https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
200

Chiny

Autor płaci:
200

  Wycieczka życia  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W maja nagrodą jest książka
Cujo
Stephen King
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Chiny

Wycieczka życia

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Pęknięcie - Rozdział 8

Nisa i Ellie znają się od zawsze. Przynajmniej tak się im wydaje. Razem są w stanie stawić czoła wszystkiemu. Gdy któregoś dnia rzeczywistość zaczyna się zmieniać, a do ich życia wkracza ktoś obcy, ich przyjaźń zostaje poddana kolejnej próbie.

Mefisto i Carmen

"Nie moja w tym wina, że jak to bywa w świecie Los z przekory nici gobelin życia plecie."

Ró-ża

Na skrawku zapisane

Nigdy

Proszę o komentarze :)

Opowiadania współczesne – odc.1 Miasto

zasypianie i budzenie się w mieście

Nieśmiertelny.

Cała akcja odbywa się w XXw. w mieście Avalon oraz Nevada.

2012

Sukces na miarę całego kraju. Oceniali: Joanna Kołaczkowska,Andrzej Poniedzielski,Stanisław Zygmunt,Andrzej Zakrzewski

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1712
użytkowników.

REKLAMA

POZYCJA: 82879

82879

Świetnie się urządziłeś

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
26-05-10

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Muzyka/Kultura/Edukacja
Rozmiar
13 kb
Czytane
152
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
26-05-10

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Arseniusz123 Podpis: Arseniusz Ostraszewski
on-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Opowiadanie o lekcjach fortepianu

Opublikowany w:

nigdzie

Świetnie się urządziłeś

„Nie mam czasu dziś pójść na koncert Juyi Wok”, pisała Natalie, „Nie widzę tego koncertu w kalendarzu w sylabusie tych zajęć, jaki otrzymałam od pana w sierpniu. Czy moja nieobecność wpłynie na moją końcową ocenę? W środy mam spotkania biblijne, gdzie planujemy działalność misyjną na campusie. Let me know”.

Profesor Waclaw Kwasnicki nie wiedział co odpisać. Był to dla pianistów ważny dzień. Światowej sławy pianistka Yuja Wang wystąpić miała dziś wieczorem na campusie uniwersytetu stanowego wschodniej Alabamy w Marysville. Smutne, że studentka fortepianu Natalie nie wiedziała, kim była Yuja Wang, nie znała nawet tego nazwiska i wykręcała się z koncertu, jak mogła. Odpisał Natalie, że absolutnie, „no worries, enjoy your Bible meeting”.

Kwasnicki przyszedł właśnie do pracy. Środy w tym semestrze zawsze były długie, a dziś wieczorem był jeszcze koncert. Miał dziś w planie cztery godziny lekcji ze studentami, dwie lekcje prywatne i spotkanie rady pedagogicznej. Najdłuższy dzień tygodnia.

Pierwsza lekcja to Eric, student kompozycji. Zafascynowany jazzem, świetnie improwizujący, Eric na fortepianie grał ciężko i głośno. Zwłaszcza te biedne akordy w lewej ręce łupał jakby młotem jakimś czy kilofem. Czytał za to świetnie nuty, grał wszystko. Na lekcję przyniósł dziś Nokturn cis-moll Chopina. Profesor Kwasnicki całą godzinę tłumaczył, pokazywał, wyjaśniał, że w muzyce Chopina lewa ręka powinna być delikatna i utrzymana w tle. Próbowali też grać bardziej ekspresyjnie prawą ręką, ale Eric ucha ani do Chopina, ani do piękna dźwięku po prostu nie miał. Fortepian w jego rozumieniu to był instrument klawiszowy, na którym lewa ręka gra akordy a prawa ręka improwizuje. I rzeczywiście, gdy bawił się fortepianem jazzowo, naprawdę świetnie mu to wychodziło. Profesor Kwasnicki marzył o tym, by pewnego dnia Eric zainteresował się bardziej ekspresyjnością i delikatnością muzyki, podczas gdy Eric chciał się po prostu cieszyć żywiołowością i energią samego grania. Wykształcony w europejskich konserwatoriach Kwasnicki cierpiał do bólu słuchając Erica, ale nic mu innego nie pozostało jak tylko zachęcać go do dalszej pracy i głębszego wsłuchiwania się w jakość dźwięku.

Choć Eric ucha do fortepianu nie miał, ale nut się na lekcję zawsze nauczył, czego nie można było powiedzieć o następnym studencie, Matthew, który dukał preludium i fugę gis moll Bacha nie znając nut, palcowania i poszczególnych głosów. Po prostu był bezwstydnym leniem. Profesor Kwasnicki zapytał go czy wie co to jest polifonia. „Coś chyba było na ten temat na historii muzyki” powiedział Matthew, „ale nie pamiętam, już zapomniałem”. Zapytany o barok, przyznał, że owszem było chyba coś na ten temat na zajęciach, ale też już nie pamięta. Kwasnicki musiał mu wszystko wyjaśniać od początku, ale zauważył, że to po prostu nudziło ziewającego Matthew, który zerkał co chwilę na zawieszony na ścianie zegar. Resztę lekcji spędzili nad ćwiczeniem poszczególnych głosów i nad palcowaniem. Matthew grał bowiem za każdym razem innymi, totalnie przypadkowymi palcami. Gdy Matthew już miał wychodzić z gabinetu, przebudził się nagle i zapytał, czy zamiast Bacha nie lepiej by było, by może zaczął grać coś innego. Na przykład, ostatnio słyszał na zajęciach z historii muzyki świetny utwór pod tytułem „Katalog ptaków”, ale nie pamięta nazwiska kompozytora. Bardzo chciałby to grać. W drzwiach stała już Melissa, profesor Kwasnicki nie wiedział co powiedzieć Matthew, spędzili bowiem całą godzinę i ostatnie trzy tygodnie, ćwicząc razem Bacha. Najprawdopodobniej Matthew miał na myśli Olivera Messiaena, który był definitywnie dla niego za trudny, przecież nawet dwustronicowe preludium Bacha było dla niego za trudne. „Napiszę ci email” powiedział Wacław z wyrazem ubolewania na twarzy. „I jak tu teraz wyperswadować temu leniuchowi Messiaena?” pomyślał Waclaw.

Melissa przyniosła na lekcję preludium Debussy’ego „Sztuczne ognie”. Miała poważne problemy z odczytaniem niektórych skomplikowanych rytmów. Liczyli i stukali rytmy razem w stół. Melissa nigdy nie lubiła profesora Kwasnickiego, czuła się bardzo nieswojo słuchając jego polskiego akcentu. Niczego nie rozumiała i wszystko, co mówił musiał powtarzać co najmniej trzy razy. Na dodatek, Melissa bała się przebywać sama z obcym mężczyzną w gabinecie. Waclaw obchodził ją z daleka i siedział zazwyczaj w najdalszym kącie gabinetu, by nie czuła się zagrożona. Nie pomagało, że wszyscy przecież wiedzieli, że Waclaw zamiast żony ma męża i raczej nieprawdopodobne jest, by nagle rzucił się na jakąś kobietę. Melissa bardzo opornie stosowała się do wskazówek profesora, po prostu nie ufała jego radom. Gdy wyszła w gabinetu, Waclaw odetchnął z ulgą. Jakie to dziwne, że każdy student miał jakby inną „wagę”, niektórzy potrafili go w ciągu godziny zajęć naprawdę wymęczyć, a inni byli leciutcy jak piórko.

W czasie lunchu, który spędzał w swoim gabinecie spojrzał w email. Wiceprezydent do Spraw Efektywności Akademickiej rozesłał ankietę co do konieczności zmiany nazwy senatu. Były przeróżne opcje, np. „Senat Uniwersytetu” albo „Senat Społeczności Akademickiej”. Ponieważ nie miało to najmniejszego znaczenia Wacław wybrał po prostu pierwszą nazwę z brzegu. Następna wiadomość była poświęcona wyborom do senatu, na liście kandydatów było sześćset osób, z których Wacław znał może kilkanaście. Każdego roku miał inną filozofię głosowania. Czasem głosował na znajomych, czasem na pierwsze dwadzieścia osób, czasem dla zabawy tylko na obcokrajowców, a czasem tylko na osoby których nie lubił i chciał, by były bardzo zajęte w pracy głupimi spotkaniami senatu. Nikt nigdy nie ogłaszał wyników tych wyborów, było to znów bez żadnego znaczenia. Senat miał na uniwersytecie rolę „doradczą”, a więc na przykład rozsyłał ankiety do wszystkich profesorów, by sprawdzić jak się wszyscy na campusie czują i jak można to poprawić. Po otrzymaniu wyników ankiety senat miał spotkania, podczas których o tych wynikach gorliwie dyskutowano. Swe konkluzje przekazywano rektorowi. Tak było co roku i nie miało to dla nikogo najmniejszego znaczenia.

Był też w skrzynce odbiorczej email od Alice, studentki fortepianu drugiego roku. Alice przeczytała w sylabusie, że należy ćwiczyć cztery godziny dziennie, ale wczoraj zapomniała spojrzeć na zegarek i poćwiczyła pięć godzin. „Zdaję sobie sprawę, że daje mi to nieuczciwą przewagę nad innymi studentami fortepianu. W jaki sposób mogę nadrobić to nadużycie? Jest mi okropnie przykro. To naprawdę zdarzyło się przez kompletny przypadek”, lamentowała Alice. Przez całe życie, jako uczeń i student Kwasnicki ćwiczył na fortepianie co najmniej sześć godzin dziennie i zawsze wydawało mu się, że to za mało. Początkowo zupełnie nie zrozumiał, o co chodzi Alice, ale zdał sobie w końcu sprawę, że skoro w sylabusie, zgodnie z wymaganiami uczelni, napisane było, że wymagane jest ćwiczyć cztery godziny dziennie, Alice uznała swoje pięciogodzinne ćwiczenie za wykroczenie przeciwko wymaganiom Kodeksu Honorowego uczelni. Zrezygnowany rozmyślaniami nad tym przedziwnym problemem Kwasnicki zasugerował Alice, że może po prostu dziś powinna poćwiczyć tylko trzy godziny i w ten sposób wszystko wróci do normy. Alice szybko odpisała. Podziękowała za zrozumienie i pomoc w tych trudnych dla niej chwilach.

Po lunchu Waclaw udał się na spotkanie pedagogów wydziału muzycznego. Poinformowano wszystkich o zmianach w wyglądzie strony internetowej wydziału. Szef wydziału, dr Stanley poprosił o szybkie głosowanie w sprawie zmian słownictwa w przepisach dotyczących przyznawania stypendiów. Chodziło o terminy długości stypendiów, stypendia nie będą przyznawane już na cztery lata tylko na dwa. „W ten sposób będziemy mieli więcej pieniędzy do zaoferowania, co pozytywnie wpłynie na rekrutację na nasz wydział”, argumentował dr Stanley. „Mamy w tym roku trzynastoprocentowy spadek zapisów na wydział muzyczny, dziekan grozi, że taka spadkowa tendencja może mieć tragiczne konsekwencje. Jedynie na śpiew zapisuje się co roku coraz więcej chętnych”. Przegłosowano zmiany, a potem profesorowie wysłuchali dwudziestominutowego wykładu dyrektora Biura Pomagania Studentom. Jeśli student ma problemy emocjonalne, finansowe czy osobiste, należy to natychmiast zgłaszać do odpowiednich jednostek uniwersyteckich, które otoczą taką osobę właściwą opieką. Jest siedem numerów telefonów, w zależności od problemów danego studenta. Absolutnie nie wolno profesorom wdawać się w osobiste sprawy studentów, cokolwiek się dzieje, należy natychmiast udokumentować to na piśmie i przekazywać dalej.

Waclaw czuł się zmęczony. Po spotkaniu pedagogów znów spojrzał w email. Znieruchomiało mu nagle serce. Dostał bardzo smutną wiadomość od swej najlepszej studentki. Helen grała naprawdę świetnie, mogła nawet śmiało przygotowywać się na jakiś konkurs pianistyczny, może nawet międzynarodowy. Kwasnicki miał poważne plany co do Helen. Ale niestety, w jego skrzynce odbiorczej był email z następującą treścią „drogi panie profesorze, muszę pana poinformować, że zmieniłam kierunek studiów i będę studiować Zarządzanie w Szkole Biznesu. Ten kierunek studiów da mi więcej opcji zawodowych w przyszłości. Mam nadzieję, że pozostaniemy w kontakcie. Best wishes, Helen”. Waclaw był naprawdę zdruzgotany. Helen grała pięknie, bardzo się cieszył na każdą lekcję z tą inteligentną i utalentowaną studentką. Zabrało mu to kilka lat starań by z liceum w Huntsville sprowadzić ją do siebie na studia pianistyczne na tutejszy uniwersytet.

Zrozpaczony Waclaw kontynuował swe lekcje. Pierwsza lekcja w środę po południu była zawsze samą radością. Derek był naprawdę muzykalny. Grał Nokturn Czajkowskiego ciepłym pełnym dźwiękiem i ze wzruszająco pięknym frazowaniem. Kwasnicki siedział i podziwiał muzykowanie tego czarnoskórego chłopaka. To jakby duch Czajkowskiego zawitał nagle do gabinetu Waclawa. A on sam analizował i podziwiał ruchy ramion, rąk i palców Derka, zachwycało go to naturalne zlanie się wykonawcy i instrumentu jakby w jedną muzyczną unię. „To chyba tajemnica, którą znają tylko nieliczni”, pomyślał. Derek rozpracowywał jeszcze ostatnią stronę, poćwiczyli więc razem kilka trudnych miejsc.

Waclaw był już wycieńczony. Spędził dziś już cztery godziny słuchając fortepianu na indywidualnych lekcjach i osobną godzinę na spotkaniu pedagogów. O szesnastej przyszedł na lekcję trzynastoletni Warren Chang z mamą. Grał scherzo h-moll Chopina świetnie, dramatycznie, po wirtuozowsku i z pięknie deklamowaną częścią środkową. Za dwa tygodnie miał konkurs stanowy. Pracowali pilnie nad szczegółami, podczas gdy bardzo poważna mama nagrywała wszystko Ipadem i jeszcze zapisywała osobno każdą uwagę Kwasnickiego w notatniku. Po Warrenie lekcję miał Daniel Kim, sześcioletni talent. Grał już w tym wieku inwencje Bacha, przynosił wszystko nauczone na pamięć i improwizował sobie dla przyjemności, grając inwencje Bacha we wszystkich tonacjach. Niestety Daniel był ciągle w jakimś pośpiechu, wszystko grał za szybko, za głośno. Wacław próbował interweniować, ale lekcja była zawsze za krótka. Dzieciak po prostu połykał muzykę fortepianową tak szybko, że Waclaw, szczególnie o tej porze dnia, nie miał szans, by dogonić swego ucznia. Wszystko nagrywała kamerą mama. Waclaw już zupełnie nie wiedział, kto go bardziej męczy, prawdziwie utalentowany sześcioletni Danieł, bojąca się go Melissa, leniwy Matthew, czy bezmyślnie walący w klawiaturę Eric. Nie dawał rady już dziś dalej słuchać fortepianu, ale wieczorem miał jeszcze pójść na recital Yuji Wang.

Gdy Daniel z mamą wyszli z gabinetu, Kwasnicki siedział przy biurku, a drzwi były otwarte, by wpuścić trochę świeżego powietrza. Nieoczekiwanie, w drzwiach ukazała się znajoma polska twarz. W środy Waldemar Krzywik przyprowadzał do budynku swą córkę na lekcję wiolonczeli. Waldek pochodził z Kutna, a w Marysville był dentystą. Otyły, ciężki, ciut zawsze spocony, ale zawsze ironiczny, uśmiechnięty i w świetnym nastroju.

„Szacunek, mistrzu! No proszę, Wacuś, jak świetnie się urządziłeś, totalne mistrzostwo, kurczę”, zaczął swój wykład Krzywik. „Siedzisz sobie w wielkim gabinecie, cały dzień ci podgrywają na pianinku, a ty sobie siedzisz, słuchasz i całymi dniami kompletnie nic nie robisz. I masz za to stanową pensję, emeryturę, ubezpieczenie zdrowotne i trzy miesiące wakacji. Wacuś, nie udawajmy, cwaniaczek jesteś niezły, kto by to pomyślał. Powiedz mi, jak ty sobie to wymyśliłeś?” uśmiechał się porozumiewawczo.

Waclaw nie miał nic do powiedzenia. Najpierw chciał walnąć Waldka w mordę, ale tak naprawdę chciało mu się płakać. Spojrzał na Krzywika z wyrazem twarzy kogoś, kto odbywa długoletni wyrok w kolonii karnej, w której codzienną torturą jest wysłuchiwanie niedoskonałych, niedojrzałych, nieudanych i często wręcz przeraźliwie brzydkich interpretacji arcydzieł jego ukochanej muzyki fortepianowej, której poświęcił całe życie.

Wieczorem na campusie wystąpiła jak zawsze prawie kompletnie naga Yuja Wang. Grała z pasją, nasycając każdą nutę wirtuozowskim ogniem.

Po koncercie odbyło się spotkanie z artystką, ale tylko dla tych, którzy sponsorowali koncerty na campusie w sumie nie mniejszej niż pięć tysięcy dolarów. Kwasnicki nie należał do tej uprzywilejowanej grupy, udał się więc do domu na spoczynek.

Delektował się ciszą.

Podpis: 

Arseniusz Ostraszewski 9 kwietnia 2026
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Krzyż Sen o Ważnym Dniu Pęknięcie - Rozdział 8
Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie. Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny). Nisa i Ellie znają się od zawsze. Przynajmniej tak się im wydaje. Razem są w stanie stawić czoła wszystkiemu. Gdy któregoś dnia rzeczywistość zaczyna się zmieniać, a do ich życia wkracza ktoś obcy, ich przyjaźń zostaje poddana kolejnej próbie.
Sponsorowane: 20Sponsorowane: 15
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 15
Auto płaci: 15

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2026 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.