, pani Karolina Szymułka…
Luiza: Jak sądzisz będzie fajna?
Kasia: Okaże się.
Dziewczyny idą do sali.

Scena 3: Sala lekcyjna. ( Cała klasa i pani wychowawczyni)
Pani wychowawczyni: Witajcie! Ja nazywam się Karolina Szymułka i będę waszą wychowawczynią. Nie będę Was tu długo przetrzymywać. Powiem tylko, że jestem nauczycielką historii. A za chwilę podam wam plan na najbliższe 3 dni. A na razie możecie mi się przedstawić. Po kolei mówcie jak się nazywacie.
Każdy po kolei z ławki mówi swoje imię.
Ania, Monika, Luiza, Kasia, Kamil, Kamila, Olek, Michał, Olga, Weronika, Wojtek, Marcin, Filip, Ola, Krzysiek, Hania, Jagoda, Paweł, Rafał, Adam
Pani wychowawczyni: O tylko dwadzieścioro was jest. Jak miło choć i tak trochę mi zajmie zapamiętanie waszych imion. Dobra to plan wygląda tak:
Pani podaje plan po czym cała klasa wychodzi.

Scena 4: Szkolny korytarz. (Kasia, Luiza, Kamil i Olga)
Kasia: To co Luiza idziesz?
Luiza: Nie wiem, muszę zadzwonić.
Olga: O widzę, że durna Kasieńka sobie przyjaciółeczkę znalazła. No tylko pozazdrościć.
Olga podstawia nogę Kasi, po czym Kasia upada na ziemię.
Kamil: Olga ty idiotko! Uspokój się! Idź lepiej do Weroniki i jej nogę podstawiaj! Nic ci się nie stało, Kasiu?
Kamil podaje jej rękę i całuje w policzek.
Kasia: Nie nic, ale ona już mnie wkurza. Najchętniej to bym jej przywaliła w nos.
W tle słychać rozmowę Luizy z matką.
Luiza: Ale mamo! To jest jedyna szansa, żebym się tu jakoś zaaklimatyzowała!
Monika: Ale musisz wyjść z Tolą, od rana nikt z nią nie wychodził.
Luiza: Dobrze, ale potem będę mogła iść?
Monika: Tak, potem tak. Tylko o 16 na obiad!
Luiza: Dobrze, to pa! Miłej pracy.
Luiza wraca do Kasi.
Kasia: O poznajcie się. To jest Kamil, a to Luiza.
Luiza: Cześć.
Kamil: No hej.
Kasia: Pozwolisz Kamil, że Luiza pójdzie dzisiaj z nami do parku?
Kamil: No spoko, nie ma problemu. Może jeszcze Mikołaja weźmiemy?
Kasia: A to już twoja sprawa.
Luiza: Tylko jest mały problem.
Kasia: Jaki?
Luiza: Muszę najpierw wyjść z psem.
Kasia: No to luz wyjdziemy z tobą, a gdzie mieszkasz?
Luiza: Na Łąkowej.
Kasia: Yyy a gdzie to?
Luiza: Nie daleko przystanku tramwajowego.
Kasia: A to i nie daleko mnie.
Luiza: A gdzie ty mieszkasz?
Kasia: Na Wysockiego.
Luiza: No to wręcz bardzo blisko.
Dziewczęta wraz z Kamilem idą do domu Luizy, po Tolę.

Scena 5: Mieszkanie Luizy. (Tola, Luiza, Kasia i Kamil)
Luiza: No to zapraszam. Cześć Tola, ty mój wariacie!
Kasia: O jaki słodki piesek!
Kamil: No nie powiem fajny.
Luiza: Tak, moja kochana. Dobra może ja się przebiorę, a wy chwilę poczekacie?
Kasia: Jasne nie ma problemu
Luiza idzie się przebrać, w przedpokoju zostaje Kasia i Kamil.
Kamil: Skąd ty ją wytrzasnęłaś?
Kasia: Siedziała obok mnie, po za tym jest w naszej klasie.
Kamil: No ja wiem. Zastanawiam się, czy nie poznać jej z Mikołajem.
Kasia: A czemu akurat z nim?
Kamil: A nie wiem, ostatnio narzekał, że jest sam…
Kasia: W sumie i tak miał z nami iść, możesz do niego zadzwonić.
Kamil: Już dzwoniłem będzie o 12 w parku.
Kasia: No i git.
W tym samym momencie z pokoju wychodzi Luiza. Tola skacze jej na plecy.
Luiza: Oj Tolka, Tolka już idziemy.
Kasia: Może niech i ona idzie z nami do parku?
Tola zaczyna szczekać.
Luiza: Chyba się jej spodobała ta opcja.
Kasia: No to idziemy.
Wychodzą z domu.

Scena 6: Park. (Tola, Luiza, Kasia, Kamil, Mikołaj)
Luiza: Tola gdzie ty biegniesz! Chodź tu natychmiast!
Tola biega w kółko i nagle wpada na jakiegoś chłopaka, a on się wywraca.
Mikołaj: No ja nie mogę! Co to za pies?! Czyj to?!
Luiza: Mój, bo co?!
Mikołaj: A nic, nic następnym razem uważaj.
Kasia: O widzę, że już się poznaliście. Mikołaj – Luiza, Luiza – Mikołaj.
Mikołaj: No cześć.
Luiza: Cześć. (z zażenowaniem)
Kamil: Ty, Luiza uważaj następnym razem na Tolkę, bo to wariatka jest.
Tola zaczyna warczeć.
Kamil: Toluś, to w pozytywnym znaczeniu!
Tola się uspokaja.
Kasia: No tak, tak fantastycznie. To co robimy?
Luiza: Nie wiem. A która godzina?
Kasia: 13.00
Luiza: (na boku do Kasi) Ja muszę być przed 16 w domu.
Kasia: Nie no luz. Ja muszę być o 15.
Mikołaj: Nie wiem jak wy, ale ja bym poszedł gdzieś na lody.
Luiza: Może do „Betuli”?
Kamil: A gdzie to?
Luiza: Tam przy podstawówce.
Kasia: To możemy iść.
Luiza: Tylko nie wiem co z Tolą.
Mikołaj: Niech idzie z nami. Tylko niech mnie już nie wywraca.
Idą na lody.
Kasia: Jak mi się nie chce iść jutro do szkoły!
Mikołaj: A ty Luiza, jesteś z nami w klasie?
Luiza: No tak.
Mikołaj: Aha. Dobra słuchajcie ja muszę już spadać, do jutra.
Luiza: Pa.
Kasia: No pa. Luiza bo widzisz my …
Luiza: Nie ma problemu ja też już spadam chodź Tola. Ale gdzie ona jest?!
Mikołaj: A tutaj. Poszła za mną chyba za bardzo mnie polubiła.
Luiza: Tola, no!
Mikołaj: Dobra nie krzycz na nią, nie ma problemu.
Luiza: Dobra nieważne, to ja idę.
Luiza z Tolą odchodzą i idą do domu.

Scena 7: Dom Luizy. (Tola, Luiza, Sebastian, Monika)
Luiza z Tolą wchodzą do domu.
Luiza: Cześć! Już wróciłam!
Monika: Dobrze to chodź na obiad. A Tola niech idzie do siebie.
Luiza: Mamo, dobrze wiesz, że jak jest obiad to ona nigdy nie usiedzi w miejscu.
Sebastian: No tak, tak. Nie ma co od niej wymagać kochanie.
Monika: No cóż. W każdym bądź razie obiad na stole.
Wszyscy siadają do stołu i zaczynają jeść.
Monika: No opowiadaj kochanie jak tam w szkole?
Luiza: A fajnie. Może nawet dobrze, że się tu przeprowadziliśmy…
Sebastian: A nie mówiłem, po za tym tu mam większą pensję.
Monika: A ty to tylko o pieniądzach. A powiedz mi Luiza, co ty robiłaś w tym parku?
Luiza: A nic łaziłam z taką Kasią, Kamilem i Mikołajem.
Monika: Aha. A oni są z twojej klasy?
Luiza: Tak. Dziękuję za obiad. Było pyszne. Ja lecę do pokoju.
Sebastian: Halo, halo a kto pozmywa po obiedzie?
Luiza: A tak przepraszam, zapomniałam już się za to biorę.
Monika: Dobrze, a potem nakarm Tolę.
Luiza: Się robi kapitanie!
Luiza zmywa naczynia, a następnie daje jedzenie Toli. Potem idzie do pokoju.
Sebastian: Poszła już?
Monika: Tak, jest w pokoju.
Sebastian: Chyba się jej tu spodobało.
Monika: Tak, miejmy nadzieję.
Sebastian: Myślałem, że będzie gorzej.
Monika: To nie myśl.

Scena 8: Pokój Luizy. (Tola i Luiza)
Luiza: Chodź tu do mnie Tolcia.
Tola kładzie się na łóżku koło Luizy.
Luiza: Popatrz już 22 a nikt nie przyszedł dać mi buziaka na dobranoc. To chyba dobrze, nie?
Tola cichutko szczeka.
Luiza: Oj, ty mnie jak mało kto rozumiesz. A co sądzisz o tym całym Mikołaju?
Tola patrzy na Luizę spode łba ze słodką minką niewinnego psiaka.
Luiza: Wiesz co też tak sądzę. On jest chyba bardzo fajny. Dobra Tolcia, idziemy spać, jutro muszę być wypoczęta.

Scena 9: Droga przed domem Luizy. (Luiza, Mikołaj)
Luiza wychodzi z podwórka, a przed nią staje Mikołaj.
Mikołaj: Cześć!
Luiza: Co ty tu robisz?!
Mikołaj: Wyciągnąłem twój adres od Kamila i postanowiłem odprowadzić cię do szkoły, a właściwie to z tobą iść. Pozwolisz mi na to?
Luiza: Chyba nie widzę żadnych przeciwwskazań.
Mikołaj: No to może tak nie stójmy tylko idźmy.
Luiza: Tak to dobry pomysł.
I poszli.

Scena 10: Kuchnia w domu Luizy. (Monika i Sebastian)
Monika: Popatrz nasza Luiza już sobie adoratora znalazła.
Sebastian: Nie za wcześnie?
Sebastian podchodzi do okna gdzie stoi jego żona.
Monika: Wiesz nie widzę powodów, dla których nie moglibyśmy jej dać wreszcie dorosnąć.
Sebastian: Coś w tym jest. Ta odmiana chyba nam wszystkim wyszła na dobre.
Monika: No miejmy nadzieję. Dobra kochanie ja muszę lecieć do pracy.

Scena 11: Lekcja historii.
Pani wychowawczyni: Witajcie moi drodzy! Wczoraj się już poznaliśmy, więc nie będę się znowu przedstawiać. Przejdziemy od razu do rzeczy. Nie będę wam opowiadać o tym co mi każą. Po prostu dostaniecie kartki i się z nimi zapoznacie, a potem sobie porozmawiamy.
Nauczycielka rozdaje kartki.
Pani wychowawczyni: No dobrze, ale mam dla was też złą wiadomość muszę was rozsadzić.
Luiza: Naprawdę pani musi?
Pani wychowawczyni: A dajesz mi gwarancję, że ani razu się nie odezwiesz?
Luiza: Nie, ale przecież nic, ani nikt nie daje takiej gwarancji.
Pani wychowawczyni: Tak, ale jak was rozsadzę to są większe szanse, na to, że nie będzie tak źle.
Nauczycielka przesadza uczniów. Nieświadomie usadza Kasię z Kamilem, a Luizę z Mikołajem.
Mikołaj: No i dla mnie to tak może być.
Pani wychowawczyni: I tak macie siedzieć na każdej lekcji. Dobrze, a teraz przejdziemy do historii. Mam do was kilka pytań. Ktoś chętny odpowiedzieć?
Kamil: A na jakie pytanie?
Pani wychowawczyni: Kamil jesteś tak?
Kamil: Tak, proszę pani.
Pani wychowawczyni: Dobrze, a więc powiedz mi co wiesz na temat starożytnej Grecji.
Kamil: Yyy… No tam Koloseum zbudowali…
Cała klasa w śmiech.
Pani wychowawczyni: No niestety, nie trafiłeś, a ktoś chce coś mądrego powiedzieć na ten temat?
Luiza: Ja mogę spróbować.
Pani wychowawczyni: No, więc słucham.
Luiza: Starożytna Grecja powstała przed naszą erą na terenach dzisiejszej Italii. Jej terytorium było bardzo zróżnicowane i bardzo górzyste. Było podzielone na Polis. Najpopularniejsze były Ateny i Sparta. Wierzono tam w różne bóstwa, które podobno zamieszkiwały górę Olimp. Tam powstały pierwsze igrzyska.
Pani wychowawczyni: Bardzo dobrze.
W tej chwili zadzwonił dzwonek.
Pani wychowawczyni: No to jesteście wolni. Do widzenia.
Cała klasa: Do widzenia.

Scena 11: Boisko szkolne.
Kasia: Jupi, nic nam nie zadali.
Weronika: O patrzcie jaka grupka się zebrała. Mikołaj powiedz mi, dlaczego ty się z takimi wieśniakami zadajesz, nie lepiej byłoby przejść na naszą stronę?
Mikołaj: Kto tu jest wieśniakiem? I następnym razem złóż podanie o rozmowę ze mną do tej tutaj Luizy.
Weronika: A ja ci chciałam pomóc. Wieśniak.
Luiza: Tola co ty tu robisz?!
Mikołaj: Tola?! Gdzie ona jest?
Luiza: Tam przy siatce, widzisz?
Mikołaj: Ten pies przechodzi sam siebie.
Luiza: A tak w ogóle to gdzie Kaśka i Kamil?
Mikołaj: A poszły sobie gruchać gołąbeczki.
Luiza: Chodź Tola, idziemy do domu.
Mikołaj: Mogę iść z Wami?
Luiza: No pewnie.
Mikołaj: To fajnie.
Luiza: A tak w ogóle to dlaczego tak potraktowałeś tą Weronikę?
Mikołaj: Bo mam dość malowanych lalek, które nie widzą nic po za czubkiem swojego nosa.
Luiza: Czyli masz dość całego świata?
Mikołaj: Nie, chyba nie… Ty chyba nie jesteś taka?...
Mikołaj patrzy Luizie głęboko w oczy i pod wpływem emocji całuje ją w policzek. A Tola widząc to staje na dwóch łapkach i klaszcze.
Luiza: No teraz to widziałam też czubek twojego nosa.
Mikołaj: Przepraszam, poniosło mnie. Tak strasznie przepraszam.
Luiza: Ale nie masz za co, to było bardzo miłe.
Mikołaj: To może ja już pójdę.
Luiza: Poczekaj chwilę.
Luiza całuje go na pożegnanie. Po czym on pospiesznie odchodzi.
Luiza: Chodź Tola, chodź.

Scena 12: Pokój Luizy. (Luiza, Tola, Monika)
Monika: Cześć słonko. Czy ten chłopak, który dzisiaj po ciebie przyszedł to był ten Mikołaj?
Luiza: Mamo!
Monika: No co, chcę wiedzieć z jakiego powodu jesteś dzisiaj taka rozpromieniona.
Luiza: No właśnie między innymi dlatego. Ta przeprowadzka wszystkim nam służy!
Monika: Wiesz to samo powiedział mi dziś tata.
Luiza: Widzisz, a ja przecież rzadko kiedy się z nim zgadzam.
Monika: Dobrze kochanie, tylko mam prośbę.
Luiza: Tak.
Monika: Nie podejmuj zbyt pochopnych decyzji i nie rób niczego wbrew sobie. Chyba wiesz o co chodzi..
Luiza: Tak chyba wiem i obiecuję, że nigdy nie zrobię czegoś wbrew sobie.
Nagle dzwoni komórka Luizy.
Monika: To ja już idę.
Luiza: Tak, słucham?
Mikołaj: Cześć.
Luiza: Kto mówi?
Mikołaj: Ten co cię dzisiaj nieźle wpienił.
Luiza: Nie było dziś takiego.
Mikołaj: To kamień spadł mi z serca.
Luiza: A tak szczerze to dlaczego to zrobiłeś?
Mikołaj: Mógłbym zapytać o to samo.
Luiza: Ale ja pierwsza zadałam pytanie.
Mikołaj: Tak szczerze to dlatego, że mi się strasznie podobasz, cholernie cię lubię mimo tego, że znam cię dwa dni. A ty?
Luiza: No mniej więcej z tych samych powodów.
Mikołaj: Trochę pomyliliśmy kolejność, ale to chyba nie zaważy na naszej znajomości?
Luiza: Jeżeli chodzi o to, czy będę cię traktować tak samo, to tak jestem w stanie to zrobić jeśli tylko tego chcesz.
Mikołaj: Ale ja tego właśnie chyba nie chcę…
Luiza: To czego ty chcesz?
Mikołaj: Chcę ci zadać jedno pytanie, mogę?
Luiza: Wal śmiało.
Mikołaj: Możesz zapomnieć o tym wszystkim co dzisiaj było?
Luiza: Aaale dlaczego?
Mikołaj: Ja chyba nie jestem gotów na kolejny jakikolwiek związek…
Luiza: Ale nikt cię do tego nie zmusza, tylko nie każ mi o tym zapominać, bo nie mogę zapomnieć o najcudowniejszym dniu mojego życia!
Mikołaj: Dla mnie to ty jesteś cudowna, ale po prostu boję się, że to się skończy tak jak mój ostatni związek.
Luiza: Ale kto tu mówi, o jakimkolwiek związku możemy po prostu zachowywać się na luzie, ale a na pewno nie zapomnę dzisiejszego dnia.
Mikołaj: Ja też nie, obiecuję. To do jutra.
Luiza: Do jutra…
Luiza odkłada telefon i pada na łóżko.
Luiza: Co to wszystko ma być? O co mu chodzi? Najpierw mnie całuje, a potem każe zapomnieć.
Niech on się zdecyduje. Wiadomo ja też nie jestem na to gotowa.
Nie po rozstaniu z Konradem, ale przecież tu nikt nie mówi o związku… Oj Tolka ty to masz szczęście, nie masz takich problemów…
Tola kładzie się na łóżku i przytula do Luizy.
Luiza: Ciebie to kochałam, kocham i kochać będę mój ty wariacie.
Nagle Luiza znowu słyszy dźwięk komórki, tym razem to sms od Kasi.
Luiza: „Cześć. Co tam? Sory, że tak uciekliśmy, ale mieliśmy w tym swoje niecne plany. Jak Mikołaj? A ty w ogóle go lubisz? A i uważaj bo on jest strasznie ostrożny do dziewczyn po tym jak go Olga z naszej klasy zostawiła… No to dobranoc kochana i pamiętaj na mnie możesz zawsze liczyć!” – Słyszałaś Tolka? Nie no to już przechodzi wszelkie granice. Zupełnie nie wiem co mam robić. On był z tą beznadziejną Olgą? To dlatego ma dość pustych Barbie… Idę spać, mam go w nosie.

Scena 13: Ogród obok domu Luizy. (Tola, Luiza)
Luiza: (sama do siebie) Jak to dobrze, że już weekend nie muszę oglądać twarzy tego wrednego człowieka. Co z tego, że go chyba kocham, jak on mnie tak traktuje. Miało być normalnie a ten mnie tak chamsko traktuje. Nawet nie wiem dlaczego… O Tola! Już wstałaś! Cześć psinko!
Tola głośno szczeka.
Luiza: Nie tak głośno bo sąsiadów pobudzisz! A co ty miałaś w pysku? Mój telefon? Po co go tu przyniosłaś? A sms… Mądra psinka. Zobaczmy od kogo… Nadawca: Mikołaj… Czego on znowu chce? „Przepraszam, że to tak wyszło, nigdy nie chciałem cię zranić, ale jesteś tak wspaniała, że na ciebie nie zasługuje… Naprawdę przepraszam! Spróbuję ci to wszystko wyjaśnić tylko przyjdź dziś o 13 do parku. Zakochany w tobie po uszy… Mikołaj” – sranie w banie, co to w ogóle ma być. No dobra Tolka, idziemy koniec prac w ogrodzie.

Scena 14: Pokój Luizy. (Tola, Luiza)
Luiza: I co ja mam zrobić, Tolciu? Iść czy nie iść? Pomożesz mi jakoś?
Tola zdjęła z wieszaka torebkę Luizy.
Luiza: Czyli iść?
Tola kiwa przytakująco głową.
Luiza: Ale idziesz ze mną.
Luiza wychodzi z pokoju i podchodzi do drzwi.
Luiza: Mamo, tato wychodzę będę za jakąś godzinę!
Monika: Dobrze tylko się nie spóźnij na obiad, będzie o 16.
Luiza wychodzi.

Scena 15: Park. (Luiza, Mikołaj, Tola, Kamil, Kasia)
Luiza: Popatrz, stoi w tym samym miejscu co wtedy jak na niego wpadłaś. Ale ja się nie dam sentymentom!
Mikołaj: Cześć Luiza! Hej Tola!
Tola wesoło szczeka i merda ogonkiem.
Luiza: Jak widać ona się cieszy.
Mikołaj: A ty?
Luiza: Powiedzmy, że jestem neutralna co do tej sytuacji.
Mikołaj: Możemy porozmawiać?
Luiza: A o czym ty chcesz rozmawiać?
Mikołaj: Przede wszystkim przeprosić i wytłumaczyć.
Luiza: No to słucham masz 3 minuty.
Mikołaj: Bo widzisz… Ja do niedawna chodziłem z Olgą. I też znałem ją ledwo parę dni. Wykorzystała mnie i zostawiła. A teraz nasyła na mnie tą swoją Weronikę, żeby mnie nękała.
Luiza: I ty niby się bałeś, że ja też tak zrobię?!
Mikołaj: Nie, nie! Bałem się, że ja tak zrobię, że będę cię traktował jak pocieszacza.. Ale teraz już wiem, że naprawdę czuję do ciebie coś niezwykłego…
Luiza: Nie mogłeś tak od razu?... Nie można budować związku na kłamstwie i chamstwie...
Mikołaj: No właśnie dlatego… Jesteś taka mądra, a ja taki głupi i niedojrzały.
Luiza: Przestań! Gorszych widziałam, szczerze mówiąc to miałam podobną obawę, że zrobię to samo z tobą, ale wiem, że jesteś wart więcej niż Konrad…
Mikołaj: Jaki znowu Konrad?
Luiza: Mój były, musiałam się z nim rozstać kiedy się przeprowadzałam z Nowego Dworu Mazowieckiego… Cholernie za nim tęskniłam, aż poznałam ciebie…
Kasia: Ha! Wiedziałam, że to się tak skończy!
Luiza: Kaśka?! Co ty tu robisz?!
Kamil: Cześć wam.
Mikołaj: Ty też?!
Kamil: Dobra, dobra to ja pójdę się z Tolą pobawić.
Kasia: Przestań Kamil!
Luiza: Możecie mi wytłumaczyć co tu robicie?
Kasia: Oj nic tak przechodziliśmy.. Już spadamy..
Luiza: No ja myślę…
Kasia: Chodź Kamil.
Luiza: To na czym stanęliśmy?
Mikołaj: Na tym, że mnie poznałaś.
Luiza: No właśnie i wtedy się wszystko zmieniło, zapomniałam o Konradzie i myślałam tylko o tobie. Tolka może potwierdzić.
W tym momencie Tola bardzo głośno szczeka.
Mikołaj: Więc może wszystko zaczniemy od początku?

Luiza: Jestem za.
Mikołaj pod wpływem emocji całuje Luizę, tym razem w usta…
Kasia: Ale oni są uroczy.
Kamil: A my to nie?
Kasia: Tak, tak my jesteśmy piękni i uroczy.
Luiza: Nie wiedziałam, że tak się zaczyna.
Mikołaj: Cicho… Nikt nie protestował, a Tolka znowu biła nam brawo.
Luiza: Bo widzisz pies cię zawsze zrozumie…

Data:

 Czerwiec 2010

Podpis:

 Zagubionaa

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=67956

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl