DRUKUJ

 

Opowieść wigilijna fragment

Publikacja:

 05-01-02

Autor:

 Achilles
- Mielaniu – zagaił ork siedzący pod niewielką sosną do swego towarzysza – siedzimy tu jak dwa osły z ciężkimi pakunkami i nic, już swego tyłu nie czuje, a gluty w mym nosie zamarły i licho wie, co dalej, chcesz abyśmy w słupy lodu się poprzemieniali.
- Zamknij swego tępego ryja zasrany ćwoku z przydługim jęzorem – odparł w gniewie drugi ork – tyś durniu sam jesteś osłem, bo pradawnej mądrości nie ufasz, Bogar powiedział i trza się go słuchać, Bogar jest od ciebie starszy i silniejszy Glajdu, my będziemy dzięki niemu bogaci.
- Ale Mielaniu – wtórował swemu towarzyszowi Slajdu – Bogar powiedział, że ten magus potężny pojawi się wraz z pierwszą gwiazdką, licho już przeszło tuzin gwiazd na niebie i nadal nic!
- Ty pusty garncu bez ucha, ty szelągu nadgryziony – wypluł z siebie Mieleń wraz śliną – Pomysł zanim coś powiesz, Bogar przecie mówił, że on, gdy pierwsza gwiazda zaświeci siodła swe rogate ogary do wozu i okrąża świat, nie pomyślałeś, że jest w drodze durniu i zamknij swyj parszywy ryj, bo go wypłoszymy i będzie po łupach.
Zakłopotany Slajdu odsunął się od Bogara i pomaszerował koślawym krokiem w stronę wcześniej nadgryzionej przez orki martwej krowy.
- Gdzie leziesz durniu jeszcze cię z góry wypatrzy i z planu nici - krzyknął Mieleń.
- Ale, ja ale… - nie zdążył dokończyć Slajdu, gdy znów pocięte usta Bogara z iście alchemicką precyzją wybełkotały kolejny tuzin przekleństw na jego temat.
- …. ćwoku zajęy coś tu robisz, chcesz aby ten czerwony magus cię dojrzał i popędził w las nas omijając.
- Ale my jesteśmy w lesie, no i – zajęczał ork, ale jego towarzysz mu znów przerwał.
- Ja ci dam pouczać starszego ja ci dam imbecylu.
Mijały godziny a orki nie spostrzegły oczekiwanego przybysza, na niebie już wszystkie gwiazdy pokazały swe oblicze, co wprawiało w coraz większe zwątpienie Glajda.
- Mielaniu – wyrzucił zniecierpliwiony ork – ale czy on na pewno przyjdzie?
- Przecież słyszałeś, co mówił Bogar – oparł przemarznięty Mieleń – święty Mikołaj odwiedza wszystkich, którzy na to zasługują i daje im prezentami, ino na pewno przybędzie do pobliskiego klasztoru, aby obdarować tamtejszych kapłanów, gdyż oni być dobrzy i z pewnością będzie jechał głównym trakiem, bo tu innego niema, a wtedy my się zaczaimy grubasa zabijemy i podarki dla kapłanów porwiemy, ino tak ma być i nie sraj po gaciach durniu.
- Ale to ponąć potężny magus, my mu nie damy rady – odparł Glajda
- Potężny, bo bogaty, ale mocny nie ma, bo gdyby ją miał to by w swej wieży siedział jak inni potężni, a nie po świecie się szwendał – skwitował Mieleń.
- Ino prawda Mielaniu, a więc czekajmy – wysapał z entuzjazmem Slajdu.

Data:

 31.12.2004

Podpis:

 Achilles

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=11757

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl