https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
80

Sprawca (fragment III)

Autor płaci:
100

  Fragment III.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W styczniu nagrodą jest książka
Upiory
Jo Nesbo
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Klejnocik

Od tej pory miałam inne życie. Nie jest ono warte opowiadania, bo to już historia. Poza faktem, że mając niespełna 21 lat, postawiona przez życie pod ścianą...

Trudna miłość

Początkowo wszystkie myśli skupiają się na miłości. Później miłość skupia się na myślach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1063
użytkowników.

Gości:
1063
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 9623

9623

Kozacy

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
04-10-06

Typ
F
-felieton
Kategoria
Historia/Militaria/Nauka
Rozmiar
29 kb
Czytane
8267
Głosy
3
Ocena
5.00

Zmiany
05-08-09

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: hic_est Podpis: By móc żądz moc wzmóc
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Krótki opis kozackiego życia i część kozaczej historii.

Opublikowany w:

Gazecie Akademickiej

Kozacy

KOZACY


Kto z nas nie słyszał o Kozakach? Jedni pewnie znają ich z filmu „Ogniem i mieczem” Hoffmana i pamiętają idącego na czele wojsk z szablą na ramionach i fajką w zębach Krzywonosa, inni może z książki Sienkiewicza pod tym samym tytułem. Część z Was kojarzy coś z lekcji historii, znajdą się i tacy, którzy wiedzą o nich niemało a już na pewno wszyscy słyszeli o kozaczeniu. Chciałbym tu krótko przybliżyć Wam postać Kozaków, miejsca i warunki w jakich dane im było żyć, pochodzenie, sposób walki, obyczaje, wierzenia i kilka innych bardziej bądź mniej istotnych rzeczy, słowem samo ich życie. Czy i jak mi się to uda, zobaczycie sami, jeśli tylko starczy Wam cierpliwości.

Granica Zaporoża, czyli kraju leżącego „za porohami” od wschodu i południa pokrywała się z linią rozgraniczającą posiadłości Rzeczypospolitej, państwa moskiewskiego i Chanatu Krymskiego; od zachodu przebiegała wzdłuż Ingulca; na północy wzdłuż Samary i dalej na zachód od Ingulcal. Na zachód od Zaporoża rozciągały się Dzikie Pola, których granice stanowiły linie rzek Sinej Wody (Siniuchy) i Bohu. Ten skrawek naddnieprzańskiej ziemi zajmował przeszło 600 tyś. km kwadratowych. Na nim właśnie rozgrywała się większa część historii Kozaków.

Główną rzeką tych ziem jest Dniepr ciągnący się przez 2300 km. Dzielił on Ukrainę na lewo i prawobrzeżną. Prawy brzeg był wysoki i stromy, porosły lasami gdzieniegdzie poprzecinany jarami. Lewy brzeg to rozległa równina porośnięta bujną trawą, falująca w porywach wiatru, wdzierająca się piaszczystymi łachami w nurt rzeki. Dniepr był bardzo ważną rzeką dla Kozaków, uważali go za ojca rodu. Żywił ich obfitością ryb, ułatwiał poruszanie się jednak na wiosnę wylewał niejednokrotnie zatapiając wioski i osiedla lewego brzegu topiąc ludzi z całym ich dobytkiem. Od ujścia Samary zaczynały się słynne dnieprowe porohy. Jak pisał Beauplan: ”wśród Kozaków nikt nie może być uznany za prawdziwego Kozaka, kto nie przebędzie wszystkich porohów”. Było ich trzynaście, każdy miał nazwę(Kudacki, Surski, Łochański, Strzelczy, Dzwoniec, Kniahiniński, Nienasytec – najgroźniejszy ze wszystkich, Woronowa Zapora, Wołnik, Budziłowski, Zawołżański, Liszny – ros. lisznij – zbyteczny, ostatnim trzynastym był poroh Wilny lub Wolny) ciągnęły się przez 70 km a spadek wód na tym odcinku wynosił 32 metry. Jak pisał Eryk Lasotta von Steblau, poseł carski na Zaporoże: „Porohy są to rafy lub skalne miejsca, które są częściowo pod wodą, częściowo nad jej poziomem, niektóre zaś wysoko wystają nad wodą.” Wiosną rzeka przykrywała je wszystkie, z wyjątkiem jednego zwanego Niesasytacem, latem wystawały nad wodę od ok. 3 do 4,5 metrów. Boh również posiadał porohy większe nawet od dnieprowych, nie zyskały one jednak takiej sławy.

O ziemiach naddnieprzańskich opowiadano legendy. Wielkie ilości zwierząt, bujna roślinność, rzeki pełne ryb, urodzajna ziemia. O części tych ziem, o Podolu (wschodnim) – późniejszej Bracławszczyźnie – pisał Długosz, że „pola do tego stopnia są żyzne, że gdy raz się zasieje zboże, powtórny zasiew sam się odnawia ze spadającego ziarna, tak że następne żniwa są już bez zasiewu.” Beauplan zachwycał się ukraińską ziemią: „To kraj piękny i niezwykły którego część największa dopiero za mych czasów zaludniła się miastami tudzież fortecami, których kształty sam zarysowałem.” Dopływy Dniepru pełne były ryb i raków. Zwierząt było całe mnóstwo. Żyły tam bawoły, zające, żbiki, barany, zdziczałe psy, tarantowate konie. W lasach i na stepowych równinach grasowały lisy , kuny, gronostaje i wilki. O tych ostatnich pisano „Wilków takie mnóstwo było, że zabijali je kijami a ze skóry robili buty albo ubrania”. Od czasu do czasu pojawiały się żubry i tury, łosie, jelenie i sarny. Nad wodami mieszkały wydry, norki i bobry. Step gęsto usiany był kryjówkami susłów, chomików i mysz polnych. Po niebie latały potężne orły, sokoły, myszołowy i jastrzębie. Bardzo charakterystycznym zwierzęciem był bocian, dalej pełno było żurawi, pelikanów, dzikich kaczek i gęsi. Dla uzupełnienia by nikt poszkodowany nie był „Gadzin też rozmaitych jest tam dosyć. Siła by o nich trzeba pisać i czasu by nie stało” jak pisał w 1644 roku Jan Florian Drobysz Tuszyński. Trzeba tu też wspomnieć o owadach które wyjątkowo były liczne i dokuczliwe. Podmokłe równiny rozciągające się na lewym brzegu Dniepru i błotniste wyspy były istną wylęgarnią komarów i muszek. Wieczorem nie dawały spokoju, a kto je zlekceważył następnego dnia wstawał spuchnięty a bywało, że oczu przez to otworzyć nie mógł. Wielka plagą była szarańcza która pustoszyła dosłownie pola uprawne. Przylatywała późną jesienią wielkimi chmurami, tak stłoczona, że zasłaniała Słońce. Gnana wiatrem przelatywała ogromne przestrzenie a obrony przed nią nie było praktycznie żadnej. Ciekawie opisywał spotkanie z nimi Beauplan w 1646 roku. Jemu teraz oddaje głos: „Powietrze było nią tak przepełnione, że w moim własnym pokoju nie mogłem jeść nie zapaliwszy uprzednio świecy.(…) Było rzeczą nader uprzykrzoną, gdy się wychodziło na dwór i zderzało się twarzą z takim bydlakiem które obsiadały zarówno nos, jak oczy i policzki, i do tego stopnia, iż nie można było ust otworzyć, by się jaki i tam nie dostał. Ale to jeszcze nic!!! Przy jedzeniu bydlaki te nie dawały chwili spokoju, gdy się kroiło na talerzu jakie mięso, kroiło się i szarańcze(…) Gdzie się zatrzymywała ta szarańcza wymusi wszystko w niespełna dwie godziny(…) po czym wzbijają się i lecą gdzie je wiatr poniesie.” Niewiele zostało dziś ze wspaniałego krajobrazu Ukrainy. Cywilizacja zniszczyła naturę.

Wartą wspomnienia sprawą jest pogoda. Klimat strefy równikowej wyróżniał się gorącym, suchym i długim latem, intensywną wiosną. W zimie często zdarzały się odwilże. Jesień była najbardziej zmienna. Chmurna i dżdżysta pogoda mogła raptownie zmienić się w piękny i słoneczny dzień. Skoki temperatury bywały i w drugą stronę. Nagłe mrozy skuwały ziemię, nieprzygotowani na nie ludzie mogli uważać się za szczęśliwców jeśli wyszli z tego z odmrożeniami uszu, nosa czy palców, ci którzy mieli mniej szczęścia zwyczajnie zamarzali. Jak widać ludzie żyjący na tych ziemiach mieli ciągły i właściwie nieprzerwany kontakt z naturą.

Słowo „Kozak” jest pochodzenia tureckiego i znaczy tyle co człowiek wolny, niezależny, ale i rozbójnik i awanturnik. Pierwsze wzmianki o Kozakach pochodzą z początków XIV wieku. W kronikach Sudaku(miasta na Krymie)zanotowano: Kozacy „zabili mieczem” Almaczę syna Sumaka. Inne źródła z tego okresu przedstawiają Kozaków głownie jako sprawców napadów na pogranicze najczęściej łupiących Tatarów Krymskich. Skąd się wzięli Kozacy? Dokumenty z przełomu XV i XVI wieku mówią, że głównie rekrutowali się z biednych mieszkańców miast znad Dniepru, przeważnie z Czerkas i Kijowa oraz luźnych ludzi wędrujących wzdłuż Dniepru , trudniących się rybołówstwem. Z biegiem czasu zmieniały się źródła rekrutacji Kozaków. Wstępowali więc w ich szeregi chłopi (zwani czernią czy gołotą) uciekający przed samowolą szlachty czy pańszczyzną. Zaporoże i Dzikie Pola nęciły swobodą , możliwościami zdobycia sławy i majątku, przybywali tu więc ludzie szukający łatwego zarobku, zbiegowie uciekający przed sprawiedliwością, bywała szlachta, zdarzali się Tatarzy, Niemcy i Żydzi, tych jednak było bardzo mało, prędko z resztą kozaczeli.

Kozaków, którzy poza łowieniem ryb chętnie obławiali się łupem zdobytym na karawanach ciągnących szlakami przez Ukrainę czy na kupcach, zaczęli wykorzystywać magnaci kresowi do obrony swych włości. Bitność i świetna znajomość terenu stanowiła doskonałe rekomendacje. Za Kozaków uważano wówczas tych którzy włóczyli się po ziemiach przygranicznych nie mając stałego miejsca zamieszkania a żyjących z tego co zdołali zrabować. Kozacy sprawiali wiele kłopotów, jednak należenie do tej grupy nie budziło represji ze strony władz poza wyjątkiem łamania prawa. Stopniowo wtopili się w stały krajobraz Ukrainy.

Potrzeba jest matką wynalazku. Zaczęto wykorzystywać Kozaków do walki z wrogami Polski i Litwy. Pierwsze o tym wzmianki datowane są na zimę z roku 1523/1524. Wielki Książe Litewski rozkazał Seńkowi Połozowiczowi i Krzysztofowi Kmityczowi rozpocząć werbunek Kozaków do służby państwowej a następnie uderzenie na posiadłości tatarskie. Akcja udała się. Zwróciło to większą uwagę na potencjalne możliwości oddziałów kozackich. Z czasem na wierzch wypływać zaczęły nazwiska ludzi którzy wsławiali się walką z Tatarami, nie zawsze z czystego patriotyzmu. Był wśród nich, poza wyżej wymienionymi Połozowiczem i Kmityczem, Eustachy Daszkiewicz, świetny żołnierz który jednak dbał głównie o swój majątek. Przeszedł nawet na służbę wielkiego księcia moskiewskiego skąd jednak powrócił po dwóch latach. Dalej warto wspomnieć Bernarda Pretficza który w 1540 roku został starostą nowo wybudowanego zamku barskiego. Stoczył podobno 70 zwycięskich bitew z Tatarami. Największą sławą okrył się jednak biorąc udział w wyprawie w 1541 roku w której, co prawda, nie odbił jasyru, ale z nielicznym oddziałem Kozaków dotarł pod Oczaków i wybił znaczną grupę nieprzyjaciół nie szczędząc przy tym kobiet i dzieci. Rok później udało mi się powtórzyć podobny „wyczyn”. Walka sposobem kozackim, czyli tak zwane „kozakowanie” stało się swoistym sportem kresowym. Jak pisał w kronice Andrzej Lubieniecki: „częściej nasi chodzili w kozactwo, niż Tatarowie do nas”. Wymienia później: „Byli wśród nich między innymi Sieniawscy. Strusiowi, Herbrutowie, Potocki Stanisław, Włodek, Rożańskie i innej szlachty zacnej niemało, którzy rzadko z pól zeszli.” Wyprawy te stawały się oczywiście powodem licznych skarg Chanatu a że byli oni sprzymierzeńcem w walce z Moskwą dlatego Polacy i Litwini dążyli do załagodzenia zaostrzającej się sytuacji. Dodać należy, że i Turcy słali skargi na Kozaków.

Osobą bardzo znaną, bardzo ważną dla Kozaków, był wówczas był książe Dymitr Wiśniowiecki. Nie należy go mylić z Jeremim, to inne czasy i przede wszystkim inne osoby. Byli jednak spokrewnieni, choć dalece. Nie jest znana data jego urodzin, śmierci owszem, o tym jednak później. Posiadał on rozległe włości na Wołyniu i w powiecie Krzemienieckim. Objął urząd starosty kaniowskiego i czerkaskiego w 1650 roku. Trzy lata później obraziwszy się na króla Zygmunta Augusta, który nie spełnił jego prośby, zebrał swoich Kozaków, chłopów i służbę, i wyruszył szukać szczęścia w Turcji. Tam przyjęto go bardzo dobrze licząc zapewne na jego zdolności dowódcze. Rzeczpospolita z Litwą szybko się o niego upomniała zaniepokojona tym postępkiem. Trzy lata później powrócił na dwór królewski. Pozwolono wybudować mu fortece na Małej Chortycy (wyspy na Dnieprze, pierwsza sicz zaporoska). Zaraz posypały się na niego skargi tatarskie.

Wiśniowiecki po pewnym czasie postanowił jeszcze raz zmienić mocodawcę. W 1556 roku przeszedł na służbę Moskwy. Oddał tam niemałe zasługi carowi Iwanowi IV Wasilewiczowi, zwanego później Groźnym, szarpiąc siły tatarskie ze swoimi Kozakami. Jeszcze raz udało mu się wrócić na służbę Litwy, jednak kto mieczem wojuje…W 1563 roku pchany ambicją wmieszał się w sukcesję o tron mołdawski, sam był kandydatem. Po tym jak wybuchł bunt bojarów przeciw Janowi Heraklidesowi, ci ogłosili nowym hospodarem hetmana Stefana Tomżę, Wiśniowiecki wyruszył z Kozakami. Sam Tomża zgodził się na rozmowy w sprawie sukcesji po Heraklidesie, okazało się to jednak zasadzką w którą wpadł Wiśniowiecki. Kozaków wycięto a jego samego z Janem Piaseckim wzięto do niewoli i wydano Turkom. Sułtan Sulejman I bez wahania wydał na nich wyrok śmierci, który wykonano w Carogrodzie(słowiańska nazwa Stambułu. Tak opisał ją Marcin Bielski: „…Wiśniowiecki za żebro uwiązał i tak oczyma się obrócił ku górze, przeto był żyw do trzeciego dnia, aż go Turcy ustrzelali z łuku, gdy przeklinał ich Mahometa”. Dla jasności, powieszono Wiśniowieckiego hakiem za żebro. O śmierci Wiśniowieckiego krążyły legendy, między innymi jego postawa w trakcie egzekucji, którą podziwiali sami Turcy. Wiśniowiecki stał się pierwszym bohaterem Kozaków, wzorem wodza, uznawali go nawet za swego twórcę. Tutaj kończy się pierwsza część.

Kozacy jako rozwijająca się formacja zbrojna, która miała wielu wrogów, musiała zakładać warowne obozy. Do tego celu świetnie nadawały się wyspy na Dnieprze. Położone na trudno dostępnych miejscach, otoczone zewsząd wodą, z wysokimi nieraz na kilka metrów brzegami, doskonale spełniały swe obronne zadania.

Pierwszy taki obóz został wybudowany przez Dymitra Wiśniowieckiego ok. 1556 roku na Chortycy. Jest ona największą wyspą Dniepru – 12 km długości; 2,5 km szerokości; łącznie obejmuje 2650 ha. Tak pisał o niej Beauplan z zasłyszanych relacji: „jest bardzo znaczna, jeśli chodzi o wysokość i wzniesienia, i że cała otoczona jest przepaściami, w następstwie czego mało jest dostępna (…) dużo na niej dębów i byłaby pięknym miejscem do zamieszkania, które mogłoby służyć za strażnicę przeciw Tatarom.”

Taki warowny obóz zwany był „siczą”. Prawdopodobnie nazwa ta pochodzi od słowa „siec” w znaczeniu „rąbać”. Sicz spełniała poza funkcjami obronnymi rolę centrum administracyjnego. Inną nazwą „kosz” pochodzi z języka tureckiego. Tatarzy nazywali nim wielotysięczne stado owiec. Kozacy obu tych słów używali wymiennie. Nie znaczyły one jednak dokładnie tego samego. „Sicz” była ośrodkiem władzy, „kosz” natomiast oznaczał władzę lub tymczasowe miejsce pobytu.

Sicz chortycka upadła po śmierci Wiśniowieckiego w 1563 roku. Kolejne powstające sicze to: tomakowska, bazawłucka, mykityńska, czortomlicka, Leszkowska, kamieńska i w końcu Nowa Sicz Zaporoska. Sytuacja zmuszała Kozaków do częstego ich przenoszenia.
Rozrastające się z biegiem czasu szeregi kozackie w ich wojskowym charakterze, wymagały narzucenie ram organizacyjnych, które wprowadzałyby ład i porządek. Jedną z pierwszych takich ram było Koło kozackie, w którym dyskutowano i podejmowano ważne dla ogółu decyzje. Np. podczas wizyty posła cesarskiego Lassoty, musiał odczytać listy w Kole a słuchali go wszyscy Kozacy. Dalej podzielili się na dwa Koła. Jedno ze starszyzną, drugie z czernią – czyli zwykłymi Kozakami. Ci ostatni szybko zgodzili się na cesarskie propozycje i narzucili swoje zdanie starszyźnie grożąc, że kto by się sprzeciwił tego „wrzucą do wody i utopią”(!).Ci zaraz przystali na „zachętę” czerni wiedząc, że ta sprzeciwu nijak nie toleruje gdy jest rozgniewana. Dalej wybrano dwudziestu przedstawicieli dla omówienia warunków porozumienia. Gdy to się stało, asaułowie przedstawili wyniki rady dużemu Kołu. A dalej czerń stworzyła nowe Koło by po burzliwych dyskusjach wyrazić zgodę. Nocą wszystko w łeb jednak wzięło, Kozacy zmienili zdanie i trzeba było od nowa radzić.

Co się tyczy wybory hetmana kozackiego to niekiedy wybierali go znaczni Kozacy, niekiedy czerń narzucała swojego kandydata. Później, kiedy kozaczyzna zaczęła słabnąć, tracić na sile i znaczeniu, hetmanem mógł zostać jedynie ktoś poparty przez reprezentującego władzę. Bywało, że do zmiany hetmana doprowadzał jego konkurent. Tak stało się np. z Jackiem Borodawką, którego kazał pojmać a później stracić sam Konaszewicz – Sahajdaczny, który niemałe oddał zasługi pod Chocimiem w 1621 roku. Beauplan tak pisał o hetmanach: „w czasie mojej siedemnastoletniej służby temu krajowi wszyscy, którzy obejmowali ten urząd źle kończyli”.

Co do dalszych godności kozackich, w ich skład wchodzili: ataman – początkowo nie robiono różnicy między nim a hetmanem, stopniowo jednak urząd hetmański dawał władzę nad wszystkimi Kozakami, ataman zaś dowodził w Koszu; sędzia wojskowy – prowadził sprawy karne i cywilne, pisarz wojskowy kancelarię. Warto zauważyć, że urząd ten cieszył się wielkim poważaniem, nieraz bywało, że pisarz stawał się atamanem bądź hetmanem, tak było w przypadku Bohdana Chmielnickiego. Asauł – dbał o spokój na Siczy. Inne urzędy to: dobosz, tłumacz, kantorzysta(sprawował piecze nad miarami i wagami), szafarzy i podszafarzy (pobierali opłaty za przeprawy przez rzeki).

Kozacy ubrani byli przeważnie dość licho, po części dlatego, że przy ich sposobie życia lepsze ubranie szybko by się zniszczyło, po części z braku pieniędzy. Z przekazów pisanych oraz rysunków i ikon wyłania się taki obraz ubioru Kozaka: prosta biała koszula, średniej długości kaftan, szerokie szarawary, skórzane buty, załamująca się i opadająca na plecy czerwona czapka. Zaporożcy Kozacy lubili jaskrawe kolory, szczególnie czerwień i odcienie niebieskiego. Faktem jest, że dla Kozaka pewnym powodem do dumy było noszenie ubrania do jego całkowitego zdarcia. Beauplan pisał: „Nic prostackiego w sobie nie mają poza ubraniem(…)Lubią się stroić co okazują obłowiwszy się na rabunkach u sąsiadów, w innym przypadku stroją się w szaty dość pospolite”. Bogatsi Kozacy rzecz jasna ubierali się lepiej. Była to mieszanina mody polskiej(kontusze, żupany) i orientalnej(wysokie czapki, szarawary, szerokie pasy).

Co do wyglądu Kozaka to nosił długie wąsy opadające nieraz poniżej brody, na ogolonej zaś głowie znajdował się czub, który był codziennie starannie układany i stanowił ważną mołojecką ozdobę.

Wielką wagę Kozacy przywiązywali do broni. Powszechnie znana była ich umiejętność władania bronią palną, szczególnie artylerią. Wymienić tu należy rusznice zwane „samopałami” w których wystrzał następował dzięki iskrze skrzesanej przez krzemień powodujący zapłon prochu. Tak samo działały pistolety, których Kozak starał się mieć cztery, dwa za pasem, dwa w kaburach przy szarawarach. Broń ta utrzymywana była zawsze w wielkiej czystości. Często używano spisów: 3,5 – 4 metrowego drzewca i żelaznego grotu na końcu. Nie mogę nie wspomnieć o szabli. Były średniej długości, mało zakrzywione. Czasami bogato zdobione. Noszono je przypięte pod pasem z lewego boku. Były one nieodłącznym towarzyszem każdego Kozaka. Niekiedy nazywali je „siostrzyczkami”, udany zaś cios „pocałunkiem”. Warto wspomnieć o czekanach, niezwykle groźnej broni. Był to żelazny młotek bojowy, z jednej strony znajdował się tępy obuszek z drugiej szpiczasto zakończone ostrze. Osadzony na kilkudziesięciocentymetrowym drzewcu mógł rozbić najmocniejszy pancerz. Używano również łuków, buzdyganów, pik, obuchów oraz kos osadzonych na sztorc.

O umiejętnościach wojskowych Kozaków ciekawie wypowiedział się Beauplan: „Największe zdolności i umiejętności przejawiają walcząc w taborze za osłoną wozów, ponieważ świetnie strzelają z rusznic.(…)Na morzu też nie spisują się najgorzej, nie są jednak nadzwyczajni w siodle(…) widziałem, jak zaledwie 200 polskich konnych rozgromiło 2000 ich najlepszych ludzi. Jest niezaprzeczalną prawdą, że pod osłoną taboru 100 Kozaków wcale nie boi się ani tysiąca Polaków, ani nawet tysięcy Tatarów, i gdyby równie waleczni byli na koniu, jak są
jako piechurzy, sądzę, iż byliby niezwyciężeni”.

Morskie wyprawy

Kilka km za Bezawłukiem Dniepr tworzył szerokie rozlewisko na którym znajdowało się mnóstwo większych i mniejszych wysp. Porośnięte gęsto trzciną były dla Kozaków, jak utrzymywali, miejscem chowania łupów. W kanałach dzielących wyspy schowano ponoć wiele dział zdobytych na Turkach. Do tego każdy Kozak swoją miał skrytkę w którym trzymał rozdzielony łup.

Warto na chwilę zatrzymać się przy skarbach. Otóż Kozacy, jak można przypuszczać, często chowali swoje zdobycze (jeśli ich wcześniej nie). W XVIII wieku powstał spis 315 skarbów by „głupio nie przepadły” kiedy jaki Kozak umrze i tajemnicy nie przekaże. Oto i wskazówki do dwóch z nich: „W Korsuniu, na tej stronie, gdzie pięć mogiłek w kupie, na zachodzie słońca, odmierz 7 stóp i szukaj. Znajdziesz czapkę Winnicką, jak powiedziano, z pieniędzmi” dalej „Na Popowej Łące było źródełko. Przy źródełku stał dąb. W korzenie wbito żelazną spisę. Od dębu do źródełka trzy ratyszcza (spisy) i kopie, ale że darnią zakładali, więc niegłęboko”. Trzeba podkreślić, że skarbów tych po dziś dzień nie odnaleziono, więc.....powodzenia.

Wracając do miejsca które opisałem na początku, nazywano je Skarbnicą Wojskową. Tam też Kozacy budowali czajki. Decyzja o wyprawie podejmowana była przeważnie jesienią. 5 -6 tyś. „przednich i dobrze uzbrojonych” Kozaków wyruszało do Skarbnicy. Tam dzielili się na 50 – 70 osobowe grupy z których każda w ciągu 2 tygodni budowała łódź z pełnym wyposażeniem. W czajkach takich mieściło się od 50 do 70 osób. Miały one 20 m długości, 3 -4 m szerokości i tyle samo głębokości. Do boków przywiązywano łyka z lipy i dzikiej wiśni by łódź nie zatonęła. Czajki budowane były z drewna lipowego lub wierzbowego. Płynąc przy każdej z burt pracowało od 10 do 15 wioślarzy przy ładnej pogodzie wspomaganych żaglem na maszcie. Stery z przodu i z tyłu zapewniały dużą zwrotność. Czajka wypełniona była żywnością, bronią i amunicją.

Flota kozacka składająca się z 80 – 100 czajek musiała sprawiać imponujące wrażenie. Dystans od ujścia Dniepru do Anatolii (prowincja Turków Osmańskich obejmująca Azję Mniejszą) przepływano w 36 – 40 godzin, więc z szybkością około 15 km/h. Flotylla wypływała na początku sierpnia. Płynięto głównie nocami za dnia chowając się w szuwarach. Mimo, że przeważnie byli wcześniej wykrywani dzięki szybkości osiągali cele. Napadając na przybrzeżne miasta( w tym np. Kilie, czy Białogród – Akerman) z którymi w czasie pokoju handlowali co nie przeszkadzało im je później łupić, i wioski wdzierali się nieraz kilka km w głąb lądu przynosząc ze sobą łupy obfite. Przy łodziach zostawała nieliczna straż.

Nieuniknione były starcia z flotą turecką. Płynąc starali się mieć zawsze słońce za plecami. Atak następował w środku nocy. Po wdarciu się na statek czy galerę walka nie trwała zazwyczaj długo. Zabierali co najwartościowsze, statki zaś, nie umiejąc nimi sterować, wraz z załogą zatapiali. Nie wszystkie starcia były dla Kozaków pomyślne. Przy spotkaniu w dzień na pełnym morzu ostrzeliwani z dział ponosili duże straty dochodzące do 2/3 liczebności załogi. Ci jednak którzy przeżyli obławiali się dobrze. Warto zauważyć, że żołd wypłacany Kozakom rejestrowym wahał się od 15 groszy (pół złotego) do 2 zł, dla porównania za wołu dawano 16 zł, za beczkę soli 2 zł, za konia od 40 do 70 i więcej złotych. Nie można było więc wyżyć z takich pieniędzy.


Niewola tatarska

Podczas napadów tatarskich liczba wziętego jasyru wahała się od kilkunastu aż do 50 tysięcy osób. Targi niewolnicze odbywały się zarówno na Krymie jak i w Konstantynopolu. Cenny był zwłaszcza tw. „biały jasyr” - dziewczęta nazywane tak od białych chusteczek zawiązywanych im na głowach.

Chłopcy po obrzezaniu i przejściu na wiarę muzułmańską stawali się janczarami – „dziećmi sułtana”. Dawało to możliwość awansu. Nieraz bywało, że dochodzili do wysokich stanowisk urzędniczych i wojskowych.

Najładniejsze kobiety trafiały do haremów sułtańskich – serajów. Żoną Osmana II(1618 – 1622) była Milikija, prawdopodobnie chłopka Ukrainy, żoną Sulejmana I była Roksalona, córka popa z Rohatyny.

Niewolnicy z jasyru pracowali w całym olbrzymim państwie tureckim w koszmarnych wręcz warunkach. Bici, odziani w łachmany, żywieni nieraz zarobaczoną padliną pracowali za dnia w upale ponad siły by noce spędzać w zimnych i wilgotnych lochach. Nie lepiej mieli ci którzy trafili na galery. Przypięci łańcuchami do wielkich wioseł (5 -6 przy jednym) pracowali nieraz całymi dniami i nocami właściwie nie ruszając się z miejsca. Wytchnieniem było przybicie do portu. Niektórzy próbowali ucieczki, ta jednak rzadko się udawała. Teoretycznie istniała możliwość wykupu z niewoli. Ta jednak dotyczyła głównie szlachty których rodziny mogły zebrać odpowiednie środki.

Kozacy odpłacali Tatarom pięknym za nadobne. Nie brali wprawdzie jasyru na sprzedaż, porywali jednak konie i bydło, grabili kupców a przede wszystkim zapędzali się daleko w posiadłości tatarskie w poszukiwaniu łupów.

Kozacy i kobiety

Kobiety nie miały wstępu na Sicz. Nic w tym jednak dziwnego. Jak nietrudno się domyślić szybko stały by się powodem do sporów i walk. Przez brak kobiet na siczy Kozacy byli często oskarżani o zboczenia seksualne, zwłaszcza sodomię i homoseksualizm. Szlachta rozpowszechniająca te wieści gotowa była przypisać wszystko co najgorsze Kozakom, nie umieli jednak podać konkretnych przypadków. Nie można ich wykluczyć, przebywanie w ciągłym otoczeniu mężczyzn mogło sprzyjać tego rodzaju dewiacjom.
Żonaci Kozacy starali się mieć rodzie możliwie blisko siebie by w wolnym czasie do nich jeździć. Młodzi mołojcy jeździli do pobliskich wsi i chutorów do swych ukochanych. Kozacy dalecy byli od składania ślubów czystości czy kochania się w ideałach. Nie umieli czy nie chcieli kochać platonicznie. Życie w ciągłym ruchu bez dbania o przyszłość, ciągły kontakt z przyrodą i bieda zmuszały do korzystania z tych wszystkich uciech które były na wyciągnięcie ręki. Wśród wojen, podjazdów, służby wartowniczej nie było czasu na długie zaloty. Skradzione pocałunki, przelotne uściski i pospieszna miłość musiały zastąpić rodzinę i wszystko co z nią związane. Pod koniec życia było już za późno na rozpoczynanie nowego życia

Dziewczyny wiedząc o niestałości Kozaków, którzy przecież mogli nie wrócić z kolejnej wyprawy, nie mogły oprzeć się młodym, śmiałym mołojcom z „z siczy zaporoskiej”.

Życie na Siczy

Z biegiem czasu wśród Kozaków wykształciła się na Siczy forma tzw. pobratymstwa.
Przyjaźń między Kozakami stawała się związkiem uświęconym przysięgą przed duchownym. Takie związki powstawały zazwyczaj podczas wypraw kiedy jeden Kozak uratował życie drugiemu. Pobratymstwo mocniejsze bywały niekiedy niż więzy krwi. Złączeni nim mężczyźni potrafili w razie potrzeby oddać za sobie życie.

Dzień na Siczy przebiegał dość monotonnie. Dla rozrywki urządzali niekiedy bitwy między kureniami. Na środku majdanu zbierali się zapaśnicy i zaczynali walczyć. Początkowo markowane ciosy stawały się mocniejsze a walka bardziej zażarta. Nieraz po skończonych zawodach na pobojowisku zostawały trupy pechowych zapaśników.
Kozacy uwielbiali się bawić, wyszukiwano do niej okazji a kiedy i tej zabrakło sami je tworzyli. Przy zabawach tych jeśli była muzyka tańczyli wzbudzając podziw widzów. Wirowali z zawrotną prędkością, wyskakiwali w górę szeroko rozstawiając nogi. Strzelano przy tym, wykrzykiwano im trudniejsza figura została wykonana. Pito przy tym obficie. Co do pijaństwa trzeba napisać, że było prawdziwie duże, szczególnie po udanym powrocie z łupami. Zabawa trwała na tyle długo, że przepijano cały majątek a niekiedy i więcej.
Co do zachowania Kozaków to było często grubiańskie i ordynarne. Przekleństwa mówiono przy każdej okazji i bez niej.



Zakończenie

Istnienie Kozaczyzny miało bardzo istotny wpływ na historię krajów Europy Wschodniej, nie tylko zresztą. Dla Lachów stanowili głównie zagrożenie. Przez prowadzenie swojej polityki zagranicznej (brali udział w sporach dynastycznych na Krymie i w państwie moskiewskim – dwa razy brali udział w walkach wywołanych przez Dymitrów samozwańców, udzielali pomocy cesarzowi, napadali na Tatarów i Turków) mieszali w szykach polskiej polityki zagranicznej narażając Rzeczpospolitą na wojny. Nieraz jednak stawali przy boku Polaków, trzeba tu wspomnieć o Chocimiu(1621) w czasie wojny razem z Polakami stawili czoła około dwukrotnie liczniejszej połączonej armii turecko-tatarskiej. Wzięło w niej udział ok. 45 tyś. Kozaków co stanowiło ponad 1/3 stanu armii polskiej. Trzeba zauważyć, że tworzące się państwo ukraińskie było niewygodne dla Polaków, mieli z niej korzyści. Nie pozwalali na rozwijanie się tej państwowości. Uciskani powinnościami chłopi wznosili bunty, które były krwawo tłumione. Powstanie kozaczyzny było niejako koniecznością, odpowiedzią na powstałą sytuacje. Proces państwotwórczy był logiczną kontynuacją zaistniałej sytuacji. Odrębność języka i religii dodatkowo wzmacniały ten proces.
Nie da się nie zauważyć konsekwencji zachowań politycznych, nie tylko Rzeczpospolitej Obojga Narodów ale i samej kozaczyzny.
Mam nadzieje, że Ci którzy przeczytali moje artykuły o Kozakach dowiedzieli się czegoś ciekawego i nie żałują tego pochopnego kroku.
Z braku miejsca musiałem ograniczyć się do opisu życia codziennego Kozaków mało zajmując się polityką. Jest to oczywiście wielka luka, zachęcam byście ją sami zapełnili. Miałem założenie by skupić się na codzienności. Zaznaczam, że nieuniknione błędy które popełniłem wynikają z braku wiedzy i umiejętności oraz niedostatecznie rozwiniętego opisu spłycającego całość są spowodowane moją osobą i nie mają związku ze źródłami z których korzystałem. Czuje pewien niedosyt gdyż wiem, że nie przedstawiłem rzeczy dokładnie tak jak bym chciał. Dziękuje tym osobom które razem ze mną chciały dowiedzieć się kilku faktów o Kozakach. „Siła by (o nich P.B) potrzeba pisać i czasu by nie stało”



Źródła
Leszek Podhodorecki :„Chocim 1621”
Władysław A. Serczyk :„Na dalekiej Ukrainie”

Podpis: 

By móc żądz moc wzmóc początek 2004
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment II) Sprawca (fragment) Taedium vitae
Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?
Sponsorowane: 75Sponsorowane: 70Sponsorowane: 65
Auto płaci: 65

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2021 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.