DRUKUJ

 

13

Publikacja:

 03-08-15

Autor:

 magda-skitka
Mały, brązowy listek przepłynął, niczym łódź, przez bramę. Spoczął dopiero u stóp dziewczyny. Zamyślona nie zauważyła nawet, kiedy kot wskoczył jej na kolana. Siedziała na ławce i rozmyślała nad ostatnimi dniami. Kot miauknął i dziewczyna drgnęła.
-A, spójrz. Oczekiwaliśmy tego dnia tak długo. Jutro pełnia. Wyobrażasz sobie tego skutki? Pełnia w me urodziny. To cudowne. Zawsze o tym marzyłam. Moje marzenia spełniają się tylko czasem. –Dziewczyna odgarnęła do tyłu długie, czarne włosy –swoją drogą, gdy mówię księżycowi moje marzenia, tak cudownie jest je opowiadać. A spełnionych opowiadać nie mogę. Księżyc tego nie lubi. Ach. Kocham październik. Jutro Wszystkich Świętych. Ten dzień mógłby być dla mnie cudnym dniem. Ale. Rodzice wszystko psują. Trzeba zdjąć ubrania i zmyć makijaż, iść na cmentarz. Owszem. Na cmentarz z rozkoszą pójdę. Ale nie w ten sposób. Ty kochanie nigdy nie byłeś na czymś takim. Opowiem ci o tym:
Ludzie przychodzą na cmentarz i modlą się za swoich zmarłych bliskich. Zapalają świeczki i stawiają na ich grobach. Nie wiem, po co. Do tego najczęściej są to znicze. W kolorowych opakowaniach. Serio. Nie rozumiem tego zwyczaju. Gdybym to ja umarła, w testamencie wyraźnie bym zapisała: na grobie postawić mój stary świecznik i zapalić moje czarne świece. Jeszcze żyję, więc przełknę to. Ale wiesz, co jest najlepsze? Ksiądz odmawia modlitwę, mówi, że to byli dobrzy ludzie i inne takie. Mówi o ludziach, których nie zna. To już mała przesada. Proste nie? Ale ja tego wprost nienawidzę. Najbardziej lubię Święto Zmarłych. 2 Listopad, cmentarz. No i można mieć swoje ciuchy. Chodźmy. Pewnie jest już kolacja. Jakże ciężkie jest me życie... –Dziewczyna westchnęła, a nieodłączny kot pobiegł truchtem za nią. Nagle przystanęła nad grobem. Wyglądała niesamowicie. Makijaż i ubranie idealnie odzwierciedlały jej charakter. Biała twarz, ręce, szyja. Usta pomalowane szminką o kolorze niemalże czarnym. Oczy mocno podkreślone czarną kredką, powieki na czarno. Ubrania również czarne. Bluzka i spódnica. Tworzyła „codzienne życie”. Czarne z gorzkim smakiem rozczarowań i sutków i białe ze słodyczą zimnej i okrutnej miłości, której ona nigdy nie zaznała. Brązowe oczy i trupio blada twarz dawały efekt śmierci. Stojąca nad grobem, gdzie widnieje napis Mariusz Grodowski urodzony 2 lipca 1985 roku, zmarły 15 lipca 200 roku, gdy wiatr rozwiewa jej czarne włosy, gdy oczy błyszczą radością szepnęła
-Jutro mija piętnasta rocznica mej śmierci, braciszku. Te trzy lata bez ciebie wydają się czymś zwykłym, ale bez przypraw. Tylko dla ciebie pójdę jutro z mamą. Pamiętaj. Jedyna istotko, która mnie kochała. Tylko ja wiem jak zginąłeś. Gdyby można to odwołać zrobiłabym to... Za późno. Dobranoc. Ty przeżyłeś 15 lat. Zobaczymy ile przeżyję ja. Przeżyłeś 15 lat i 13 dni. A ja przeżyję tyle samo? –Dziewczyna uśmiechnęła się i odeszła. Na cmentarzu jeszcze długo szeptano jej słowa wypowiedziane tego dnia. Wiele słów. Każda dusza kochała tą małą istotkę, która przychodziła tu, myślała i zwierzała się im. Wierzyła, że kiedy umrze, przyjdzie tu i opowie swą wielką historię bratu. Ach. Gdyby on żył! Wtedy byłoby łatwiej.


Następnego dnia dziewczyna znów przyszła na cmentarz. Była nieswoja. Po raz pierwszy przyszła na cmentarz bez woli. Ale robiła to dla brata. Jedynie on ją kochał w tym życiu. Rodzice zapracowani. Nie zauważyli pragnień córki. A ona, przebrana za śmierć, z gotycką duszą. Taka była. I nie zmieniała się. Tylko na takie okazje. Wyglądała nienaturalnie w zwykłej bluzce, długich dżinsach, bez makijażu. Po mszy, udała się do domu. Przebrała się i z własnej woli udała się na cmentarz. Stanęła na grobie brata i głośno oznajmiła
-Miałam sen. –W jej głosie był strach. –Tak. Sen. Śniła mi się Ona i... –Głos zamarł jej w krtani. Nie wypowie tych słów. Nie może. Nie ma prawa. To nie był sen! Ale... –I przybrała mą postać. Chodziła i codziennie uwalniała jedną duszę. Tych dni było trzynaście. Ja nie mogę. Dziś jest pierwszy, mam lat 15. Ach! Ty mnie rozumiesz! Na pewno. Ja się boję! Nie Jej. Tego, że to byłam JA!. –Syria zawiesiła głos. Syria. Jej imię. Przeklęte od dnia narodzin. Wolała nazywać się Gothic. Tak. Tak jak nazywała swą duszę. –Braciszku. Jeżeli to tak ma być. Wiesz, czemu Ona to robiła? Ale Ona zabijała ich jako dzieci. –Oczy, Gothic rozszerzyły się ze strachu. –To były dzieci. –Naraz uśmiechnęła się. –To tylko sen. Nic więcej. Dobranoc braciszku.

Tej nocy wydarzyło się to, czego Gothic tak bardzo się bała. O jedenastej wstała z łóżka i podążyła na cmentarz. Była w transie. Wykopała dwanaście dołów, które utworzyły krąg. A w środku trzynasty. Nikt jej nie widział, nie słyszał. Nikt nie zobaczył nigdy jej dzieła. Trzynaście dołów na trzynaście ofiar. Po skończeniu pracy zanuciła hymn żałobny. Udała się do domu. Następnego dnia wszystko pamiętała. Ale uśmiechała się.
-Oj. Kochany cmentarz. Dzisiaj dołączy tu kolejna dusza. Wiem. Braciszku, kiedy zabiję trzynaście ofiar, będę mogła być z Tobą na zawsze. A nie pójdę do piekła. Objawił mi się Anioł. Dlatego poszłam. Gdyby nie to, nie zrobiłabym tego. Objawił mi się. Powiedział, że to coś, co pomoże mi. Te trzynaście ofiar ma nie dożyć jakiegoś tam wieku. Powiedział, że to jedyny sposób na uratowanie mnie przed okrutnym losem. Nie rozumiem nic a nic. Braciszku... Jesteś w niebie. Na pewno. Twoja dusza się tu nie błąka. –Gothic rozejrzała się, jakby szukając brata, lecz szybko wróciła do siebie –jak ty się zabiłeś...

Gothic wstała z łóżka. Była całkowicie ubrana. Wyszła z domu i poszła do szpitala. Wyglądała jak śmierć. Znalazła się na oddziale wcześniaków. Podeszła do dziecka.
-Giniesz już bez mej pomocy. –Wyszeptała –tak chciałabyś żyć. Biedne dziecko. Nie dożyjesz jutra. A ja tylko skrócę twe męki. I tak byś zginęła... –Gothic dotknęła dziecka. Przesunęła po nim ręką. Nagle życie wraz z duszą uleciało z dziecka. Przez dłuższą chwilę Gothic jak oczarowana patrzyła na to niezwykłe wydarzenie. Białą smużkę dymu otaczała tęcza. Dopiero pod koniec tęcza zmieniła kolor na kolor śmierci. Czerń. Tęcza znikła. Dym począł unosić się do góry. Nagle Gothic wydało się, że duszyczka przybrała kształt dziecka i uśmiechnęła się w podzięce. Zaraz potem dym zniknął, a Gothic obudziła się w swoim łóżku. Wstała. Miała na sobie ubranie. Szybko pobiegła na cmentarz. Ona widziała ten krąg przez nią zrobiony. Nikt inny. Tylko ona i duszę. Podbiegła do kręgu i zobaczyła, że jeden dół jest zasypany, a na tabliczce widnieje rzymska jedynka. Przeraziła się. Na zegarze kościelnym wybiła północ. Nagle Gothic uderzył w twarz zimny wiatr, zaszumiało jej w głowie. Zabiła człowieka! Ktoś dotknął jej ramie. Gdyby nie to, że była w wielkim szoku, zemdlałaby. Przed nią stał jej brat i uśmiechał się. Ale nie miał kolorów. Duch. Dziewczyna uśmiechnęła się i przytuliła do brata. Do jedynej osoby, która ją kochała. Po uścisku rozejrzała się po cmentarzu. Dookoła było pełno dusz. I zobaczyła przy bracie duszę dziecka, które zabiła. Przemówiło słodkim głosem.
-Oszczędziłaś mi cierpień. Umierałam. Cierpiałam. Bolało. A ty zrobiłaś to delikatnie. Dziękuję. –Dziecko uśmiechnęło się. Gothic również, ale zrozumiała. W nocy uśmiercała. A więc została śmiercią. Gdyby nie ona, to dziecko by nie umarło. Nigdy. Nikt nigdy by nie umarł. Jest śmiercią. Poszła do domu z tą myślą. Ale cóż. W końcu ktoś musi zrobić tą okrutną rzecz.

Gothic rano udała się do Death. Była to jej przyjaciółka. Gothic opowiedziała jej o wszystkim. Poczuła się –ku jej zdumieniu –lepiej, gdy wysłuchał jej ktoś żywy.
-Nie wiem, co powinnaś robić –Death była nie tyle przerażona, co zdziwiona. –Myślę, że skoro zaczęłaś, musisz skończyć. Ciekawa jestem, w jaki sposób ma wrócić Mariusz. Hm. Skończ to. Poczujesz się wtedy lepiej. –Gothic posłuchała Death. Tej nocy udała się do domu dziecka, gdzie przy małej, bezbronnej istotce, czuwała lekarka. Gothic niezauważona, przemknęła się obok niej. Pochyliła się nad dzieckiem. Widać było, że ta ofiara, jest zmęczona życiem. Gothic zauważyła, że pół duszy już wyszło i błagalnie woła ją o pomoc. Dziewczyna nie namyślając się wiele, złapała dziecko za dłoń i trzymała. Po momencie dusza wypłynęła z małego ciałka. Gothic nie patrzyła już na to zjawisko.

Podobne były inne zabójstwa. Gothic nie pamiętała, czym się różniły. Pamiętała tylko, kiedy chodziła zasypiać, kiedy widziała ofiarę, kiedy ją dotykała. To wszystko. Teraz częściej przychodziła na cmentarz.

-Ostatnia noc braciszku. –Gothic razem z Death przyszła na cmentarz. Obie umalowane i ubrane identycznie. –Ciekawa jestem, jak się zobaczymy. Mam nadzieję, że się zobaczymy. Tak. Death wie. Ona może. Wie też kot. Tak się cieszę, że to koniec... –Gothic uśmiechnęła się. Death spojrzała na nią. Zdziwiła się. Coś niezwykłego pojawiło się w oczach przyjaciółki. Łzy? Tak łzy. Dwie przeźroczyste, nieskażone grzechem i zbrodnią łzy. Nagle pojawiło się ich więcej. Płynęły. Gothic uśmiechnęła się. Jakby słońce przez deszcz promieniowała szczęściem. Niczym tęcza radość zmieniała swe barwy.
-Death, dzisiaj zginie ostatnia osoba. Proszę cię. Ja tego nie zrobię. Po uwolnieniu trzynastej duszy, na grobach ofiar, ukażą imiona. Chce je znać.
-Rozumiem. Przyjdę zobaczyć, tylko, że...
-Zostałaś dopuszczona do sekretu. Po zabiciu trzynastej ofiary, zobaczysz krąg.
-Tak. Do zobaczenia Gothic. Muszę już iść.
-Death...
-Tak?
-Zawszę Cię lubiłam. –Gothic szczerze wyznała tą jedną rzecz. Death uśmiechnęła się promiennie i odeszła. Jej przyjaciółka jeszcze długo stałą nad grobem brata.

Gothic odeszła do domu. Zjadła kolację, udała się spać. Oczekując przyjścia północy, zasnęła. Jej dusza, nie pozwoliła jej się obudzić. Zasnęła, a przeznaczenie, nie pozwoliło jej oczu otworzyć.

Death przyszła na cmentarz. Od razu zauważyła krąg. Podeszła i spojrzała na trzynasty grób. Gothic. Death nie zapłakała. Uklękła i pomodliła się za duszę przyjaciółki. Tyle dla niej mogła zrobić. W domu rzuciła się na łóżko i zasnęła. A śniła jej się Gothic w towarzystwie jej brata i dwunastu ofiar jej życia. „Gothic i Mariusz są teraz w tym samym wieku” pomyślała Death „15 lat i 13 dni”

KONIEC

Data:

 13.08.03-15.08.03

Podpis:

 magda-skitka

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=987

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl