https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
81

Listy do M

Autor płaci:
100

  Dawno tu nie byłem...  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W październiku nagrodą jest książka
Wielki Gatsby
Francis Scott Fitzgerard
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Listy do M

Dawno tu nie byłem...

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Dom Przemian

Nie pozostaje mi nic innego, jak żywić nadzieję, że wrócę, by czytać dalej. Dobranoc — wyszeptałam, wychodząc do innego życia.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1101
użytkowników.

Gości:
1100
Zalogowanych:
1
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 81478

81478

Bliskie spotkania

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
21-04-24

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Biografia/-/-
Rozmiar
12 kb
Czytane
1181
Głosy
1
Ocena
5.00

Zmiany
21-10-14

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Voyager Podpis: Andrzej Jarosz
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Chodźmy...

Opublikowany w:

W powieści

Bliskie spotkania

Cichym i pogodnym letnim popołudniem wybrał się na niedzielne nabożeństwo do kościoła Bożego Miłosierdzia, ale zamiast wejść do środka, stanął z tyłu za kościołem, pośród zieloności żywopłotów. A ptaki tak radośnie świergotały, śpiewały, że więcej już nie można, bo więcej już nie ma, bo nie trzeba.
Przyklęknął w alejce, kiedy usłyszał dzwonki na Podniesienie, a kiedy umilkły, podniósł głowę i zobaczył wychodzącego zza zakrętu młodego mężczyznę, który idąc w jego, stronę, tak jakoś dziwnie patrzył, jakby patrzył przez niego.
- A skądże on się tutaj tak nagle znalazł?! - pomyślał zdziwiony.
Zrobiło mu się trochę nieswojo i ruszywszy do przodu, wszedł bocznym wejściem do kościoła i stanął w przedsionku.
Następnej niedzieli powtórzyła się podobna sytuacja, kiedy stanął podczas nabożeństwa za kościołem. Przyklęknął podczas Podniesienia, a kiedy umilkły dzwonki, znowu zobaczył idacego w jego stronę tego samego mężczyznę, który tym razem go minął i ruszył przodem, jakby mu pokazywał drogę. Idąc za mężczyzną, zauważył, że ma na sobie gustownie uszytą sukienną kurtkę, ozdobioną z tyłu dragonem z dwoma dużymi guzikami.
Mężczyzna wszedł do kaplicy Bożego Miłosierdzia i wspiąwszy się po pięciu marmurowych schodkach z prawej strony ołtarza, zniknął za znajdującymi sie tam drzwiami.
Jeżeli chodzi o niego, to resztę nabożeństwa spędził w kaplicy.
- Ciekawe, że tak mi się dwukrotnie pojawił - rozmyślał.
Następnej niedzieli już nie poszedł stanąc podczas Mszy za kościołem, tylko wszedł od razu do kaplicy Bożego Miłosierdzia.
Kilka miesięcy później, zimą, poślizgnął się na lodzie w bramie prowadzącej na dziedziniec kościoła i upadł do tyłu, uderzając głowa i plecami o zamarzniętą ziemię. Zabolało i przez chwilę nie mógł złapać oddechu, ale później jakoś się pozbierał, kojarząc upadek ze swoim wcześniejszym zachowaniem.
- Słusznie mi się należało - rozmyślał w kościele. - Słusznie, bo z Panem Bogiem nie ma żartów, bo to nie jest nasz szkolny kolega z podwórka.
Prosząc Pana Boga o pomoc, dotrwał do końca nabożeństwa i po przyjęciu Eucharystii, powrócił szczęśliwie do domu, ale serce go jeszcze póxniej bolało przez jakieś dwa tygodnie. Nawet zrobił prześwietlenie, ale po wyniki po nie poszedł, bo wcześniej mu przeszło.

Pod koniec lipca pojechał do Lichenia na spotkanie trzeźwościowe i po skończonej sprzedaży książek, poszedł wieczorem do kaplicy z Wizerunkiem Twarzy Chrystusa. Powstały w momencie Zmartwychwstania wizerunek Chrystusa, został odtworzony z archetypu Całunu Turyńskiego w Amerykańskim Laboratorium Kosmicznym.
Dochodziła północ, ale w kaplicy ciągle jeszcze się modliło wielu ludzi. Usiadł, wpatrzony w naznaczoną śmiercią Twarz Zbawiciela i nagle Obraz zaczął ożywać. Kolejne Twarze przemieniały się płynnie jedną w drugą i po chwili z obrazu patrzył na niego zmartwychwstały Jezus. Pełen przebaczającej dobroci i pogodnego majestatu.
Pozostał w kaplicy z godzinę, miodląc się i wpatrując od czasu do czasu w cudowny Wizerunek, i za każdym razem widział to samo. Ożywającą, wydobywającą się na jego oczach z okowów śmierci Twarz Zmartwychwstałego Boga.
Po wyjściu z kaplicy, kilkakrotnie oglądał się do tyłu, schodząc po schodach, i z nabożnym zachwytem spoglądał na ożywający Obraz. Trudno mu się było rozstać z tym cudownym widokiem.
Następnego dnia z rana, przed powrotem do domu, poszedł się pomodlić do kaplicy i znowu zobaczył to samo.
Wielokrotnie później nad tym rozmyślał i nawet miał ochotę zapytać znajomych, czy i oni widzieli podobnie, ale ostatecznie nie zapytał, bo się obawiał, że go wyśmieją.

Rok później, we wrześniu dwa tysiące siedemnastego roku pojechał ze znajomymi do znajdującego się w pobliżu Olsztyna Gietrzwałdu, gdzie znajduje się w kościele słynący łaskami obraz Matki Boskiej. W dziewiętnastym wieku, Matka Boska ukazywała się w Gietrzwałdzie wielokrotnie dwóm dziewczynkom, Justynie i Barbarze. Są to jedyne polskie objawienia maryjne oficjalnie uznane za prawdziwe przez Stolicę Apostolską. W pobliżu kościoła bije uzdrawiające źródełko, pobłogosławione przez Matkę Boską podczas ostatniego z licznych objawień.
Zamieszkał ze znajomymi w pobliskim Olsztynie, skąd dojeżdżali samochodem do Gietrzwałdu. W sobotę, przed niedzielną uroczystością sto czterdziestej rocznicy obejawień, pomodlił się przed cudownym obrazem i poszedł do spowiedzi. a później powędrował alejką w stronę odległego o kilkaset metrów źródełka. Po drodze odmówił wszystkie cztery części różańca, bo wzdłuż alejki stały kapliczki z dwudziestoma tajemnicami różańcowymi. Matka Boska podczas objawień przekazała wizjonerkom, żeby ludzie odmawiali różaniec i po wiodącej do źródełka drodze wędrowało wielu pelgrzymów.
Zabawił później jeszcze trochę przy źródełku, stojąc w kolejce po wodę, i kiedy wrócił na przykościelny plac, to znajomi już odjechali do Olsztyna. Stał zmartwiony, rozglądając się smętnie dookoła, a kiedy usłyszał, że sprzedający miód bartnik wybiera się samochodem do Olsztyna, to poprosił o podwiezienie.
- Mieszkam przy Wędkarskiej - powiedział do pszczelarza, kiedy już jechali samochodem. - Może mnie pan wysadzić w pobliżu tej ulicy?
- Nie wiem, gdzie Wędkarska, jak pan chce, to mogę pana wysadzić przy Jeziorze Ukiel.
- Znam to jezioro, pół wieku temu odsługiwałem wojsko w olsztyńskiej prokuraturze i przychodziłem się tutaj kąpać.
Chwilę później został wysadzony przy dużym rondzie.
Powędrował brzegiem jeziora, podziwiając zacumowane przy brzegu jachty. Rozdźwięczane w ciepły sobotni wieczór muzyką i śpiewem, rozjarzone odbijającymi się w wodzie światłami, kojarzyły mu się z oglądanymi na filmach widokami Lazurowego Wybrzeża.
Robiło się coraz ciemniej i ciemniej, od godziny błąkał się brzegiem jeziora po parku, co jakiś czas pytając i pytając o drogę. Pokazywano mu ją kilkakrotnie, ale ciągle błądził, instynktownie bojąc się wchodzić w nieoświetlone zarośla. Coraz bardziej wokoło niego pustoszało i coraz śmielej wychylały się z ciemności mroczne dziwadła, robiło się coraz smutniej i coraz bardziej ponuro.
- Takim już, Boże zmęczony - poskarżył się w myślach. - Przecież ja już jestem jak stary korsarski okręt, przeciekajacy we wszelkich możliwych miejscach.
I tym momencie zobaczył w pustym już o tej porze parku, wychodzącego zza zakrętu wysokiego, młodego mężczyznę.
- Nie wie pan, jak trafić na Wędkarską? - zapytał i nieznajomy spojrzał w samrtfona.
- Chodźmy...
Powiedział cichym głosem i znaurzyli się w mroczne zarośla.
- Czułem, że tędy wiedzie moja droga - spojrzał na nieznajomego. - Ale bałem się wchodzić w ciemności.
- We dwójkę raźniej - zauważył nieznajomy.
Szli dosyć szybko, mijając liczne rozwidlenia ścieżek i pomyślał, że sam by tędy nie trafił.
W pewnym momencie, spojrzał na przewodnika z przestrachem i wtedy tamten, jakby wyczuwając jego obawę, zaczął opowiadać o uzależnionym od alkoholu znajomym.
- Fałszywi przyjaciele namawiają go na picie, chociaż wiedzą, że jest uczulony na alkohol - opowiadał nieznajomy. - Im się później nic wiele nie dzieje, a on dostaje po wódce białej gorączki.
- Ja również w młodości utraciłem kontrolę nad piciem - spojrzał z zainteresowaniem na nieznajomego. - Ciągle upadałem i zacząłem się podnosić dopiero wtedy, kiedy zawołałem o ratunek do Matki Boskiej.
- Jeżeli pan jeszcze kiedyś upadnie, niech się pan nie podnosi z pustymi rękami.
- To znaczy?
- No, coś tam zawsze wartościowego na ziemi leży.
- Myśli pan, że dalej będę upadał?
- Na pewno.
- I jak długo tak będę przegrywał?
- Dopóki pan nie wygra wojny, ostatnia bitwa najważniejsza.
- Na łożu śmierci?
- Powiedzmy, Ojcze, w Twoje ręce powierzam mojego Ducha.
- To ostatnie słowa Pana Jezusa z krzyża.
- Owszem...
- Taki pan młody, a już pan tak dobrze zna Ewangelię.
Nieznajomy tylko się lekko uśmiechnął.
Tak się zajęli rozmową, że nawet nie zauważył, że przebrnęli przez ciemność i stoją na oświetlonej ulicy przed domem.
- Wędkarska dwadzieścia - zawołał ucieszony. - Tutaj mieszkam!
- Chwilowo...
- Niech mi pan poda adres, to panu przyślę w podzięce swoje powieści, cały pięcioksiąg o życiu Kuby.
Wyciągnął z szaszetki kartkę z długopisem i spoglądał wyczekująco na młodego człowieka.
- Niech pan da, to panu napiszę - zaproponował nieznajomy.
Podał nieznajomemu kartkę, który ją oparł na płaskim filarze ogrodzenia i po chwili mu ją oddał z adresem.
- Poślę panu książki, jak tylko wrócę do domu - zapewnił.
Otwierając drzwi mieszkania, odwrócił głowę i spojrzał z wdzięcznością na nieznajomego, jakby mu chciał tym spojrzeniem jeszcze raz podziękować, powiedzieć.
- Popatrz, oto właśnie teraz dzięki Tobie wchodzę do domu.
Spoglądał przez chwilę za odchodzącym, patrząc jak idzie w stronę jeziora, po pogrążonej w nocnej ciszy ulicy Wędkarskiej...
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim (Mk 1, 16-18).
Po powrocie do domu, posłał pocztą do Olsztyna pięć swoich powieści, cały pięcioksiąg, a później wyrzucił kartkę z adresem do kosza. I dopiero wtedy po kilku dniach skojarzył, że spotkany nad jeziorem nieznajomy miał na sobie kurtkę, przyozdobioną z tyłu dragonem z dwoma dużymi guzikami. Podobnie, jak spotkany wcześniej dwukrotnie młody człowiek, który go zaprowadził w rodzinnym mieście do kaplicy Bożego Miłosierdzia. Wcześniej tego nie skojarzył, bo jego oczy były na uwięzi.
Wędrujemy przez życie, zajęci swoimi przyziemnymi sprawami, i nie widzimy, że obok nas idzie Jezus.
Rzucił się do kosza w poszukiwaniu kartki, bo pomyślał, że nieznajomy chciał mu zostawić pamiątkę, namacalny dowód swojej obecności, ale to już było po kilku dniach szukanie wiatru w polu. Nie wyrzucajcie do kosza kartek z adresami, bo nie wiadomo, który adres może wam być jeszcze później potrzebny.
Szczerze mówiąc, do dzisiaj nie wie, dokąd jego książki dotarły. Może do jakiegoś zagubionego człowieka, żeby mu pomóc w odnalezieniu zagubionej drogi? A może się znajdują w jakiejś nieziemskiej bibliotece i dobre Anioły dają je czasem do poczytania pokutującym duszom, żeby szybciej dojrzały do wieczności?
Może, może, och, może... Cóż więcej, nawiązując do Paltona, może powiedzieć człowiek, przykuty w jaskini do skały, tyłem do wejścia? Prawdziwy świat mógłby zobaczyć, gdyby się mógł odwrócić i spojrzeć w wyjście jaskini, a najlepiej wyjść na zewnątrz i oglądać rzeczy same, a nie przemykające po ścianie mgliste cienie.
Im więcej nad tym wszystkim później rozmyślał, tym mniej się dziwił spotkaniom z opiekuńczą Istotą, która pomagała mu odnajdywać drogę, za każdym razem pojawiając się we właściwym czasie i we właściwym miejscu.
Wdzięczny za bliskie spotkania, teraz pod koniec ziemskiego życia wreszcie uwierzył, że istnieje inny lepszy świat, który znajduje się w zasiegu ludzkich możliwości. Z pokorą chylił głowę pod strumieniem Bożej Łaski, pojmując że pewne prawdy człowiek tu na ziemi może tylko przeczuwać, a więcej pojmie dopiero na drugim świecie, jeżeli dojrzeje do wieczności. Są na ziemi rzeczy, o których się nie śniło największym filozofom.
I dlatego nie dziwiło go specjalnie, kiedy przybliżając do siebie dłonie, czuł pulsującą pomiędzy nimi energię, kłucie i mrowienie w palcach. Nie dziwiło go też specjalnie, kiedy wyciągając podczas modlitwy do góry ręce, czuł wwiercający się w dłonie delikatny ucisk.
- Przytulasz go, Boże?
- Może.
Za sen nocy letniej z gwiezdnymi skrzydłami, za nieba wieczorne kolorów śpiewanie i za to, że nie śpisz i czuwasz nad nami, tak bardzo Cię kocham, Ojcze nasz i Panie. A za to, że dałeś mi duszę skrzydlatą, najbardziej Cię kocham i dobranoc Tato. Tato, Taaato, Taaatooo... Dobranoc i bardzo chciałbym się kiedyś z Tobą spotkać w niebie.

Podpis: 

Andrzej Jarosz 2021
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment III) Sprawca (fragment II) Sprawca (fragment)
Fragment III. Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e
Sponsorowane: 80
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 75Sponsorowane: 70

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2021 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.