https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
81

Listy do M

Autor płaci:
100

  Dawno tu nie byłem...  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W październiku nagrodą jest książka
Wielki Gatsby
Francis Scott Fitzgerard
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Listy do M

Dawno tu nie byłem...

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Dom Przemian

Nie pozostaje mi nic innego, jak żywić nadzieję, że wrócę, by czytać dalej. Dobranoc — wyszeptałam, wychodząc do innego życia.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1115
użytkowników.

Gości:
1115
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 73884

73884

Z tamtej strony trwa noc

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
12-12-21

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Filozofia/-/-
Rozmiar
4 kb
Czytane
1913
Głosy
4
Ocena
5.00

Zmiany
12-12-21

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: IwonaUrbi Podpis: Iwona Urbańczyk
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wygrany konkurs miesięczny
Chwila, która przeminęła...

Opublikowany w:

Z tamtej strony trwa noc

Było ich troje, gdy wkraczali w wieczorną mgłę. Było ich troje, a jeden śmierdział jak bezdomny pies, więc w jakiś nieludzki sposób był szlachetniejszy niż pozostali.
Światła latarni wyrywały się z mroku ostatnią siłą woli. Wydawały się chore z wycieńczenia, zalęknione i mdłe. W gęstym mleku unosiły się sine fallusy, a oni, widząc je, chichotali do siebie, spętani więzami swych ramion, szaleni. Te mistyczne bezkresy absurdów przestrzennych dodawały im animuszu, wzmagały zachłanność wyobraźni, karmiły zmysły, wyschnięte już niemal jak dłonie starca.
Środek nocy pełzał na czworakach tuż przed nimi. Nie myśleli o tym, by go gonić, znęcać się nad nim, przygniatając go ciężarem swych ciał. Pragnęli co najwyżej być jeszcze bardziej śmieszni, kompletnie śmieszni i banalni z tą swoją małą, słabą miłością.
Wleźli w błoto po same kostki, coś z pewnością lepiło im się do butów, lecz postanowili brnąć dalej w tę matnię, w jej oślizgłą czeluść. Gdzieś w pobliżu nagie skrzypce zarzęziły sraczką dźwięków. Kolejny wariat próbował właśnie przemienić się w artystę. Rozbryzgane strzępy melodii zanieczyściły powietrze. Spojrzeli po sobie i zrobiło im się żal ulicznego grajka. Rzucili monetę, błyszczącą jak miniatura księżyca. Stanęła na krawędzi, niby znak zapytania, nie udzielając im żadnych wyjaśnień. Zrozumieli więc, że przecież w taką godzinę wszyscy mogli być poetami. Potykać się o własne słowa, pluć nimi na chodnik i rozmazywać czubkiem buta. Tylko po co aż tak się kompromitować, skoro inni patrzą, nękają wzrokiem, jak wszyscy oni - zawieszeni w próżni, anonimowi i wtórni? Dobrze choć, że sprzyja im ta mgła, może nie będzie trzeba się jutro wstydzić kilku chwil słabości.
Idą: „śledząc zawistnie przepaść, gdzie gotowe do skoku szczury żrą się i piszcząc wyrywają sobie strzępy sztandarów”.
Poczuli wyrzuty sumienia, że każdy patos umniejszają do własnych rozmiarów. Mniej więcej metr siedemdziesiąt pięć, sześćdziesiąt siedem kilogramów wagi, rozmiar stopy czterdzieści jeden. Czego można się po kimś takim spodziewać? Nawet dziś? A właśnie dziś są razem, mówią bzdury i nie oczekują niczego, ponad odrobinę miejsca dla tego snu na jawie. Gdyby to mogło wystarczyć. Tylko ten trzeci, zupełnie niewzruszony, zajął się obwąchiwaniem drzewa, by następnie obsikać go, wyrwać się entuzjastycznie do przodu i zapomnieć o wszystkim w tej samej chwili. Zazdrościli mu tego. Bo przecież tym razem nawet nie umoczył mordy w wódce. Twardy był sukinsyn. Nawet jego psi wygląd przestał go deprymować i beztrosko zamerdał ogonem.
Bronili się teraz przed sobą, chociaż nie mieli powodu. Może właśnie dlatego. Gdzieś rozlał im się alfabet znaczeń i słów. A – to było wczoraj, B – jutro, a pomiędzy nimi jątrzyła się rana tego dnia, którego być nie powinno.
Poszli jeszcze dalej, nie pragnąc już zbawienia żadnej nocy. Było ich troje, nie znali się wcale, choć całe życie przyjdzie im pamiętać siebie takimi, jacy byli tego właśnie wieczoru, który, być może, nigdy się nie zdarzył. I nie zdarzy już więcej.
Następnego dnia przywitał ich ranek młody i rześki. Umyli twarz w zimnej wodzie, wypili gorzką kawę i postanowili raz jeszcze dorosnąć, wyzbyć się idiotycznych przesądów, okiełznać rozedrgane myśli, stopić się w jedno z całym światem. Tym samym dali sobie siłę, by kontynuować życie, aż do samego końca. Nim wyszli na miasto w starych butach, czyścili je z pietyzmem, długo i starannie. Minęli monopolowy, by skleić na nowo resztki twarzy, dopasować się do tłumu śpieszącego donikąd. Znów stali się pojedynczy i jednowymiarowi. Ponoć żyją w zgodzie, tuż obok siebie, trzy cienie na ścianie, jeden w kształcie psa. Przestali oddychać, lecz mają się dobrze. Lepiej niż kiedykolwiek.
Przez kolejne dni i tygodnie, ich wspomnienia – te wymiociny czasu, szukały dla siebie ujścia, lecz trafiały tylko na twardą tamę zaprzeczeń i iluzorycznych mistyfikacji. Koligacja z nieubłaganą rzeczywistością postępowała.

Podpis: 

Iwona Urbańczyk 20.12.2012 r.
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment III) Sprawca (fragment II) Sprawca (fragment)
Fragment III. Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e
Sponsorowane: 80
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 75Sponsorowane: 70

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2021 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.