DRUKUJ

 

Aby świat lepszym był.

Publikacja:

 03-11-07

Autor:

 mała-lady-punk
W pewien mroczny, zimowy dzień, gdy ulice miasta zalegała szarawa mgła, tak ciężka i gęsta, że w mieszkaniach pozapalano światła, a okna sklepowe oświetlane były jak w noc, lampami, głównymi ulicami miasta wlókł się z wolna samochód, w którym jechała mała dziewczynka ze swym ojcem.
Siedziała podwinąwszy pod siebie małe nóżki i z przyklejonym do szyby nosem, wielkimi ciemnymi oczami, o dziwnym, jakby niedziecięcym spojrzeniu, przyglądała się przez okno przechodniom.
Po jej małej buzi nikt by się nie spodziewał takiego spojrzenia. Było to spojrzenie dziewczynki dwunastoletniej, a Laura miała wtedy lat siedem. Mimo to - rzecz niezwykła- zawsze marzyła i myślała o dziwnych jakichś rzeczach i nie mogła sobie przypomnieć takiej chwili, by nie rozmyślać o ludziach dorosłych i o świecie, do którego oni należą.
Zastanawiała się nad tym, jak to dziwnie plotą się ludzkie losy. Wydawało się jej to tak zagadkowe i intrygujące. Laura straciła matkę mając niespełna pięć lat. Dziewczynka miała wspaniały kontakt z ojcem, jednak nie potrafił on zastąpić jej matki. Nie miała też ona prawdziwych przyjaciół. Już od najmłodszych lat Laura żyła w swoim własnym, wyimaginowanym świecie, do którego nikomu nie udało się przedrzeć. Czy więc była samotna? Nie, Laura nie narzekała na brak towarzystwa.
Niewątpliwie największą zaletą Laury- zaletą , dzięki której zdobywała sympatię ludzi- był dar patrzenia na świat przez pryzmat marzeń.Dziewczynka lubiła opowiadać niestworzone historie i nadawać wszystkiemu, o czym mówiła fantastycznego, magicznego kolorytu. Swoja wyobraźnią Laura potrafiła zaciekawić każdego. I choć niektórzy stąpali twardo po ziemi, nie potrafili oprzeć się urokowi, bijącemu z jej opowiastek. Laura nie tylko umiała opowiadać- ona żyła w świecie tych opowiadań - w śiecie pełnym książąt, wróżek, krasnali, a także prostych ludzi, o których opowiadała.
Z czasem wyobrażanie sobie różnych rzeczy stało się radością jej życia- o której nigdy z nikim nie rozmawiała. Przestała rozgraniczac gdzie kończy się prawda, a zaczyna fikcja. Coraz częściej uciekała do świata w którym wszystko było dobre, przepełnione radością i miłością, do świata w którym było jej lepiej.Gdy siadała na łóżku i zaczynała wymyślać historyjki, jej źrenice rozszerzały się, nabierały blasku,a ona sama ożywiała się do tego stopnia, że nie zdając sobie z tego sprawy- zaczynała grać, jak aktor w teatrze, gestykulując, poruszając się, wznosząc lub zniżając głos, zależnie od nastroju opowieści.Była małą osóbką o wielkim sercu ...

Dziś Laura ma 17 lat. Kim jest? Jest bardzo wrażliwą, młodą osobą, pragnącą zmieniać świat na lepszy. Choć wiekiem jest już prawie dorosła, nie zatraciła w sobie śladów tamtej- dziecięcej Laury. Jej cel?
-"Warto pomagać innym"-tak najpewniej brzmiała by jej odpowiedź.
O tym ile robi dla innych nie wie nikt. Laura nie chce by postrzegano ją jak matkę miłosierdzia. Twierdzi, że niesie pomoc nie po to, by ludzie ją dostrzegali. Bo ci co oddają swe serca innym robią to anonimowo.
Jak robi to ona?
Brudny, szary budynek niedaleko kościoła. Tuż za nim prowizoryczne boisko, plac zabaw, huśtawka, zasypana śniegiem piaskownica. Cisza. Na drzwiach budynku napis: "Dom dziecka". Wnętrze zanurzone w szarościach. Na brudnoniebieskich ścianach duże tablice informacyjne. Na nich rysunki wychowanków. Są to prace z konkursów plastycznych pt."Moje marzenie". Na wszystkich trzyosobowe rodziny. Mama , tato i autor rysunku. Laura jest załamana. I tu właśnie kryje się smutna strona dobra. Talent małych dzieci wystarczy by wzruszyć, ale to za małao, by marzenia stały się rzeczywistością.
Wchodząc na salę Laura zwykle ma łzy w oczach.Widzi bowiem scenę, która zostaje w pamięci na długi czas. Kilkanaście łóżek opuszczonych dzieci, w których oczach dawno już nie ma radości. Laura jest z nimi emocjonalnie związana. Maluchy nazywają ją siostrą. Uwielbiają jej towarzystwo. Ona potrafi się nimi fachowo zająć. Rozmawia z nimi, gra, pomaga w lekcjach. Najbardziej liczy się jednak to , że po prostu przy nich jest. Potrafi do nich dotrzeć, napełnić je nadzieją na lepsze jutro. Daje im całą siebie.
Zapytałam ją kiedyś dlaczego to robi. Odpowiedziała:
-"Warto robić coś dla innych. Widzieć to jedno, a wyciągnąć rękę w potrzebie to zupełnie inna, trudniejsza sprawa. Po wizycie u moich dzieciaczków jestem zmęczona w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ta rola, którą sobie wybrałam, uczy mnie pokory, szacunku do tego, co mam. Dzięki tym małym człowieczkom mam wspaniałe wspomnienia. Robiąc coś dobrego dla nich, pomagam również sobie.Warto pomagać!!!"


,,Ktokolwiek potrafi dawać z siebie, jest bogaty"

ERICK FROMM

Data:

 tu i teraz

Podpis:

  La Maisonnette

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=2534

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl