https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
80

Sprawca (fragment III)

Autor płaci:
100

  Fragment III.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W listopadzie nagrodą jest książka
Córka łowcy demonów
Jana Oliver
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Każda z nas ma coś z czarownicy

Walka kształtuje charakter, a każda z nas ma coś z czarownicy...- pomyślałam.

Tatuś cię kocha

Na balkonie, tym pod mieszkaniem Olgi, dostrzegłam jakąś parę, ale nie byłam w stanie ich rozpoznać. Kłócili się. Nagle usłyszałam PLASK.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
700
użytkowników.

Gości:
699
Zalogowanych:
1
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 78345

78345

Wiedźmia zupa

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
15-06-18

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantastyka/Komedia/-
Rozmiar
10 kb
Czytane
9274
Głosy
17
Ocena
4.71

Zmiany
15-07-04

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Dahlia Podpis: Dahlia
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wygrany konkurs miesięczny
Krótka historia o tym, co czarownica wrzuca do garnka.

Opublikowany w:

Wiedźmia zupa

W środku lasu, ukryta w mroku wysokich drzew, stała samotna chatka. Domek należał do młodej, pięknej czarownicy. Gdybyśmy zajrzeli przez malutkie okienko, zobaczylibyśmy ową czarownicę, stojącą nad ogromnym kociołkiem i wsypującą do niego przyprawy i zioła. Zobaczylibyśmy także młodego mężczyznę o imieniu Thomas, siedzącego w fotelu, milczącego i nieporuszającego nawet najmniejszym mięśniem. Zobaczylibyśmy kota, wylegującego się na szafie stojącej w kącie, leniwie machającego ogonem. Ale nic byśmy nie usłyszeli, ani nie poczuli. Żeby poczuć jakieś zapachy, musielibyśmy wejść do środka. A czym pachniało w chacie wiedźmy?

W chacie wiedźmy pachniało ziołami, gotowanymi warzywami i mokrym kotem. Najsilniejsze aromaty dobywały się z wielkiego, żelaznego kotła, w którym gotowała się zupa. Do wrzącej wody wiedźma co jakiś czas wkrajała nowe składniki. Oprócz standardowych, takich jak marchew czy pietruszka, do wywaru wpadały też ingrediencje nieznanego Thomasowi pochodzenia. Niektóre przypominały części ciała niezidentyfikowanych zwierząt, inne były lepkimi, różnokolorowymi maziami, jeszcze inne w ogóle nie były jadalne, jak na przykład kamień, który wpadł do kotła z głośnym pluskiem.
- Dla aromatu – powiedziała wiedźma, jakby domyślając się pytania Thomasa.

Mężczyzna siedział w starym i zakurzonym fotelu nie mogąc poruszyć żadną kończyną. Został sparaliżowany zaklęciem; unieruchomiony, mógł tylko przyglądać się przerażającemu procederowi. Cóż takiego straszliwego jest w gotowaniu zupy? Niby nic, ale Thomas doskonale wiedział co, a raczej kto, będzie ostatnim, najważniejszym składnikiem. Znał opowieści.

Wiedźma wcale nie wyglądała strasznie, nie była stara i brzydka, nie miała krzywego nosa ani garba, twarzy nie szpeciły zmarszczki. Wręcz przeciwnie: była bardzo piękna, wysoka i dostojna, miała długie, czarne włosy, lśniące w blasku ognia iskrzącego się spod kotła, skórę gładką jak u niemowlęcia i dziecięcą, niewinną twarzyczkę, która zwiodła już pewnie nie jednego mężczyznę. Thomas wiedział czemu wiedźma zawdzięcza urodę.
- Ten kocioł... To na mnie? - zapytał. Usta były jedyną częścią ciała, którą mógł poruszać. Kobieta powiedziała, że liczy na to, że umili jej czas rozmową. Musiała być rozczarowana, gdyż były to pierwsze słowa jakie z siebie wydobył.
- Nie. Sama do niego wskoczę, uwielbiam gorące kąpiele – prychnęła wiedźma. - Oczywiście, że dla ciebie!

Gdyby mógł, Thomas wzdrygnąłby się ze strachu. Ale mógł tylko rozmawiać, a cóż takiego można osiągnąć słowami? A może mógłby ją jakoś przekonać, aby poniechała swojego zamiaru, oszczędziła jego życie, zeżarła kogoś innego? Tylko jak?
- Nie zjadaj mnie, jestem ciężkostrawny.
- Mam doskonałe krople żołądkowe, bóle brzucha ustają momentalnie! Zrobione ze smoczego nasienia, doprawdy wspaniałe.

Thomas wolał nie wiedzieć, w jaki sposób wiedźma pozyskuje ten składnik do produkcji swoich kropel.
- Widzę, że znasz wiele legendarnych przepisów. A do czego potrzebna ci zupa z młodego mężczyzny? Do zachowania piękna, mam rację?
- Wy, mężczyźni, sami jesteście sobie winni – powiedziała wiedźma, mieszając w kotle olbrzymią warząchwią. - Otaczacie kultem piękne kobiety, uganiacie się za ślicznotkami kokieteryjnie trzepoczącymi rzęsami, rzucacie klejnoty do stóp wioskowej ślicznotki. A potem dziwicie się, że zdesperowana kobieta jest w stanie zrobić wszystko, żeby zachować piękno.
- Jestem pewien, że twoja prawdziwa forma jest równie piękna! Nie musisz mnie zjadać, naprawdę! - wrzasnął Thomas.
- No, chyba już gotowe – powiedziała wiedźma, nie zwracając uwagi na jego krzyki i spróbowała wywaru. - Ach, jakiż wspaniały aromat kamienia, a tak się dziwiłeś, że go wrzucam. Ściągnę teraz zaklęcie unieruchamiające, a ty grzecznie się rozbierzesz i wejdziesz do kotła. Nie próbuj żadnych sztuczek, bo przypalę ci pięty!

Bogowie chyba usłyszeli rozpaczliwe, nieme modlitwy Thomasa, ponieważ nagle rozległo się pukanie do drzwi. Wiedźma nie przejęła się tym zbytnio. Już nie zaklęciem, a tradycyjnym sposobem, zakneblowała mężczyznę i wcisnęła go między suknie do szerokiej szafy, a następnie, klnąc pod nosem na czym to świat stoi, że w środku nocy ktoś odwiedza samotną chatkę w lesie, otworzyła drzwi. Do izby weszło, nie czekając na zaproszenie, dwóch mężczyzn w pięknych, zielonych tunikach z wyszytymi herbami na piersiach. Jeden z nich pociągnął głośno nosem.
- No, no, cóż za zapachy! Co tam gotujecie, kobieto? - zapytał.
- Wywar z młodych chłopców, a cóż by innego? - odpowiedziała wiedźma uśmiechając się szeroko.
- Na żarty ci się zebrało? Co tam gotujesz, pytam!
- A co mam gotować? Kamienie może? Zupę gotuję, panowie, zupę.

Jeden z mężczyzn, ten, który zadał pytanie, nachylił się nad kotłem, podczas gdy drugi spacerował po chacie. Zatrzymał się na moment przed szafą, w której zamknięty był Thomas, i już, już wydawało się, że ją otworzy, ale poniechał i wrócił do spacerowania. Próbował pogłaskać kota, ale kiedy zwierzę prychnęło i wyszczerzyło groźnie zęby, zaniechał także i tego. W końcu stanął, wyprostował się dumnie, skrzyżował ręce na klatce piersiowej i przemówił.
- Mężczyzny szukamy, może go widziałaś. Zwie się Thomas, młody, z bujną czupryną...
- Nie widziałam.
- Pewnaś aby? Zbiegł, hultaj, z więzienia. Podejrzewamy, że ukrywa się gdzieś w tych lasach.
- A za cóż to, ciekawam, siedział ten hultaj w więzieniu?
Mężczyzna podszedł do wiedźmy i pogłaskał ją dłonią po policzku.
- Takiej pięknej kobiety nie powinni interesować przestępcy, tylko mężowie prawi, rycerze. My jeno obawiamy się o twoje bezpieczeństwo, zbieg jest nieobliczalny i...
- Hej! Tu naprawdę jest kamień! - wrzasnął drugi z mężczyzn, ten, który nachylał się nad kotłem. - Po co w zupie kamień?
- Żeby cię nim palnąć w łeb – powiedziała kobieta, następnie inkantując krótkie zaklęcie. Kamień uleciał z garnka i mocno uderzył zaskoczonego mężczyznę. Gdy padał na ziemię, usta wciąż miał wykrzywione w grymasie zdziwienia.

Następnie wiedźma złapała drugiego z rycerzy za rękę, którą wciąż trzymał na jej twarzy i wygięła ją boleśnie, jednocześnie uderzając go kolanem w krocze. Mężczyzna zawył z bólu i upadł na podłogę, co pozwoliło bezproblemowo opętać go magicznymi więzami.
- Zbieg jest nieobliczalny, powiadasz? Cóż, będę miała się na baczności – powiedziała czarownica z triumfalnym uśmieszkiem na twarzy. - Belzebub, posprzątaj tu.

Kocur, zdenerwowany, że przerywa mu się odpoczynek, prychnął gniewnie, ale posłusznie zeskoczył z szafy, chwycił w zęby zieloną tunikę rycerza i z nieprawdopodobną jak na tak małe zwierzątko siłą wyciągnął nieproszonych gości na podwórze. Kobieta tymczasem uwolniła Thomasa z szafy i ściągnęła zaklęcia unieruchamiające.
- Opowiadaj – poprosiła.

Thomas roztarł odrętwiałe od długotrwałej bezczynności mięśnie i rozpoczął opowieść. Była to historia dziewczyny, Aeny, córki demona i ludzkiej kobiety. Jej matkę zabito, ojca wtrącono do lochu, gdzie przeprowadzano na nim mroczne eksperymenty. Aena zdołała uciec, jej oprawcy byli wściekli. Dziewczyna była pół-demonicą, nie mogli jej pozwolić przebywać na wolności, tylko bogowie wiedzieli do czego była zdolna. Należało ją czym prędzej pochwycić i zgładzić, uprzednio zbadawszy przy pomocy magii, aby poznać demoniczny charakter.
- Ot, ludzka natura – powiedziała wiedźma. - Czego nie rozumieją, zniszczyć. Czego nie ogarniają, zgładzić. Uprzednio badając, żeby zachować pozory, że to ich cokolwiek interesuje.
- Zła nie trzeba badać, zło trzeba tępić! Nie da się zrozumieć natury zła! - krzyknął przejęty Thomas, ale zaraz umilkł pod groźnym spojrzeniem czarownicy.
- Zło, mój drogi, nie jest złem ot tak, po prostu. U jego podstaw zawsze coś leży. Życie to nie baśń, w którym złej hydrze mężny bohater walecznie obcina głowy. W prawdziwym świecie, jeśli ktoś jest zły, to ma ku temu powody.
- Demony – wyszeptał cicho Thomas – zabijają dla zabawy.
- Jeśli nawet by tak było, to wtedy u podstaw ich zła leżałaby chęć rozrywki, relaksu. Czasami, jedyne co możemy zrobić, to współczuć takim istotom. Ale, zdaje mi się, ty o tym doskonale wiesz. W końcu nie powiedziałeś mi jeszcze, co ciebie łączyło z Aeną.

Mężczyzna zarumienił się i kontynuował opowieść. Nie zauważył, że Belzebub wskoczył mu na kolana i zaczął ocierać się o niego łepkiem, jakby próbując pocieszyć.
- Jak się słusznie domyśliłaś, kochałem się w Aenie. Z wzajemnością, jak sądzę. Pokłóciliśmy się, kiedy wyjawiła mi swoje korzenie. Uciekła z naszej kryjówki, a ja zacząłem rozmyślać...
- Rychło w czas.
- Doszedłem do wniosku – ciągnął niezrażony Thomas – że jej pochodzenie jest kompletnie bez znaczenia. Liczą się czyny, a przy mnie Aena nigdy nie zachowywała się niegodziwie. Widziałem, jak płakała, pewnie z tęsknoty za rodzicami, chociaż wtedy nie znałem jej historii. Czy demonica by płakała? Ona nie była zła, wiem to.
- Co się działo dalej?
- Zabili ją – twarz Thomasa miała kamienny wyraz. - Nie potrafiłem jej obronić, przybyłem za późno. Z wściekłości zacząłem rąbać mieczem na prawo i lewo, usiekłem chyba ze trzech nim mnie capnęli. Oskarżyli mnie o konszachty z demonami i planowali powiesić.
- Jak udało ci się uciec?
- Jej ojciec – powiedział wolno Thomas, a z jego powieki poleciała pojedyncza łza. - Jej ojciec mnie uratował.

Nastało długie milczenie, przerywane tylko mruczeniem Belzebuba i bulgotaniem zupy, która wciąż stała na palenisku. Thomas nawet nie zauważył, że zaczął głaskać kota. Dotyk sierści przynosił ukojenie, uspokajał i przygotowywał na to, co miało za chwilę nadejść.
- Teraz mnie pożresz?
- Och, z całą pewnością nie. Za mało jest ludzi potrafiących współczuć prawdziwemu złu, żebyśmy mogli sobie pozwolić na taką stratę. Z resztą – wiedźma rzuciła okiem na kociołek – warzywa już się dawno wygotowały.
- Nie chciałaś mnie zjeść, prawda? Od samego początku nie planowałaś mnie pożerać. Czy ty w ogóle gotujesz zupy z ludzi? Czy to, co opowiadają o samotnym domku w lesie, to prawda?
- Nie. Ale takie historie skutecznie powstrzymują wścibskie wizyty.
- A twoja młodość? Twoja piękna skóra i cera?
- To? - Czarownica musnęła się po twarzy, prezentując Thomasowi gładką skórę. - To tylko maść ze smoczego nasienia.

Podpis: 

Dahlia czerwiec 2015
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment II) Sprawca (fragment) Taedium vitae
Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?
Sponsorowane: 75Sponsorowane: 70Sponsorowane: 65
Auto płaci: 65

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2021 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.