DRUKUJ

 

SEN CZY PRZEZNACZENIE??

Publikacja:

 03-10-03

Autor:

 SALWIA
Wczorajszy wieczór poświeciłam na oglądaniu filmu...Było jakoś po 24.00, gdy nagle przed oczyma zrobiło mi się ciemno...Świat całkiem zniknął ! Nie wiedziałam co się dzieje... Poczułam lęk. W głowie coś mi stukało! Po chwili przed oczyma zaczęły pojawiać się zarysy postaci. Niestety po części zakrywały je pioruny białej mgły. Cos do mnie mówiły, ale nie miałam pojęcia co! Nie wiem jak się czuje osoba naćpana, ale właśnie wtedy tak się czułam. Masakrycznie! Zamknęłam oczy z myślą, że gdy je otworze moje życie powróci...
Gdy je otworzyłam: ... Była już noc. Ujrzałam otaczający mnie ze wszystkich stron las. Na samym środku, wyglądającym jak miejsce po polu biwakowym jakaś młodzież paliła wielkie ognisko. Widać było, że mieli jakąś ważna uroczystość, wszyscy tańczyli, śmiali się i od czasu do czasu popijali napój chyba alkoholowy. Jeden z chłopaków zobaczył mnie. Razem z kolegami podszedł. Leciutko się uśmiechając wyciągnął rękę. Bałam się, ale nie miałam wyjścia musiałam im zaufać, byłam w końcu sama nie wiedząc gdzie się znajduje! Poszłam z nimi w stronę światła. Nikt nawet nie zauważył mojej obecności ..siedziałam na boku ławki i czujnie się przyglądałam imprezowiczom. Chodziły mi po głowie dziwne myśli, że to może jakaś sekta lub kult. Wśród tych ludzi była tylko jedna dziewczyna, co mnie bardzo zszokowało. Szybko jednak o tym zapomniałam. Moją uwagę przyciągnął blondynas, który strasznie się popisywał i kontem oka kukał na mnie. Pewnie sprawdzał czy wszystko widzę. Pomyślałam sobie jakbym widziała Michała dwa takie same osły! Dzieci, które nigdy nie wydorośleją. Przewróciłam oczami na znak politowania i zaintrygowania.
Ktoś w końcu zechciał do mnie podejść. Chudziutki chłopak o kasztanowych oczach. Zaczął coś do mnie mówić...Wtedy też przekonałam się, że jest Niemcem. W tej chwili strasznie żałowałam, że nie uważałam na lekcjach z języka obcego. Chłopak wydawał się bardzo przejęty tym co mówi. Usiadł koło mnie, machał rękoma na wszystkie strony ! Paczyłam w jego oczy i wiedziałam, że na pewno nie opowiada śmiesznych kawałów ani miłosnej historii o swojej dziewczynie. Ni stąd, ni zowąd pojawił się blondynas. Jasne włosy, zielone oczy i ciemna karnacja. Pierwsze co mi przyszło do głowy to: „Jaki on piękny!” Widać było, że niezbyt podobało mu się towarzystwo Niemca. Szybko go pogonił. Potem popaczył się na mnie, puścił oczko i pięknie się przedstawił. Poczęstował mnie nawet tym swoim napojem okazało się, że to tzw. „Zielone piwko”. Wydawał się całkiem innym człowiekiem. Usiadł bliziutko mnie i zaczął opowiadać o sobie. Nawijał jak Radio Maryja o nic się nie pytając jak by wszystko już wiedział. Chłopak wzbudzał we mnie zaufanie. Bałam się mu przerywać, chciałam się dowiedzieć o nim jak najwięcej. Oczywiście zależało mi jeszcze, aby powiedział gdzie się znajdujemy. Nagle on umilkł. Teraz moja kolej na opowiadanie o swoim życiu. Czułam się jak przy przyjacielu, którego nigdy nie posiadałam. On był taki prawdziwy i miał w sobie te ciepło. Moja intuicja podpowiadała mi, abym nic nie mówiła, przecież to obcy człowiek! Sama nie wiem czemu, ale jej nie posłuchałam. Zaczęłam śpiewać jak z nut. Mówiłam o tym co mnie boli i co cieszy. Widziałam, że uważnie słuchał każde wypowiedziane moje słowo. Jednak mi nie przerywał na sam koniec przytulił mnie i pocałował w czółko, tak jak powinien to robić prawdziwy ojciec córce. Pierwszy raz poczułam się kochana, dowartościowana i przede wszystkim zrozumiana. Nagle usłyszałam głos znajomy mi. Nie wiedziałam skąd dobiegał jakby ze wszystkich stron, a zarazem jakby go wcale nie było. Jego słowa brzmiały:
...Wołali na nią „Słodka”...
To wszystko co, to wszystko co o niej wiem
Zawsze pod tą samą brama wschodziła gwiazda jej
Świeciła nam.
Czasem tuż za rogiem stanęła ci twarzą w twarz
I nie mógł nikt oprzeć się pokusie jej włosów rozwianych
Kiedy szła ulica neony traciły swój blask...
Kiedy szła ulica neony traciły swój blask...
Dziś jesteśmy już sami i „Słodkiej” nie ma wśród nas
Nawet ślad po tamtej bramie rozmył już deszcz
Nawet ślad spod tamtej bramie rozmył deszcz
Ślad...,deszcz...
Wołali na nią "Słodka", to wszystko co o niej wiem....

Te słowa słyszałam od przyjaciela, gdy się żegnaliśmy. Wyjeżdżałam wtedy na miesiąc czasu do innego miasta. Miałam łzy w oczach. Od razu przestałam mówić! Teraz tez poczułam, jakbym odchodziła. Moje ciało przejął niepokój i bunt. Zerwałam się przerażona z ławki. Nie wiedziałam co robić! Uciekać? Ale gdzie?...
Przystojniak złapał mnie za rękę. Spanikowana zaczęłam się wyrywać, szarpać i tarmosić.
Chłopak mocno ściskał moja prawą dłoń...Czułam straszny ból jakby mi kości łamał. Popaczył na mnie jak by się pytał: „Jesteś pewna, że chcesz odejść?” . Zobaczyłam, że zabawa dobiegła końca wszyscy obserwowali co sie działo ! Dziewczyna podeszła mnie od tyłu i za plecami słodkim głosem powiedziała mi na ucho: ”Kochaniutka Twoje życie jest tu! Dobrze o tym wiesz. Jesteś taka sama jak my i kiedyś na pewno do nas wrócisz”. Błagalnym głosem wykrztusiłam słowa do blondynasa: „Błagam Cię puść mnie” . Na pożegnanie posłał mi swój piękny uśmiech. Poleciałam cała zapłakana w głąb lasu. Krzyczałam sama nie pamiętam co bo w tym momencie obudziłam się. Odsapnęłam z ulga:„To był tylko sen”. Nagle jednak poczułam ból prawej ręki. Była cała czerwona. Rozglądnęłam się po ciemnym pokoju. Cisza nastała, a ja już całkiem wstrząśnięta, zagubiona, SAMA! Nie mogłam liczyć na niczyja pomoc.

********************

Data:

 01.10.2003r.

Podpis:

 "NEKTARYNKA"

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=1762

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl