DRUKUJ

 

Skarb w piaskownicy

Publikacja:

 11-10-27

Autor:

 Pancho
Mała dziewczynka klęczała na kolanach i zawzięcie wydłubywała łopatką piach z piaskownicy. Wokół niej uformowała się już spora kupka otaczająca ją jak wojenny okop, lecz dziecko nieugięcie drążyło głębiej, tak jakby chciało dostać się do wnętrza Ziemi.
Znajdowała się na placu zabaw zupełnie sama. Właściwie to ciężko było to nazwać placem zabaw, gdyż na tym niewielkim obszarze znajdowała się tylko jedna huśtawka i dwie łuszczące się z farby ławki. No i oczywiście była jeszcze piaskownica, a raczej wielka plama szarego piachu, otoczona wydeptaną, suchą trawą.
Ania z dziecięcą pasji wkopywała się w brudny, coraz bardziej wilgotny piach, gdy nagle jej plastikowa łopatka uderzyła w coś twardego. Co to? - pomyślała zdziwiona i raz jeszcze wbiła łopatkę w ziemię, lecz ta nie chciała się dalej zagłębić. Dziewczynka odłożyła ją na bok i jedną rączką poczęła grzebać w dziurze, dłonią rozgarniając piach na boki. Jej oczom ukazała się jakaś rzecz. Była podłużna, gładka i jasnoszara. Ania wpatrywała się w nią ze skupieniem i w jej oczach zapłonęły radosne ogniki. Znalazła skarb. Dziewczynkę przepełniła duma i uciecha. Zachichotała wyraźnie uszczęśliwiona i już miała kontynuować kopanie, gdy nagle tajemniczy przedmiot poruszył się. Ania spojrzała na niego zdziwiona i poczuła lekkie ukłucie strachu. Zastygła w bezruchu, wpatrując się ze skupieniem w zagłębioną w ziemi szarą rzecz. Mimowolnie wyciągnęła w jego stronę rączkę w przypływie dziecięcej ciekawości...
Nagle wilgotny piach prysnął jej w twarz. Ania w jednej chwili znalazła się w mroku, czując jak grudy ziemi wypełniają jej oczy, które momentalnie zapłonęły bólem. Krzyknęła piskliwie, czując dezorientację i przerażenie. Nie wiedziała co się dzieje. Nagle poczuła żelazny uścisk na jej chudej rączce i wrzasnęła jeszcze bardziej. Próbowała otworzyć oczy, lecz nie widziała nic. Nie widziała wystającej z ziemi długiej kości zakończonej paluchami całkowicie obdartymi ze skóry i mięcha, które miażdżyły coraz bardziej jej nadgarstek. Zaczęła się szarpać jak opętana, lecz bez żadnego skutku. Spod piachu dobiegał przytłumiony głos: "Pobawisz się ze mną Aniu?". Długi szary gnat zaczął pogrążać się w ziemi, ciągnąc ze sobą dziewczynkę, która wiła się i wyginała, krzycząc wniebogłosy. Jej chuda rączka wnikała w wilgotny, gęsty piach coraz głębiej i głębiej. Miała wrażenie jakby za chwilę jej ramionko miało zostać wyrwane od reszty ciała. Ania zalewała się łzami i smarkami, podczas gdy jej główka zetknęła się z ziemią. Mordercza siła wciągała ją bezustannie i nagle szyja wygięła się pod takim kątem, że kręgosłup nie wytrzymał i kark dziewczynki skręcił się. Dało się słyszeć chrupnięcie, zupełnie jakby ktoś ugryzł sucharka i wówczas paniczny wrzask dziewczynki ucichł. Długa szara kość ciągnęła ciałko Ani coraz głębiej i głębiej. Wyginało się ono jak targana przez wiatr kartka papieru. Ziemia pochłaniała dziewczynkę kąsek po kąsku, nawet na chwilę nie przerywając tego groteskowego widoku. Po chwili dziecko zniknęło zupełnie w piachu i zapanowała cisza.
Ani już nie było.

Data:

 Chwila nudy

Podpis:

 Sonny Boy

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=70131

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl