DRUKUJ

 

Rozpalone myśli

Publikacja:

 20-07-24

Autor:

 mb1994
Rozpalone myśli

Po wyczerpujących emocjonalnie tygodniach zapowiadało się, że już będzie dobrze. Gdy nagle niemalże spersonifikowana choroba (uosobienie zła) postanowiła zaatakować moją zdrową część i ostatecznie wygrać w moim organizmie.

Pojawiły się myśli, że mógłbym komuś zrobić krzywdę, nawet najbliższym, szczególnie tym, którzy pomagają mi zwalczyć chorobę.

Natrętne to myśli.
Bardzo dziwne myśli.
Te myśli się przepoczwarzały, przychodziły jakieś nowe… Jedna gorsza od drugiej. A ja nie nadążałem z ich interpretacją.

Myśli, że mógłbym sobie zrobić krzywdę.

Samobójcze.
Poczucie, że znalazłem się w zupełnie nowej sytuacji, w której jeszcze nie byłem. Nie miałem bowiem nigdy wcześniej myśli samobójczych, była to nowa dla mnie myśl. Nie wiedziałem jak to się skończy…
Gonitwa myśli
Lęk przed tym co mi może jeszcze przyjść do głowy. Paniczny lęk przed czymś nieokreślonym.
Mój organizm nie nadążał z trawieniem natłoku myśli.
Myśli przekraczające wszelkie granice moralne.
Rozpalone to.
Wyolbrzymione do granic niemożliwości.
Byłem bardzo pobudzony fizycznie i psychicznie.
Ogromny niepokój.
Nie wiedziałem wtedy co ze sobą zrobić
Chciało mi się wyć i biegać po ścianach.
Nikomu nie życzę takiego stanu...
Wymiotowałem tymi myślami na zewnątrz.
Mówiłem najbliższej osobie każdą, nawet najdrobniejszą swoją myśl. Po to tylko, żeby oczyścić głowę, żebym nie był z tymi myślami sam na sam. Miałem lęk, że właśnie nie wszystko powiedziałem, że coś strasznego jeszcze zostało w mojej głowie... To było straszne... Jakieś błędy w myśleniu. Myślenie bardzo bolało.
Mój organizm resztkami sił bronił się przed szaleństwem.
Myśli, że jestem najważniejszy na świecie, że odkryłem jakąś wielką prawdę, która zmieni świat, że system chce mi zrobić krzywdę, że świat się w tej chwili zmienia, że jestem wybrany przez Boga, walczyły z myślami, że Bóg tak nie chce. Że Bóg jest po stronie świata rzeczywistego i chce, żebym się wyleczył z tego stanu.
W końcu kim jest Bóg? Po której stronie stoi?
Wątpliwości mnie rozdzierały...
Trwała straszna walka w mojej głowie między normalnością a szaleństwem.
Nie wiadomo potem za bardzo, która strona była którą.
Bolało to bardzo.
Leki zaczynają powoli działać.
Myślałem, że będę pierwszą osobą na świecie w pełni wyleczoną z tej choroby. Że jak się uda jakimś cudem wyleczyć to zapanuje raj…
Znowu było to trochę wielkościowe... Sam już nie wiedziałem...
Tylko czy się uda?
Trwał śmiertelny wyścig z czasem.
Leki w końcu wyrwały z korzeniami to choróbsko, które się wrosło w mój organizm.
Choróbsko to rozlało się na cały mój obraz
I w końcu nic już nie wiedziałem...

Potem tłumaczyłem sobie, że to tylko myśli. Tylko wyolbrzymione do granic niemożliwości. Wtedy po prostu mój organizm był bardzo pobudzony energetycznie. Poza tym mówiłem sobie później, że złe myśli są integralną częścią mojej osobowości. Każdy takie myśli od czasu do czasu ma. Tylko oczywiście nie tak wyolbrzymione jak ja wtedy miałem…

Data:

 lipiec 2020

Podpis:

 mb1994

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=81381

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl