https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
100

Od gołębia do Gołębiewskiego

Autor płaci:
250

  Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W listopadzie nagrodą jest książka
Wielki Gatsby
Francis Scott Fitzgerard
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Od gołębia do Gołębiewskiego

Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.

Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 33

Trochę wcześniej, a tyle się działo.

Kraina Niekończącej się Bajki -cz.II. rozdział VII

Pajacyk zagryzł wargi, starając się nie dać po sobie poznać, jak bardzo Las Umarłych go zaskoczył. Gęsiej skórki na drewnianym grzbiecie nie brakowało.

Hagan - Wyjście w mrok

Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.

Hagan - Ciało bez kości

Drugie fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda. Kolejne pojawi się niebawem. (Prolog w opowiadaniu Wyjście w mrok)

Kraina Niekończącej się Bajki - cz.II. rozdział VI

Co za głupie psikusy? I to ma być element dobrej zabawy?!

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Bliskie spotkania

Chodźmy...

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
809
użytkowników.

Gości:
809
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 55419

55419

Dezerter

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
09-07-22

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Militaria/-/-
Rozmiar
5 kb
Czytane
1974
Głosy
1
Ocena
5.00

Zmiany
09-07-22

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: shajaszek Podpis: stanisław hajaszek
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
tytuł jest krótkim opisem

Opublikowany w:

poezja org

Dezerter

Był naprawdę piękny poniedziałek. Pensjonariusze pewnego, dobrze strzeżonego ośrodka, szykowali się do wyjścia do cywila. Powietrze rozprowadzało w nozdrzach intensywną woń firmowej kawy, przemyconej ze stołówki. Za oknami świeciło słońce. Plutonowy Bok, zanurzony w lekturę popularnego czasopisma lewicowego, którego redaktor naczelny, rozpoznawany był z uwagi na niepospolity cynizm i osobliwe cechy anatomiczne, ziewał przeciągle. Co jakiś czas przerywał czytanie, przecierał oczy, obiegał wzrokiem najbliższą okolicę - na tym w końcu polegała jego niewdzięczna robota. Potem, zatrzymywał się nad wybranym fragmentem tekstu, jak nad wersetem pisma świętego, i długo, długo rozmyślał. Rozgrywając w wyobraźni przeróżne scenariusze, wprowadzał znaczące korekty. Rzeczywistość, której Bok był wiernym wyznawcą dawno umarła, stając się tylko, religią? Tak, pogańską religią! A według Kapelana Jeziorskiego - blednącym czerwonym karłem z pięcioramiennej gwiazdy. Jego zdeformowane refleksy mieszkały w mózgu Boka, od czasu do czasu, wydostając się za pomocą alkoholu, przeistaczały się w niesamowite wizje. Wtedy to, starszy plutonowy Janusz Bok, Bok od Boga - jak zwykł mawiać żartobliwie, nie przyjmował żadnej krytyki dotyczącej swoich poglądów, i każdemu kto by się zdobył na cywilną odwagę, oficjalnie negować, ów absolutnie prawdziwy nurt myślowy, każdemu gotów był dać w ryj. Zazwyczaj, kiedy na zakrapianych imprezach, rozmowa zbaczała na newralgiczny tor, doświadczeni współtowarzysze Boka, starali się jak najszybciej zmienić jej bieg, albo przynajmniej zneutralizować ciągłym przytakiwaniem, lub prawieniem niewyszukanych komplementów. To ostatnie działało prawie zawsze, ponieważ Bok uwielbiał komplementy, to był jego punkt „G”. Praawie zawsze. Zdarzenie miało miejsce w kancelarii nowego szefa kompanii, porucznika Pawła Jagody, któremu nikt nie zdążył wytłumaczyć, panujących tu, specyficznych konwenansów. Na jego, ma się rozumieć, nieoficjalnym powitaniu. Zresztą, uroczystości zdecydowanie kameralnej, odbywającej się przy uczestnictwie ledwie kilkuosobowej grupy kadry WP, przy siedmiu flaszkach wódki i jednym słoiku ogórków kiszonych. Uroczystości zakończonej nagle, trzaskiem wyłamujących się drzwi wielkiej szafy. Bezwiedne ciało Jagody przysypane zwałem sortów mundurowych, wglądało komicznie. Ktoś wezwał żandarmerię, ale jak to bywa sprawie szybko ukręcono łeb. Niestety jakimś cudem wieść o incydencie wydostała się za mury jednostki, znajdując swoje miejsce na łamach miejscowej gazety, pod nie najlepszym tytułem: „Picie i mordobicie”. Dowództwo oficjalnie zaprzeczało jakimkolwiek niepozytywnym doniesieniom, więc zaprzeczyło i tym razem. Plutonowy Bok jednak musiał ponieść konsekwencje. Wniosek o długo oczekiwany urlop wylądował w sztabowym koszu, a nazwisko Bok pojawiło się na tygodniowym grafiku pełnienia służb, szóstej kompanii zmechanizowanej, i widniało w co drugiej rubryce, i miało stamtąd nie znikać przez, co najmniej, trzy miesiące. Poza tym wkrótce planowano nowe wcielenie, co za tym idzie, mnóstwo roboty z pierdoloną kociarnią. Na samą myśl Boka trafiał jasny szlag. Postanowił zatem wypełniać swoje obowiązki nader regulaminowo – jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Ale zanim nadejdzie nowy pobór, Bok obiecał sobie, że zrobi jeszcze prawdziwego żołnierza, z tego ofermy, dezertera i tępej strzały, szeregowego Radziwonki, któremu zacznie się dwumiesięczna dosługa. Na korytarzu panowała krzątanina. Żołnierze młodszego rocznika wykonywali rejony. Grupki przyszłych rezerwistów, udawały się kolejno do kancelarii dowódcy kompanii, w celu uregulowania formalności. Do obiadu miało być już wszystko załatwione. Plutonowy Bok spojrzał na zegar, wybiła dziewiąta. Dokładnie o tej porze szeregowy Marek Radziwonka powinien stać przed nim na baczność i meldować posłusznie, ukończenie rejonów obydwu kibli. Bok odłożył gazetę i wstał z krzesła. Szeregowy Radziwonka do mnie! Rozlegał się przeraźliwy krzyk.



* * *

Po zdemaskowanej lewiźnie paru niepokornych szwejów z pierwszego plutonu, pułkownik rozkazał zaplombować wszystkie okna na kompanii. Obowiązywał całkowity zakaz wyjazdów do odwołania (gdziekolwiek leżał odwołań), o stałkach również można było zapomnieć. Klucza do magazynu z cywilkami gaciowy Kopeć pilnował jak oka w głowie.
To bardzo komplikowało sprawę. Dochodziła czwarta, podoficer Bok jak zwykle spał na dyżurce – stary niedźwiedź. Wielkie okno na końcu korytarza było otwarte. Wybiegało wprost na brukowaną drogę, która dzieliła jednostkę na dwa osobne kompleksy i prowadziła do miasta. Ubrany w mundur zmierzał w stronę tego okna najciszej jak potrafi. Miał dobry plan. Na drodze czekała taksówka. Żegnaj syfie. - szepnął. Wąsaty taksówkarz przekonany,
że chodzi tylko o dostarczenie flaszki, mamrotał przez uchyloną szybę
Poloneza – Szybciej, szybciej, jeszcze mnie kto zauważy. Zmiana planów – rzekł Radziwonka wskakując do auta. Taksówkarz nie protestował, ruszył.

Podpis: 

stanisław hajaszek niedawno
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 33 Kraina Niekończącej się Bajki -cz.II. rozdział VII Hagan - Wyjście w mrok
Trochę wcześniej, a tyle się działo. Pajacyk zagryzł wargi, starając się nie dać po sobie poznać, jak bardzo Las Umarłych go zaskoczył. Gęsiej skórki na drewnianym grzbiecie nie brakowało. Pierwsze fanowskie opowiadanie w świecie Conana Barbarzyńcy, autorstwa R.E.Howarda.
Sponsorowane: 100Sponsorowane: 25Sponsorowane: 20
Auto płaci: 20

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2022 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.