https://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
100

Strażniczka Kalinowego Mostu

Autor płaci:
200

  Czterdziestoletnia szeptucha Dobromiła od dwóch dekad żyje w głuchej puszczy. Wybrała surową samotność i celibat jako jedyną tarczę chroniącą jej niezależność przed samczą potrzebą dominacji. Jej bezpieczny, poukładany świat rozpada się jednak w posa  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W sierpniu nagrodą jest książka
Wielki Gatsby
Francis Scott Fitzgerard
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Strażniczka Kalinowego Mostu

Czterdziestoletnia szeptucha Dobromiła od dwóch dekad żyje w głuchej puszczy. Wybrała surową samotność i celibat jako jedyną tarczę chroniącą jej niezależność przed samczą potrzebą dominacji. Jej bezpieczny, poukładany świat rozpada się jednak w posa

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Nigdy nie stanie się nigdy

Taki krótki wierszyk

1 IX

kolejny dzień z Pamiętnika wiedźmy

Mefisto i Carmen

"Nie moja w tym wina, że jak to bywa w świecie Los z przekory nici gobelin życia plecie."

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Zapach deszczu.

Takie moje wspomnienia.

Ró-ża

Na skrawku zapisane

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

Nigdy

Proszę o komentarze :)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
3194
użytkowników.

REKLAMA

POZYCJA: 16090

16090

Next Day CD

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
05-06-11

Typ
P
-powieść
Kategoria
Thriller/Fantastyka/-
Rozmiar
8 kb
Czytane
6574
Głosy
3
Ocena
5.00

Zmiany
05-07-08

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
R-za zgodą rodziców

Autor: Cynamonka Podpis: Ula.
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Kolejna część, którą wstawiam na bierząco. Warto przeczytać wcześniejsze. Opowiadanie o stosunkowo młodej dziewczynie, która próbowała sobie ułożyć życie po rozstaniu z chłopakiem w mieście z dala od rodziny i przyjaciół. Nagle pojawiła się ONA i zac

Opublikowany w:

Next Day CD

4) Po odzyskaniu przytomności długo jeszcze nie otwierała oczu w obawie tego, co mogłaby zobaczyć – różne rzeczy się ogląda w filmach. Białe pokoje bez klamek, czy nagły brak nóg tuż po przebudzeniu. Ale czuła swoje nogi. Trochę ją bolały, ale chyba były całe i zdrowe. Ręce trochę gorzej, ale dało się wytrzymać. Czuła jeszcze coś. To był zapach kwiatów, który zmusił ją do otwarcia oczu. W spękanym wazonie, któremu tylko napisu PKP brakowało do ogólnego wizerunku stały kwiaty. Caridę zdziwił trochę ich widok. Była w szpitalu – tego się domyśliła, ale kto mógł o niej pamiętać? I to jeszcze wysłać jej kwiaty. Skoro to na pewno żaden mężczyzna to musiała być… Żołądek jej się ścisnął gdy wyjmowała kwiaty z „wazonu” w poszukiwaniu karteczki. Leżała na stoliku tuż obok łóżka. Mała, niebieska karteczka złożona na cztery części. Wyglądała na wyrwaną z notatnika. „Przepraszam, ale nie mogłam przyjść. Mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia i to nadrobimy. Jeszcze zadzwonię. Ive.” Po raz pierwszy od początku całej tej sprawy z Ivenine Carida zaczęła się bać. A przynajmniej wystąpiły tego pierwsze oznaki - zjeżyła jej się skóra, a żołądek wcale się nie rozluźnił. „Skąd ona zna mój numer? Skąd wiedziała, że tu jestem? DLACZEGO ONA TYLE O MNIE WIE, A JA O NIEJ NIC!?” Strach przerodził się w złość i Carida miała dość wszystkiego. Zwłaszcza tego, że leży w nie swoim łóżku, a dookoła czuje zapach szpitala. Rozejrzała się po sali. Ku jej zdziwieniu leżała na niej sama, owszem – były łóżka, ale puste. Nie mogła się nikogo spytać o swojego tajemniczego gościa. Po krótkiej chwili do pokoju weszła pielęgniarka i z firmowym uśmiechem przyklejonym do twarzy spytała:
- Jak się dziś czujesz? Widzę, że nareszcie się obudziłaś.
Caridę zastanowiło to na moment.
- Jak to dziś? A było jakieś wczoraj i… - zawahała się – przedwczoraj?
- Oh bidulko – Pielęgniarka zaśmiała się wyuczonym śmiechem, a Carida zaczęła się zastanawiać nad znaczeniem słowa, którego użyła. – Wczoraj wieczorem cię przywieźli, nie masz się o co martwić. Nadal masz życie przed sobą.
Dwudziestopięcioletnia, niezamężna i pracująca jako barmanka dziewczyna uznała to za kolejny uszczypliwy żart w stronę swojej osoby.
- Ach tak… - Powiedziała z ulgą. „A pani mi kogoś przypomina. Mojego byłego chłopaka” pomyślała złośliwie. – Kiedy będę mogła stąd wyjść?
- Myślę, że już jutro po południu – Uprzedzając pytania sugerowane przez otwierające się usta pacjentki dodała – musimy cię poddać informacji, czy aby na pewno wszystko jest w porządeczku. – Po tych słowach będących manifestacją tego, że „wciąż jest młoda na duchu” wyszła z sali.
Carida popatrzyła na zegarek na ścianie i doszła do wniosku, że nie pamięta od kiedy miała aż tyle czasu wyłącznie dla siebie. Będzie mogła wszystko to dokładnie przemyśleć. Żałowała, że nie zapytała się pielęgniarki, czy ktoś do niej przychodził, ale chyba nie chciała mieć z ta kobietą więcej do czynienia. Trochę ją przerażała. Kogo zresztą nie przerażają stare pielęgniarki mówiące „W porządeczku bidulko”? Chociaż w obecnej sytuacji bardziej ją przerażała piegowata dziewczyna, która najwyraźniej miała zbyt dużo do ukrycia…


5) Następnego dnia Carida obudziła się bardzo wcześnie. Kwiaty nadal były w wazonie i pachniały intensywnie, ale doszedł jakiś nowy zapach. Zapach starego człowieka. Nie miała nic przeciwko – bardzo lubiła swoją babcię, dziadka, miała szacunek do ludzi starszych – ale nie zaprzeczało to w żaden sposób temu, że pachną dość specyficznie. Z samego rana pewien starszy pan musiał z nią zamieszkać, ale nie widziała jak go wprowadzali.
- Dzień dobry – zaczęła grzecznie, nauczona dobrych manier.
Ale starszy pan spał i na razie miał ją gdzieś. Znowu wróciła do swoich myśli i tego, co wczoraj przed snem zdążyła ustalić. Otóż uznała, że Ivenine to na pewno jakaś sztuczka, żeby ktoś mógł się na niej odegrać, bo skąd mogła tyle o niej wiedzieć? Ktoś zrobił sobie świetny kawał. Tylko kto? Oczywiście jako pierwszy na mysl przyszedł jej Sin, ale nie miała pojęcia po co miałby zrobić coś takiego. Czy to, że ją zdradził nie wystarczyło? A może jakiś niedoszły kochanek, którego zostawiła na lodzie? Raczej nie, bo nie miała ich zbyt wielu. Zazdrosna kobieta? Odpada. Rywalka z pracy, która chcę zdobyć jej stanowisko? Zaśmiała się serdecznie, aż pan na łóżku obok odwrócił się na drugi bok. Smutne, ale prawdziwe było to, że nie miała zbyt dużo znajomych, czyli krąg podejrzanych był przeraźliwie wąski. Mogła do niego zaliczyć Arvina, który był jej przyjacielem, od kiedy się tu przeniosła. Sin bywał o niego nie raz zazdrosny, ale Carida wiedziała, że nic z tego nie wyjdzie… On był przyjacielem wszystkich ludzi na świecie, nie mogłaby go zabrać tylko dla siebie. Była czasem samolubna, ale nie aż tak. Miała jeszcze dwie koleżanki z pracy i sąsiadkę – Adianę, z którą potrafiła przegadać całą noc i nie miała jej nadal dość, co było u Caridy rzadkością. Wszystkich swoich potencjalnych wrogów i żartownisiów zostawiła w swoim poprzednim miejscu i jakoś tego nie żałowała. Naprawdę nie było osoby, która mogłaby jej zrobić cos tak perfidnego. Chyba, że któraś z niedoszłych kochanek Sina myśli, że ona nadal jest jego dziewczyną… albo nie może wybaczyć tego, że Carida była, a ona nie mogła? Jednak jakoś nie mogła uwierzyć, że Sin przepuściłby jakąkolwiek okazję… Głowa zaczęła ją bolec od tych wszystkich dociekań i rozmyślań. Ivenine – kimkolwiek była – nie była warta jej bólu głowy, ani tego całego zachodu. „Zapomnę o niej” – pomyślała Carida i tak też zrobiła, gdy tylko do sali wkroczył pielęgniarz. Nie byle jaki!
- Dzień dobry! – Wykrzyknęła trochę zbyt entuzjastycznie Carida.
Pielęgniarz popatrzył na nią z miłym uśmiechem. Uśmiechał się naprawdę ślicznie.
- Dzień dobry Carido. Czyżbyś dziś chciała nas już opuścić? – Zapytał z tym czarującym uśmiechem, a Caridzie odechciało się opuszczać szpital.
- Ale tylko pod warunkiem, że umówi się pan ze mną na kawę. – Powiedziała i zamarła. „Jak przez moje usta przeszło coś takiego?!” Pełna podziwu dla siebie za tak wielką odwagę czekała na rozwój sytuacji.
Pielęgniarz, któremu na imię było Garren, co zdążyła wypatrzeć na identyfikatorze, zdziwił się trochę, ale miły uśmiech nie zniknął z jego twarzy.
- Po pierwsze, pani Carido – „Oh nie… przeszedł na per pani. To nigdy nie świadczy o niczym dobrym.” - jest pani pacjentką a ja lekarzem. – „Więc jednak lekarz? Ale fajnie!” – Po drugie nie wypada, aby to kobieta zaproponowała spotkanie. Proszę więc, aby pani udała się do mojego gabinetu tuż po wypisaniu się. Muszę o coś panią zapytać.
Carida była zachwycona jaki to on mądry, dowcipny i co za dżentelmen. Uśmiechnęła się do niego najładniej jak umiała, a on zajął się starszym panem.
- Myślałem, że tu umrę prędzej niż pan się przestanie mizgać z tą tu… - Staruszek wskazał wykrzywionym palcem na Caridę. – Udaje pewnie, żeby do szkoły nie iść, a ja cierpię! Wie pan jak mnie plecy bolą? A nerki? Oh… a jak mnie w sercu kłuje, o tu, tu – Krzywy palec znów posłużył za wskaźnik i wskazał śledzionę. – Pan Se nie wyobraża chyba! Należy się mną zająć, natychmiast!
Była zszokowana, że ktoś w tym wieku i z tyloma schorzeniami, może wypowiedzieć tyle słów w tak szybkim tempie. „Pan” Garren chyba też był, bo wymienił z nią szybki, porozumiewawczy uśmiech. Jednak było coś w tym pozytywnego. Chyba musi wyglądać dość młodo, skoro ktoś uważa, że jest tu aby się wymigać od szkoły. To miłe. Pan Garren jeszcze jakiś czas użerał się z przemiłym staruszkiem, a ona tylko patrzyła na niego urzeczona. „Lekarz… Taki mądry… Przystojny… Miły… Jednak nawet ja mam czasem szczęście w stosunkach damsko-… ehm. W miłości.” Pomyślała sobie nadal patrząc się na Garrego. Nie myślała nawet przez chwilę o Ivenine. Nie myślała, że Ive intensywnie myśli o niej.



Podpis: 

Ula. czerwiec 2005
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Sen o Ważnym Dniu Nigdy nie stanie się nigdy 1 IX
Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny). Taki krótki wierszyk kolejny dzień z Pamiętnika wiedźmy
Sponsorowane: 15
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 10
Auto płaci: 250
Sponsorowane: 10
Auto płaci: 10

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Kontakt z nami  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2026 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.