DRUKUJ

 

"Rzeszowskie Ciasto."

Publikacja:

 13-01-07

Autor:

 Bonsai
Nie chcę być tym samym wśród identycznego,
stać po kimś, kierować, jeśli nie znam jego.
Być ziarnkiem kakaowca, pośród klonów w torbie,
w masie, której nie pomoże ni wstrząśnięcie, ni mieszanie.
A po co to, choćby najmocniejsze, no choćby w mikserze,
jeśli różnice ziaren Już Były zaklęte w zerze?

Może będzie smakowite, ale takie płaskie jakieś,
bez orzechowych wzgórz, dróżek z kakaa gdzieś.
I jest tak. Jesteś wśród ludzi jak w masie bez wyrazu.
Jak to bywa z nimi, same ściany się dowiedzą zrazu.

Tam inaczej. Głosy chadzają po Rzeszowa ulicach.
Ziarna pływają sobie. Nie zniknęły po miksu robotach.
Duże, małe, ciemne, jasne... no! W miarę znasz ich.
Mało, a wiele. Z jednej się wylewa, trzeba kilka mich!!

I mamy... Coś... w miarę... jak być miało.
Z jednej strony białe, tu znów całe zszarzało
Jak się stało? Co się stało? No, wzór miasta.
Rozwijana materia z wciąż robionego ciasta.

Data:

 16 stycznia 2013 roku :)

Podpis:

 Tomek Socha

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=74007

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl