https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
21

Jutro też będą przegrzebki - (1)

  Pierwszy fragment (początek) opowiadania nad którym właśnie pracuję. Zapraszam do lektury :)  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lipcu nagrodą jest książka
Folwark zwierzęcy
George Orwell
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Jutro też będą przegrzebki - (1)

Pierwszy fragment (początek) opowiadania nad którym właśnie pracuję. Zapraszam do lektury :)

Hagan - Wyjście w mrok

Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.

Hagan - Ciało bez kości

Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)

Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II. roz. VIII

— Pajacu! Duchy! Krążą wokół nas, szukają dziury, by się tu dostać. Popatrz, jestem biały jak prześcieradło — wyszeptał bez tchu.

Moc słów

- Wojna przyszła do nas niepostrzeżenie - budzisz się pewnego ranka i już jest. - Gdzie jest, mamo? - zapytała matkę moja sześcioletnia siostra, przecierając zaspane oczy. - Wszędzie, moje dziecko, wszędzie... - odpowiedziała

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Dzwonnik z Notre Dame

W gruzy się sypie...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1614
użytkowników.

Gości:
1614
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 82005

82005

Trzy tematy na spotkanie

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
23-02-17

Typ
D
-dramat
Kategoria
Aktualności/Kultura/Edukacja
Rozmiar
10 kb
Czytane
3408
Głosy
1
Ocena
5.00

Zmiany
23-10-05

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Massther Podpis: Massther
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Jednoaktowy dramat dotyczący zmyślonej (?) codzienności.

Opublikowany w:

Trzy tematy na spotkanie

(Sala obrad. Ekonom, Referentka, Pani Minister Kultury i Pani Minister Edukacji stoją i czekają na coś. Obok znajduje się biurko z maszyną do pisania. Wchodzi Generał)

Generał
Witam państwa na spotkaniu,
Pierwszym wszakże po rozstaniu
Się z wojenną zawieruchą.
Niech się przyjrzę naszym zuchom,
Co to przyszłość dźwigać mają;
I choć wszyscy się tu znają,
Dajcie proszę mi możności
Przedstawienia wielmożności:
Pani piękna, szal ma bury,
To minister nasz kultury,
Pani z piersią tu na przedzie
Edukacji nam wszak wiedzie,
A jegomość z tyłu raczej,
Nasz ekonom, nie inaczej.
No i pani referentka;
Niech relacja pani prędka
Da nam obraz sytuacji,
Śpieszno mi wszak do kolacji.

(Wszyscy się śmieją)

Referentka
Wciąż dowcipny. Niech nam żyje!

Wszyscy
Chwały jego nikt nie zmyje!

Referentka
W wojnie, co już jest za nami
Wsławił się on sztandarami
Dającymi znak ataku,
A bez tego przecież znaku
Ciężko bitew sądzić losy.

Generał
Jakie zatem w państwie głosy?

Referentka
Ciche, skromne, czekające
I w większości pytające
Co to będzie z naszym krajem?
Czy on będzie znowu rajem?

(Śmiech)

Generał
Toż widzicie, moi mili,
Nie lza nam więc tracić chwili!
Planu gwałtem nam potrzeba,
By uchylić wszystkim nieba.

(Referentka zasiada za biurkiem. Podczas wypowiadania kwestii pozostałych osób, cały czas pisze)

Ekonom
Po kryzysie dobra praca,
Taka praca się opłaca,
Bo gdy naród robi swoje,
Codzienności znosi znoje
Nie w smak kraju mu przewracać.
Ja do wojny nie chcę wracać.

Pani Minister Edukacji
I ja także, państwo moi.


Ekonom
Pani raczyć mi pozwoli
Skończyć wywód ważny przecie,
Bo szkolnictwo nie uciecze.
Otóż praca – już nie ciągła,
By odpocząć gawiedź mogła.
Wypoczęty wszak pracownik
To jakości nieodzownik.

Generał
Jak więc czas podzielić, panie,
By zjedzone było danie
A i jednak się ostało?

Ekonom
Aby faktem się to stało
Odpowiedzcie na pytanie;
Bardzo proste to zadanie:
Ile godzin w sumie mamy
Gdy dzień z nocą tu dodamy?

(Wszyscy liczą coś na palcach z zakłopotaniem)

Pani Minister Edukacji
Wyszło mi dwadzieścia cztery!

Ekonom
Jakie wyjdą zaś numery,
Gdy się podział równy stanie?

Pani Minister Edukacji
Dwie dwunastki, drogi panie!

Ekonom
To się zgadza, lecz zaznaczam,
Tego czasu nie wyznaczam.
Pół na prace, pół na życie
Toż to nie jest godne bycie.
Inny podział nam wprowadzić.

Generał
Co więc chce nam pan poradzić?

Ekonom
Podział po trzy, sprawiedliwy.
Spójrzcie na mój plan wnikliwy:
Osiem będzie pracą stało,
Osiem na sen. Co zostało,
Znowu osiem, na wszelkiego
Mózgu pędy. Dla wszystkiego.

Generał
Ale znaczy w sensie czego?

Ekonom
Oczywiście, że cudzego
Pracy, prawda, wytworzenia!
Ja mam wolne, ty pracujesz
A więc ja toż decyduję
Co by tutaj zrobić z tymi
Pieniążkami mi danymi.
Trzeba dać wszak możliwości
Wydawania kosztowności.
Sama praca, sen to mało,
By z uśmiechem się wstawało,
A jest uśmiech, kto zaprzeczy?
Kiedy wokół ma się rzeczy!

(wszyscy biją brawo)

Generał
Prawda, prawda, Ekonomie,
Referentko, weźże w dłonie
Czym napisać możesz słowa.
Panu przeto... Piękna mowa.

(Generał ściska dłoń Ekonoma. Ekonom jest zawstydzony, a Referentka uważnie notuje)

Generał
To jest kraju akt kreacji!

Ekonom
No, a co tam w edukacji?

Pani Minister Edukacji
Zmiany również wykładnicze,
Zmieniające nam oblicze
Już przedstawiam, już się palę!
Co pan powie, Generale?

Generał
Pani tutaj wywołana
Wszak została, niechaj dana
Więc minuta zasię sprawi,
Że nas słowo wnet zabawi.

(Generał porozumiewawczo podnosi głowę, Pani Minister Edukacji zawstydza się. Wszyscy: przeciągłe „uuu”)

Pani Minister Edukacji
Więc po pierwsze, przyszłość jaka,
Taka i nauka żaka,
Nowa znaczy. Poza ramy
Wyjść nam trzeba. Otrzymamy
Naród mądry i otwarty,
A i nade wszystko zwarty.

Generał
Czy te piękne deklaracje
W swym podłożu mają racje?

Pani Minister Edukacji
O tak, panie Generale,
Nie zawiedzie się pan wcale!
Niech pan powie, toż dlaczego
Ludzie krzykiem chcą swojego?

Ekonom
Zaraz, zaraz, wykazałem
Już to przecież. Powiedziałem,
Że to przez zbyt dużo czasu.

Pani Minister Edukacji
Och, nie tylko lud hałasu
Szuka, kiedy nuda krzyczy.
Ludzka największa zdobyczy
Proces jeden wciąż trenuje;
To myśleniem się mianuje.
Zacząć więc nam jest od tego,
By w kraj ducha tchnąć nowego.

Generał
A więc nasze tu dążenia
To pozbawić lud myślenia?

Pani Minister Edukacji
Absolutnie! Boże drogi!
Skąd ten wyrok taki srogi?
Myśleć musi – takie życie,
Ale myśleć należycie.
Już u podstaw to sprawimy,
Czarne z białym zamienimy,
Zakręcimy pod kontrolą,
A myślenie, zgodnie z rolą,
Kwitło będzie w łepetynach,
Na zakupach, w barach, w kinach.
Już tłumaczę: edukacja
Niechaj zbrzydnie jak kastracja!
Niech nauka się kojarzy
Z przykrym, co się raz przydarzy,
No, a potem w zapomnienie
Idzie jak wieczorem cienie.
Niechaj chęci do rozwoju
Zginą pod naporem roju,
Który bardziej niż ja sama
Zna tu obok mnie ta dama.

(Wskazuje na milczącą Panią Minister Kultury, która lekko się kłania)

Pani Minister Edukacji
Ważne jest kształcenie ludzi,
Niech się jednak nikt nie łudzi,
Że my chcemy wykształconych;
Tych po studiach ukończonych
Tak przytniemy rynkiem pracy,
Że i nawet mądrzy tacy
Uczyć się już zaprzestaną.
Koniecznością li nazwaną
Edukacja niechaj będzie.
Pocieszenia przeto wszędzie
Lecz w nauce nie szukają.

Generał
Niech więc wiedzę ci trzymają,
Co korzystać z niej potrafią!
Drodzy państwo! Czy przytrafią
Się doradcy komu jeszcze,
Co pomysły mają wieszcze?
Wiedza-władza... Ta relacja
To prawdziwa demokracja.
No, przynajmniej jej prawdziwy
Obraz z naszej perspektywy.

(wszyscy chichoczą)

Referentka
„Per-spe-kty-wy”. Zapisane!
Nad czym jeszcze będzie dane
Nam się tutaj zastanawiać?

Generał
Tak, dyskusję trzeba wznawiać,
Jako rzekłem, czas mi drogi;
Żona pewne stół już, mnogi
W dania różne zastawiła,
W drzwi wejściowe wzrok swój wbiła
Oczekując przyjścia mego,
Męża swego najdroższego.

(wszyscy się śmieją)

Generał
Temat nam ostatni stoi,
Kończmy zatem, mili moi,
I pomówmy, byle nuże!
O rozrywce i kulturze.

(Wszyscy w milczeniu wpatrują się w Panią Minister Kultury. Generał, Ekonom i Pani Minister Edukacji rozstępują się, by zrobić jej miejsce na środku sceny. Ta powoli wychodzi; wyniośle poprawia szal, kłania się w podzięce za zrobienie miejsca. Referentka wraca do pisania.)

Pani Minister Kultury
Czy świadomość macie może,
Że jak krople tworzą morze,
I jak drążą tunel w skale,
Tak i treści, przewspaniale,
W umysł się wsączają skrycie
Człeka określając bycie?
Niby wierszyk, niby fraszka,
To z jestestwem jest igraszka,
Obraz widzian choćby z dala,
W charakterze się wypala,
Wszystkie zdania, wszystkie słowa,
Nimi się napełnia głowa,
A gdy ona pełna czego,
Szlak określa człowieczego
Życia, w którym błądzi, bowiem,
Teraz prawdę wam ja powiem,
Nikt z nas, ludzi, wiedzy nie ma,
Czy odpowiedź -ką otrzyma,
Na pytania trzy zadane:
Skąd? Kim? Dokąd jest nam dane?
Nikt pewności nie posiada,
I nie ważne czy to bada,
Czy tym głowy nie zaprząta;
To zagadka, co się krząta
Po umysłach najdawniejszych,
Lecz, co ważne, nie dzisiejszych.
Teraz odpowiedzi mamy,
Choć ich sensu wciąż nie znamy;
Bo nauka? Bóg? Natura?
Jakaś wpadka albo bzdura?
Choć nie mówią nic otwarcie,
Zapisują coś na karcie,
Która dalej bielą stoi,
Lecz się której nikt nie boi.
Gdyby ludzie wszak codziennie,
Zamartwiali się solennie,
Że ich ciała się rozpadną,
A umysły w otchłań spadną,
Gdyby śmiercią co dzień żyli,
Kimże teraz wszak by byli?
Więc kultury treści mamy,
Nimi wzrok swój odwracamy,
Od niewiedzy tej palącej:
Egzystencji nieznaczącej.
Sztuka ma być kolorowa,
Prosty przekaz, proste słowa,
Byle tylko ciekawiła,
I uwagą się chełpiła.
Oto, drodzy, sekret mamy,
Gdy uwagę posiadamy
Ludzie są na długość ręki;
Więc ocalmy ich od męki,
Zaoszczędźmy im myślenia
O bezsensie, tfu! istnienia.
Dajmy cieszyć się dobrami,
A nie życia potworami.
W kolorowym otępieniu
I cielesnym uniesieniu
Niechże ślepo brną po świecie,
A dlaczego, to już wiecie.

Referentka
(Z niedowierzaniem patrzy na kartkę na maszynie do pisania. Delikatnie wyciąga do niej rękę)
Te litery... Ozłocone,
I ruszają się toż one!

(Generał, Ekonom i Pani Minister Edukacji podbiegają do Referentki, z zachwytem patrząc na kartkę. Pani Minister Kultury stoi z boku poprawiając szal, śmiejąc się pod nosem)

Generał
To się dzieje, kiedy mowa
W wielkie jest bogata słowa!

Ekonom
Przecież tutaj... Tutaj mamy...

Pani Minister Edukacji
Święty kodeks tu trzymamy!

(Generał wychodzi na środek i radośnie rozkłada ręce)

Generał
A więc wszystko ustalone!
Drogi nowe ukończone,
Po nich w świat ruszymy społem,
No, a ludzie tańcząc kołem
Nawet się nie zorientują,
Że my, to ci, co świat trują.

Pani Minister Edukacji
(Wychodzi na środek)
Kiedy grupa co ustali
Siedząc gdzieś w zamkniętej sali,
Kiedy grupa obraduje,
No i tylko oznajmuje...

Ekonom
(Wychodzi na środek)
O owocach swojej pracy
Mając przez to w bród kołaczy...

Referentka
(Wstaje, ale zostaje przy biurku)
Czy naprawdę w każdym słowie,
Które któryś z nich wypowie,
To jest, co nam świat kształtuje,
I się z czym nie dyskutuje?

(Wszyscy obracają się na Referentkę mierząc ją wzrokiem; ta speszona z powrotem siada przy biurku)

Pani Minister Kultury
(Powoli wychodzi na środek)
Ludzie muszą nas posłuchać,
Choćby ogniem mieli buchać.
Na nas się tak zatem zdają,
Bowiem innych wszak nie mają.

Wszyscy
Pasterz rządzi przecież stadem,
I pilnuje, aby razem
Wszystkie owce w swej zagrodzie
Żyły sobie w ciszy, zgodzie.

Generał
(Mówi wprost do publiczności)
Lecz na szczęście, takie rzeczy,
Ktoś z was temu tu zaprzeczy?
Fikcją stoją w sztuce naszej,
I rozrywce służą waszej.
Bo naprawdę, moi mili,
Ludzie by się nie zgodzili,
By tym „lepszym” rosły brzuchy,
Świat zmieniając w lep na muchy,
Prawda?

Podpis: 

Massther 17.02.2023
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Hagan - Wyjście w mrok Hagan - Ciało bez kości Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II. roz. VIII
Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok) — Pajacu! Duchy! Krążą wokół nas, szukają dziury, by się tu dostać. Popatrz, jestem biały jak prześcieradło — wyszeptał bez tchu.
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20
Sponsorowane: 20

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2024 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.