https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
90

Jutro też będą przegrzebki - (1)

  Pierwszy fragment (początek) opowiadania nad którym właśnie pracuję. Zapraszam do lektury :)  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W kwietniu nagrodą jest książka
Światła września
Carlos Ruiz Zafon
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Jutro też będą przegrzebki - (1)

Pierwszy fragment (początek) opowiadania nad którym właśnie pracuję. Zapraszam do lektury :)

Sprawca (fragment IV)

Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa.

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Trudna miłość

Początkowo wszystkie myśli skupiają się na miłości. Później miłość skupia się na myślach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Noc wichrów

Fragment Sycylijskiego Pioruna (Bereniki Niczyjej)

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
612
użytkowników.

Gości:
612
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 46025

46025

ID

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
08-06-11

Typ
D
-dramat
Kategoria
Filozofia/Fantasy/Thriller
Rozmiar
33 kb
Czytane
2736
Głosy
3
Ocena
4.17

Zmiany
08-06-15

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
R12-powyżej 12 lat pod nadzorem i za zgodą rodziców lub dorosłych

Autor: thaumiel Podpis: Scarlett K. Love
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
tragedia o szukaniu tożsamości w nierealnym świecie

Opublikowany w:

ID

AKT I

Wnętrze: kolisty pokój, pod czerwonymi ścianami na podłodze stoją czarne figurki stylizowane na afrykańskich bożków z twarzami bez wyrazu, w jednym oknie wychodzącym na południe czarna zasłona spod której prześwituje jedynie wąska wiązka słonecznego światła; na środku pokoju niewielki drewniany stolik, na którym siedzą dwie postaci. Mężczyzna lat około trzydziestu, wysoki, w poniszczonym ubraniu w kratę, obok niego ascetycznego wyglądu nastoletnia dziewczyna w za dużym hippisowskim ubraniu i uschniętym żółtym goździkiem w dłoni.

(dziewczyna przymrużonymi oczami wpatruje się w słońce tworząc następnie powidoki na ścianach)
DZIEWCZYNA (zwracając wzrok na mężczyznę) Pan też tu czeka?
MĘŻCZYZNA Na co mógłbym czekać?
DZIEWCZYNA Zawsze się na coś czeka. Skoro pan nie wie na co, to co pan tu robi?
MĘŻCZYZNA Kazali mi.
DZIEWCZYNA (rozkojarzona) Co?
MĘŻCZYZNA Przyjść tu.
DZIEWCZYNA Kto panu kazał? Widzi pan, ja przyszłam sama.
MĘŻCZYZNA Nie wiem, kim byli (przerywa zirytowany) kazali!
DZIEWCZYNA Wie pan, że gdy miałam trzy miesiące, to moi rodzice zostawili mnie samą w domu? Sami wyjechali nad morze. (zamyślona) Ponoć jest bardzo ładne latem, wiatr wieje mocniej niż w mieście a słońce świeci jaśniej niż tu. Pamiętam, bo tutaj padało.
MĘŻCZYZNA Jak może pani pamiętać, skoro miała tylko trzy miesiące? To niemożliwe. (zirytowany własnym zainteresowaniem)
DZIEWCZYNA Nie wiem, po prostu pamiętam. To właśnie ten pokój. Tu mnie zostawili.
MĘŻCZYZNA Dlatego pani wróciła?
DZIEWCZYNA Nie. Byłam Sekundą. Druga nie może zostawić za sobą Primy, musi też trwać, by nadeszła Tercja. Sam pan wie, przecież jest pan matematykiem.
MĘŻCZYZNA Sekunda to dość oryginalne imię. A ja jestem prawnikiem.
DZIEWCZYNA Ależ nie! Jest pan wykładowcą matematyki na uniwersytecie. Pan po prostu jeszcze o tym nie wie! Nie poszedł pan za białym królikiem w głąb jego nory.
MĘŻCZYZNA Nie widziałem nigdy białego królika.
Dziewczyna Nie czytał pan nigdy Carrolla? Zresztą, to nieistotne... na razie. (zamyśla się)
MĘŻCZYZNA Mogłabyś mi wyjaśnić, czemu tu jestem? Nie umiem znaleźć spójności pomiędzy pani opowiadaniem a rzeczywistością, a do tego kazali mi tu przyjść zupełnie mi obcy ludzie, których nawet nie potrafię odtworzyć w pamięci, bo nigdy ich nie widziałem. Nie znam też tu nikogo.
Dziewczyna (zdziwiona) Tu nikogo nie ma.
MĘŻCZYZNA To mnie właśnie niepokoi.
DZIEWCZYNA Zaczyna się pan denerwować?
MĘŻCZYZNA Trochę. Czy mogę liczyć na wyjaśnienia? Pani powinna znać ten budynek, w końcu to pani dom.
DZIEWCZYNA To nie jest mój dom, ja tu po prostu mieszkam. Osobiście jestem tu codziennie i czekam na ludzi takich jak pan. Zawsze opowiadam o tej historii z morzem w tle, ale zazwyczaj ludzie słuchali jej uważniej i często nie wiedziałam jak ją zakończyć, bo zwyczajnie nie miałam pomysłu. A dziś przyszedł pan i nawet mi zrobiło się dziwnie. Większość moich gości siedziała tu spokojnie i słuchała co do nich mówię, zaczynali się niepokoić dopiero gdy już się ściemniło. Tymczasem pan przyszedł spóźniony a do tego już po pół godziny zdenerwował się, nie pozwalając tym samym mi dokończyć.
MĘŻCZYZNA Więc miałem tu przyjść do pani? Trochę się pogubiłem.
DZIEWCZYNA Miał pan tu przyjść piętnaście lat temu. Gdy był pan niemowlęciem spotkał się pan z Primą. (szeroko ziewa znudzona) Oczywiście nie może pan nic z tego pamiętać, w końcu był pan ledwie oseskiem. Szczerze mówiąc to ona nigdy nie była zachwycona swoją rolą, zawsze musiała pilnować okazji gdy dziecko było same w pokoju, wielokrotnie musiała przerywać w połowie a po wielu tygodniach zaczynać od nowa, co i tak nigdy nie przynosiło efektu, bo dzieci mające trzy miesiąca nawet nie rozróżnia kształtów a co dopiero opowiadać mu o czasoprzestrzeni!
MĘŻCZYZNA Prima była też u mnie?
DZIEWCZYNA Przecież cały czas o tym mówię. Jaki pan nieuważny! Pan nie dorósł jeszcze do spotkania ze mną, a to w końcu piętnaście lat spóźnienia! Może więc zacznę od początku?
MĘŻCZYZNA Byłbym bardzo wdzięczny.
DZIEWCZYNA Prima zawsze następuje pierwsza. Gdyby pan się nie spóźnił i przyszedł w porę to doskonale by pan o tym widział - jako profesor matematyki. Co za niedbalstwo! Przyszła do pana, gdy miał pan trzy miesiące a pana rodzice zostawili pana na cały weekend, miała więc całe trzy noce by opowiedzieć panu przyszłość. Nie uwierzy pan, ale życie przeżywamy tak samo, a swoim spóźnieniem skazał pan moją siostrę na piętnaście dodatkowych lat dojrzewania. Czy nie pamięta pan, jak bardzo dzieci nie lubią tego, że nie mogą dorosnąć tak szybko jakby tego chciały? I brokuł, których pan nie znosi aż do dziś, bo niegdyś dostawał je pan do każdego obiadu? Pan już dawno nawet nie widział swoich rodziców, w końcu pozostawili pana gdy miał pan zaledwie dwanaście lat, więc od ładnych osiemnastu lat nie miał pan w ustach brokuł. Nie mylę się, prawda? Też bym miała do nich wstręt po takim czasie. A Prima przez te trzydzieści lat ma je codziennie! Przez pana! (unosząc głos i spoglądając na mężczyznę z wyrzutem)
MĘŻCZYZNA A mogę jeszcze raz się z nią spotkać? (zawstydzony) Przykro mi, ale zupełnie jej nie pamiętam a chciałbym mimo wszystko przeprosić za moje ociąganie się...
DZIEWCZYNA Och! Proszę to sobie odpuścić, zapewne ona jest wystarczająco szczęśliwa pana przybyciem tutaj i naprawdę nie potrzebuje już pańskich przeprosin. Nie ukrywam, że nieraz było mi jej żal, ale każdy musi dźwigać swój los, a jej przypadła troska o pańską dolę. Czasem myślę, że zawaliła tą sprawę, powinna była się częściej o pana upominać. Mi pańska wizyta zajmie jeden dzień, a jej trzydzieści lat. (z zamyśleniem) Biedulka. (prostując się) Tylko raz trafił się większy spóźnialski od pana. Przyszedł do mnie już po siedemdziesiątce, wyobraża pan to sobie! Ten człowiek już dogorywał gdy dowiedział się, że miał był chemikiem a nie poetą! Szczerze mówiąc wiersze miał nawet udane ale w końcu ominął go Nobel którego miał dostać dwadzieścia lat wcześniej! Jak mu to powiedziałam, to rozpłakał się. Zaraz po tym spotkaniu zapisał się na uniwersytet, ale nie udało mu się nadgonić czasu. Niestety zmarł nawet nie ukończywszy szkoły. Niestety, naprawianie w życiu czegoś, co się napsuło, jest ponad siły większości ludzi, nawet noblistów. Ale wracając do pana. Mając te trzy miesiące dowiedział się pan, jak będzie wyglądać pańska przyszłość.
MĘŻCZYZNA Cała przyszłość?
DZIEWCZYNA Nie, tylko do piętnastych urodzin.(z naciskiem) Dlatego ta wizyta jest taka ważna.
MĘŻCZYZNA Ale dlaczego miałem poznać swoją przyszłość, gdy nawet nie umiałem mówić a co dopiero rozumieć, co do mnie mówią inni?
DZIEWCZYNA Z tym ma pan rację, nawet pańska matka nie umiała się z panem porozumieć. Albo rzeczywiście pan nie rozumiał innych albo był bardzo niezdecydowany.(wzdycha) Nie podajemy pana przyszłości aby pan ją znał, to zbyt proste by nie dało się skomplikować. Mógłby pan - dajmy na to - mając jedenaście lat i głowę na karku uciec z domu i nieszczęście gotowe, przez jeden wybryk musiałaby powstać dla pana zupełnie nowa przyszłość. A to nie jest takie raz - dwa, o nie! Musiałaby powstać nowa przyszłość również dla osób z pana otoczenia a także tych, które ma pan dopiero spotkać. A w tym gronie z pewnością znalazłyby się i takie, które miałyby za sobą rozmowę ze mną. Budowanie przyszłości to naprawdę skomplikowana sprawa, której ludzie nie doceniają, bo przychodzą na gotowe. Tytuły naukowe ani związki w rzeczywistości nie są ich zasługą.
MĘŻCZYZNA A nie wzięliście pod uwagę, ze gdy człowiek dowie się co go czeka w przyszłości to będzie chciał się zbuntować i ostatecznie wybierze zupełnie inną drogę? Nawet jeżeli nastąpi to w wieku piętnastu czy nawet trzydziestu lat.
DZIEWCZYNA Trzydziestu lat! (unosi głos) Pan naprawdę próbuje mnie zirytować! Oczywiście, że byliśmy tego świadomi i wiedzieliśmy, jak ryzykowne jest takie informowanie. Ale przyznam szczerze, że świadoma zmiana przeznaczenia nigdy nie miała jeszcze miejsca. Oczywiście, ludziom nieraz się wydaje, że zrobili w przeszłości błąd, mogli pójść inną drogą. Niektórzy ją wybierają. Ale zawsze pozostaje im coś, pewien wewnętrzny głos, (ironicznie) teolodzy nawet nazwali go sumieniem, ponieważ lubią nazywać to, czego nie potrafią wytłumaczyć. Sumienie, Bóg, piekło... (śmieje się, beztrosko) W niektórych ludziach owo sumienie uzewnętrznia się, ale na nasze szczęście medycyna przyszła nam z pomocą i postanowiła nazwać ich szaleńcami, więc nikt im nie wierzy. Ludzie nie są w stanie świadomie zmienić przeznaczenia, które znają. Dlatego mówimy im prawdę od razu. To wszystko ułatwia. Wielu ludzi krzyczało i płakało tu z bezsilności, bo nie chcieli uwierzyć, że umrą młodo albo że mogą jedynie pomarzyć o szczęśliwej rodzinie i karierze, bo wkrótce popadną w uzależnienie od czegoś, z czym do tej pory nie mieli nic wspólnego. Ale nie zmienili tego. Zresztą, jak już mówiłam, nie byli w stanie.
MĘŻCZYZNA To przygnębiające, ale mało wiarygodne co pani mówi.
DZIEWCZYNA Twierdzi więc pan, że kłamię?
MĘŻCZYZNA Wcale nie, ale nie widzę sensownego powodu, żeby wierzyć, że pani zbudowała moją przyszłość. To interesujące, ale warte niewiele więcej co każdy inny żart urodzinowy. Ten dodatkowo jest ponury. Za dużo w nim śmierci i nieszczęść.
DZIEWCZYNA A czy nie z tego składa się całe nasze życie? Poza tym wcale nie twierdzę, że zajmuję się pańskim losem. Ja tylko przekazuję informacje na jego temat. (wraca do obserwowania powoli zachodzącego słońca) Jedna osoba nie jest w stanie zrobić wiele więcej. Uznaliśmy jednak za uczciwe poznanie przez ludzi ich przyszłości, tak samo jak mogą znać oni swoją przeszłość.
MĘŻCZYZNA Dalej nie wiem, dlaczego miałbym wierzyć w pani historię. I nie pamiętam, by rodzice zostawili mnie samego gdy miałem trzy miesiące.
DZIEWCZYNA Ale pamięta pan, że porzucili pana gdy miał pan dwanaście lat.
MĘŻCZYZNA (zirytowany) Mogła to pani sprawdzić w każdym urzędzie, gdzie mają moje dane. Jest ich mnóstwo w tym mieście.
DZIEWCZYNA Ale nie mogłam sprawdzić, czy lubi pan brokuły. Proszę na razie przyjąć, że to ja mam tu rację a rozmowa będzie przebiegać znacznie sympatyczniej i przyjaźniej. Czyż nie tak niegdyś poznawano Boga? Przyjmowało się po prostu, że istnieje, a reszta działa się sama. Milionów ludzi nie musieliśmy do tego nawet przekonywać. To Zadziałało łatwiej i skuteczniej jak narkotyk.
MĘŻCZYZNA Straciłem tu już dwie godziny.
DZIEWCZYNA Ale i tak nie miał pan na dzisiaj innych planów. Od sześciu lat każdy wieczór spędza pan samotnie, czasem ogląda pan album schowany w pudełku na szafie ale ostatnio jakby rzadziej, bo wywołuje on przygnębienie. Czyż nie mam racji? (spogląda na mężczyznę) Dobrze przynajmniej, że skończył pan z samookaleczaniem. Ja naprawdę staram się robić tylko to, co do mnie należy, nic ponadto. Ale nie może pan być taki krnąbrny, bo to do niczego nie prowadzi i tylko utrudnia dialog. Chce się pan dowiedzieć czegoś szczególnego zanim zacznę swoją pracę?
MĘŻCZYZNA Dlaczego Prima przyszła, gdy miałem trzy miesiące? Nie odpowiedziałaś.
DZIEWCZYNA Bo dziecko w tym wieku jest jeszcze nieświadome istnienia przeszłości i przyszłości. Dla niego istnieje tylko teraźniejszość. Teraźniejszość jest niegroźna, bo nie można w niej utkwić. Ona jedyna po prostu istnieje. Jej się nie rozpamiętuje ani nad nią nie rozmyśla, ona jest. Tak po prostu, jak pan i ja w tej chwili. Gdy człowiek nabiera świadomości przeszłości, zaczyna wszystko na nowo rozpamiętywać. Zaczyna cierpieć, gdy okaże się, że kiedyś był szczęśliwszy. Wiesz, że spędzasz co najmniej jedną trzecią każdego dnia na rozpamiętywaniu dawnych błędów? To pułapka taka sama jak wyścig, gdzie chce się w chwili obecnej zapanować nad swoją przyszłością. Wstając rano człowiek planuje następny dzień, rok, jakie kupi kolejne zwierzątko domowe choć poprzednie wciąż żyje - słowem przyszłość. Tym się różni uwięzienie w przeszłości lub w przyszłości - czasem rozmyślań. Poranek lub wieczór.
MĘŻCZYZNA Co to ma do rzeczy?
DZIEWCZYNA Cały czas usiłuję do tego dojść. Poznajesz swoją przyszłość będąc tego nieświadomym, by nie mieć na nią wpływu ani się nie buntować. Pewnie gdybyś wiedział, że twoi rodzice wybiorą słoneczną Argentynę zrobiłbyś wszystko, by do nich dołączyć.
MĘŻCZYZNA A czemu jestem teraz tutaj?
DZIEWCZYNA Nie pamiętasz, kto i dlaczego Cię tu przysłał, wspomniałeś o tym na samym początku. Ale nie wiesz, że jesteś tu pod wpływem snu.
MĘŻCZYZNA Nic mi się nie śniło od czasów studiów.
DZIEWCZYNA Ależ śnisz co noc! Nie wyrzekaj się snów, bo one są jedyną rzeczywistością. Poprzedniej nocy przyśniła Ci się dwójka mężczyzn która przyprowadziła Cię do tego pokoju. Stąd te dziwne uczucie deja vu kiedy tu wszedłeś. Już tu byłeś. Pamiętasz adres tego mieszkania?
MĘŻCZYZNA Nie... nie pamiętam.
DZIEWCZYNA I pewnie też nie pamiętasz, jak tu trafiłeś.
MĘŻCZYZNA Wyszedłem z pracy...nie pamiętam co było pomiędzy, zanim tu trafiłem. (odsuwa się zdezorientowany)
DZIEWCZYNA Nie byłeś dziś w pracy. Wstałeś dziś później, bo masz dzień wolny. Bierzesz go zawsze, gdy zbliża się pełnia. Tak było i tym razem. Długo leżałeś w łóżku, dłużej niż zwykle. Ale twoje myśli krążyły wokół tego samego, co zaprząta je od sześciu lat. Gdybyś się do mnie nie spóźnił... (wzdycha głęboko)
MĘŻCZYZNA Powiedzmy, że wierzę. Po co miałem tu przyjść?
DZIEWCZYNA Mogłeś już się domyślić. Miałam opowiedzieć panu to, czego nie dokończyła Prima. W wieku piętnastu lat miałeś uciec z domu do którego trafiłeś po tym, jak opuścili pana rodzice. Wie pan pańska wizyta tutaj była o tyle ważna, że mógł pan wyruszyć na ich poszukiwania. Nie tylko zmieniłoby to przyszłość i dodało mnóstwo pracy, ale mogłoby się tragicznie skończyć. Na szczęście został pan u ciotki. Nigdy jej pan nie lubił, doskonale o tym wiem. Ona naprawdę się starała, żeby wyszedł pan na ludzi, ale studia prawnicze były pomyłką na którą niestety nie powinna sobie pozwolić.
MĘŻCZYZNA Sam zdecydowałem się zostać prawnikiem.
DZIEWCZYNA Ależ co pan...! Rzeczywiście, nie wie pan, że pańska ciotka była dawną znajomą rektora uniwersytetu. Inaczej nigdy by pan się tam nie dostał, nie mówiąc nawet o pańskiej nieznajomości historii! Miał pan zostać matematykiem.
MĘŻCZYZNA Nigdy nie umiałem matematyki...
DZIEWCZYNA Nie, pan się po prostu nie starał. Pan się uparł.
MĘŻCZYZNA A właściwie dlaczego pani mi o tym wszystkim opowiada?
DZIEWCZYNA Zajmuję się troską o pańską przyszłość, a teraz czuję się też odpowiedzialna za pańską przeszłość z powodu tego spóźnienia.
MĘŻCZYZNA Nie potrzebuję takiej troski.
DZIEWCZYNA Ach! Proszę przestać być takim nadąsanym! Wykonuję tylko swoją pracę.
MĘŻCZYZNA Dość osobliwą, muszę przyznać...
DZIEWCZYNA Pan zapewne się spodziewał, że przyszłość może pokazać jedynie wróżbiarka w magicznym lusterku. Nie, pan jest zbyt rozsądny, prawda? Pana nie interesują karty, kryształowe kule, magia... (unosi głos) to dla pana niedorzeczność! Ma pan w tym poniekąd rację, wróżki nie znają przyszłości niezależnie jak starają się żeby ich przepowiednie były realne. Co nie znaczy, że przyszłości nie ma.
MĘŻCZYZNA Więc twierdzi pani, że nie miałem absolutnie żadnego wpływu na własne życie?
DZIEWCZYNA Poniekąd. W tym tkwi problem, że pan nie powinien mieć tego wpływu ale pańskie spóźnienie wszystko zepsuło. Pan miał wszystko zaplanowane, ale przez nas. Proszę wierzyć, nad pańskim życiorysem czuwały setki ludzi, a oni wszyscy nie mogli pomylić się nawet w najmniejszym szczególe, w końcu zajmują się tym od setek pokoleń. Niestety, czasem trafiają się nieprzewidziane nieszczęścia, jak chociażby tamten wypadek listopadowej nocy roku osiemdziesiątego.
(z głębi pomieszczenia dobiega dadaistyczna muzyka, w ciszy słychać przejeżdżające trzydzieści pięter niżej samochody; z uschniętego goździka opadają wszystkie płatki, unoszą się na wietrze i opadają spiralą rozsypując się w proch przy uderzeniu o podłogę; przez pokój przechodzi zapłakany mężczyzna z długą brodą, wychodzi przez potężne drzwi znajdujące się za plecami bohaterów które po chwili stają w płomieniach; ptaki uciekają w popłochu; dwie brązowo białe myszy ścigają się w umocowanym przy ścianie kółku)

AKT II
Scena I
Wiekowy kamienny most przecinający rzekę w opuszczonym mieście, ozdobiony szarymi krukami opornie wykutymi w kamieniu, obserwującymi rozciągające się w dolinie miasto wypalonymi kwaśnym deszczem oczami; w powietrzu unosi się zapach marihuany i kobiecych perfum a z oddali dobiega regularny stukot i hukanie sowy; mostem w tą i spowrotem maszeruje wysoka kobieta w czerwieni, Mężczyzna siedzi na drewniane ławce; kobieta obserwuje falujący brzeg swojej sukienki
MĘŻCZYZNA (nieśmiało, cicho) Przepraszam, czy to się kiedyś skończy?
KOBIETA (wyrwana z rozmyślań) Słucham?
MĘŻCZYZNA Czy mogę już wrócić do domu? Nie chcę narzekać, ale ja naprawdę czuję się tu nieswojo. I jest mi bardzo zimno.
KOBIETA Pan żartuje?
(Mężczyzna obserwuje ją z rosnącym zaciekawieniem)
KOBIETA Mamy dziś sam środek sierpnia i czterdzieści stopni ciepła. Może ma pan dreszcze, bo boi się?
MĘŻCZYZNA Ja już nie mam siły na strach, siedzę tu od trzech dni a za każdym razem gdy chcę się ruszyć pojawiają się jacyś ludzie i siłą zmuszają do siedzenia. Nie mogę nawet się zdrzemnąć. Jestem naprawdę zbyt zmęczony żeby się bać.
KOBIETA A nie boi się pan, że oni wrócą?
MĘŻCZYZNA I tak wrócą, zawsze wracają. (wzrusza ramionami)
KOBIETA A gdyby okazało się, że nie wrócą, a ja jestem po stokroć okropniejsza od nich?
MĘŻCZYZNA Dlaczego muszę tu siedzieć? Nikt nie chciał odpowiadać na moje pytania, a nagle pojawiła się tu pani. Pani musi coś wiedzieć.
KOBIETA Wiem.
MĘŻCZYZNA Proszę mi tylko powiedzieć, dlaczego nie mogę wrócić do domu? To przez te wszystkie brednie, które opowiadała mi tamta zaćpana hippiska? Pani też dała się na to nabrać?
KOBIETA Widzi pan, nie mogę odpowiedzieć na te pytania. Choć naprawdę jest mi pana szkoda. (siada obok niego, opiera ramię na głowie kamiennego kruka i przygląda się mężczyźnie) Widać, że ma pan za sobą ciężką noc. Ale ja jestem tu żeby wykonywać swoją pracę.
MĘŻCZYZNA A co z moją pracą? Nikt mnie nie zapytał, czy mam ochotę tu być, zmusiliście mnie do tego!
KOBIETA To pan nas zmusił.
MĘŻCZYZNA (zrezygnowany) Ja już nie mam sił. Czemu skupiliście się akurat na mnie? Nigdy nikomu nie zrobiłem nic złego, miałem uporządkowane życie... Wywieźliście mnie tu, tak jak zrobiliście wcześniej! (płacze z gniewu, ciskając pięściami dookoła siebie) Ilu ludzi urządziliście tak samo jak mnie? Ilu innych wywieźliście w to miejsce i zastraszyliście swoimi ludźmi?
KOBIETA Krzyk jest zdecydowanie niewskazany w pana sytuacji. Nie zauważył pan jeszcze, że przez cały ten czas byliśmy nieustannie obserwowani? (wskazuje na brzeg - wśród drzew stoją dwie potężne męskie sylwetki w czarnych ubraniach ukrywających ich prawdziwą posturę; Mężczyzna ostatkiem sił dostrzega kryjące się wśród drzew postaci i poznaje w nich swoich oprawców z poprzednich nocy)
MĘŻCZYZNA Dlaczego to spotyka właśnie mnie? Kim pani jest? Tą trzecią? Tą, która przychodzi przed śmiercią, tak? (zaczyna bełkotać w amoku)
KOBIETA Nie mogę powiedzieć nic ponadto, że mam pana pilnować i obserwować pana stan psychiczny. Sam pan wie dlaczego, prawda?
MĘŻCZYZNA Nie mam pojęcia i nie obchodzi mnie to!
KOBIETA Byłabym wdzięczna, gdyby był pan uprzejmy i szczegółowo opisał swój stan zdrowia, począwszy od poszczególnych grup mięsni, każdego ucisku, nawet jeżeli wydaje się on być najbanalniejszy i przeciętny - to przecież nie konkurs oryginalności! Interesuje mnie nawet najzwyklejszy ból brzucha. A później przejdziemy do stanu psychicznego. Czy możemy zaczynać od razu czy woli pan wszystko sobie przemyśleć i poukładać?
MĘŻCZYZNA A co ja mam sobie układać?! Przeprowadzacie na mnie wasze chore eksperymenty, izolujecie mnie a później chcecie znać mój stan psychiczny! Powiem wam jaki jest mój stan psychiczny! (gwałtownym szarpnięciem podnosi się z ławki) Jestem bliski obłędu! Przez was! Budzicie we mnie schizofrenika przez samą waszą obecność! Jeżeli będziecie chcieli zostawić mnie tu na jeszcze choć jedną noc, to przysięgam, że świtu nie dożyje nikt z nas! (mdleje)
Kobieta podchodzi do niego i sprawdza puls, potem rusza powoli w stronę dwójki mężczyzn zostawiając go leżącego pod kamiennym murem.
KOBIETA Żyje.
MĘŻCZYZNA I Może go ocucić? Mięliśmy go pilnować. Jeśli to symulant?
KOBIETA Po takim czasie nawet najlepszy symulant straciłby resztki swojego talentu. Poza tym on nie ma po co udawać - nie wie, że jest w zupełnie innym wymiarze. Gdyby chciał pójść do domu, to i tak wylądowałby dokładnie w tym samym miejscu, w którym znajduje się w tej chwili. (odwraca się i przez dłuższą chwilę przygląda nieprzytomnemu mężczyźnie) Zostawmy go tu samego. Zasłużył na odpoczynek.
MĘŻCZYZNA II Mamy zostać i go pilnować?
KOBIETA Róbcie co chcecie. Biedak i tak nie dotrwa jutra. (schodzi kamiennymi schodami w dół doliny, uderzając rytmicznie obcasami)

Scena II
Ten sam most co w scenie I, kilka godzin później. Jest wieczór a temperatura spadła poniżej trzydziestu stopni; na drewnianej ławeczce siedzi Dziewczyna z aktu I ubrana w długi czarny płaszcz; spogląda w stronę omdlałego Mężczyzny z politowaniem

DZIEWCZYNA Nie najlepiej wyglądasz, chyba nie służy ci wysokogórskie powietrze. (Mężczyzna się kuli w pozycji embrionalnej, naciągając na głowę długi płaszcz) Jesteśmy na trzech tysiącach metrów nad poziomem morza, możesz mieć objawy choroby wysokogórskiej. Nie krępuj się, jeśli chcesz zwymiotować, na początku to normalne. Naprawdę ciężko mi dość, czy twoja apatia to stan świadomy czy wynik choroby. Pamiętaj, że nie warto stosować tych dziecinnych metod. (pochyla się nad mężczyzny i mówi wprost do jego ucha) Dbamy o ciebie. Nie chcemy cię skrzywdzić, bo nie mamy w tym żadnego celu. (prostuje się, odrzucając do tyłu kosmyki jasnych włosów, przyglądają się temu dwaj mężczyźni z poprzedniej sceny) Nie musisz mi wierzyć. (wstaje nagle, odchodząc szepce) Wcale mi na tym nie zależy.
(Mężczyzna podrywa się końcówką sił i opiera na rękach, które zaczynają dziobać dwa dorodne kruki)
MĘŻCZYZNA Co ze mną zrobicie?
DZIEWCZYNA Wiesz, że jeszcze rano znajdowaliśmy się na wysokości ośmiuset metrów? W ciągu dnia wznieśliśmy się o więcej niż dwa tysiące.
MĘŻCZYZNA Co to ma do rzeczy? Co ze mną? (błagalnie) Przecież nie jesteście potworami, czemu mnie tu więzicie?
DZIEWCZYNA Nikt cię tu nie więzi. Masz szanse się wydostać. Ale bardziej mnie martwi, ze nie rozumiesz powagi całej sytuacji. (klęka przed mężczyzną) Wznosimy się o trzy kilometry na dobę. Jutro o tej porze będziemy już na wysokości pięciu tysięcy ośmiuset metrów. Teraz masz jedynie zawroty głowy, może coś więcej. Ale jutro wkroczymy w strefę śmierci. Nie będziemy wtedy w stanie ci pomóc. Masz dwadzieścia cztery godziny na pomoc samemu sobie.
MĘŻCZYZNA (płacząc) jak mam to zrobić? Nie jestem w stanie zatrzymać góry.
DZIEWCZYNA Musisz ich słuchać, oni wiedzą najlepiej.
MĘŻCZYZNA Jacy oni? Czy nie rozumiesz, że jestem bliski szaleństwa! (chwyta dziewczynę za gardło i zaciska je w pięści, przez jego palce przelewa się kremowa ciecz, kruki odlatują spłoszone) jak mam pomóc sam sobie, kiedy więzicie mnie na kamiennym moście i każecie waszym krukom wydzióbywać moją wątrobę kiedy tylko ona odrośnie!
DZIEWCZYNA Jutro twoje rany się rozszarpią, a ty będziesz śledził siebie samego zza każdego zakrętu. Dosięgnie cię paranoja.
MĘŻCZYZNA A skąd wiesz, czy w ogóle dotrwam jutra! Może dziś ciśnienie rozsadzi mi czaszkę a mój mózg będzie przykrywał całe twoje ciało jak smarowane balsamem mięso (cedzi przez zęby, zaciskając uścisk) ty nic nie wiesz, boże, jak ty nic nie wiesz. Każesz mi szukać siebie, a sama nic nie rozumiesz, sama jesteś zniewolona, pieprzona hipisko!
DZIEWCZYNA Chcę cię uratować.
MĘŻCZYZNA Chcesz mnie zniewolić, tak jak cała ta sekta! Nad sześcioma miliardami innych ludzi też się tak znęcacie? Ich też katujecie? Zamykacie ich w piwnicach , gwałcicie, zabraniacie im oddychać! Nie jestem jedynym, prawda? Nie tylko mnie spotkały te więzienie! (ciska głową dziewczyny o kamień, czaszka rozszczepia się a spod każdej części wypływa strumień krwi i spływa leniwie w dół mostu, rozbrzmiewa argentyńskie tango, Mężczyzna kładzie się i zasypia)

SCENA III
Nad śpiącym Mężczyzną pochyla się Kobieta w eskorcie dwójki Mężczyzn - strażników; do leniwie płynącej rzeki spadają fragmenty kolumn podtrzymujących most; na każdym z przyczółków siedzi kruk, dyskutują między sobą
KOBIETA (przygląda się ciału dziewczyny, w strumieniach krwi leżą rozszarpane koraliki) Czy zdążyła ci o wszystkim powiedzieć? (uderza Mężczyznę czubkiem czerwonego pantofelka w kręgosłup) Wiemy że nie śpisz i odzyskałeś świadomość, przecież cię obserwowaliśmy. Daruj sobie, wstań.
MĘŻCZYZNA (bełkocząc) Skoro mnie obserwowaliście, to mogłem jej nie zabić, prawda?
KOBIETA Prawda. Ale wtedy twoja historia mogłaby stać się strasznie nudna.
MĘŻCZYZNA Ale miałbym czyste sumienie. To była jedna z tych waszych, tych trzech?
KOBIETA Była. Nie ciągnijmy dłużej tego tematu, ona nie była nawet kimś ważnym, miała tylko do wykonania brudną robotę. Słyszałeś o feniksie?
MĘŻCZYZNA Słyszałem.
KOBIETA Nie spytałam cię o to, by dać ci nadzieję, że ona powstanie. Wiedz tylko, że nie była jedyna. Jej miejsce już zostało zajęte przez następną kandydatkę. Sam rozumiesz, ze nie mogliśmy tego tak zostawić, na świecie są miliardy ludzi.
MĘŻCZYZNA I nic z nią nie zrobicie?
KOBIETA Ależ oczywiście, ze zrobimy. To, co robimy zawsze. (kiwa rozkazująco głową w stronę dwójki Mężczyzn - strażników, który natychmiast unoszą ciało i wrzucają do rzeki, strumienie krwi znikają, Mężczyzna obojętnie podnosi wzrok) Ty jej w rzeczywistości nie zabiłeś.
MĘŻCZYZNA (zdziwiony) Miałem jej ciało między palcami, jej kręgosłup pękł.
KOBIETA Iluzja. Dostałeś informacje o twoim położeniu. Bawiłeś się z nami przez trzy i pół godziny, więc do całkowitego obłędu zostało ci jeszcze 1290 minut. Może mniej zważając na to, jak silną była pierwsza halucynacja.
MĘŻCZYZNA Jak dawno temu zapadł mrok?
KOBIETA Niespełna dwie godziny temu. (spoglądając z góry na Mężczyznę) Możesz do rana rozmyślać, czy wolisz rzucić się z mostu czy swój prawdopodobnie ostatni dzień życia wolisz spędzić leżąc na słońcu i podziwiając kolorowe obrazy, które widywali tylko dziewiętnastowieczni opiumiści.
MĘŻCZYZNA Dlaczego powtarzasz mi wszystko co ona i kłamiesz, że była jedynie halucynacją? Czyżbym naprawdę zabił tylko moje własne pragnienie śmierci was wszystkich?
KOBIETA Prawdopodobne, ale nie do końca zgodne z prawdą. Jak już mówiłam, - zabiłeś halucynacje. Im bliżej siedemsetnego metra, tym więcej dopadnie cię nieprawdziwych obrazów. Mogą przekazywać treści, to przecież nic niemożliwego, ale nie wszystkie będą dobrymi radami. Miałeś to szczęście, że usłyszałeś jedną z właściwych. Masz niewiele czasu, by nauczyć się selekcji.
MĘŻCZYZNA Mam szanse się stąd wydostać?
KOBIETA Podziwiam twój ośli upór. Zawsze macie szansę, dlatego właśnie to ty tu jesteś człowiekiem, nie my. Nas możesz określić jako istoty humanoidalne, ale wkrótce wszystkie nazwy przestaną tu cokolwiek znaczyć. Dlaczego jeszcze nie próbowałeś skoczyć z mostu? Jak mogłeś zauważyć, nie widać dna, a na obecną chwilę nie widać nawet wody. Kolejna szansa, że samobójstwo dokonałoby się.
MĘŻCZYZNA (staje naprzeciw Kobiety, patrzy z wściekłością na dwójkę Strażników) Kruki.
KOBIETA Racja, pilnują cię. Ale to nie ze względów bezpieczeństwa. Bynajmniej nie naszego.
MĘŻCZYZNA Ja nie mogę być już bardziej zagrożony.
KOBIETA W końcu nie jesteś tu dla przyjemności.
MĘŻCZYZNA Więc jaki mam cel? Najpierw mówicie mi o mojej przyszłości, a zaraz później okazuje się, że już jej nie ma. Nie chcę wierzyć ani tobie, ani halucynacjom ale nie dajecie mi dużego wyboru.
KOBIETA Strzeż się kruków, ale niech one nie wpędza cię zbyt wcześnie w stan paranoi. Wierz jedynie sobie, na razie jeszcze tylko tyle możesz. Nie wiesz swoim zmysłom. Nie jesteś w stanie sprawdzić wiarygodności obrazów, które ci podsuwają, więc zrezygnuj z przyzwyczajenia ufania. Na tą chwilę ufność jest twoją najgorszą wadą.
MĘŻCZYZNA Kiedy dojdziemy do siedmiu tysięcy metrów to raczej zwariuję czy oszaleję? (szeroko się uśmiecha) A wy wszyscy (patrzy na Mężczyzn Strażników z pogardą) to jesteście idiotami czy tylko debilami? Rodzice karmili was psychotropami czy raczej założyliście sektę po obejrzeniu dokumentu o Koreshu i narkotyki oszczędzacie na takich jak ja?
KOBIETA Uważasz, że wszystko to mistyfikacja? To na swój sposób urocze (kopie Mężczyznę w krtań) To nie film, umówmy się, bo chyba nie zauważyłeś. (Mężczyzna krztusi się i zaczyna pluć krwią) Nie przeszedłbyś nawet wstępnego przesłuchania. Ale poniekąd dostałeś główną rolę. (kuca przy twarzy Mężczyzny i zniża głos) Można nawet stwierdzić, że masz w sobie coś z bohatera tragicznego. To, że nie masz świadomości jak dramatyczna jest sytuacja w której się znajdujesz. W tej chwili może cię pokonać chłodny podmuch wiatru. A ty wciąż usiłujesz być dowcipny. To zabawne, bo jesteś facetem, któremu w życiu nawet punktualność się nie udała. (Mężczyzna unosi głowę i pluje Kobiecie krwią w twarz, Kobieta wstaje) Doprawdy, wybitnie dowcipne. Zwiążcie go. (odchodzi pozostawiając Mężczyzn Strażników którzy zza pleców wyciągają ręce w których trzymają sznur, kruki widząc to odlatują za Kobietą)
MĘŻCZYZNA Dobrze się bawicie? (unosi dłonie do góry w geście poddańczym) Macie, i tak nie zrobicie mi większej krzywdy tym sznurem niż zrobiłbym sobie sam. Albo niż zrobiłby mi wiatr. (zwija się i wypluwa z ust krew) Jak ona was zwerbowała? (patrzy w oczy Mężczyznom Strażnikom) Dajecie sobą pomiatać chodzącej histerycznej suce!
MĘŻCZYZNA STRAŻNIK I Ty dajesz sobą pomiatać swoimi chorym zmysłom. Więc nie jesteśmy gorsi od ciebie.
MĘŻCZYZNA Ale te zmysły są moją własnością, tworzą mnie. Was tworzy obca kobieta.
MĘŻCZYZNA STRAŻNIK II Twoje zmysły tworzą cię niczym więcej jak tylko swoim niewolnikiem i cię niszczą. Robią z ciebie idiotę, a ty uważasz, że takim właśnie jesteś, że lubisz jazz tylko dlatego, bo obudził kilka twoich neuronów i poruszył synapsy. Nie masz wyboru i to ci się podoba, bo unikasz dzięki temu odpowiedzialności. Czy to coś lepszego od wykonywania przez nas swojej pracy? Ty jesteś wciąż kontrolowany przez samego siebie. To wciąż brak niezależności, co oznacza, że jesteś niczym więcej jak tylko pionkiem.
MĘŻCZYZNA Tak samo jak wy.
MĘŻCZYZNA STRAŻNIK I Ale my jesteśmy świadomi. Jesteśmy pod kontrolą, wykonujemy polecenia - to nasza praca, tak nam dobrze. Mamy dystans do wszystkiego innego, a tobie tego brakuje.
MĘŻCZYZNA STRAŻNIK II Ty uważałeś się za głównego bohatera a dowiedziałeś się dziś, że jesteś tylko jednym z milionów. (wiąże na rękach Mężczyzny węzeł gordyjski)
MĘŻCZYZNA Wasze życie jest smutne, cholerne służalczyki.
MĘŻCZYZNA STRAŻNIK I Twoje życie jest smutne, śmiertelniku.

AKT III
Mężczyzna wstaje, wyciera rękawem resztki krwi z twarzy, podchodzi do kamiennego Pomnika Sprawiedliwości stojącego na balustradzie , przedstawiającego Temidę w todze, zaciskającą w dłoniach miecz i wagę, z przewiązanymi opaską oczami; Mężczyzna usiłuje przeciąć sznury wiążące jego ramiona o miecz, zaciskając wargi do białości przy każdym przecięciu mięśni; na biały marmur spływa strumień ciemnoczerwonej krwi; chwilę później w kałuży krwi lądują strzępy sznura; Mężczyzna opatruje ramiona oderwanym ze spodni materiałem, unosi w górę Pomnik Sprawiedliwości i z hukiem rozbija go na kamiennej posadzce; zostawia dla siebie półmetrowy miecz, wyrzuca do wody skruszony gips; zakrywa ciałem miecz i kałużę krwi udając omdlenie.
Z przeciwległego końca mostu przychodzi Kobieta, uderzenia czarnych obcasów powodują drganie kamienia, dwa dorodne kruki bacznie obserwują sytuację wymieniając między sobą bystre spojrzenia; Kobieta ubrana jest w czarną suknię ślubną z długim koronkowym trenem pokrytym kolorowym graffiti.
KOBIETA (do kruków) Teraz czeka nas coś wielkiego. (uśmiecha się ironicznie) O ile oczywiście pan dowcipny jest w stanie nie zniszczyć najważniejszego momentu w swoim życiu złym humorem. (zatrzymuje się w połowie mostu, przez moment spogląda uważnie na puste miejsce wśród figur i na uważnie nasłuchującego mężczyznę w pozycji embrionalnej, po chwili powoli rusza do przodu) Czy nie uważacie, że ta cała historia jest smutna? Ostatecznie dotyczy niewinnego człowieka. (kruk lecący po jej prawicy spogląda jej w oczy) Los, masz rację. Nie mogę popadać w nostalgię. Trzeba dobrze odegrać swoją rolę. (staje przed mężczyzną i spogląda w dół) Znajdujemy się na siedem tysięcznym metrze. Czas wypełnić dzień dokończyć twoją trzynastą dobę.
(Mężczyzna unosi wzrok w górę, zaciskając dłoń na zimnej metalowej rękojeści)
KOBIETA Czy masz ochotę cokolwiek powiedzieć?
(Mężczyzna wstaje, Kobieta z przerażeniem dostrzega kałuże krwi i odbijające światło księżyca ostrze; Kruki w popłochu atakują Mężczyznę)
MĘŻCZYZNA Nigdy więcej! (przecina mieczem szyję Kobiety, która pada na biały marmur; Mężczyzna słabnie i upada, z roztrzaskanej czaszki wypływa strumień ciepłej krwi, kruki dopadają do jego gardła i zaczynają dziobać)

EPILOG
Świt, 800 metrów nad poziomem morza.

MĘŻCZYZNA STRAŻNIK I (z krukiem na ramieniu, gdy drugi kruk majestatycznie krąży nad zwłokami) Czas posprzątać.
MĘŻCZYZNA STRAŻNIK II Zdaje mi się, że to przewidziałeś.
MĘŻCZYZNA STRAŻNIK I Mam po prostu doświadczenie. Następni zrobią to samo. (podchodzą do zwłok Mężczyzny i je podnoszą, kruki zaczynają chodzić wokół ciała Kobiety) Tak po prostu ma być (wyrzucają je wspólnie do wody) Nie ma ratunku.

Podpis: 

Scarlett K. Love marzec - czerwiec 2008
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment IV) Sprawca (fragment III) Sprawca (fragment II)
Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa. Fragment III. Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e
Sponsorowane: 85Sponsorowane: 80
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 75

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2022 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.