DRUKUJ

 

wtorek

Publikacja:

 12-04-05

Autor:

 coca monka
bywasz niespójna. z dziecięcym zaskoczeniem odkrywasz sny.
z dziś, zaplątany w rudych lokach i stałe w repertuarze,
zamiennie nieobecne, blednące:

czarny kot pod latarnią, wtuleni w cień na moście;
skrzypiące odrzwia wyszynku U Czardasza; schody do sedna
pod szyldem fryzjer, golarz, dentysta – tanio i wreszcie, że noc
sczerniła pastelową ultramarynę. dzień dobry.

czasem dajesz się oszukać światłu: stojąc przed lustrem
przecierasz oczy w obawie o pigment. kawa z mlekiem
jak balustrada ratuje westchnienia - po drugiej stronie
wierzchem dłoni dotykasz moich starań.

słyszę doskonale jak od nowa tęsknisz i w zapamiętaniu
łamię nuty na łaskotki, tak uwielbiam
drżeniobrzmienia: spacer od łóżka ku obudź się.
tuż po trzecim wtórze budzików zaprzeczymy szarości.

Data:

 22.01.2012

Podpis:

 głupiec

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=71764

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl