DRUKUJ

 

Ryciny

Publikacja:

 03-10-04

Autor:

 Marcin Bałczewski
Ryciny

Drogi Profesorze Karling, uprzejmie zawiadamiam o przybyciu do naszego muzeum dawno oczekiwanych przez Pana obrazów. Rodzina od której otrzymaliśmy te ryciny zdementowała pogłoski jakoby prace te były tworem większej ilości osób. W tym liście, tak jak pan prosił, pokrótce opiszę każdą z rycin.

Rycina 1 (numer ewidencyjny 875643/23)
Przedstawia mężczyznę jedzącego ryby z puszki. Ryby te nie posiadają oczu, jedynie żółtawe, okrągłe dołki. Jest ich w puszce (zardzewiała, z ostrymi kolcami, wieczko podniesione do góry) bardzo wiele. Żaden z naukowców nie potrafił odkryć jakiego gatunki to ryby. Ich tułów jest czarny, przypominają zasuszone liście z białą linią po środku ciała. Co do mężczyzny, to nie widać jego twarzy, na głowie ma czapkę zakrywającą ją całkowicie. Ubrany jest w tonacji brązowo -żółtej. Siedzi na starym, drewnianym krześle, puszka z rybami znajduje się na składanym, metalowym stoliku. Blat stolika zbudowany jest z drzewa sosnowego polakierowanego na odcień ciemnobrązowy. Dość wyraźnie kontrastuje to z metalowymi nóżkami stolika. Otoczenie człowieka jest bardzo słabo widoczne. Dopiero pod lupą (lub z bardzo wielkiego bliska) widzimy szafkę z trzema książkami. Jednak z książek stoi pionowo, dwie następne leżą poziomo. Na wierzchu książek widnieją nie dające się rozczytać napisy. Pod dotykiem farba kruszy się, spowodowane jest to bardziej jej słabą jakością, niż wiekowością obrazu. Cały obraz obrysowany jest kwadratem w kolorze fioletowy.

Rycina 2 (numer ewidencyjny 875644/23)
Przedstawia śpiącego mężczyznę. Jego postać jest centralnym elementem obrazu. Leży on centralnie po środku łóżka pod białą pościelą. Im dalej od centrum obrazu, tym kolor coraz bardziej rozmywa się w czerń. Obok łóżka stoi półeczka, na niej zegarek (który wskazuje godzinę trzecią). Na ścianie widać stary, zrywalny kalendarz na którym widnieje napis poniedziałek. Twarz mężczyzny jest zamazana (po obejrzeniu wszystkich rycin mogę napisać, że autor nie potrafił ukazać twarzy ludzkiej która na każdej rycinie jest zamazana). Z dołu ekranu namalowane są jakby promienie żółto-białe skierowane w stronę postaci. Wraz z innymi profesorami uważamy tą rycinę za najsłabszą ze wszystkich, z zapisków rodziny od której ten obraz dostaliśmy okazuje się, że ta rycina była ostatnim obrazem narysowanym przez autora, tuż przed jego całkowitym pogrążeniem w chorobie psychicznej.

Rycina 3-8 (numer ewidencyjny 875645a-h/23)
Cykl rycin przedstawiający ten sam obraz w różnej tonacji kolorystycznej. Znów centralną postacią jest mężczyzną, tym razem ma schyloną ku dołu głowę. Jest w długim, grubym płaszczu. Auto chciał oddać (co chyba mu się udało dotykając obraz) materiał z którego zrobiony jest płaszcz - skórę. Postać schodzi ze schodów. Na każdym obrazie z cyklu postać schodzi o jeden szczebel niżej. Malarz jest jednak niekonsekwentny (lub brak jakiegoś fragmentu), gdyż pomiędzy ryciną trzecią i czwartą jest różnica dwóch stopni. Schody mają w sumie dwanaście stopni. Postać ostatecznie nie schodzi z nich. Po dwóch stronach schodów są metalowe, zakurzone poręcze. Wydaje się jakby były w pewnym momencie ucięte, gdyż widać co jest w ich środku (z jednych z nich wystaje kawałek zapisanego papieru). Na rycinie numer sześć pojawia się także jeden element który będzie powracał w innych pracach tego malarza. Po lewej stronie obrazu, tuż u góry zarysowuje się coś podobnego do ludzkiej postaci, a raczej jego konturów. Może zaciekawi Profesora to, że postać ma na rycinach zaciśnięte mocno dłonie (aż widać żyły na rękach)

Rycina 9 (numer ewidencyjny 875646/23)
Rycina ukazuje kontur sześciopalczastej ręki na tle słońca. Na pewno Profesor leżąc np.
w łóżku patrzył na swoje dłonie zasłaniając światło lampy. Jest to właśnie coś podobnego do przedstawionej tu sytuacji. Ciekawostką jest to, ze oprócz słońca i konturu cały obraz jest całkowicie zamalowany na ciemnoniebiesko. Autor bardzo pięknie uchwycił odblask światła zakrywanego przez dłoń. Z innymi naukowcami zastanawialiśmy się czemu malarz przedstawiał dłoń z sześcioma palcami, nie mogliśmy tego zrozumieć. Może Profesor ma na ten temat własną teorię? Mam nadzieję, że po lekturze tego listu bardzo szybko odpisze Pan. Wszyscy w muzeum czekamy z niecierpliwością

Rycina 10 (numer ewidencyjny 875647/23)
Rycina ta znacząco różni się od pozostałych. Gdybyśmy nie zawierzyli zapiskom autora, moglibyśmy przysiąść, że narysował ją ktoś inny. Całkowita różnica w liniach, cieniach, kształtach. Obraz przedstawia jedenaście głów lalek z otwartymi oczami. Leżą one na grubym, wełnianym dywanie, którego niesamowita mozaika nie da się opisać. Głowy lalek są gumowe, kilka z nich nie posiada włosów, u niektórych fryzury są wspaniałe. W tym obrazie widocznie zarysowana jest perspektywa, hierarchia ważności szczegółów w dziele. Na dole, po prawej stronie narysowana jest prawoskrętna śrubka z krzyżakową główką. Jest to jedyny element podobnie narysowany jak inne ryciny. Przez co musimy ufać zapiskom, że autor wszystkich dzieł to jedna i ta sama osoba (w co sam osobiście nie wierzę).

Rycina 11 (numer ewidencyjny 875648/23)
Rysunek ten przedstawia znanego już z innych rycin mężczyznę siedzącego na łóżku. Całą postać widzimy z profilu. W oczy rzucają się znajdujące się na jego głowie nauszniki. Są to dwa puchowe kółka połączone czarną taśmą. Obok łóżka stoi olbrzymie lustro, w które odbija w swoim zwierciadle obraz łóżka oraz nóg mężczyzny. Znamiennym elementem są tutaj palce przytrzymujące obraz u góry ryciny. Nie mamy wiadomości do kogo one należą. Przy nogach mężczyzny leży czerwona czapka z poprzyczepianymi metalowymi dzwoneczkami. Niech się Pan Profesor nie przejmuje tymi szczegółami, gdyż widać je tylko z bliska. Jedynym widocznym (i to bardzo) szczegółem są wcześniej wymienione nauszniki.

Rycina 12 (numer ewidencyjny 010831/21)
Rysunek ten jest najbardziej mroczny ze wszystkich obrazów. Jedynie pod pewnymi kontami widać jakiekolwiek kształty na czarnym tle. Pan Profesor musi mi uwierzyć, że ten efekt daje naprawdę wspaniałe rezultaty. Tak słabo zarysowany obraz przedstawia pękniętą ścianę. Linie pęknięć rozchodzą się z centrum obrazu. Jednak fale te, w zależności w którą stronę rozchodzą się mają inny kształt. Najbardziej rozwinięta i wybujała jest południowo- zachodnia część obrazu (strasznie skomplikowana plątanina), najmniej jej wschodnia odpowiedniczka. Północno-zachodnia część kończy się półkolem, a wschodnia widłami. Gdy na obraz spojrzymy pod innym kątem zauważymy zarys uderzającego w ścianę młotka, o drewnianym trzonku i półkolistej główce.

Rycina 13 (numer ewidencyjny 020113/17)
Cykl rycin kończy obraz przedstawiający kwiat. Składa się on z pięciu płatków, a kształtem przypomina lej. Z jednego płatka w stronę leju przesuwa się mężczyzna (tak, to ten sam). U końcu leju widać gęstą ciecz i z niej wystającą dłoń. Po dłuższych oględzinach i porównaniach doszliśmy do wniosku, że to ta sama dłoń co na rycinie Rycina 11 (numer ewidencyjny 875648/23). Na drugim płatku auto narysował (strasznie musiał przy tym przyciskać ołówkiem) okulary w czarnej oprawce. Na reszcie płatków malarz przedstawił znane z innych obrazów elementy (ciekawe, czy Profesor zgadnie które, nie napiszę o nich wprost, wierząc w inteligencje Profesora). Na dole kwiatek kończy się dość grubą łodygą która przewyższa swoją długością obraz (auto dokleił dość duży kawałek papieru do ryciny).

Ryciny zostały posegregowane według wskazówek znalezionych w notatkach twórcy. Jak już wcześniej wspominałem, ryciny dostaliśmy od pewnej rodziny. Oprócz tego przynieśli oni przedziwny mechanizm (zapewniając nas, że autorem tego urządzenia jest malarz rycin). Niestety do tej pory nie potrafimy go w całości uruchomić. Są to trzy kulki połączone i stojące na czwartej- większej. Każda z nich robi siedem obrotów w przeciwne kierunki świata. Potem dwie z nich się łączą (dzięki metalowym zębatkom) i wydają następne osiem obrotów, potem cała machineria rozpada się. Być może, gdzieś tu tkwi błąd. Mamy nadzieje, że Pan, Panie Profesorze jak najszybciej skontaktuje się z nami (czekamy najpierw na list, potem na bezpośrednie przybycie) w celu interpretacji rycin i pomocy przy tej dziwnej maszynie.

Z poważaniem.
B. Fiquet

Utwór dedykowany jest K...

Data:

 2001

Podpis:

 Wszystko dla K...

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=1773

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl