DRUKUJ

 

Bestia cz. 3

Publikacja:

 17-11-24

Autor:

 Yourofsky
Wieczorem mężczyzna odwiedził kilka lepszych restauracji w miasteczku w, których według mieszkańców mógł przesiadywać egzorcysta. W jednej z lepszych, odnalazł duchownego. Egzorcysta siedział samotnie przy stole i właśnie kończył wykwintną kolacje. Na stole stała też lampka czerwonego wina. Mężczyzna podszedł do stołu.
- Niech będzie pochwalony - powiedział do księdza ściszonym głosem.
Duchowny przytaknął i wykonał ręką, jakby od niechcenie znak krzyża, gdyż miał usta pełne jedzenia.
- Można się do księdza na chwilkę przysiąść?
Ksiądz ponownie przytaknął, wskazując dłonią krzesło po drugiej stronie zastawionego stołu. Przybysz w czarnej kurtce, zamówił u przechodzącego obok ich stołu kelnera, lampkę czerwonego wina i usiadł przy stole.
- Chciałem spytać księdza o wojskowego, którego ksiądz już kilka razy odwiedził.
- Zatem słucham - odpowiedział ksiądz popijając łyk wina z lampki.
- Jak ocenia ksiądz stan jego zdrowia? Czy naprawdę męczą go duchy czy to jakaś choroba psychiczna? - zapytał.
- Dlaczego od razu zakłada pan chorobę psychiczną?
- Z tego co wiem nie ma żadnych dowodów, że osoby są naprawdę nawiedzane przez duchy. Nauka wszystkie przypadki nawiedzeń uznaje raczej za choroby psychiczne.
- Widzę że interesuje się pan psychiatrią. Dlaczego zatem chce pan rozmawiać z duchownym o psychiatrii?
- Myślałem, że tak znany egzorcysta powie coś, co będzie dobrym kontrargumentem dla teorii i badań psychiatrii.
- A wiara panu nie wystarczy? Wszyscy uparcie domagają się naukowych dowodów, jednak religia to nie nauka, nie opiera się na badaniach naukowych.
- Zatem, nigdy nie dostaniemy dowodów na istnienie życia pozaziemskiego? Przecież nikt z umarłych nie wrócił do świata żywych - spytał mężczyzna również biorąc łyk wina i opierając się o oparcie krzesła.
- Ty tego nie pamiętasz, ale kiedy jeszcze byłeś w łonie matki myślałeś tak samo. Gdyby ktoś ci wtedy powiedział, że nie będziesz pływał tylko chodził a do jedzenia będziesz używał ust a nie pępowiny, którą ci utną, to byś uwierzył? Wtedy też wychodziłeś przez tunel do światła. Do łona matki tez nikt nigdy nie wrócił. - powiedział duchowny i również oparł się o oparcie krzesła.
- Chyba źle zacząłem rozmowę z księdzem . Ja... widziałem w życiu kilka egzorcyzmów na własne oczy.
- To ciekawe. Może pan zdradzić jakie to były przypadki?
- Oczywiście. Mam też dużo pytań dotyczących egzorcyzmów.
Duchowny rozejrzał się po restauracji do której zaczęło schodzić się coraz więcej ludzi, ze względu na wieczorową porę.
- Zapraszam pana zatem do mojego salonu w zakrystii. Wole w spokoju poruszać te tematy - powiedział ksiądz.
Najwidoczniej duchowny cierpiał w tym miasteczku na brak towarzystwa, lub też, przybysz, wydał mu się ciekawym rozmówcą. Jednak mężczyzny nie interesował już powód, dlaczego duchowny zaproponował mu rozmowę w swoim salonie w zakrystii. Ważne że zasiane ziarno, zakiełkowało.

Było już ciemno, kiedy szli razem uliczkami miasteczka w kierunki zakrystii a z nieba zaczął padać deszcz. Gdy byli już w salonie duchownego, zasiedli naprzeciwko siebie przy zdobionym stole. Duchowny przyniósł z szafki butelkę wina, wraz z dwiema lampkami. Po czym wrócili do rozmowy.
- Więc jaki jest stan pana pułkownika? - zaczął mężczyzna.
- Nie mogę na to pytanie jeszcze powiedzieć - odpowiedział ksiądz nalewając czerwone wino do lampek.
- A może ksiądz zdradzić nazwisko? I kim był podczas wojny?
- Nazywa się Karl Leiner a podczas wojny był pułkownikiem Luftwaffe. - Powróćmy jednak do tematu egzorcyzmów, o których pan mówił, że je widział na własne oczy - duchowny był wyraźnie zainteresowany tym co, może mu powiedzieć ten młody nieznajomy.

- Oczywiście. Pierwszy raz widziałem egzorcyzmy dawno temu, podczas wojny.
- Podczas wojny? To musiał pan być wtedy dzieckiem. A rozumiem, był pan w Hitlerjugend? Pamiętam gdy pojechałem z wizytą do obozu Hitlerjugend.
To była naprawdę, elitarna szkoła dla młodych chłopców. Wychowaliśmy tam pokolenie doskonałych żołnierzy.
- Pierwszy raz widziałem egzorcyzmy w tysiąc dziewięćset czterdziestym drugim roku, nieopodal Głuszycy. Wyglądało to niesamowicie - zaczął opowiadać przybysz.- Koło ołtarza zebrali się ludzie. Egzorcysta zaczął kolejno do nich podchodzić. Coś do nich mówił, jednocześnie osoba w białej szacie, stawała tuż za egzorcyzmowaną osobą. Nie bez powodu ustawiała się z tyłu. Większość egzorcyzmowanych ludzi padała nagle w tył a postać w białej szacie łapała ją chroniąc przed upadkiem. Jeszcze inni ludzie, zaczynali siadać na ziemi i śmiać się, jak obłąkani kołysząc się do przodu i na boki. Podczas egzorcystów żołnierze SS stali, tworząc ogromny okrąg. W środku okręgu stali inni zakapturzeni ludzie, z płonącymi pochodniami. Ustawieni byli tak, że z góry na pewno było widać znak swastyki utworzony z pochodni.. Żołnierze, tworzący krąg, kolejno podchodzili do młodego duchownego. Podawał każdemu z żołnierzy puchar, z którego mieli wypić jego zawartość.

Mężczyzna dalej opisywał przebieg egzorcyzmów, odbywających się na obszernej leśnej polanie, przy ołtarzu nad, którym wisiała flaga ze swastyką. Opisy egzorcyzmów były coraz bardziej niepokojące.

Duchowny słuchał w ciszy opowiadania mężczyzny. Po jakimś czasie zdał sobie sprawę, że nikt inny jak właśnie on, był tym młodym duchownym, który podawał żołnierzom puchar z krwią. Uświadomił sobie też, że nie pamięta aby podczas tamtych egzorcyzmów byli tam chłopcy z Hitlerjugend. Może zapomniałem - pomyślał - Minęło przecież tyle lat.
Uświadomił sobie też, że nie były to żadne egzorcyzmy tylko jeden z seansów okultystycznych, podczas, których on sam, odgrywał pewną rolę .

Data:

 2017.11.24

Podpis:

 Yourofsky

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80805

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl