https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
20

Hagan - Wyjście w mrok

Autor płaci:
20

  Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W czerwcu nagrodą jest książka
Cujo
Stephen King
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Hagan - Wyjście w mrok

Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.

Hagan - Ciało bez kości

Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

Brak

Wiersz filozoficzny

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

Zapach deszczu.

Takie moje wspomnienia.

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1830
użytkowników.

Gości:
1830
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 82024

82024

Pięć Domen: Opowiadania - Przyjaciej cz. 2

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
23-03-24

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantasy/Fantastyka/Wojna
Rozmiar
10 kb
Czytane
598
Głosy
1
Ocena
4.00

Zmiany
23-03-30

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: MKP Podpis: MKP
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
**** Z serii: fauna i flora Ilteris. **** Drele były monstrualnymi rajskimi ptakami o czterech kończynach – nie licząc skrzydeł – zwieńczonych sokolimi pazurami...

Opublikowany w:

Pięć Domen: Opowiadania - Przyjaciej cz. 2

**** Z serii: fauna i flora Ilteris. ****



Drele były monstrualnymi rajskimi ptakami o czterech kończynach – nie licząc skrzydeł – zwieńczonych sokolimi pazurami. Upierzenie samców od rozłożystego ogona poprzez szerokie skrzydła aż po głowę mieniło się odcieniami czerwieni, fioletu oraz złotej żółci. Samice przyjmowały skromniejszy koloryt, pozostając w zimniejszych tonach zieleni i granatu.

Niełatwo było zdobyć ich pióra, przez co uchodziły za prawdziwie luksusowe i egzotyczne. Najcenniejsze lotki wyrywano z godowego pióropusza samców, który wysycał się krwistą czerwienią podczas zalotów. Ptaki były wtedy bardzo agresywne i czujne.



*****



– Jeszcze jedno podejście i czas na wieczerzę. No, skup się, Karevis! Przecież Sebil cię uczyła. – Młodziutka mistrzyni rozproszyła aurę, wysycając zastałe powietrze energią zmiany. Kaplica pod katedrą Cór Arkturosa zatętniła magią i wolą mistyczki. Ogromny ołtarz wypełniony pustynnym piaskiem wpadł w wibrację, rezonując ze wzbierającą falą mocy.

– Helen-in asat Ses-talak! – język pierwszych bogów ukształtował astrę wedle rozkazu. Srebrzyste piaski rozpoczęły magiczny taniec, błądząc wydmami po powierzchni wypełnionej makutry. Milena chwyciła garść opalizującej ziemi i wycofała się od balustrady.

– No dobra… – westchnęła, usypała krąg na podłodze i balansując aurą, dookreśliła znaki przełamania, których stworzenie wymagało więcej finezji.

Rozejrzała się po pomieszczeniu.

Pod zawieszoną na ścianie magiczną latarenką, stało leciwe krzesło. Mistyczka uśmiechnęła się ze złowieszczą satysfakcją i przeniosła podstarzały, drewniany mebel, stawiając go we wnętrzu wykreślonej runy.

Przeżegnawszy się znakiem zmiany, pocałowała medalik uwieszony na łańcuszku i rozpoczęła inkantację.

Wpierw mantra na ukierunkowanie umysłu:

– Pierwszy Arkturosie, który nie uznajesz stałości i przeczysz wieczności… Poluźnij granice istnienia. – Oczy mistyczki podeszły szarością, a tęczówki zmętniały i zamgliły się, osiągając niemal idealną biel.

– Har Gannaret – wypowiedziała zaklęcie. Piaskowa runa spłynęła perłowym światłem. Podłoga pod krzesłem zafalowała i rozmyła rzeczywistość, tworząc iluzję eteryczności. Siedzisko zapadło się wewnątrz kręgu i zniknęło.

– Tak! – wykrzyczała podekscytowana Milena – Udało się! Milena Karevis, władczyni teleportacji! – W przypływie ekscytacji rozpoczęła dziwaczny taniec zwycięstwa, który przerwało drżenie granitowej posadzki. Krąg ze srebrzystych piasków migotał nierównomiernie.

– O nie, nie, nie… Tylko nie znowu! – Energia zmiany wytrysnęła astralnym gejzerem. Milena upadła. Krzesło wystrzeliło z okręgu i roztrzaskało o sklepienie kaplicy. Piasek rozsypany na podłodze poczerniał i zgasł.

– Szlag! – przeklęła gniewnie mistyczka.

Od strony schodów dobiegł stanowczy, kobiecy tembr:

– Chyba nie powinnaś bawić się ołtarzem podczas jej snu, co? – Wysoka kobieta z długim kucykiem i kamienną twarzą, pokonała ostatnie stopnie schodów wiodących do portalu w zakonnej bibliotece. Niosła w ręku fragment krzesła, który minął jej twarz o niespełna centymetr.

– Witaj, Matko Sainik – pozdrowiła ją Milena i pochyliła głowę, okazując skruchę. – Oczywiście masz rację: nie powinnam szperać w ołtarzu, podczas gdy Sebil w nim śpi… Ale ona sama mówiła, że…

– Już, już… Bez zbędnych dramatów – przerwała jej Tatiana i ostentacyjnie wyrzuciła drewnianą nogę w kąt kaplicy. ¬– Może szybciej się obudzi, jak wyczuje, że grzebiesz w jej kuwecie, he – parsknęła prześmiewczo, podeszła do olbrzymiej makutry i skierowała wzrok na puste oblicze boga Arkturosa.

– Ile to już czasu minęło? – spytała Milenę.

– Półtora roku, Matko Sainik.

– Dłużej niż zwykle: to niedobrze.



*****************************************************************



– Możecie mi wyjaśnić, na co jeszcze czekamy?

– Nie na co, a na kogo, hrabino Kadmantel.

– Czy to naprawdę konieczne, diuku Rozelnek? Przecież ten birbant…

Wrota wejściowe zaskrzypiały pociągle, przerywając wywód arystokratki.

– Właśnie się zjawił, Hrabino – dokończył diuk Rozelnek i powstał od stołu, żeby powitać ostatniego potomka Telmiańskiej Monarchii. Wszyscy arystokraci poszli w jego ślady – wszyscy prócz Hrabiny, która skryła grymas pogardy za płóciennym wachlarzem.

Młody mężczyzna z widocznymi oznakami nadużywania alkoholu obrzucił radnych obojętnym spojrzeniem i przysiadł na honorowym miejscu. Jego mina zdradzała znużenie, jeszcze zanim narada zdążyła się rozpocząć, a zaniedbana, niechlujna aparycja nie pasowała do bogatego otoczenia sali obrad: wszechobecne polerowane marmury, kalcytowe kanefory, złote lampiony wypalające dosypane kadzidło, srebrne kandelabry rozwieszone na zdobionych reliefami kolumnadach i sztafirowany, rozłożysty żyrandol, który podświetlał barwny fresk na sklepieniu; wszystko to nasycało obecnych poczuciem wyższości, tworząc wrażanie przepychu i potęgi. Sufitowe malowidło wykonane ręką prawdziwego mistrza ilustrowało rozkwit miasta pod rządami pierwszych telmiańskich królów i doskonale wieńczyło całość, nadając pomieszczeniu mistyczny, niemal sakralny charakter.

Podchmielony władca z długimi, tłustymi strąkami włosów, wymemłaną koszulą i kubrakiem, oraz osnową potno-octowej woni tylko szpecił widok. Nie żeby nie miał służby, która mu usługiwała: tej miał aż nadto. Przyczyna zaniedbania tkwiła w alkoholowych rauszach, podczas których król odpędzał od siebie wszystkich służącej, nie dbając przy tym o własną higienę i właściwy wizerunek. Stanowiło to swego rodzaju protest wobec władzy oligarchów i dawało minimalne poczucie kontroli nad własnym losem.

– No to skoro już jesteśmy w komplecie… – oświadczył niski jegomość, który rekompensował braki we wzroście, wszytymi w kapelusz długimi, drelimi piórami – Wasza wysokość pozwoli, iż zacznę obrady.

Król mlasnął lekceważąco i dał znak aprobaty, zdając sobie sprawę z bezsensowności tego gestu. Nie omieszkał też jednym haustem wyżłopać podstawionego mu wina.

– Ekhm… No więc… Jak doskonale wiecie, panowie diukowie, Hrabino i oczywiście Matko Sainik, nasz sąsiad za lasem Sunden, podpisał przymierze z tymi nadbrzeżnymi barbarzyńcami z Jokivaru…

– I jaka w tym nasza troska? – spytał król, przewracając oczyma.

– O jak ja bym mu złoiła ten rozpuszczony tyłek – zasyczała Harbina zza wachlarza, mierząc młodego władcę morderczym spojrzeniem. – Jego miejsce jest w oberży; razem z pospólstwem i kurwami – wyszeptała nienawistnie.

– Hrabino… Czy chce szanowna pani odpowiedzieć królowi? ¬– upomniał ją pierzasty mówca.

– Nie, diuku Halendorze, proszę kontynuować.

– Dziękuję. Zatem, mój panie, problem polega na tym, iż Sungard nie jest skory do siedzenia wewnątrz swoich granic. Chęć dominacji i jego imperialistyczne zapędy znacznie wykraczają poza Dallon, a teraz, gdy stracili potencjalnego agresora na zachodzie, żarłoczna ambicja może poprowadzić cesarskie wojska w naszą stronę.

– Niech przyjdą! – wypalił diuk Artwell ze słynnego domu Artwellów założycieli. – Tylko postawią stopę na moich plantacjach w Planfert, a ja im te golenie pourzynam przy samych kolanach! – uderzył buławą o kamienny blat, przewracając kielich króla. Jak dotąd, to było jedyne wydarzenie, które szczerze poruszyło monarchę.

– Pohamuj się, Arturze – upomniała go Hrabina.

– Przepraszam, Pani – Artwell ucałował jej delikatną, jedwabistą dłoń.

– Panowie, Panie… Sprawa nie jest bagatelna – oświadczył niewysoki arystokrata, strosząc doczepione pióra. – Cesarstwo jest silne a nasze wojsko rozleniwione i w rozsypce. W razie agresji…

– W razie agresji nasi będą gotowi – wtrącił się Baryl Linden, któremu niedawno powierzono pieczę nad armią.

– Diuk Linden ma rację – przytaknęła Hrabina, na co mężczyzna ukłonił się w podzięce. Arystokratka kontynuowała: – Nim Sungard pozbiera się po utarczkach z Jokivarem, my postawimy całą armię w stan gotowości, a poza tym, mój drogi Halendorze… Zapominasz o naszych – zaakcentowała – sojuszach.

– He! – parsknął Linden.

– Diuku? – spytała Hrabina, mierząc go wzrokiem. Wachlarz z wyszytym herbem Kadmantelów wpadł w gwałtowne drgania, demonstrując oburzenie arystokratki.

– Dyplomacja, sojusze, zapewnienia… Wszystko sypie się jak domek z kart, kiedy przychodzi do ich wypełnienia.

– A jednak dzięki nim tkwimy w pokoju już od ponad stulecia, Lindenie – sapnęła Hrabina.

Holendor spojrzał na dwójkę kłócących się arystokratów, pokręcił wymownie głową i zawiedziony ich postawą, przekierował wzrok w stronę Matki Zakonu Arkturosa, szukając u niej głosu rozsądku:

– A Matka, co sądzi o tym wszystkim?

Zgromadzeni przy stole, zamilkli; nawet król przestał obleśnie siorbać z nowo podstawionego pucharu. Tatiana Sainik zaprzestała zabawy kucykiem zaplecionym z włosów o odcieniu ciemnego blondu i przebiegła wzrokiem po wpatrzonych w nią twarzach.

– Ja uważam – wszyscy wstrzymali oddech – że cesarstwo nie zaatakuje – oświadczyła, a opadające napięcie było niemal słyszalne.

– Skąd ta pewność Matko? – dopytał Artwell. Tatiana wstała, wypinając obfity biust opięty skórzaną, folgowaną zbroją.

– Bo jak was słucham to jestem pewna, iż starliby nas z powierzchni Ilteris, tak jak wyciera się gówno z podeszwy o trawę. – Popiła z kielicha – A obiecałam swojej zbrojmistrzami i sobie, że będę myśleć pozytywnie.

Podpis: 

MKP 2021-2022
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Hagan - Ciało bez kości Sen o Ważnym Dniu Bliskie spotkania
Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok) Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny). Chodźmy...
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 15
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 15

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2024 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.