DRUKUJ

 

Ruda

Publikacja:

 08-10-06

Autor:

 Yukari
Rozdział pierwszy

Słońce zaglądało nieśmiało przez okna pokoju położonego na parterze. Przez uchylone okna wpadały co chwilę strumienie ciepłego, letniego powietrza, które wnosiły do środka zapach bzu i kwiatów jabłoni. Minęły framugi plastikowych okien i pognały w stronę dużego łóżka okrytego niedbale pomarańczową pościelą w mandarynki. Łóżko wyglądało tak jakby przed chwilą ktoś z niego wyszedł. Szum wody w prysznicu ucichł. Mieszkanie było trzypokojowe z przestronną kuchnią i łazienką. Ściany sypialni w kolorze dojrzałego, zielonego winogrona utrzymywały ogromny obraz tuż nad łóżkiem. Przedstawiał on dwie baletnice ubrane na biało, które tańczyły na szarej scenie. Obok metalowego łóżka stał ogromny fotel okryty puszystym pledem w żółto – pomarańczowa kratkę. Szafa stała naprzeciwko łóżka, a w zasadzie to nie była taka zwykła szafa, bo to był taki jakby drewniany parawan a za nim były dwie niskie szafki z wikliny. Na parawanie tym wisiały szale, jasne dżinsy, dwie bluzy i cztery długie skarpety, każda nie do pary. Na rogu parawanu spoczywał ogromny, różowy kapelusz, taki jakie noszą wielkie gwiazdy. Tuż obok „szafy” stała wysoka lampa, klosz miała w kolorze wanilii. Na małej, wiklinowej toaletce, nad którą wisiało duże, proste lustro, stały do połowy zużyte flakoniki drogich perfum, najróżniejsze kolczyki i cała gama różnobarwnych drewnianych i plastikowych bransoletek. Delikatne apaszki zwisały na lustrze. Do sypialni weszła niezbyt zgrabna, z małym biustem i średnim wzrostem dość ładna dziewczyna. Jej mokre, rude włosy sięgały zaledwie ramion. Długa grzywka zakrywała duże i wyraziste zielone oczy. Ręcznik zsuwał się z jej tali. Weszła za drewniany parawan i po chwili wyszła całkowicie ubrana. Miała na sobie soczyście zieloną koszulkę na ramiączkach, dżinsowe spodenki sięgające kolan, czarne klapki na szpilce. Podeszła do lustra i spojrzała na swoją owalną twarz pokrytą tonami piegów.
-Bleee.. ależ ty brzydka.- powiedziała półgłosem.
Chwyciła szczotkę i odgarnęła włosy spadające jej na oczy. Z jej twarzy płonął blask wstającego słońca, wyglądała jak promyk wielkiej gwiazdy. Jednak nie była zadowolona ze swojego wyglądu, bo za chwilę wklepywała już w cerę tonę pudru, żeby zakrył jej liczne piegi. Mimo iż bardzo się starała to i tak nie mogła zakryć maleńkich kropek.
-Co za gówno!- krzyknęła wstając od toaletki i rzuciła się na ogromne łóżko.
Zaczęła myśleć o tym, jakby to było gdyby urodziła się blondynką, z długimi nogami i dużym biustem. Poczuła, że przez tę jej urodę mało zyskuje, a więcej traci. Bo niby kto by chciał mieć taką rudowłosą, brzydką dziewczynę. Z tych czarnych myśli wyrwał ja dźwięk komórki. Szybko wstała z łóżka i zaczęła grzebać w dużej torebce, wysypując przy tym połowę śmieci jakie tam miała.
-Tak?
-Hej Mała! Słuchaj masz 10 minut, czekam tam gdzie zawsze.
-.. przyjechałeś?..
Zapytała, ale nie doczekała się odpowiedzi, bo rozmówca się rozłączył. Szybko pobiegła do łazienki i wysuszyła w pośpiechu włosy. Trwało to może 3 minuty. Poczym złapała swoją torebkę i wrzuciła wszystkie rzeczy, które wcześniej powypadały. Już zamykała drzwi od mieszkania, gdy przypomniało jej się, że nie jest umalowana. Wpadła do sypialni i złapał pierwszy z brzegu tusz. Gdy zbiegała już po schodach to malowała malinowym błyszczykiem usta. Słońce oślepiło ją gdy tylko wybiegła z bloku.
-Cholera, gdzie moje auto!- krzyknęła, ale po chwili przypomniała sobie, że stoi za blokiem. Okolica wyglądała jak typowe wielkomiejskie osiedle. Trochę drzew, jakieś ławki, plac zabaw, mały sklep, pięć bloków, fontanna na środku. Rudowłosa dziewczyna wybiegła zza bloku nr 13 i zaczęła grzebać w torebce tuż przy czarnym sportowym aucie. Dosyć szybko znalazła klucze, otworzyła samochód i nie patrząc na ulicę zjechała z pobocza. Ruszyła z piskiem opon. Jej przejażdżka trwała zaledwie 10 minut. Dojechała do mola tuż przy plaży. Wysiadła z samochodu i już nie spiesząc się poszła w stronę mola. W połowie zauważyła wysokiego, przystojnego chłopaka ubranego w niebieskie szorty o długości za kolana i jasną koszulkę z zabawnym napisem.
-No Mała, 5 minut spóźnienia!
-Przestań, to te korki..
-Tak, tak. Mogłaś iść pieszo. – uśmiechnął się i objął dziewczynę.
-Nie tul mnie tak mocno, bo pomyślą, że rodzina!- zażartował i wtuliła się w chłopaka zostawiając na jego policzku soczyście malinowy odcisk ust.
-Osz ty, wiedziałem, że tak zrobisz. Ludzie, jak ja dawno cię nie widziałem. Jesteś tak samo…eee brzydka, jak kiedyś- mówiąc to uśmiechnął się szeroko i wziął rudowłosą za rękę.
-Michał.. na ile zostajesz?- spytała lekko zaniepokojona.
-Słuchaj, wiesz jak bardzo chciałabym tu zostać. Już na zawsze. Ale, to niemożliwe. Będę tu przez cały miesiąc, więc jeszcze się mną znudzisz!
Michał wiedział, że od teraz jego młodsza siostra będzie myśleć jedynie o tym ile dni zostało do wyjazdu brata. Żałował, że nie może jej powiedzieć :”Mała, wprowadzam się do ciebie!”
-Nie smutaj się! Zamieszkam u ciebie przez ten miech. Mam nadzieje, że to nie problem.
-Żartujesz!? Normalnie zwariowałabym gdybyś chciał mieszkać gdzie indziej. Super!
-Mała, a ty gotować już umiesz??
Nie doczekał się odpowiedzi, dostał jedynie z pięści w ramię. Przystojny Michał o ciemnych włosach i równie dużych, wyrazistych oczach w kolorze zieleni szedł z siostrą po plaży. Słońce grzało jak szalone, dzienna bryza delikatnie wiała i tym samym chłodziła spacerujących. Rodzeństwo doszło do sportowego samochodu.
-Milena, jak już dojedziemy, mam nadzieje cało, to pokażę tobie foty tego nowego mieszkania jakie mam. A ty w ogóle to jesteś jeszcze z tym, kurde, Olafem?
Milena zarumieniła się okropnie, wszystkie piegi były teraz widoczne.
-Jasne, że jestem.. A ty nie masz żadnych walizek, plecaka?
-Weź nie zmieniaj tematu, przecież widzę, że kłamiesz. Kto jak kto, ale ja zawsze wiem kiedy kłamiesz.
-Dobra, nie jestem z nim, zadowolony?
-No w końcu! To taki palant był, jeszcze pamiętam jak za nim biegałaś, no okropne!
-Weź skończ. Nie był taki zły, w końcu to jak na razie tylko on wytrzymał ze mną dłużej niż pół roku.
-Powinienem się obrazić! Ja, jako twój brat wytrzymuję z tobą już.. 26 lat. Każdy by zwariował przy takiej roztrzepanej dziewczynie jak ty.
-Ale ty dajesz sobie radę, włącz muzę, przynajmniej nie będę słuchać twojego zrzędzenia- zażartowała i ruszyła z parkingu.
Wchodząc do mieszkania Mileny, Michał miał dziwne wrażenie, że jego siostra mieszka zbyt bogato. Trzypokojowe mieszkanie nowocześnie urządzone z nowym sprzętem, przed blokiem najnowsza wersja sportowego auta, które mógł jedynie oglądać na stronach drogich gazet, to wszystko miała 26 letnia kobieta, niezbyt zgrabna, pracująca jako prywatny trener jogi i gimnastyki dla ludzi zamieszkujących przedmieścia tego zepsutego miasta.
-Ej, siostra. A ty czasem nie jesteś kochanicą jakiego bogatego biznesmena. Ile zarabiasz? To ja mimo, że mieszkam za granicą i całkiem nieźle mi płacą, to nie mogę sobie pozwolić na to wszystko co ty tu masz. Dorabiasz gdzieś?
-No co ty, Michał. Jaka kochanka? Ja po prostu dużo zgarniam za te lekcje, a poza tym to dorabiam w takim ..ee.. klubie. Zazwyczaj w nocy, dlatego nie mam czasu sprzątać, gotować. Ale teraz mam urlop na dwa miesiące. A w ogóle to chyba dobrze, że niczego mi nie brakuje, co nie?
-No tak.
Michał nie wiedział co powiedzieć, był zdziwiony tym bogactwem. Gdy był tu 2 lata temu, to Milena mieszkała z kumpelą w małym mieszkanku z ogromnym czynszem, że ledwo jej kasy stykało. Ale zaraz przestał myśleć o tym wszystkim, bo w końcu niby po co?
-Chodź, oprowadzę cię po mieszkaniu.- zawołała sympatycznie.
Weszli do kuchni, potem łazienki, sypialni, pokoju dla gości (Michał miał tu spać) aż doszli do trzeciego pokoju, gdzie znajdowało się biurko i szafka, której półki uginały się od ilości książek, starych map, albumów, a także fotografii. Na biurku stał najnowszy laptop, który był podłączony do najróżniejszego sprzętu ukrytego w szufladach metalowego biurka. Pokój był ciemny z czerwona żarówką na suficie. Za biurkiem były trzy kwadratowe misy z wodą.
-A tu pracuję, wiesz robię ten kurs na architekta. Już pół roku.-powiedziała Mała i szybko zaczęła zamykać drzwi.
-Ej.. to nie jest ciemnia?- zapytał Michał i wsunął się głębiej do pokoju.-tu nie ma okien?
-Są ale zasunęłam żaluzje antywłamaniowe. Wiesz, to w końcu parter. A poza tym wywołuję ostatnie fotografie. Chodź, zrobimy coś do żarcia.
I prawie siłą wyciągnęła brata z małego pokoiku.
Po obiedzie oboje wybrali się do centrum handlowego na zakupy.
-Po co kupujesz tyle jedzenia, przecież my nigdy tego nie zjemy!
-A wiesz, ostatnio nie miałam czasu na codzienne zakupy i lodówka świeci pustkami. Uwierz, że nie najadłbyś się samym lodem.
Gdy wrócili do domu Michał z ciekawości zajrzał do lodówki Mileny. Rzeczywiście była pusta. Myślał, że siostra żartowała z tymi pustkami. Postanowił zajrzeć do szafek kuchennych. Niektóre z produktów były nie rozpakowane, a niektóre jedynie napoczęte. Z resztą nie było ich za wiele. Stwierdził, że nie były używane od wielu dni, bo gruba warstwa kurzu oblepiała je ze wszystkich możliwych stron. Gdy Michał myszkował w szafkach Mileny, ta krzyknęła z dziennego pokoju, żeby zmył naczynia. Michał popatrzył na stos brudnych garów, które Milena użyła do zrobienia niezbyt dobrego obiadu. Jego wzrok przeniósł się nieco niżej i zauważył, że obok lodówki jest zmywarka.
-Milena, a ty nie używasz zmywarki?- zapytał zaciekawiony co odpowie siostra.
-Co? Aaa.. za dużo wody ciągnie.-odpowiedziała lekko zmieszana.
-Za dużo wody? Przecież zmywarki są energooszczędne, zwłaszcza ta którą ona tu ma.- powiedział do siebie półgłosem i bez zastanowienia zakasał rękawy.
Noc zbliżała się wielkimi krokami. Milena ubrała piżamkę i zamknęła się w swoim gabinecie, pewna że Michał jest w łazience. Jednak Michał wyszedł z łazienki zaraz po tym jak dziewczyna zamknęła się pokoju. Wszedł do sypialni siostry i miał nadzieję, że znajdzie coś co by świadczyło, że mała ma romans z jakimś bogaczem. Miał na myśli listy, fotki, wyznania. Sprawdził szuflady w toaletce, ale nie znalazł tam nic oprócz kosmetyków, biżuterii, zeszytów z planami architektonicznymi. Wszedł za parawan, ale i tam nic nie było. Same dziwaczne ubrania, jakieś dwie spódnice, żakiety (bardzo pogniecione) kilka par butów, pończochy i ten ohydny różowy kapelusz. Otworzył jedną z szuflad i znalazł kilka różnych peruk. A po co to jej, pomyślał. Zmienia osobowości?
Milena w tym samym czasie usiadł do laptopa, włączając program do projektowania. Otworzyła jeden z plików, który zawierał plan jakiegoś budynku. Otworzyła jedna z szuflad. Znajdował w niej się dziwny telefon, który nie miał słuchawki, ani tarczy do wybierania numeru, miał jedynie ekran o wielkości kartki z zeszytu A5. Wystukała kilka cyfr na szklanym ekraniku. Po chwili pojawiła się twarz ładnej kobiety w średnim wieku. Milena włożyła bezprzewodową słuchawkę do ucha z mikrofonem.
-Cześć Milenka, myślałam, że już nie zadzwonisz.
-Dobry wieczór pani Dorotko. Nie mogłam szybciej, bo niespodziewanie wpadł do mnie z miesięczną wizytą mój brat. Musiałam go wziąć do siebie, w końcu to rodzina. Mam prośbę, czy by mogła pani poprosić szefa, żeby nie dawał mi żadnych zleceń przez jakiś czas, załóżmy przez .. miesiąc?
-Milena! Zwariowałaś! Jesteś najlepsza w tej robocie, jak niby możemy oddać najtrudniejsze zlecenia komuś gorszemu od ciebie…
-Pomyślałam o Agacie. Nie jest najgorsza, przez pół roku razem pracowałyśmy. Zna większość baz, ma do nich dostęp, mogła by się ze mną kontaktować w najbardziej wyjątkowych sytuacjach.
-No nie wiem czy szef się zgodzi. Dzisiaj mówił o jakiejś sprawie, którą miał tobie przedstawić na najbliższym spotkaniu Ogółu.
-Słuchaj, mój brat nic nie wie o tym gdzie pracuję, jednak ostatnio zaczął zadawać niewygodne pytania. Nawet grzebał w moich szafkach kuchennych. Zacznie coś podejrzewać i trzeba go będzie wtajemniczyć, a sama wiesz, że im mniej osób wie tym lepiej dla wszystkich. Proszę chociaż o dwa tygodnie urlopu. Obiecuję wszystko nadrobić. Wezmę najbliższe zlecenie. Obiecuję pani Dorotko.
-Aj Milena, widzisz co ja się z tobą mam. Nic nie obiecuję! Zapytam ale może pozwoli tobie pracować w domu. Możesz przesłać ten projekt?
-Jasne, jasne, już się robi. Aa i potrzebuję trochę gotówki..
-Ile?
-Około ee.. 20 tysięcy.
-Dostaniesz 30, ale zachowaj trochę na tą akcję za dwa tygodnie. Jutro listonosz przyniesie tobie pieniądze o 11.00.
-Dziękuję, dobranoc.
Milena wyłączyła ten przedziwny telefon i zasunęła szufladę wyjmując słuchawkę z ucha. Po czym otworzyła pustą bazę i zaczęła wpisywać najdziwniejsze miejsca i liczby. Poszła późno spać.
Na drugi dzień Michał wstał bardzo wcześnie. O 9 był już na nogach. Nie chciał budzić siostry, więc sam zrobił sobie śniadanko. Przeglądał programy sportowe, gdy usłyszał dźwięk dzwonka było to około godziny 11. Poszedł zobaczyć kto to przyszedł.
-Dzień dobry, przesyłka dla pani Żeleńskiej.
-Odbiorę, jestem jej bratem.- i już chciał podpisywać pokwitowanie, ale listonosz dodał:
-Ale tu jest napisane: dostarczyć do rąk własnych.
-To proszę poczekać, obudzę ją!- mówił zatrzaskują drzwi przed listonoszem.
-Milena wstawaj, przesyłka dla ciebie.
Milena lekko podniosła powieki, a po chwili rzuciła się z łóżka mówiąc:
-O cholera, zaspałam.
Pobiegła nie patrząc na stojącego w holu brata i zamknęła z sobą drzwi wejściowe. Michał szybko podszedł i zaczął słuchać co mówi siostra.
-Pani Mileno, prosili żeby pani na miejscu przeliczyła. Wszystkie banknoty po sto dolarów każdy, w jednym pliku powinien być tysiąc dolarów. Plików powinno być 30. Na spodzie znajduje się dysk z danymi, i potrzebne ee.. zabawki, że tak powiem.
-Aj panie Mietku, przecież, ja prosiłam o urlop. Czy Dorotka nic nie mówiła szefowi?- szybko mówiła zaspana Milena licząc pliki banknotów.
-Mam przekazać, że szef nie zgodził się na danie pani urlopu, ale może pani jeszcze przez trzy dni pracować w mieszkaniu. Później niestety musimy panią przenieść do Kwatery Ogółu.
-A co ja zrobię z moim bratem?
-Już się tym zajęliśmy. Umieścimy go w innym mieszkaniu, które znajduje się w Kwaterze. Musi pani mu jedynie powiedzieć jakieś przystępne kłamstwo, coś w stylu, że to pani drugie mieszkanie. Da sobie pani radę. Proszę być wiarygodną, a na pewno uwierzy. No więc pieniądze się zgadzają? To dobrze, żegnam i oczekujemy pani za trzy dni w Kwaterze, oczywiście razem z nic nie wiedzącym bratem. Żegnam.
Milena stała jeszcze chwilę na klatce, po czym weszła z ogromnym kartonem do mieszkania. Michał w tym samym czasie pobiegł do jej sypialni chcąc zobaczyć kto to naprawdę był. Ten niby listonosz odjeżdżał spod bloku nr 13 czarnym mercedesem z przyciemnianymi szybami. No ładnie, pomyślał, moja siostra jest w mafii! Jego rozmyślania przerwał głos Mileny, która proponowała mu jajecznicę.
-Nie dzięki, już jadłem.
Michał zaczął się zastanawiać, o co chodzi. Jednak szybko zdał sobie sprawę, że lepiej udawać głupiego, bo siostra mu i tak nic nie powie. A sam dowie się o wiele więcej i szybciej. Najlepiej będzie wierzyć w te jej wszystkie kłamstwa, może do czegoś mnie doprowadzą, pomyślał i udał się na kawę do kuchni, którą wcześniej już sobie zaparzył.
-Słuchaj, Michał. Od środy będziemy mieszkać w mieszkaniu mojej kumpeli z pracy, bo ona wyjeżdża i boi się zostawić mieszkania bez opieki. A w moim są antywłamaniowe żaluzje i zaufani sąsiedzi, więc nic się nie stanie.
Już miał zapytać siostrę o jej dziwne pomysły, ale pomyślał o tym co wcześniej wymyślił.
-Nie ma sprawy- odpowiedział dodając- nalać tobie kawy?
Koniec rozdziału pierwszego.

Data:

 24 maj 2006

Podpis:

 Yukari

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=48136

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl