https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
200

Od gołębia do Gołębiewskiego

Autor płaci:
200

  Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lipcu nagrodą jest książka
Nawiedziny

Powodzenia.

SPONSOROWANE

Od gołębia do Gołębiewskiego

Jeśli uwierzysz, że odchody gołębia mogą Ci przynieść szczęście, jak mówią , to zobacz co się może zdarzyć.

Sprawca (fragment IV)

Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa.

Sprawca (fragment III)

Fragment III.

Sprawca (fragment II)

Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Sprawca (fragment)

Prezentuję fragment mojej pierwszej opublikowanej powieści. Zainteresowanych gorąco zachęcam do zakupu: https://ebookpoint.pl/k siazki/sprawca-maciej-ro gozinski,s_00xk.htm#form at/e

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Noc wichrów

Fragment "Sycylijskiego pioruna"

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Liście lecą z drzew

Krótki wiersz

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1608
użytkowników.

Gości:
1608
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 39022

39022

Co za dzień

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
07-10-17

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Biznes/Kariera/Aktualności
Rozmiar
8 kb
Czytane
2042
Głosy
2
Ocena
4.75

Zmiany
08-01-08

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: hanibal Podpis: PawełK
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Ile można mieć pecha w jednym dniu

Opublikowany w:

-

Co za dzień

Był piękny, słoneczny poranek. Na prawie bezchmurnym niebie, dumne słońce unosiło swoją złotą głowę, nie przesłoniętą nawet najmniejszą chmurką. Z radością wsiadłem do samochodu i pojechałem do pracy. Uwielbiałem te ranne wyprawy. Zawsze wstawałem wcześnie, by móc napawać się świeżością poranka. Żonę zostawiłem śpiącą bo po co ją budzić? Świetnie zarabiałem i nie było potrzeby byśmy razem musieli pracować. Układ był taki, że ja przynosiłem pieniądze, a ona zajmowała się domem. Oboje byliśmy z tego bardzo zadowoleni. Typowa szczęśliwa rodzina.

Tak, musiałem przyznać że w życiu mi się układało. Wszystko co zacząłem z sukcesem zawsze doprowadzałem do końca. A teraz nowy, tak pięknie zapowiadający się dzień.
Wszedłem do samochodu, odpaliłem silnik i z duszą nucąca „Odę do Radości” pojechałem do pracy. Wiedziałem, ze za godzinę miasto będzie całkowicie zakorkowane. Dlatego wołałem wyjechać wcześniej i spędzić więcej czasu w biurze, niż stać w wielokilometrowym korku, w nerwach odliczając uciekające minuty. Dzięki wczesnemu wyjechaniu, droga była prawie pusta i po 20 minutach byłem już pod okazałym biurowcem w którym mieściły się biura firmy w której pracowałem. Parking służbowy o tej godzinie był prawie pusty, wiec bez problemu mogłem zostawić samochód w miejscu, które najbardziej mi odpowiadało. Wszedłem do biurowca. Ochroniarz, wydający klucze przywitał mnie z uśmiechem:

- Witam panie Krzysztofie, jak zwykle wcześnie...

Uśmiechnąłem się do niego, kiwając potakująco głową:

- Tak panie Arturze jakoś tak się złożyło...

Kiwnął z wdzięcznością głową i podał mi klucz. Chyba byłem jednym z nielicznych, którzy traktowali go jak człowieka. Uważałem że tak trzeba. Nigdy nie cierpiałem na manię wyższości i każdą osobę z którą rozmawiałem traktowałem z szacunkiem. Dzięki temu praktycznie nie miałem wrogów, a jeżeli tacy byli, to i tak nie mieli zbytniej siły przebicia.

Dojechałem windą na piętro gdzie znajdowało się moje biuro. Wszedłem do środka odpaliłem komputer i wziąłem się do pracy. Moja dotychczasowa zawodowa kariera to był ciąg sukcesów zawodowych. Zaczynałem moja służbowa przygodę od stanowiska zwykłego sprzedawcy, potem awansowałem na kierownika sklepu, a obecnie zza biurka koordynowałem prace kilkunastu sklepów. Wyniki miałem bardziej niż dobre, dlatego z ufnością i radością mogłem patrzeć w przyszłość. Co ona przyniesie? Nawet nie chciałem oddawać się marzeniom. Co ma być to będzie, ale zapowiada się cudownie.

Po niedługim czasie, zaczęli zjeżdżać się koledzy i koleżanki. Z każdym witałem się z uśmiechem, nie odrywając się od swoich zajęć. Miałem kilka ważnych projektów, które realizowałem i dlatego musiałem pracować na kilku płaszczyznach równocześnie. Palce śmigały mi po klawiaturze. Od czasu do czasu przerywałem pisanie, by wykonać telefon w celu uaktualnienia danych, czy zapewnienia że to co miało dotrzeć na miejsce faktycznie dotarło.

W pewnym momencie zadzwonił telefon. Podniosłem słuchawkę i usłyszałem, że jestem proszony do szefa na rozmowę. Szybko przeanalizowałem moje ostatnie sukcesy i z radością udałem się na spotkanie. Byłem pewien, ze czeka mnie miła niespodzianka. Z uśmiechem wszedłem do gabinetu prezesa. Z lekkim zdziwieniem ujrzałem, że znajdowali się w nim jego zastępcy, oraz trzech kierowników. „ Wow czyżbym aż tak był dobry”- pomyślałem z dumą. Zapewne dostane pochwałę przy wszystkich. Jednak twarze obecnych były bardzo poważne. Szef skinął lekko głowa na powitanie i bez słowa pokazał ręką bym usiadł. Lekko zdziwiony spełniłem to życzenie.

Zapadła cisza. Ale już zacząłem być lekko zaniepokojony. Szef spojrzał na mnie ze smutkiem i powiedział:

- Ogromnie jest rozczarowany panie Krzysztofie. Przyznam, ze liczyłem że będzie nam pan bardzo pomocny. Nawet planowałem, żeby pana awansować na mojego zastępcę. A tu taki numer. Czy naprawdę liczył pan że się nie zorientujemy? Jak pan mógł to zrobić?

Spojrzałem po wszystkich jak po wariatach. „ O co tu chodzi? Co takiego robiłem”

- Panie prezesie, ale ja nie wiem o czym pan mówi. Co takiego zrobiłem?

W sali rozbrzmiał szyderczy śmiech. Wszyscy na mnie spojrzeli z ironią. Prezes jeszcze raz pokiwał głową i wręczył mi wydruk komputerowy z banku.

- Myślał pan ze nie sprawdzamy przelewów, które są robione z naszego banku? Jak pan mógł przelać pieniądze z naszego konta na swoje, podając wykonanie jakiejś absurdalnej usługi? Naprawdę pan myślał, że to się uda?

Popatrzyłem na wszystkich w szoku. Prezes był wyraźnie poruszony, podobnie jak większość obecnych. Czy mi się zdawało, czy na twarzy jednego z zastępców i dwóch kierowników pojawił się ironiczny uśmiech? Próbowałem się bronić:

- Panie prezesie, to wszystko jakieś absurdalne nieporozumienie, ja...

Nie dał mi dokończyć. Kiwnął ręką przerywając moje tłumaczenia

- Nie mamy o czym rozmawiać. Na pańskim biurku znajduje się wypowiedzenie oraz nakaz z terminem 5 dniowym, by pieniądze z powrotem znalazły się na naszym koncie. Nie wniosę sprawy do sądu, ale już nie chce pana na oczy widzieć. Do widzenia. W zasadzie nie do widzenia: żegnam


Nikt nawet na mnie spojrzał. Wstałem i przybity wyszedłem z gabinetu. Podszedłem do biurka, zabrałem wypowiedzenie oraz wyszedłem z biura. Odprowadzały mnie lekko zszokowane spojrzenia byłych kolegów i koleżanek. Nie myślałem o niczym, chciałem jak najszybciej znaleźć się w domu i wszystko jeszcze raz przemyśleć. Byłem pewien że ktoś mnie wrobił, ale musiałem mieć dowody. Nawet nie mówiąc a dole „do widzenia” wyszedłem z biurowca. Ochroniarz odprowadził mnie zdziwionym spojrzeniem. Chyba zmienił zdanie na mój temat, ale w tym momencie zupełnie mnie to nie interesowało.

„O nie, ja to wyjaśnię”- pomyślałem podjeżdżając pod dom. Błyskawicznie wpadłem do domu i pobiegłem do sypialni do żony. Kiedy otworzyłem drzwi zamurowało mnie. Moja piękna ukochana żona, naga siedziała na jakimś facecie ujeżdżając go. Przez chwilę patrzeliśmy na siebie w szoku. Po chwili krzyknąłem:

- Ty.... Jak możesz, wynoś się stąd.

Ale moja żona wcale nie miała takiego zamiaru:

- A co ty sobie myślałeś? Że masz maskotkę w domu? Tylko dla twoich potrzeb? O nie mój drogi. Nawet dobrze że to się wydało. Wiesz że Piotrek jest sto razy lepszym kochankiem niż ty.

Zaśmiała się histerycznie, po czym mówiła dalej:

- Jeżeli idzie o wynoszenie się z domu to chce ci tylko przypomnieć, by uniknąć problemów podatkowych, przepisałeś dom na mnie. Dlatego kochany to ty się wynoś z mojego domu i przyjedź jutro po swoje rzeczy. A teraz nam nie przeszkadzaj bo chcemy się pokochać...

Niczym automat obróciłem się i wyszedłem domu. Wsiadłem do samochodu i przez chwilę siedziałem bez ruchu.„ Jak ona mogła mi to zrobić” Przecież tak dobrze nam się układało, A tu taki cios w dzień najgorszy z możliwych.” Odpaliłem silnik i pojechałem przed siebie. Nie myślałem o niczym. Zaparkowałem przed jakimś przydrożnym barem i poszedłem na kawę.
Nie liczyłem czasu spędzonego w barze. Siedziałem w milczeniu, a myśli jak oszalały tabun wściekłych koni, gnały przed siebie. W jednym dniu całe moje życie obróciło się o 180 stopni. Byłem na szczycie a znalazłem się dnie. Co mnie teraz czeka? Co mogę zrobić?. Wreszcie troszkę otrząsnąłem się. „ Trzeba coś zrobić”

Taka myśl mi przyświecała kiedy wyszedłem z baru. I znowu stanąłem jak zamurowany:
„ Mój samochód? Gdzie mój samochód”
Z jakąś szalona pustką i poczuciem krzywdy, patrzyłem w miejsce, gdzie pozostawiłem mojego jaguara. Było ono zupełnie puste. Samochodu, z którego tak byłem dumny nie było. Jak szalony rozejrzałem się dookoła i wybiegłem na drogę:

- Gdzie on jest, kto to zrobił? Łapać, szukać...

Pobiegłem parę kroków i stanąłem. Przybity kolejnym ciosem nie myśląc o niczym wszedłem do lasu. Pod potężnym drzewem znajdował się ucięty pniak. Wszedłem na niego i przez potężny konar przewiesiłem mój pasek, zakończony z drugiej strony pętlą. Założyłem ją na swoja szyję. Przez chwilę stałem nieruchomo, a następnie nie myśląc o niczym skoczyłem. Rozległ się trzask i nagle znalazłem się na plecach. Na piersi wylądowała mi złamana gałąź na której chciałem się powiesić .Po chwili usiadłem śmiejąc się w głos:
„ Nawet powiesić się nie potrafię”

W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego. Muszę podwinąć rękawy i zabrać się do pracy. Jeszcze im wszystkim pokażę. Z tym postanowieniem nie myśląc dokąd poszedłem przed siebie.

Podpis: 

PawełK 2007-10-17
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sprawca (fragment IV) Sprawca (fragment III) Sprawca (fragment II)
Ciąg dalszy śledztwa prowadzonego przez detektywa Massa. Fragment III. Fragment II powieści kryminalnej "Sprawca", specjalnie dla Użytkowników i Gości serwisu Opowiadania.pl Zainteresowanych całością gorąco zachęcam do zakupu https://ebookpoint.pl/ksiazki/sprawca-mac iej-rogozinski,s_00xk.htm#format/e
Sponsorowane: 85Sponsorowane: 80
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 75

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2022 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.