DRUKUJ

 

Bestia

Publikacja:

 14-05-03

Autor:

 MrocznyElfPL
Nad miastem wstawała lekka wieczorna mgła. Było już dawno po zachodzie słońca, kilku ostatnich mieszkańców wracających z ostatniej zmiany cicho szło ze wzrokiem wlepionym w chodnik. Było to bardzo na rękę Bestii, zanim którykolwiek z ludzi zdołał unieść głowę, jej czarna sylwetka znikała kilkadziesiąt metrów dalej, rozpływała się w wieczornym mroku.
Bestia była głodna. Czuła wyraźnie skręcający wnętrzności głód, który nakazywał znaleźć pożywienie. Wiedziała, gdzie niemal bez trudu dostanie porcję ulubionego mięsa, więc ignorując późnych przechodniów pędziła w olbrzymich susach przez śpiące już miasto. Do celu pozostało jej już tylko parę minut biegu, który przyjemnie rozgrzewał wyćwiczone mięśnie drapieżnika. Na tak krótkim dystansie Bestia nawet się nie zmęczy.
Jej oczy nagle zaatakował gwałtownie zbliżający się snop światła. Kierowana wyłącznie instynktem rzuciła się w bok, ledwo unikając rozpędzonego samochodu. Kierowca nie za bardzo był pewien, co zauważył – czarny, niewyraźny kształt przemknął tuż przed maską... „Zmęczenie” pomyślał i jedynie lekko zwalniając ruszył dalej.
Bestia była głodna. Biegła, widziała już grupę osiedli, w której znajdował się Posiłek. Bez problemu przesadziła ogrodzenie oddzielającą niewielką grupę domków od świata zewnętrznego. Ludzie najwyraźniej byli bardzo głupi, skoro sądzili, że zaledwie trochę metalowej siatki zdoła ją powstrzymać przed wejściem na ich terytorium. Przeszył ją lekki dreszcz podniecenia na myśl, że oszukała ich po raz kolejny.
Bestia szybko mijała kolejne niewielkie domki, szukając tego właściwego. Głód nie przeszkadzał, był teraz siłą napędową. Wyczulony węch informował ją o zbliżaniu się do Posiłku – przy Celu rósł wydzielający charakterystyczną woń krzak mięty. Bestia skręciła z głównej uliczki w niewielką boczną alejkę, żwir ledwo chrzęścił jej pod łapami, gdy rozpędzona mijała kolejne furtki do niewielkich domków.
Głód nakazywał się pośpieszyć, przez co skacząc z dużego kosza na śmieci przyczepionego do ulicznego słupa elektrycznego na ogrodzenie odgradzające ją od Posiłku, nie zachowała odpowiedniej ostrożności. Przy spadaniu na miękką ziemię ogrodową jedna z łap Bestii zahaczyła o młodą tuję sąsiadującą z ogrodzeniem. Zirytowana szelestem liści, jaki to wywołało, szybkim cięciem kłów pozbawiła drzewko kilku gałęzi. Obrzydliwy smak liści na języku przywrócił Bestię do rzeczywistości: Posiłek!
Cel był tuż obok – niewysoka, młodziutka dziewczynka stała na werandzie domu, rozglądając się niepewnie. W wieczornym mroku czarne futro Bestii pozwalało jej niezauważenie podchodzić do dziecka. Jeszcze cztery metry...
Dziewczynka ze zrezygnowanym wyrazem twarzy odwróciła się i zaczęła iść w stronę drzwi do domu. Niedobrze! Cel ucieka! Bestia nie czekając skoczyła za dziewczynką, ignorując hałas, jaki wywołała. Cel ucieka! W ciągu sekundy dziewczynka leżała na ziemi z Bestią na plecach.
- Ałaaa! Złaź! No złaź mówię! Najpierw ucieka, a potem mnie przewraca. Siad! No już, siad! Leżeć!
Posłuszna komendzie Bestia położyła się na podłodze werandy. Dziewczynka śmiejąc się ze strachu, jaki napędziło jej niespodziewane uderzenie otworzyła drzwi do domu, krzyknęła głośno „Znalazła się nasza zguba!” po czym podstawiła leżącemu na werandzie czarnemu psu zawczasu przygotowaną miskę z mięsem. Na misce pomimo wieczornego mroku błyszczały srebrne litery układające się w słowo „Bestia”.
Czarny, olbrzymi pies zaczął szybko przełykać podane mu jedzenie. Bestia zaspokoiła głód.

Data:

 początek maja 2014

Podpis:

 Mikołaj Kubicki

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=76861

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl