Błąd dostępu do bazy danych [145]
Serce Smoka
https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
200

Chiny

Autor płaci:
200

  Wycieczka życia  

Błąd dostępu do bazy danych [145]

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lutym nagrodą jest książka
Gra anioła
Carlos Ruiz Zafon
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Chiny

Wycieczka życia

Żołnierze Wyklęci

A gdy się wypełniły dni...

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Mefisto i Carmen

"Nie moja w tym wina, że jak to bywa w świecie Los z przekory nici gobelin życia plecie."

Nowozrodzenie

Czym jest zbawienie.

Rosół

Aż raz, na mojej drodze, wiodącej do niechybnej śmierci,

Ró-ża

Na skrawku zapisane

KYTNAMOR

...

Nigdy

Proszę o komentarze :)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
0
użytkowników.

Gości:
0
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 78320

78320

Serce Smoka

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
15-06-13

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantastyka/Fantasy/Pisarstwo
Rozmiar
19 kb
Czytane
3574
Głosy
1
Ocena
4.50

Zmiany
15-06-13

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Asowa Podpis: Asowa

Błąd dostępu do bazy danych [145]
off-line
wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Nina od zawsze lubi igrać z ogniem. Pewnego dnia widzi dziwne znaki, którymi decyduje się podążać.

Opublikowany w:

Serce Smoka

Prolog
-Nie baw się zapałkami. -dobiegł głos z drugiego końca pokoju. Była to blondynka o niebieskich oczach i szczupłej sylwetce. Mówiła donośnym głosem do swej córki-Niny, która stała przy kominku z palącą się zapałką. Kochała zabawy z ogniem od kiedy była mała. Słyszała od mamy tysiące słów na temat jakie to jest niebezpieczne, ale nie słuchała. To było silniejsze od niej. Fascynował ją ogień, jego ciepło, kolor, potęga. Po prostu wszystko. Uwielbiała się wpatrywać w to niesamowite zjawisko. Wielu uważało to za dziwne zachowanie, ale odpowiednie do jej wyglądu. Miała bowiem ogniste włosy i zielone oczy, w których dało się zauważyć plami czerwieni. Była wysoką szesnastolatką. Miała około 1,74m wzrostu, a do tego była chuda jak patyk. Niektórym się to podobało, innym nie. Kiedyś przechadzając się uliczkami parku podeszła do niej pewna starsza kobieta. Dała jej drożdżówkę, którą wcześniej kupiła. Uważała, że Nina jest za chuda i w domu jej nie karmią. Chciała ją też zaprosić na obiad, ale dziewczyna odmówiła.
-Dobrze mamo-powiedziała zdmuchując zapałkę.
-Ja już wychodzę. Mam nadzieję, że pod moją nieobecność nie podpalisz domu.
-Na pewno. Nie jestem aż taką ciamajdą. -powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha trzymając pudełko zapałek w ręku. Podeszła do niej mama i uściskała ją, a potem wyszła. Nina została sam na sam zapałkami, a uwierzcie mi ta dwójka może być całkiem niebezpiecznym połączeniem.
***
Dziewczyna siedziała na kanapie w salonie urządzonym w stylu vinatge. Niezbyt lubiła wystrój tego pomieszczenia. Był trochę staromodny, ale jej matka lubiła antyki. Nina wpatrywała się w ogień palący się w kominku. Myślała o ojcu. Nigdy go nie poznała. Spędził noc z jej matką, a potem odszedł. Nina zawsze chciała go poznać. Dowiedzieć się jaki jest i zapytać dlaczego ją zostawił. Dziewczyna nawet nie znała jego imienia. W duchu nakazała sobie nie myśleć o nim. Ktoś kto cię nie chce nie zasługuje na miejsce w twojej głowie. Spojrzała się na obraz wiszący nad kominkiem. Był to piękny pejzaż gór. Nagle stanął w płomieniach. Nina w przerażaniu i jednocześnie...fascynacji podniosła się z kanapy i obserwowała zachodzące zjawisko biorąc kilka głębokich wdechów i wydechów. Ogień następnie objął cały kominek i jego okolice. Nina podniosła kubek stojący na stole. Był on wypełniony wodą. Chciała ją wylać na kominek choć nie sądziła, że to da cokolwiek. Zamachnęła się, ale szybko powstrzymała swój ruch. Kominek nie stał w płomieniach. Nie było nawet żadnych zgliszczy. Po ogniu nie było śladu. Nina w pierwszej chwili była zaskoczona i pomyślała, że jest wariatką, bo jaka normalna osoba widzi coś czego nie ma? Domyśliła się, że to oznaki zmęczenia. Nie wyspała się dzisiaj, a dzień był dość męczący. Postanowiła położyć się do łóżka. Wyszła z salonu, a na podłodze korytarza zauważyła żarzącą się strzałkę. Wzięła telefon z zamiarem zadzwonienia na straż pożarną. Już wybierała numer kiedy strzałka zniknęła. Dziewczyna wyłączyła telefon i przerażona pobiegła na górę do swojej sypialni. Położyła się do łózka nie zmieniając ubrania. Zamknęła oczy i czekała na sen, ale on nie nadchodził. Była zbyt zszokowana i przerażona, by szybko zasnąć. Udało jej się to jednak po kilku godzinach. Śniły jej się żarzące strzałki, a ona szła wzdłuż nich.

***

Była już prawie dwunasta godzina. Niebo było bezchmurne. Słońce znajdowało się wysoko na horyzoncie. Nina wyszła na zewnątrz. Uznała, że po wczorajszych zdarzeniach powinna zaczerpnąć świeżego powietrza. Chodziła uliczkami parku już od godzin porannych. Dziewczyna skręciła w lewo. Szła w stronę niewielkiego jeziorka. Usiadła w pobliżu niego. Odchyliła głowę wpatrując się w błękitne niebo. Ujrzała orła siedzącego na gałęzi. Wpatrywał się w jej oczy po czym odleciał. Nina śledziła kierunek jego lotu, ale ptak zniknął z zasięgu jej wzroku. Spojrzała się na brzeg jeziora. Była na nim ognista ręka wyciągnięta w jej stronę. Stale się rozciągała. Chciała ją dotknąć. Szesnastolatka była przerażona. Raptownie wstała z trawy i zaczęła biegnąć przed siebie. Drogę zagrodził jej ptak, a konkretniej orzeł, którego widziała niedawno. Patrzył się na nią swoimi żółtymi oczami. Nina spojrzała się za siebie. Ręki nie było. Orzeł, który przed chwilą znajdował się przed nią też zniknął. Dziewczyna rozejrzała się na boki. Jedyne co ujrzała to żarzące się strzałki na, które pozostali ludzie nie zwracali uwagi. Ognistowłosa tym razem postanowiła iść wzdłuż nich. Nie wiedziała co ją czaka na końcu.Podejrzewała jednak, że dziwne zjawiska, które ostatnio widuje nie opuszczą jej dopóki nie pójdzie wyznaczoną ścieżką. Uznała, że lepiej zaryzykować i najwyżej umrzeć niż żyć w strachu. Ruszyła w kierunku strzałek.

ROZDZIAŁ 1
DZIECKO SMOKA



Strzałki doprowadziły dziewczynę w głąb lasu, a potem znikły. Nina zaniepokoiła się tym
i rozejrzała się dookoła. Jedyną rzecz jaką zauważyła oprócz drzew był orzeł, którego widziała w parku. Patrzył się na nią, a potem odleciał. Dziewczyna instynktownie poszła w kierunku lotu ptaka. Doprowadził ją do jaskini. Stanął przed nią i...przybrał ludzką postać. Zmienił się w wysokiego, barczystego chłopaka o złocistych oczach i białych jak sól włosach. Szesnastolatka złapała raptowny oddech i uszczypnęła się na wypadek gdyby śniła. Tą czynność uznała jednak za bardzo śmieszną szybko skarciła się za wykonanie jej.
-Hej jestem Anastazy. Dla przyjaciół Anek.-powiedział i wyciągnął do niej rękę.
Nie wiedziała co zrobić. Była zbyt zszokowana by ją uściskać. Chłopak zabrał rękę rozczarowany i chyba trochę zaskoczony jej zachowaniem, które mogło się wydać niemiłe. Dziewczyna stała przez dłuższy czas w bezruchy przypatrując się Anastazemu. Miał oliwką cerę i przyciągające oczy. Tajemnicze. Było w nich coś co sprawiało, że chciałeś skupić na nich swoją całą uwagę. Białe jak śnieg włosy, trochę przydługie wyglądały dziwnie na tle całej twarzy zresztą jak blade usta, które bardzo odznaczały się od niej. Chłopak był bardzo umięśniony. Miał na sobie brązowy t-shirt i nieco ciemniejszą, skórzaną kurtkę. Spodnie też miał brązowe, ale o odcień jaśniejsze od bluzki. Buty miał sportowe w kolorze szarym i granatowym. Anek pomachał jej rękami przed oczyma mówiąc:
-Ziemia do...-urwał w pół zdania uświadomiwszy sobie, że nie zna imienia dziewczyny.-Jak masz na imię?
-Wolę nie zdradzać mojej osobowości obcym.-powiedziała dość uparcie.
Chłopak się tylko zaśmiał i szeroko uśmiechnął.
-Znasz moje imię więc nie jestem obcy.-powiedział cicho chichocząc.
-Tak jak nie ocenia się ludzi po okładce, nie ocenia się też ich według imienia. -Nina szybko skarciła się za te słowa. Zabrzmiało to tak jakby się wymądrzała. Często mówiła coś lub robiła czego później żałowała. Najczęściej uznawała to za głupie lub nudne. Była dość bezmyślną nastolatką. Z tego też powodu rzadko rozmawiała z ludźmi. Bała się, że coś palnie i stanie się pośmiewiskiem całej szkoły, miasta. Nie miała żadnych przyjaciół, zaledwie kilku znajomych, którzy nie za bardzo ją lubili. Wcześniej czuła się bardzo samotna, ale teraz chyba zdążyła się do tego przyzwyczaić. Chciała mieć jednak przyjaciółkę. To było,...jest jej marzenie, które też uznała za dziwne i bezsensu, bo jaka szesnastolatka marzy, aby mieć przyjaciela? Księcia z bajki, niegrzecznego chłopaka, gwiazdę rocka-tak, ale nie przyjaciela.
-To ludzie mają okładki? Co na twojej pisze?-powiedział sarkastycznie po czym wybuchnął śmiechem.
-Nie wiem. Natomiast wiem, że na twojej pisze: jestem głupim orłem. -z twarzy chłopaka zszedł uśmiech, a Nina zaczęła wyzywać siebie w myślach. Mówiła, że jest głupia i najgorsza na świecie. Powiedziała taką głupią rzecz, że teraz chciała zapaść się ze wstydu pod ziemię.
-Wiem, że mi zazdrościsz. -powiedział beztrosko, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
-Czego? -powiedziawszy to wybuchła śmiechem.
-No niemal zapomniałem, jesteś dzieckiem smoka. To trochę lepsza fucha. Chociaż nie wiem czy chciałbym się zamienić.- w tonie jego głosu słychać było drwinę i...pogardę?
-Dzieckiem smoka?-powiedziała pełna zdziwienia, szoku i niedowierzenia.
- A no tak ty o niczym nie wiesz.-powiedział dość objętym tonem z nutą zawodu.
-O czym nie wiem? -spytała mrużąc oczy. Często to robiła gdy była zdezorientowana.
-Wiesz co to za miejsce? -odparł wskazując ręką na jaskinie.
-Jaskinia?-stwierdziła sarkastycznie.
-To co jest w niej mądralo? -bąknął znudzony i chyba zmęczony jej głupimi odpowiedziami.
Nina już miała coś odpowiedzieć, ale wycofała się stwierdziwszy, że to co zamierza powiedzieć jest tak samo głupkowate jak wszystko co do tej pory powiedziała.
-To miejsce nazywa się Zjednoczone Narody Smoka co w skrócie brzmi TUNOD.
-Jaja sobie robisz?-spytała tonem obojętnym bez odrobiny szmuglerka czy oburzenia.
-Nie. Właściwie to rozmawiam z tobą. A zresztą nawet nie wiem jak się robi jaja. Chyba, że mnie nauczysz. -odparł rozbawiony po czym wybuchnął śmiechem.
Nina znowu wycofała się z odpowiedzi. Uważała, że cokolwiek by nie powiedziała zabrzmiało by głupio chociaż nie odpowiadanie na żadne pytania mogłoby przynieść niekorzystne skutki.
-Ok. Więc to długa historia. Nie uczyłaś się jej w szkole? -spytał sztucznie zdziwiony
-Chyba nie.-odpowiedziała zawstydzona, a on tylko wybuchnął śmiechem.
-Na prawdę sądzisz, że by cię uczyli o magi i smokach na historii?-powiedział z trudem hamując śmiech.
Na twarzy Niny pojawiły się wyraźne rumieńce. Dziewczyna nie tylko poczuła się zawstydzona, ale i oburzona, i zła. Z trudem pohamowała wybuch złości. Postanowiła jednak wyjść z tego lasu i na zawsze zapomnieć o tym co się stało.Odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie. Chłopak do niej podbiegł, złapał za ramię, odwrócił i ze smutną miną powiedział współczującym głosem:
-Przepraszam. Nie wiedziałem, że jesteś taka wrażliwa.
Szesnastolatka była zaskoczona. Myślała, że jego przeprosiny będą bardziej wyglądały jak przeprosiny, a nie kolejny żart czy zniewaga. Widocznie się pomyliła. Odwróciła się z powrotem na pięcie i zamierzała zrobić pierwszy krok, gdy chłopak znów ją odwrócił i powiedział:
-Naprawdę bardzo cię przepraszam. Nie panuję trochę nad moim żartem i na dobre to mi raczej nie wychodzi. Proszę daj mi jeszcze jedną szansę. Spróbuję trochę okiełznać to moje poczucie humoru.-odparł z wyraźnym przejęciem w głosie.
-Ok. Więc nie czekaj ani sekundy dłużej i wyjaśnij mi co tu się dzieje. -powiedziała bardzo uparcie niemal krzycząc.
-Dobrze. To może usiądź. Zrobimy sobie ognisko.-powiedział najuprzejmiej jak umiał.
-Jakie ognisko? -w jej głosie było słychać irytacje i zniecierpliwienie.
Chłopak spojrzał się na gałązki porozrzucane koło drzew. Zamaszyście machnął ręką jednocześnie dmuchając. Gałązki zebrały się w kupkę i latały nad ziemią. Anek wskazał na miejsce gdzie miało być ognisko. Gałęzie w ciągu sekundy znalazły się tuż u ich stóp.
-Teraz twoja kolej. -powiedział usatysfakcjonowany ze swojej roboty.
-Na co?-spytała zdezorientowana.
-A no tak zapomniałem. Jesteś nie przydatna.-odparł z zakłopotaniem.
-Mam już dość tych twoich gierek. Powiesz mi o co chodzi, albo idę do domu. -powiedziała niezwykle uparcie. W jej głosie słychać było rozdrażnienie.
-To będziemy musieli usiąść przy stercie niepalących się gałązek. -odparł obojętnie.
Nina wyjęła z kieszeni zapałki i rozpaliła ognisko. Anastazy patrzył się na nią w osłupieniu. Zapewne nie spodziewał się tak oczywistego wyjścia.
-Ok. Nie najgorszy pomysł.-powiedział zaskoczony przeciągając głoski.
Oboje usiedli przy ognisku.
-Zaczynaj. -odparła zniecierpliwiona, a on na nią popatrzył zirytowany.
-Dzisiaj wiele naukowców kłóci się o to czy istniały smoki. My jednak znamy prawdę.
-My? -bąknęła
-Możesz mi nie przerywać?-po raz pierwszy w jego głosie usłyszała tak dużą irytacje. Zastanawiała się czy aby nie palnęła czegoś głupiego.
-Jasne. Przepraszam. -bąknęła
-Smoki istniały tysiące lat temu. Nie były tylko legendą. Nie były niczyją własnością, ani pod niczyją władzą. Robili to co chcieli, ufali komu chcieli, ale każdy szanował sobie opinie wielkiego smoka, pierwszego z pierwszych, najpotężniejszego z potężnych, a jego imię brzmiało Valedion. Lubił on grać w gierki z ludźmi. Pewnego dnia obiecał śmiertelnikom, że osoba, która pokona smoka zdobędzie go na własność. Żaden ziejący ogniem gad nie przeciwstawił się tej decyzji. Każdy wiedział, że nie możliwe jest pokonanie smoka. Pewnego dnia zjawiła się pewna kobieta. Na imię miała Silanna. Była córką prostego chłopa. Miała młodszą siostrę-Lavene. Po jej narodzinach zmarł matka Silanny. Sytuacja finansowa tej rodziny była bardzo zła. Jej tata-Albion pożyczył pieniądze od tajemniczych ludzi, których spotkał w gospodzie. Nie było to dobre posunięcie. Nie miał jak oddać pożyczonej kwoty. Mężczyźni postanowili użyć siły. Silanna aby ochronić rodzinę całe dnie i noce myślała o tym jak poskromić smoka. Miała nadzieję, że gdy smok stanie się jej własnością to będzie bronił jej rodziny. Po kilku nieprzespanych nocach wiedziała co powinna zrobić. Nie była jednak pewna czy jej się uda, ale chciała zaryzykować. Wzięła niewielką ilość prowiantu i ruszyła w drogę. Wiedziała, że zanim pokona smoka musi go najpierw znaleźć. Nie wiedziała gdzie szukać. Szła tam gdzie ją instynkt i Bóg prowadził. Co godzinę zatrzymywała się na modlitwę w intencji znalezienia pradawnego stwora. Po trzech dniach poszukiwań trafiła na szczyt pagórka, na którym leżał smok. Nie był on zwykłym potworem. To był Valedion. Najszlachetniejszy z szlachetnych. Córka chłopa wzięła ze sobą wiadro soli, które była zmuszona ukraść. Wysypała całą zawartość pojemnika prosto w oczy wielkiego smoka. Potwór nie mógł przez jakiś czas używać zmysłu wzroku. Sól go oślepiła. Zawył. Silanna szybko i zwinnie dosiadła stwora. Przywiązała się do jego szyi grubym sznurem, który naciskał na szyję przeciwnika powodując tym samym jego trudności w złapaniu oddechu. Dziewczyna wtedy wyjęła złoty miecz, który pożyczył jej pewien rycerz za spędzenie z nią nocy. Siostra Laveny odcięła mały kawałek łuski smoka. Bała się odciąć większy jej fragment. Nie chciała, by smok był ranny. Skoro miał jej bronić musiał być silny i zdrowy. Silanna miała w ręku jego ciemnoczerwoną łuskę. Smok zawył i powiedział:
-Koniec tej gry. Pokonałaś mnie. Od dziś jesteś pogromczynią smoka, a ja twym sługą.-
Uradowana dziewczyna zaprowadziła smoka do pobliskiej rzeki gdzie mógł obmyć swe oczy. Obiecał jej nie tylko wieczną służbę, ale i coś więcej.
-Nie pokonałaś byle smoka. Poskromiłaś pierwszego, który stąpał po tej ziemi. Nagrodą za tak wielki czyn powinno być coś więcej niż tylko smok. Wybuduję ci miasto, którego będziesz panią. Innego niż wszystkie inne, z ludźmi o których nie śniłaś. Obiecuję ci ziemię, władzę, bogactwa, mieszkańców oddanych tobie i magię.-powiedział Valedion. Spełnił swe przysięgi. Stworzył wielkie miasto, w którym zamieszkała rodzina dziewczyny. Silanna nie rządziła sama. Postanowiła, że obok niej na tronie zasiądzie wielki smok. Mógł on przybierać ludzką postać tak inne smoki. O tym jednak żadna z legend nie mówi.Tak jak powiedział pradawny smok, miasto nie zamieszkiwali zwykli ludzie. Władali oni wiatrem, wodą, ziemią, umysłem. Wielkie smoczysko postanowiło nie dawać mieszkańcom miasta mocy ognia. Uważało, że jest to najpotężniejsza moc, zbyt niebezpieczna dla śmiertelników. Uważał również, że byłaby to zniewaga dla innych smoków, a na kłótnie nie mógł sobie pozwolić. Wszyscy ludzie o różnych zdolnościach mieli swoich przedstawicieli. Byli oni pierwszymi i najpotężniejszymi ze swojego rodzaju. Tworzyli razem wielką czwórkę.
Pozostałe smoki uznali wielkiego smoka za słabego. Jak mógł zostać pokonany i to jeszcze przez dziewczynę? Uznali, że jest słaby i nie tylko ze względu na przegraną, ale i ze względu na stworzone miasto, które według nich nigdy nie powinno powstać. Zaplanowali likwidacje aglomeracji
i jej tubylców. Valedion dowiedział się o tym planie kilka dni przed zagładą cywilizacji,którą założył. Ewakuacja wszystkich jego mieszkańców byłaby jednak niemożliwa. Szanse na jej powodzenie były niewielkie. Wielki smok nie chciał ryzykować, zatem razem z wielką czwórką wyruszył do świata przyziemnych i sypiał z różnymi ziemiankami w celu spłodzenia dzieci.W odpowiednim wieku żywioły, którymi władali maluchy zaprowadziliby ich do nowego miejsca, w którym byliby wszyscy ludzie obdarzeni. Chciał, aby jego cywilizacja przetrwała. Po kilku dni od ucieczki Valediona
i czwórki jego towarzyszy, miasto zostało spalone ze wszystkimi ludźmi, którzy tam mieszkali. Później smoki wyruszyły w poszukiwaniu zbiegów. Wkrótce słuch o nich zaginął. Kolejnym celem smoków była likwidacja dzieci, którzy byli podejrzani o bycie dziećmi smoka. Wiedzieli, że tacy ludzie mieliby wielką moc. Obawiali się, że dowiedzieliby się o Valedionie, mieście, o smokach. Uznali ich za zagrożenie. Zabili wiele dzieci, ale ty przetrwałaś. To prawdziwy cud.-Dziewczyna słuchała z zaintrygowaniem, ciekawością i jednocześnie z niedowierzaniem. Opowiedziana historia wydawała się być bajką, którą opowiada się dzieciom na dobranoc, ale z drugiej strony jak wyjaśnić to, że chłopak włada wiatrem, zamienia się w orła, a ona widzi dziwne zjawiska? Musiała mu uwierzyć. Tylko on dawał jej jakieś wytłumaczenie na te wszystkie rzeczy, które dzieją się w jej życiu.
-Załóżmy, że ci wierzę. -powiedziała niepewnie i nieśmiało.
-Załóżmy?-jego brwi się podniosły, w oczach widać było zdziwienie, ale ton jego głosu mówił, że jest rozbawiony.
-Nie uważasz, że to dość nieprawdopodobna historia? Ale w sumie muszę ci wierzyć, bo jak inaczej wyjaśnić to, że możesz zmienić się w orła. -powiedziała uroczym, trochę dziecinnym głosem.On siedział przez chwilę w milczeniu wpatrując się w jej oczy.
-Jesteś strasznie podobna do ojca-odparł po chwili, po raz pierwszy zafascynowany jej osobą.
-Znałeś mojego ojca?-spytała pełna zdziwienia i fascynacji.
-Nie, ale jesteś córką smoka, który jest bardzo podobny do ognia tak jak ty.-powiedział dość obojętnie, co Nina uznała za dziwne. Spodziewała się raczej głupkowatego, sarkastycznego tonu.
-Córka Smoka. Brzmi to dziwnie.-nie wiedziała czy powinna wierzyć w osobowość swego ojca, ale w sumie było to w miarę wiarygodnie.
-Przyzwyczaisz się.-zafascynowanie zniknęło z wyrazu jego twarzy. Blade usta wyciągnęły się w zimnym uśmiechu. Chłopak wstał i pomógł wstać szesnastolatce.
-Wchodzimy? -wskazał na jaskinie.-Już pora.
-Tam spotkam...innych obdarzonych?- w jej głosie słychać było nutę strachu
-Tak, ale nie musisz się martwić. Wszyscy przyjmą cię jak zaginioną siostrę. -powiedział...opiekuńczym tonem?
Anastazy za pomocą wiatru zdmuchnął ognisko i wszedł wraz z Niną do jaskini.



===================================================================================
Proszę o oceny i komentarze! Mam nadzieję, że uda mi się to kontynuować tą historie. Chyba, że nie warto poświęcać temu czasu ;)

Podpis: 

Asowa 13 czerwca
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Żołnierze Wyklęci Bliskie spotkania Sen o Ważnym Dniu
A gdy się wypełniły dni... Chodźmy... Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).
Sponsorowane: 25Sponsorowane: 25Sponsorowane: 15
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2025 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.