DRUKUJ

 

Timmy

Publikacja:

 13-01-06

Autor:

 maglownik
Była noc, światłą latarni oświetlały drogę po której jechały samochody, z hukiem uderzając o podłoże, patrzałem z oddali jak mozolnie urywają życie ziemi po której jada, wokół wszystko stawało się zbyt hałaśliwe ,pole szumiało w rytm silników komponując niepowtarzalną arie , muzyka która rozbierała moja dusze , po czym po chwili znów wywoływała krzyk pomocy ,który był tylko kolejnym szybkim samochodem jadący ta ulicą, nie rozumiałem wielu rzeczy wokół mnie , kochałem ziemie ona mnie dając swoje najlepsze dary począwszy na ziemniakach skończywszy na burakach, wszystko miałem lecz miastowi mi to odebrali, zakuwając mnie w szpony posłuszeństwa
Urodziłem się w małym domku w lesie niedaleko bagna gdzie natura była moim ojcem zaś matką zaś ojcem technika, wielu uważało mnie za wiejskiego głupka który tylko zbiera sprzedaje, żre, chleje i śpi, lecz do takich ja nie należałem, lubiłem w domu robić wynalazki, najczęściej robiłem pułapki na zwierzynę .
był piękny dzień znów postanowiłem trochę pomajstrować, , ten dzień zmienił resztę mojego życia , nieprzerwanie godzinami tworzyłem, zużyłem dużo żelastwa, kilka noży, bęben z pralki oraz puszkę która miała imitować głowę i kilka długich metalowych szpiców które były nogi , aż w końcu wieczorem ,gdy kogut zapiał na wieczór ukończyłem, kiedy spojrzałem na niego postanowiłem nazwać go Timmy , gdyż przypominał mi pod tą masą żelastwa mojego syna, nie mówił ale rozumiał moje polecenia, dzięki temu co dokonałem, wreście uwolni mnie od tych wrzasków silników i nie potrzebnych turystów.
Postawiłem na uboczu mojego Timmy'ego i ukryłem się w polu patrząc co się wydarzy. Nadjechał z daleka czarny Mustang Timmy wyjął swa długa dłoń zakończona licznymi ostrzami przebijając oponę samochód wpadł w poślizg. Podeszłem do samochodu , gość chciał się z niego wydostać, ale nie mógł. Po co on tu wogule przyjeżdżał, zawołałem Timmy, nie mogłem dopuścić , by ten człowiek tu był i aby inni tu przyjeżdżali Stanął przed samochodem , wyciągnął swą dłoń która przebiła szybę oraz ciało mężczyzny który z krzykiem oznajmił swą ostatnią sekundę życia, byłem bardzo dumny z Timmiego , zaś on mając dłoń w krwi poczuł coś dziwnego czego nie poczuł nigdy dotąd a ja ujrzałem, że kawałek jego twarzy zmienia się w człowieka a on sam uśmiecha się , wtedy zrozumiałem , że jedyny sposób by był człowiekiem jest dawanie mu przyjemności jaką niesie zabijanie przejezdnych turystów. I tak mijały lata mój „syn” się oswajał s powoli z człowieczeństwem a ja miałem spokój, mimo że nie potrafił mówić wspaniale dogadywaliśmy się, mimo że zabijał to jakby przejmował ułamek uczuć danej osoby i po kilku latach z wyglądu przypominał już człowieka jednak wnętrze dalej oczekiwała na krew ofiar.

***
Postanowiliśmy się udać do miasteczka była piękna pogoda, Szymon , Edyta , Frank i ja jechaliśmy na karnawał który miał się odbyć za dwa dni organizowany w miasteczku „Kingville” zwanym „Widmowa dusza”, mieliśmy do pokonania około 800 km , czas się dłużył okropnie, , zaczynało wiać nudą, po kilku godzinach jazdy i braku dotarcia do celu, Edyta wyciągnęła mapę wskazując, że zgubiliśmy drogę jakieś 200km temu, teraz musieliśmy zatankować w pobliskim miasteczku do którego zmierzaliśmy .”Witajcie Newmarnow”. Przed nami znajdowało się pole które ciągnęło się gdzieś z 10 km , było to ziemia rolna na którym uprawne było żyto. Po kilku minutach i kilku zjechanych kilometrach przed nami stanął młody ciemnowłosy o twarzy delikatnej chłopak w koszul i spodniach na szelkach , zatrzymałem samochód i wysiadłem podchodząc do niego
- dlaczego nam zastawiłeś drogę?
odpowiedzi nie otrzymałem jedynie jego wzrok mówił , że nie jesteśmy tu mile widziani , ponownie zapytałem, jednak i tym razem nic się nie odezwał tylko trzymał się lewą rękę
- Coś ci się stało? -Zapytałem
Nadal brak odpowiedzi , wróciłem do auta , on tak stał patrząc się w nasze auto, jakby miał nam coś zrobić, Edyta zawołała abyśmy ruszyli może się przestraszy i odskoczy. I tak zrobiliśmy lekko ruszyłem przed siebie , po nim nie widać było by miał się bać nadjeżdżającego samochodu przeciwnie czekał aż się zbliżymy, po chwili byłem tak blisko, że musiałem zatrzymać samochód gdyż jeszcze kawałek a byłby rozjechany. Szymon tym razem wyszedł chwycił gnojka za ramie i chciał wypchnąć z jezdni, jednak sekundę później osuwał się na jego ramieniu niczym kropla porannego deszczu . Zaś sam chłopak uśmiechnął się w naszą stronę będąc we krwi, dobijał naszego przyjaciela swoją ręką i pochłaniał krew, widać było że sprawiało mu to przyjemność, lecz dlaczego. W samochodzie wybuchła panika , chcieliśmy ruszyć lecz benzyny zabrakło, byliśmy w potrzasku i strach wzrastał z sekundy na sekundę , gdyż chłopak zbliżał się do auta. Musieliśmy jakoś się uspokoić gdyż nas było trzech on jeden, mieliśmy w samochodzie kilka rzeczy które byłyby w sam raz w walce z tym młodym psychopatą. Edyta wyjęła z odtwarzacza płytę połamała ją i wzięła najbardziej ostra część zaś ja i Frank wyszliśmy by jakoś otoczyć chłopaka . rzuciłem w niego kamieniem jednak Wogule nie poczuł tylko ruszył w moją stronę . Frank podbiegł i rzucił się na niego z tyłu próbując go zatrzymać jednak chłopak był na tyle silny, że rzucił go a następnie przebił mu klatkę piersiowa swoimi dłońmi , zszokowaliśmy się , w tej chwili tragedii była jednak szansa na zabicie go. Kiedy chłopak upajał się krwią Edyta podbiegła do chłopaka trzymając w ręku resztki ostrej płyty Cd i rozerwała jego krtań po chwili ujrzeliśmy mały potok krwi a sam chłopak upadł na ziemie trzymając ręką ranę. W tej chwili podbiegł jakiś stary siwy mężczyzna z długa broda krzycząc
- Co zrobiliście, dlaczego zabiliście mojego syna on tylko chciał być taki jak wy chciał być normalny,
spojrzeliśmy na staruszka jak na idiotę i zaczęliśmy biec przed siebie do miasteczka by wezwać po pomoc

***
Trzymając na rękach mojego umierającego Timmiego nie potrafiłem mu pomóc jego krtań była rozerwana, jego dawna postać była już tylko przeszłością ,wyglądał jak normalny człowiek i czuł jak on kiedy pochyliłem się nad jego ciałem wyszeptał tylko „dziękuję, że czułem jak człowiek” po czym umarł .
Koniec

Data:

 2013 5-6 styczeń

Podpis:

 Arkadiusz Nowakakowski

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=74005

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl