DRUKUJ

 

"LYLIE"

Publikacja:

 03-07-04

Autor:

 nać.
W mieście akurat ta ulica była nazywana “dość spokojną”. Wszelkie menty zbierały się zwykle w bramach kamienic. I tego wieczora w bramie kamienicy nr 19 dwóch mężczyzn w brudnoszarych płaszczach dyskutowało głośno silnie gestykulując:
-Bo ja ci, w mordę kreta, powiadam-mówił jeden z nich-że wino to, kurde, w monopolowym to najtańsze!
-A gadzina przebrzydła- drugi na to-a żeś jeszcze ze tydzień temu mówił, że w sklepie PSS-u!Ty głowonogu!
-Panowie, panowi- nieznajomy, pachnący drogimi perfumami, pojawił się nagle przed nimi- mam do panów sprawę. Panowie pozwolą, że opowiem?
-Tak, tak-obałamuceni menele patrzyli błędnymi oczyma.
-A więc...-zaczął nieznajomy-A mają może panowie coś do picia?
-Yyyy....-pytanie zaskoczyło meneli- Stefan, masz winko?
-Nie, winek to ja nie pijam. Może wody się troszeczkę znajdzie? No to szkoda. Jak już mówiłem mam do panów pewną sprawę. Bardzo ważną sprawę- facet w berecie z antenką poruszył się niespokojnie- jeden z panów dziś... umrze- tym razem obaj menele wzdrygnęli się- niech panowie nie pytają skąd pochodzi ta informacja.
Nieznajomy odszedł tak niespodziewanie jak się pojawił.
-Ło, i poszedł- odezwał się “Berecik”- a zdziwił mnie, kurna. Może juz pójdziemy?
Drugi stał z otwartą gębą i wpatrywał się w miejsce, w którym stał przed kilkoma minutami zły prorok.
-To nie będę ja- powiedział po chwili- Na pewno nie.
Poszli. Drugi mężczyzna, nazwijmy go dla ułatwienia Stefanem, choć nikt właściwie nie pamiętał jego imienia, mieszkał sam w jednopokojowej klitce bez wody i gazu. Ale mieszkał i było mu tam dobrze.
Z daleka,a tym bardziej z bliska, Stefan wyglądał na niedouczonego “bałamuta”. Jednak w domu miał praktycznie same książki. Zagłebiając się w jego życiorys dowiedzielibyśmy się, że od dziesiątego roku życia chodził do biblioteki regularnie- co tydzień. Teraz nie mamy złudzeń- Stefan nie był zwykłym menelem- Stefan skończył studia. Po prostu życie się mu nie ułożyło.
Tego wieczoru, jak zwykle nakarmił kotkę- Lylię. Kotka nie była jego lecz sąsiadów (pana w berecie z antenką). Z nieznanych nikomu powodów powodów bardziej lubiła przesiadywać u Stefa.
Stefan zdjął brudnoszary płaszcz,a razem z nim menelską powłokę. Był naprawdę wartościowym człowiekiem, choć na pozór na takiego nie wyglądał. Może dlatego, że nikt nie szukał w nim wartościowego człowieka? Stef zasnął. Bez zmartwień i bez trwogi.
Sen drugiego menela był niespokojny: wiercił się, kopał przez sen żonę, przez sen również zmawiał gorliwie modlitwy. Okrutnie się pocił. Ta noc była dla niego męczarnią.
Rano obudzili się obaj.
Około południa doszła do nich straszna wieść- ich kolega- Marian umarł tej nocy.
Marian pamiętnego wieczoru stał w brudnoszarym płaszczu i w berecie z antenką w bramie kamienicy nr21. Zginął od ciosu patelnią. Ostatnią osobą, która widziała go żywego była jego żona. Dzierżyła patelnię.
-Zbrodnia to niesłychana, pani zabija pana- podsumował Stefan- czemu tylko JEGO ANIOŁ STRÓŻ GO NIE POZNAŁ?
***
Stefan otrząsnął się z menelskiego transu. Jest dobrze opłacanym nauczycielem akademickim. Jego pasją jest angelologia. Ustatkował się- kupił sobie mieszkanie, kota.
Brudnoszarego płaszcza nie wyrzucił.

Data:

 czerwiec 2002

Podpis:

 nać.

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=601

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl