https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
120

Chiny

Autor płaci:
120

  Wycieczka życia  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lipcu nagrodą jest książka
Folwark zwierzęcy
George Orwell
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Chiny

Wycieczka życia

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Nigdy nie stanie się nigdy

Taki krótki wierszyk

Mefisto i Carmen

"Nie moja w tym wina, że jak to bywa w świecie Los z przekory nici gobelin życia plecie."

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Zapach deszczu.

Takie moje wspomnienia.

14 czerwca

Pierwszy odcinek cyklu. Książka w planach raczej bliższych. Rozmowa w wydawnictwie. Typ pamiętnika wiedźmy. Trochę magii, naturoterapii, wsi, wspomnień o rodzinie, domu rodzinnym. Trochę o zwierzętach, przyrodzie.

Ró-ża

Na skrawku zapisane

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

Nigdy

Proszę o komentarze :)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
3002
użytkowników.

REKLAMA

POZYCJA: 82558

82558

Zagłada Iriliel. Księżycowy Zakon - Rozdział 3

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
25-04-03

Typ
P
-powieść
Kategoria
Fantasy/-/-
Rozmiar
11 kb
Czytane
473
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
25-04-03

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Kathlaen Podpis: Kathlaen
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Muirin od zawsze wiedziała, że jest inna. Nie tylko dlatego, że jako pierwsza kobieta w historii miała objąć tron, ale także przez tajemnicę, którą skrywało jej pochodzenie. Jak wszystkie kobiety z jej rodu, w wieku szesnastu lat musi wyruszyć do Ksi

Opublikowany w:

Zagłada Iriliel. Księżycowy Zakon - Rozdział 3

Ruiny Arshak Nuuk wyglądały, jakby to rozwścieczony bóg obrócił miasto w niwecz. Gruz z rozpadających się budynków ścielił brukowaną niegdyś drogę. Krążące wokół ludów Savath plotki mówiły, że pod tonami kamieni wciąż leżą ciała poległych. Nikt jednak nie miał w sobie tyle śmiałości, by to sprawdzić.
Muirin mocniej zacisnęła dłoń na wodzach konia, którego prowadziła koło swego boku. Panująca tu atmosfera nie przypominała niczego, co czuła kiedykolwiek w swoim życiu. Towarzyszyła ojcu w wielu wyprawach wojennych i widziała już zgliszcza. Choć widoki po przejściu wojsk były o wiele gorsze, ta atmosfera powodowała, że wszystkie włoski na ciele stawały jej dęba. Była bardziej podniosła i mroczna.
– Wszystko w porządku, Wasza Wysokość?
Księżniczka drgnęła i spojrzała na mówiącą kobietę. Audrey była jej służącą i choć były w podobnym wieku odznaczała się powagą, która zawsze Muirin uspokajała. Jej długie włosy zawsze zaplecione były w ciasny warkocz. Była wysoka i szczupła, a jej oliwkowa skóra Południowców nadawała jej wyglądowi egzotyzmu. Księżniczka ze swoimi jasnymi włosami i delikatną urodą typową dla jej ludu czuła się przy niej zwyczajnie. Choć nigdy tego nie mówiła, zazdrościła Audrey jej piękna.
– Tak, wszystko w porządku. – Spróbowała przybrać nieco pewniejszą siebie postawę, w tym miejscu jednak wyglądało to smętnie. – Czy i dla ciebie to miejsce jest takie… ponure?
– Owszem. – Służąca powiodła wzrokiem po otoczeniu, po czym ponownie skierowała na nią spojrzenie. – I tak to miało wyglądać. Lud skazany na zagładę.
Murin mimowolnie zadrżała słysząc te słowa. Oczywiście, znała historię i doskonale wiedziała, jakie wydarzenia miały tu miejsce. Wypowiedziane jednak na głos zabrzmiały o wiele dobitniej, niż w podręcznikach do historii.
Po raz kolejny pomyślała, że nie chce być tu ani chwili dłużej. Tymczasem miała spędzić tu rok.
– Musimy ruszać dalej – powiedział typowym dla niego twardym tonem Olgierd, pięćdziesięcioletni królewski fechmistrz o siwych włosach i muskularnej posturze. – Jeśli będziemy tu stać, będziemy musieli nocować w tym mieście.
Wszyscy wznowili podróż. Nikt nie chciał spędzić nocy w Arshak Nuuk. Plotki głosiły, że ci, którzy tego spróbowali, przepadali bez wieści.
Choć nikt nie chciał zapuszczać się do Zburzonego Miasta, podróż nim była jedyną możliwością. Zbudowano je pomiędzy dwoma górami, Asar i Vargh, i wypełniało sobą jedyną przełęcz w obrębie kilometrów. W obie strony ciągnęły się nieprzebyte góry. Wąska gardziel sprawiała, że miasto mogła obronić jedynie garstka żołnierzy. W czasach swej świetności Arshak Nuuk było świetnie ufortyfikowane, a jednak i ono nie dało rady sile nadciągającego przeciwnika.
Póki co, nie było widać nic poza ruinami. Muirin jednak wolałaby, żeby otaczała ją większa eskorta. Zwyczaj nakazywał, by asystowała jej piątka zaufanych ludzi, którzy mieli towarzyszyć jej w naukach. Pakt zapewniał jej bezpieczeństwo, ona jednak wcale nie czuła się chroniona. W końcu wiele rozejmów, traktatów i paktów zostało zerwanych za jej krótkiego życia. Nie widziała powodu, dla którego ten miał być wyjątkowy.
Poza Audrey i Olgierdem podróżowała z nimi jej nauczycielka, Rosemary, oraz dwóch zasłużonych żołnierzy, Kenneth i Nolan. Pięć osób, prowadzących jedyną następczynię tronu przez całe Graveth, Feride oraz ziemie Zagłady. Choć zwyczaj ten kultywowany był od wieków, Muirin nie wiedziała, czy ma się śmiać, czy płakać z powodu tej lekkomyślności. Jej ojciec przez swoje trzydziestosześcioletnie życie zdążył rozpętać wiele wojen. Ich dynastia nie była darzona sympatią. Niemalże samotna podróż księżniczki dawała niemal idealną okazję do zemsty. Zastanawiała się, czy jedynie ona to widzi. Inni traktowali jej uwagi z niefrasobliwością, która jej zdawała się zakrawać o szaleństwo.
Gruz ścielący ulice utrudniał podróż. Musieli patrzeć pod nogi i ostrożnie stawiać stopy, by nie złamać kostki. Nieraz kamyki wyślizgiwał się spod nóg, przez co Muirin prawie się przewracała. Nawet konie się potykały i niespokojnie zarzucały głowami. W tych warunkach podróż wierzchem, do której przywykła, była zupełnie niemożliwa.
Księżniczka co chwilę zerkała na otaczające ich domy. Po niektórych pozostały jedynie samotne ściany, inne stanowiły niemal całe budynki z zawalonymi dachami. Puste dziury po oknach napawały ją przerażeniem. Miała wrażenie, że gdy uniesie wzrok, zobaczy stojące w nich dusze poległych, milcząco obserwujące ich przemarsz. Czuła się okropnie musząc patrzeć pod nogi, miała bowiem wrażenie, że wówczas nie zauważy niebezpieczeństwa.
Mimo że było ciepłe wiosenne południe, w Arshak Nuuk było chłodno. Zdecydowanie zbyt mroźno, jak na pogodę panującą na zewnątrz miasta. Chłód i unoszący się wokół zapach gruzu sprawiał, że Muirin czuła się, jakby znalazła się w grobowcu. I to takim, który rozciągał się na wiele kilometrów.
Podróżowali w milczeniu. Od wejścia do miasta wymienili ze sobą jedynie parę słów. Tylko parskanie koni i odgłos ich kroków zaburzały wszechogarniającą ciszę.
Im dalej wchodzili w miasto, tym bardziej Murin czuła się obserwowana. Zauważyła, że i pozostali oglądają się niepewnie dookoła. Poczuła, jak gęsia skórka pokrywa jej ciało. Już dłużej nie mogła sobie mówić, że to jedynie jej wyobraźnia.
– Też to czujecie? – spytała i zadrżała, gdy jej głos zabrzmiał zdecydowanie zbyt głośno w otaczającej ich ciszy. – Coś jest nie tak.
– Owszem. – Olgierd spojrzał na nią ponuro. – Dlatego musimy iść dalej. Inni podróżnicy również mówili o takich odczuciach, miejmy więc nadzieję, że i w naszym wypadku nic się nie wydarzy.
Jego słowa wcale nie uspokoiły księżniczki. Mocniej ścisnęła rękę na wodzach. Szumiało jej tak mocno w uszach, że niemal zagłuszało wszystko wokół.
Choć szli niestrudzenie, wydawało jej się, że utknęli w środku tego zapomnianego miasta na wieki.
Im dalej szli, tym bardziej zmieniało się otoczenie. Budynki były bardziej okazałe i pozostały w lepszym stanie. Wszystko wskazywało na to, że tu mieszkali bogaci mieszczanie. Przed nimi ponad budynkami wznosiła się strzelista budowla z dwoma wieżami. Choć to było niemal nieprawdopodobne, wszystko wskazywało na to, że nie podzieliła losu otaczających go budynków, stojąc niezmiennie od setek lat. Choć Muirin nie wiedziała, do czego służyła, wyglądała dla niej niczym ratusz lub świątynia jakichś starożytnych bóstw.
Zdała sobie sprawę, że cienie zaczynają się pogłębiać. Z niepokojem spojrzała w niebo i dostrzegła, że słońce chyli się ku zachodowi. Powietrze uwięzło jej w gardle.
Choć nikt się nie odzywał, zauważyła, że pozostali również to dostrzegli. Choć i tak szli już szybko, przyspieszyli.
– Nie zdążymy opuścić miasta przed nocą - powiedział Olgierd. Choć uchodził za człowieka dzielnego i nieustraszonego, tym razem w jego głosie zabrzmiał strach. – Musimy tu nocować.
– Ale przecież wszystko było zaplanowane. – Głos Audrey zabrzmiał piskliwie. – Obliczyliśmy odległości. Powinniśmy być w stanie opuścić miasto przed nocą. Nawet jeżeli podróżowaliśmy wolniej niż założyliśmy, powinniśmy znaleźć się niedaleko końca. Czy to nie Katedra? Czy my jesteśmy w połowie?
– Na to wygląda.
Rosemary przybliżyła się do Audrey i pocieszająco objęła ją ramieniem. Bliskość staruszki o krótko obciętych siwych włosach i wysuszonej skórze sprawiła, że dziewczyna w widoczny sposób się uspokoiła. Oni wszyscy byli przerażeni, ale poddawanie się lękowi mogło ich zabić. Gdyby zaczęli uciekać w panice i zgubili się wśród murów mogliby już nigdy się nie wydostać.
Muirin mocniej zacisnęła szczęki, starając się przezwyciężyć lodowaty strach, który rósł jej w piersi. Żałowała, że nikt jej tak nie wesprze. Była księżniczką i choć ci ludzie byli jej bliscy, trzymali ją na dystans. Tak, jakby jej tytuł czynił ją kimś zupełnie odmiennym od reszty ludzi.
– Gdzie się zatrzymamy? – spytała.
– Ta Katedra wygląda, jakby była w dobrym stanie. Myślę, że to będzie najlepsza opcja.
Mina Olgierda wskazywała że ten pomysł bardzo mu się nie podobał. Nie mieli jednak wyboru. Nocowanie pod gołym niebem na tym gruncie nie wchodziło w grę. Wszyscy o tym wiedzieli.
Im bliżej Katedry byli, tym bardziej uświadamiali sobie jej ogrom. Muirn zastanawiała się, jak wielki wysiłek musieli włożyć budowniczowie, by zbudować coś tak ogromnego. Wieże wznosiły się w niebo niczym góry i księżniczce wydawało się, że mogą mieć sto metrów wysokości. Katedra była zupełnie nietknięta i wyglądała, jakby dopiero co została ukończona. Nawet jeżeli agresorzy z jakiegoś powodu ją oszczędzili, powinna nosić na sobie ślady upływu czasu. Tymczasem była w idealnym stanie.
Dwie wieże zakończone iglicami zdobiły front budynku, wznosząc się nad miastem. Wyglądały, jakby sprawowały pieczę nad Arshak Nuuk. I całkiem prawdopodobnie, bo musiał się z nich rozciągać widok na całą okolicę. Nawet to jednak nie uchroniło miasta przed zniszczeniem.
Budynek zbudowany był z ciemnego kamienia, zupełnie innego niż pozostałe budowle. Wyróżniał się również od koloru gór, ponuro spoglądających na opuszczone miasto. Tak, jakby budowniczowie sprowadzili go z zupełnie innego rejonu kontynentu. Muirin zupełnie nie rozumiała, czemu mieliby to robić i przerażało ją to jeszcze bardziej. Katedra była wyjątkowa, widać to było nie tylko w wyglądzie, ale przede wszystkim w energii, jaka od niej biła.
W oknach znajdowały się nietknięte przez czas witraże. Przedstawiały nieznane jej dzieje owego zapomnianego ludu. Ogromne wrota prowadziły do wnętrza zbudowanego na planie prostokąta budynku. Teraz były zamknięte.
Poczuła, że wcale nie chce ich otwierać i niszczyć spokój tego miejsca. Dzień jednak chylił się już ku końcowi i otaczająca ich szarość coraz bardziej się pogłębiała.
– A więc, idziemy – powiedział Olgierd. – Nie mamy wyboru.
Kenneth i Nolan dobyli mieczy. Zbliżyli się ku Muirin, gotowi bronić ją przed wszelkimi niebezpieczeństwami. Ona sama jednak miała wątpliwości, czy ich miecze mogłyby ją obronić od niebezpieczeństw, które mogły tu czyhać. W tym momencie to nie ludzi się bała, a czegoś bardziej nierealnego.
Audrey i Rosemary zbliżyły się do nich, jakby i one chciały zapewnić sobie bezpieczeństwo.
Olgierd ruszył sam w kierunku wejścia. Muirin wolała się nie zastanawiać, jak musiał się czuć, idąc samotnie zbadać budynek.
Zatrzymał się przed wrotami. Były dwukrotnie wyższe od niego. Wyglądały na niemal nie do zdobycia. Gdyby były zamknięte i tak nie daliby rady dostać się do środka.
Choć taka ewentualność byłaby dla nich kłopotliwa, Muirn błagała w duchu, by tak było. Nie chciała tam wchodzić.
Fechmistrz sięgnął do klamki i szarpnął z widocznym wysiłkiem. Drzwi powoli ustąpiły i otworzyły się na szerokość umożliwiającą przejście. W środku zobaczyli jedynie ciemność.
Rozległ się dźwięk dzwonu. Jego odgłos poniósł się wzdłuż miasta aż do gór, zwielokrotniony przez echo.

Podpis: 

Kathlaen 02.2025
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sen o Ważnym Dniu Nigdy nie stanie się nigdy Mefisto i Carmen
Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny). Taki krótki wierszyk "Nie moja w tym wina, że jak to bywa w świecie Los z przekory nici gobelin życia plecie."
Sponsorowane: 15
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 10
Auto płaci: 250
Sponsorowane: 10
Auto płaci: 10

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2026 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.