https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
85

Sprawca (fragment IV)

  Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W kwietniu nagrodą jest książka
Światła września
Carlos Ruiz Zafon
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Sprawca (fragment IV)

Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa.

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Smutek ryb

zamykam oczy na Boga, że nic nie tłumaczy mojej odrazy do rzeczywistości, i że jestem trochę jak dziecko, które chowa głowę po poduszkę.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Noc wichrów

Fragment Sycylijskiego Pioruna (Bereniki Niczyjej)

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1239
użytkowników.

Gości:
1239
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 79975

79975

Ojciec Timothy II: Rozgrzeszenie

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
16-10-13

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Horror/Duchy/Psychologia
Rozmiar
10 kb
Czytane
2057
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
16-10-13

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
R-za zgodą rodziców

Autor: Delly92 Podpis: Daniel Klos
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Bezpośrednia kontynuacja przygód młodego duchownego. Tym razem w nieco innym wydaniu.

Opublikowany w:

Ojciec Timothy II: Rozgrzeszenie

Ojciec Timothy II: Rozgrzeszenie

***Spowiedź***

Pomieszczenie było surowe, zimne. Śnieżno białe ściany oświetlała niemrawo jedna żarówka, wisząca bezpośrednio nad solidnym, dębowym stołem i dwoma bliźniaczymi krzesłami. Jedno z nich było już zajęte, drugie wciąż czekało na swego gościa. Zaskrzypiały jedyne drzwi w pokoju, snop światła przedarł się przez framugi rozświetlając marmurową posadzkę. W drzwiach stanął mężczyzna. Przekroczył próg. Zamykając za sobą drzwi, ucinając tym samym wpadającą jasną poświatę, zajął miejsce na wolnym krześle. O stół uderzył sporych rozmiarów czarny segregator. Starszy jegomość o siwych, delikatnie kręconych włosach splótł ręce i położył je na skórzanej oprawie segregatora. Wzrok, przesłonięty okularami wbił w mężczyznę siedzącego na przeciwko.

- Jak się księdzu podoba Watykan? - Starzec miał zmęczony głos, pytanie wybrzmiewało jakby zadane setny raz w ciągu najbliższych godzin. Mężczyzna z naprzeciwka rozejrzał się po pomieszczeniu, po czym oddał spojrzenie swemu gospodarzowi.
- Na górze wyglądał. . . dostojniej - Niewielu ludzi ma. . . możliwość. . . zwiedzenia tej części Watykanu, Ojcze Timothy - Dłonie na których czas odcisnął swoje piętno zjechały z obszycia dokumentów znikając pod stołem. Starzec oparł się o krzesło, co najpewniej zwiastowało dłuższą rozmowę. Siwy jegomość sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmując paczkę papierosów. Otworzył ją i skierował w stronę towarzysza.
- Zapali ksiądz? - Timothy nie drgnął. Papieros powędrował do spierzchniętych ust. Płomień zapalniczki na chwilę rozświetlił pomarszczoną twarz. Dym zaczął oplatać zwisającą samotnie żarówkę i przestrzeń wokół niej.
- Dlaczego pan ją zabił? - Starzec wypowiedział te słowa tak spokojnie i naturalnie, jakby pytał o godzinę. Młody ksiądz poprawił się na krześle. Jego włosy, kiedyś do ramion, teraz prawie sięgały piersi. Broda, niegdyś równo strzyżona, teraz gęsta i pokaźna. Ale to wszystko były detale. Szczegóły. Największa zmiana zaszła wewnątrz Timothy'ego. Nienaturalnie błękitne oczy nie były już przysłowiowym "zwierciadłem duszy". Patrząc w nie, miało się wrażenie, że za nimi czai się mroczna otchłań pełna niewiadomego. Timothy oparł ręce o dębowy blat i nachylił się nad stół.
- Dobrze wiesz, dlaczego - Po tych słowach, plecami znów przywarł do oparcia krzesła. Chwilę ciszy przecinały równie bezgłośne wzajemnie spojrzenia. Starszy mężczyzna zaciągnął się, jakby dym papierosowy równie wydajnie zastępował mu powietrze.
- Wiesz że policja wciąż cię szuka? - Timothy nie odpowiedział.
- Gdybyś nie odezwał się do nas, teraz siedziałbyś w więzieniu a twoja twarz gościłaby we wszystkich wiadomościach - Siwy uraczył się papierosem po raz kolejny - Na szczęście, jurysdykcja tutejszych służb porządkowych sięga dokładnie do bram Watykanu. Potrafimy sobie radzić z poszczególnymi przypadkami pedofilii w naszych. . . zastępach, ale to? Nie masz pojęcia jakiego syfu byś narobił. Timothy zdawał się praktycznie nie oddychać. Nie zmieniał pozycji, nie wiercił się, siedział, słuchał.
- Problem jest taki, że nie mamy pojęcia co z tobą zrobić. Oczywiście, możemy cię tu trzymać do usranej śmierci, ale to też niekoniecznie korzystnie wpłynie na wizerunek kościoła. Społeczeństwo domaga się sprawiedliwości. . . - Ksiądz cisnął papierosem przed siebie - . . . Do kurwy nędzy! Nie mogłeś zadzwonić zanim ją zastrzeliłeś! Starzec natychmiast stłumił dalszy wybuch emocji, poprawiając się na krześle i równając okulary na nosie. Na młodym ojcu nie zrobiło to jednak żadnego wrażenia.
- Zastrzeliłeś ją bo była opętana - Mężczyzna otworzył segregator, przewertował kilka stron, zamknął go i rzucił na drugi koniec stołu.
- Proszę bardzo, wszystkie udokumentowane opętania na przestrzeni. . . a huj wie. . . odkąd istnieje Watykan. Fakt, pewna część osób umarła. Ale w skutek wygłodzenia, odwodnienia nie od postrzału w głowę! - Siwy jegomość machnął ręką - Poza tym, jak się przyjrzysz, jakieś dziewięćdziesiąt procent okazało się chorobą psychiczną a reszta to też nic pewnego.
- Ona, była opętana - Odezwał się wreszcie Timmy. Słowa wypowiadał z nieobecnym, wlepionym w blat stołu wzrokiem. Jakby widział coś, czego nie widzi nikt inny. Starzec rozłożył ręce w geście bezradności.
- Osobiście brałem udział w dwudziestu przypadkach z tego segregatora - Wskazał palcem na wciąż zamknięty stos dokumentów - Opętania, demony, diabły to jest symbolika, ludzki umysł jest niedoskonały, przy odpowiednich bodźcach zacznie wierzyć i tłumaczyć sobie wszystko na swój sposób. Filmy dokumentalne które się pokazuje mają tylko jedno przeznaczenie. Pchnąć co podatniejszych bliżej boga. Timothy podniósł wzrok na swojego rozmówcę.
- Chce mi pan powiedzieć, że diabła nie ma? - Zapytał. Starzec splótł ręce na piersi.
- Chcę ci powiedzieć, że zabiłeś tę dziewczynkę z przyczyn które nigdy nie zostały potwierdzone - Timothy uśmiechnął się smutno.
- Czyli całe seminarium uczono mnie czegoś. . . co nigdy nie zostało potwierdzone i mówi mi to człowiek zajmujący stanowisko w samym sercu kościoła - Młody ksiądz odchylił głowę do tyłu, jeszcze bardziej napierając na oparcie krzesła. Timothy po raz kolejny oparł splecione dłonie o blat stołu.
- Skończ te gierki - Mówił nisko, jego ton sprawiał wrażenie, jakby buzował od środka. Mężczyzna o siwych włosach uniósł równie siwe brwi.
- Myślisz że cię nie widzę? - Powiedział Tim, przewiercając swoimi błękitnymi oczami starszego jegomościa.
- Chyba nie bardzo rozumiem . . . - Powiedział zdziwiony starzec. Timothy uśmiechnął się delikatnie i przechylił głowę na bok.

***Spowiedź cz. 2***

- Jak znudzi ci się pogrywanie ze mną, to daj znać, wtedy pogadamy - Po tych słowach Timothy spokojnie rozsiadł się na krześle, nie zrzucając wzroku ze postaci przed nim. Pomarszczoną dłonią mężczyzna wsadził sobie w usta kolejnego papierosa.
- Kiedy się zorientowałeś? - Zapytał z wyraźnym zaciekawieniem, zaciągając się dymem.
- Jakiś czas temu - Odpowiedział Tim. Starzec wyraźnie się rozchmurzył, nawet delikatnie zachichotał - Kurwa, tego. . . - Ręką z papierosem wskazał na młodego księdza - . . . sam lucy by się nie spodziewał - Wsadził papieros w usta, wstał, zgięciami kolan odpychając krzesło tak mocno, że to wywróciło się za starcem, po czym głośno, z uznaniem, zaczął klaska.
- Pięknie, kurwa, pięknie - Mówił, starając się nie wypluć przy tym tańczącego w jego ustach papierosa - Stary, a myślałem, że jestem takim dobrym aktorem, zrobiłem cię w konia co? Przyznaj - Usiadł na kancie stołu, tak, aby dobrze widzieć młodego księdza - No i ta akcja, chłopie, majstersztyk, jak zobaczyłem cię następnego dnia w szpitalu z bronią w ręku, miałem ochotę zatańczyć na środku sali! - Starzec zaciągał się papierosem jak oszalały, mówił z taką ekscytacją, że dym co chwila uciekał mu nosem i kącikami ust. Timothy znów siedział nie ruchomo, obserwował, słuchał. Starzec nieco się uspokoił. Ściągnął swoje okulary i rzucił nimi za siebie.

- Nie sądziłem że pociągniesz za spust - Powiedział już poważniejszym tonem - Zaskakujące, do czego zdolny jest człowiek, jeśli odpowiednio go nakierować. Naprawdę, wasz umysł wciąż jest dla mnie nader interesujący - Siwy mężczyzna założył prawą nogę na lewą a prawą ręką poparł się o stół - Powiedz mi proszę. . . - Zapytał z wyczuwalnym zaciekawieniem -. . . jak się z tym czujesz? Timothy wciąż wpatrywał się w rozmówcę.
- No tak - Powiedział starzec - Słuchaj, nie ma co się dłużej bawić, jeśli sądziłeś że wystarczy zabić człowieka żeby zabić i mnie. . . niespodzianka księżulku - Starzec zeskoczył z blatu, podskoczył w miejscu i wykonał gest podobny do tego który zawsze wykonywał Michael Jackson na swoich koncertach - Here I am - Starzec zaczął krążyć w około krzesła na którym siedział Timothy.
- Skoro już wygrałem - Mówił splatając ręce za sobą - To muszę dotrzymać naszego zakładu, jak sądzisz, ile dusz jeszcze mogę zabrać? - Nachylił się nad uchem młodego księdza szepcząc - Tym razem, pozwól, bez twojej pomocy - Timothy poczekał aż siwy znajdzie się w zasięgu jego wzroku.
- Wiesz, kiedy to wszystko do mnie dotarło, nie wiedziałem co ze sobą zrobić - Timothy utopił wzrok pełen nienawiści na mężczyźnie który znów opierał się o stół.
- Przez ciebie, zabiłem te dziewczynkę - Starszy jegomość ukłonił się delikatnie i wtrącił - Taki był mój cel - Po czym słuchał dalej - Długo myślałem co robić - Wzrok Timothy'ego znów zawisnął gdzieś w martwym punkcie - Od samobójstwa, przez oddanie się policji, po przybycie tutaj - Starzec prychnął, po czym przetarł ręką usta i podniósł ją w geście przeprosin, kiwając głową aby ten kontynuował - I wiesz co? Wiedziałem, że się zjawisz skurwielu, a tutaj mam największą swobodę - Siwy mężczyzna złapał się za głowę - Proszę księdza! Takie słowa? W Watykanie?! - Położył się na blacie stołu - Zabijasz mnie takim brzydkim słownictwem - Timothy wstał i zaczął kroczyć w stronę drzwi. Starzec usiadł zdziwiony na blacie stołu wodząc wzrokiem za młodym księdzem.
- Księżulku. . . a ty to dokąd? - Timothy otworzył drzwi i sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki.
- Wiesz, że demony istnieją praktycznie w każdej religii? - Wyciągnął szklane, okrągłe naczynie wypełnioną czymś co przypominało mętną wodę.
- Chrześcijaństwo słabo sobie z wami radzi, fakt. . . na szczęście - Timmy wyciągną rękę z naczyniem, po czym rozluźnił uścisk. Szkło robiło się uwalniając gęstą ciecz.
- . . . Inni znają się na tym nieco lepiej - Odwrócił się w stronę zdziwionego starca.
- Chrześcijaństwo nie myli się w jednej sprawie, nie potraficie przechodzić przez poświęcone mury - Timothy uśmiechnął się - Do zobaczenia. Przekroczył próg i podążył wzdłuż korytarza. Starzec zerwał się ze stołu i rozpędzony gnał w stronę otwartych drzwi. Zatrzymał się zaraz przed nimi, spoglądając na kawałki rozbitego szkła i ciecz wylaną przy samych framugach. Podniósł wzrok i wlepił go w plecy oddalającego się duchownego.
- To nie koniec słyszysz! Dopadnę cię ty mały skurwysynku, przysięgam! SŁYSZYSZ! - Echo słów starca odbijało się jeszcze długo od murów Watykańskich podziemi.

Podpis: 

Daniel Klos 10-10-2016 / 13-10-2016
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment III) Sprawca (fragment II) Sprawca (fragment)
Fragment III. Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e
Sponsorowane: 80
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 75Sponsorowane: 70

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2022 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.