https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
30

Pięć Domen: Tom 2 - Wiatry Zmiany: cz. 64

  Odliczanie: Dwa...  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W czerwcu nagrodą jest książka
Cujo
Stephen King
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Pięć Domen: Tom 2 - Wiatry Zmiany: cz. 64

Odliczanie: Dwa...

Hagan - Wyjście w mrok

Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.

Hagan - Ciało bez kości

Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)

Moc słów

- Wojna przyszła do nas niepostrzeżenie - budzisz się pewnego ranka i już jest. - Gdzie jest, mamo? - zapytała matkę moja sześcioletnia siostra, przecierając zaspane oczy. - Wszędzie, moje dziecko, wszędzie... - odpowiedziała

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Brak

Wiersz filozoficzny

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
2537
użytkowników.

Gości:
2537
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 82070

82070

Pięć Domen: Opowiadania - Przyjaciel: cz. 19

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
23-05-26

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantasy/Fantastyka/Wojna
Rozmiar
14 kb
Czytane
605
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
23-05-26

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: MKP Podpis: MKP
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Noc Odwetu...

Opublikowany w:

Pięć Domen: Opowiadania - Przyjaciel: cz. 19

Matka Sainik uniosła ciężką głowę ze stolika. Strącona niezgrabnym ruchem butelka rozbiła się o podłogę, wywołując potworny hałas – potworny dla kogoś, kto kilka godzin wcześniej wypił kubeł bimbru. Złapała się za głowę i wykrzywiła usta w grymasie bólu. Rzeczywistość wdzierała się do świadomości, ciągnąc za sobą niechcianą trzeźwość. Wszystko wirowało i nie zamierzało ustać w miejscu.

– Kurfa – wysepleniła.

Dziwne dalekie odgłosy rozbrzmiewały coraz wyraźniej zza otwartego na oścież okna. Wspierając się o ścianę, podeszła do rozwartego drewnianego skrzydła i oparła o niego głowę. Widok wychodził na boczną bronę z uniesioną kratą.

Matka przetarła oczy i chlusnęła na siebie zimną wodą z pobliskiej misy. Świat zespolił się w stabilną całość. Ciemne postacie wlewały się do katedry. Ostrza błyskały w świetle pełnego księżyca.

– Do broni! – wrzasnęła z całych sił. Żadnego odzewu, żadnej reakcji. Strażnicy na murach byli już martwi lub właśnie żegnali się z życiem.

Dwa bełty z cichym sykiem wleciały do pomieszczenia, mijając ją o włos.

Zatrzasnęła okno, pochwyciła miecz i rzuciła się w stronę drzwi. Korytarz niósł echo próśb i tłumionych krzyków. Sungardczczy mordowali zakonnice, które z różnych powodów pomimo późnej pory nadal kręciły się po katedrze.

– Nie, nie, nie… – zaprzeczała w nadziei, że to tylko koszmar, że za chwilę się zbudzi.

Wpadła do kwater mistrzyń.

– Wstawać! – krzyczała, waląc w drzwi. – Atakują nas!

Mira, Talina i Serta pierwsze wybiegły do przedsionka.

– Do broni! – rozkazała Matka Sainik. – Wszystkie adeptki mają natychmiast zebrać się w bibliotece! Talino, biegnij do lazaretu i zgarnij Kahię oraz rannych. Zemma powinna być z nimi.

– Tak, Matko!

– Mira, zabierz resztę mistrzyń na dziedziniec i ratujcie, kogo się da. Spotkamy się przy portalu.

Kobieta tylko skinęła ognistą czupryną i zabrawszy broń, ruszyła z Siostrami w stronę schodów.

Tatiana zaczęła walić w drzwi celi Perl.

Bez odpowiedzi.

Wpadła do środka, niemal wykopując skrzydło z zawiasów.

Zamarła.

Widok uśmiechniętej sinej twarzy wpatrzonej w sufit uderzył w nią i zamroczył, jakby dostała obuchem w potylicę. Chciała wrzasnąć, ryknąć żalem, ale nie mogła; nie teraz. Zamknęła drzwi, pozostawiając za sobą ukochaną Córkę w karmazynowej pościeli.

Milena wybiegła z izby naprzeciw.

– Gdzie jest Perl? – spytała nerwowo.

– Poszła ratować rannych i siostry w kaplicy – skłamała Tatiana.

– Dobrze; miałam straszny sen…

– Nie czas na sny! Sungardczczy dostali się do klasztoru – oznajmiła Matka i spojrzała mistyczce głęboko w oczy. – Dziewczyny przyprowadzą adeptki do biblioteki. – Ścisnęła jej ramiona, mocno, jakby chciała wyrzucić rozpacz inną drogą. – Ukryj wszystkich w kaplicy i czekaj tam na mnie. Pójdę pomóc w ewakuacji lecznicy.



*******************************************

Tatiana wbiegła na krużganek, pozostając w cieniu arkad. Księżyc dawał dużo światła, stając się wrogiem dla skrytobójców. Jeden napastnik wyskoczył zza kolumnady, wyprowadzając szybkie pchnięcie. Odskoczyła w uniku i natychmiast przeszła do kontry. Mocne kopnięcie w brzuch osłonięty czarnym skórzanym pancerzem, powaliło go na ziemię. Drugi zaatakował od tyłu. Poruszał się niemal bezszelestne i gdyby nie wątły cień, który wyrósł na granitowej ścianie, leżałaby już martwa. Cięła z obrotu; głęboko, przez cały tors. Zaskoczony w trakcie zamachu Sungardczyk, nie miał szans sparować błyskawicznego ataku. Wrzasnął w zrywie życia i zgasł, wydając salwę bulgoczących dźwięków. Pierwszego dobiła, gdy próbował się podnieść. Sztych przeszedł na wylot i zachrupotał, uderzając w kamienną posadzkę. Z dygoczącego korpusu wyciągnęła ociekające ciepłą juchą ostrze i pobiegła do lazaretu.

Ostrożnie rozchyliła drzwi przedsionka, z którego wiódł korytarz do lecznicy. Wewnątrz panowała niepokojąca cisza. Weszła powoli, niczym drapieżny kot czatujący na ofiarę. Ciała martwych i konających Sungardczyków otaczały siostrę Talinę: siwowłosą drobną kobietę, którą wyrwano z rąk handlarzy niewolników. Zawsze cicha: „Szara Myszka”, tak na nią wołano. Teraz też siedziała bezgłośnie, oparta o kolumnę. Wokół niej rosła plama krwi. Chęć życia kazała mocno uciskać beznadziejną ranę w brzuchu.

Spojrzała na Matkę.

– Udało się… – wyszeptała Talina zmęczonym głosem.

– Cśś… Cicho dziecko; nie trać sił.

– Udało się Matko… Mira i Serta… Zabrały adep… – Głowa mistrzyni opadła bezwładnie.

– Kurwa! – Tatiana, zalewając się łzami, ucałowała jeszcze ciepłe czoło i pobiegła w stronę głównej komnaty lazaretu. Minęła kilka ciał kobiet, które spoczywały wzdłuż korytarza ozdobionego mozaiką z krwawych rozbryzgów. Młode twarze patrzyły martwo w przestrzeń, zastygłe w maski z cierpienia i przerażenia. Ten widok rozłupywał serce Matki na drobne krwawe kawałki.

Chwyciła za mosiężną kołatkę uwieszoną u wrót lazaretu – nie były zabarykadowane.

Weszła.

Wielki cep minął jej głowę o centymetr.

– To ja Zemmo! Tatiana!

– Dzięki Arkturosowi! – Zemma pocałowała runiczny medalik wyciągnięty z pulchnego dekoltu. – Dziewczyny, wyjdźcie! To Tatiana! – Zza stołów zaczęły wyłaniać się postacie: kilka pretendentek na mistrzynie, Kachia de-Roy i ranni Telmianie trzymani tu pod obserwacją.

Tatiana obróciła się do Zemmy.

– Zaprowadź ich do biblioteki; szybko! Milena zapewni wam schronienie: zabierzcie tych, którzy mogą chodzić. Reszta musi… – Przełknęła ślinę. – Musi tu zostać... Nie mamy wyjścia.

– A co z Sugardzcykami? – Zemma wskazała drzwi do bocznej nawy.

– Ja się nimi zajmę. Idźcie już!

Kobiety, jedna po drugiej, asystując rannym wojskowym opuściły lecznicę. Matka rozwarła drewniane wrota prowizorycznego więzienia. Wewnątrz siedziało trzech skrępowanych jeńców z opatrunkami na głowach i kończynach. Podeszła do najwyższego, który powstał na jej widok i rozcięła więzy pętające nadgarstki – wyciągnęła też knebel. Chciał coś powiedzieć, ale nie pozwoliła na to.

– Wiem, kim jesteś, Rupionie Tarres… Co? Braciszek cesarza zdziwiony? Gęby, która uratowała ci życie się nie zapomina – nawet po dwudziestu latach. Na nic ci to fałszywe nazwisko.

Dwóch pozostałych cesarskich wybałuszyło oczy. Sungardczyk, milcząc, taksował Matkę wzrokiem.

– A teraz słuchaj mnie uważnie – kontynuowała twardo. – Jak już was znajdą, masz zadbać o to, żeby moje dziewczyny zostały potraktowane tak, jak wy tutaj: jak jeńcy wojenni, a nie zarżnięte jak zwierzęta. Zrozumiałeś, panie Tarres?! A raczej Garnefor, czy jak cię tam wołają.

– Masz moje słowo – oświadczył basowym głosem i przysiadł na podłodze. Tatiana odeszła i zamknęła drzwi.



*******************************************

¬ Szybko tutaj! Przez portal. Ostrożnie na schodach. – Ponaglała Milena. Uratowani powoli przechodzili przez magiczną wyrwę w murze. Kilku zabójców Hiltzal z sungardzkiego wywiadu wpadło pomiędzy regały wyłożone starymi tomiskami. Mistrzyni Mira ruszyła na nich, chcą kupić czas uciekającym.

Jeden z napastników dostrzegł portal: nie mogli zostać przy życiu. Biały długi sztylet błysnął pomiędzy półkami. Ugodzony w szyję napastnik padł, dławiąc się własną krwią. Drugi przyczaił się i zaatakował z prawej, krótkim mieczem, idealnym do walki w ograniczonej przestrzeni.

Nie miała czasu na unik.

Mira w ułamku sekundy przygotowała się na śmierć. Na jeden oddech zamknęła oczy w oczekiwaniu na ostry ból.

Ostrze uderzyło, ale nie cięło; przypominało to bardziej smagnięcie obłym patykiem. Spojrzała na zdziwionego Hiltzal, który miast miecza trzymał krótki drewniany pagaj.

Wykorzystała okazję i rozpłatała mu policzek, a potem kilkukrotnie ugodziła w brzuch. Nie dla pewności: z wściekłości.

– Dziękuję, Mileno – wyszeptała, rozpoznając działania mistyczki.

– Nie ma za co – myśli ukształtowały się w słowa niesione przez astrę.

Do biblioteki wpadła zdyszana Tatiana.

– To już wszystkie z nas, które zostały w zakonie – oznajmiła, spoglądając w pomieszczenie za portalem. – Reszta…

– A Perl? – spytała Karevis.

– Kreśli runy spowalniające przy wejściu do holu, zaraz przyjdzie; szybko, wchodźcie do środka. – Zagoniła pozostałe przy życiu wojowniczki do wnętrza tajemnej kaplicy. – Mileno, przynieś mi Oddech Arkturosa z ołtarza.

– Pójdziemy z tobą! – Wykrzyczały mistrzynie niemal równocześnie.

– Z armią u boku nie negocjuje się kapitulacji, a siłą tu nic nie zdziałamy – oznajmiła szorstko. – Idę sama i jak wszystko się uda, to wygram nam życie.

– Więc po co ci miecz? – dopytała Milena.

– Bo jak się nie uda, to zasiekam tylu, ile wlezie.

– Idę z tobą! – nalegała mistyczka.

– N…

– To nie twoja decyzja! Zrezygnowałam, pamiętasz? Nie muszę słuchać poleceń Matki zakonu, do którego nie należę!

– He, no dobra – uśmiechnęła się Tatiana. – Przynieś tylko Raf Arkturo.

Milena zawróciła po broń i przekroczyła piaskowy portal. Mury zatrzeszczały. Uwolniona od zaklęcia astra naciągnęła symetrię magicznego pola do granic pęknięcia. Fala szarej zmiany zalała aurę Mistyczki.

Spojrzała za siebie.

Tatiana zamykała przejście ociekającym astrą amuletem, szepcząc przy tym proste zaklęcia. Wrota wracały do ich naturalnej stabilnej formy z kamienia, zamykając światło przeskoku.

– Nie! – Oczy Mileny spłynęły metaliczną szarością. – Helinum har-nadalin! – rzuciła w języku Astras. Słowa wyrwały się z krtani.

Za późno. Magia wżarła się mur o grubości metra, krusząc jedynie cienką warstwę.

– Tatiano!! – wołała i waliła pięściami, jednocześnie smagając astrą wzmocnione ściany. Wszystko na nic.

– Posłuchaj mnie, proszę… – Zza kamiennej barriery dobiegł nieco stłumiony ale wyraźny głos Matki Sainik. Przeciskał się przez szczelinę pozostawioną celowo w zaprawie. – Perl nie żyje.

Milena odstąpiła od muru, jakby nagle zaczął parzyć.

– Nie...

– Odebrała sobie życie… To moja wina. Ja nie powinnam była się zgadzać.

Nastała rozpaczliwa cisza. Karevis ogarnięta szokiem stała w milczeniu, zaciskając pięści aż do krwawienia.

– Żegnaj, Matko Karevis – wyszeptała Tatiana i poszła w stronę dziedzińca, gdzie Sungardzki oddział przegrupowywał szyki.

– Nie… Nie pozwolę ci! Wystarczy już śmierci! – Oczy mistyczki zapłonęły szarym ogniem. – Zróbcie miejsce – nakazała siostrom, które rozstąpiły się, pozostawiając połać wolnej przestrzeni. Milena zbudziła piaski wypełniające makutrę pod posągiem Arkturosa i uformowała krąg teleportacyjny.

– Har-Ganneret! – Zaklęcie aktywowało runy, tworząc wyrwę w rzeczywistości.

– Zemmo…

– Idź i przyprowadź tę jędzę. Nam nic nie będzie ¬– odpowiedziała Mistrzyni, uprzedzając pytanie Mileny.

– Dziękuję – wkroczyła w portal. Ciemność pożarła świat.



**************************************



– Przyszłaś do mnie… – oznajmiła postać po drugiej stronie mrocznego zwierciadła. – Przyszłaś dobrowolnie.

– Kim jesteś?! Wypuść mnie! Nie mam czasu!

– Tu czas jest pojęciem względnym: masz go nieskończoną ilość i nie masz go wcale.

– Odeślij mnie! Proszę… Tam giną moje siostry… Moja matka. – Milena upadła na kolana. Taflę szklistego czarnego jeziora zmąciły koliste fale.

– Możesz im pomóc; ocalić wszystkie…

Karevis powstała i podeszła do projekcji w lustrze.

– Jak? – spytała ogromnej istoty owianej oparem mglistej ciemności. Koścista ręka obciągnięta chropowatą skórą wysunęła się ze zwierciadła.

– Wpuść mnie… dziel ze mną astrę, a ja dam ci coś, co każdy z was pragnie: moc i wieczność.

– Nie chcę wieczności!

– Każdy chce… – wysyczał stwór i zniknął w otchłani odbicia, ustępując miejsca nowej projekcji. Zwierciadło pokazało zakonnice; stały w rzędzie. Każda zakrwawiona, każda patrzyła na Milenę pustym wzrokiem.

– Pomóż… – odezwały się mieszaniną martwych głosów, dźwięczących echem pośród pustki.

– Przestań, proszę. – Mistyczka uderzyła w powierzchnie projekcji. Mary rozmyły się w nicości. – Wypuść mnie!

– Wpuść mnie – odpowiedziało zwierciadło, jej głosem.

Spojrzała w odbicie. Stała po drugiej stronie, blada jak trup. Na szyi mary wyrysowała się głęboka rana cięta. Krew wyciekła z niej powolnym strumieniem.

– Przestań!! – wrzasnęła rozpaczliwie Milena. – Po co mi to pokazujesz? Dlaczego mnie dręczysz…?

– Wpuść mnie, a tak się nie stanie: pomogę… Pomogę wszystkim… Zobacz. – Lawina obrazów wypełniła umysł mistyczki. Zaszczepione wspomnienia ułożyły starożytną historię; opowieść sprzed panowania śmierci. – Teraz wiesz, że mogę, wiesz, że jestem silny – agitowała zjawa.

Milena otarła łzy.

– Wiem – oznajmiła. – Teraz wiem, czym jesteś, wiem, czym byłeś. Wiem, że potrzebujesz mojej magii.

– Dam ci większą moc niż magia: dam ci kontrolę nad życiem.

– Zgadzam się, Moderatorze.

– Wypowiedz moje imię. – Kolejna myśl popłynęła i zadźwięczała w umyśle Karevis.

– Isarael – wypowiedziała i weszła w zwierciadło.

Podpis: 

MKP 2021-2022
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Hagan - Wyjście w mrok Hagan - Ciało bez kości Moc słów
Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok) - Wojna przyszła do nas niepostrzeżenie - budzisz się pewnego ranka i już jest. - Gdzie jest, mamo? - zapytała matkę moja sześcioletnia siostra, przecierając zaspane oczy. - Wszędzie, moje dziecko, wszędzie... - odpowiedziała
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 20

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2024 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.