DRUKUJ

 

Cóż tam, panie, w czytelnictwie?

Publikacja:

 11-06-17

Autor:

 irask2
Jakiś czas temu miałem okazję przeczytać pewien felieton osoby podpisującej się nickiem „Spooky”. Owa osoba przez większość swego felietonu o czytelnictwie narzekała na fakt, iż coraz mniej osób czyta klasykę – przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Błąd. W zasadzie, przez cały felieton narzeka na ten Aby nie zanudzać i nie streszczać czyjegoś felietonu, powiem tylko tyle, że czytając pracę tejże osoby można odnieść wrażenie, iż jej świadomość czytelnicza jest silnie zakorzeniona w czasach zamierzchłych, które musiały odejść w zapomnienie i rzeczywiście odchodzą. Osoba ukrywająca się pod nickiem „Spooky” narzeka, że już prawie nikt nie czyta klasyki. Ale czy naprawdę warto do niej wracać?
Już od samej podstawówki, od samego momentu nauczenia się składania literek w słowa, a tych w zdania, jesteśmy bombardowani lekturami, które odbierane są przez większość uczniów jako coś złego. W świadomość ucznia, który woli się pobawić z kolegami (teraz już usiąść przed komputerem, by pograć, czy coś w tym stylu) niż uczyć się do szkoły jest wprogramowana jedna myśl: szkoła nie tyle uczy, co pozbawia cię wolnego czasu, możliwości robienia czegoś innego, co w Twoim odczuciu jest ważniejsze. A więc od samego dziecka nastawiamy się na "nie" do szkoły, którą odbieramy jako obowiązek i traktujemy tak wszystko co jest z nią związane. A więc i czytanie lektur. Chcąc nie chcąc uczeń od najmłodszych lat zniechęca się do lektur, które w wielu wypadkach powinny być proste. Nie powinno wymagać się od ucznia zrozumienia czytanej książki, która przede wszystkim adresowana jest do starszego odbiorcy. Lektury szkolne mają to do siebie, że zazwyczaj są trudne w odbiorze i wymagają maksymalnego skupienia, co zniechęca do brnięcia przez kolejne karty opowieści. Historia opisana w lekturach powinna być „lekka” i wciągająca. Nie uważam by dziecko czytające „Chłopców z Placu Broni”, czy „Tego obcego” było wciągnięte w wir opowieści, które z grubsza są nijakie. Nie ma w tych historiach niczego niezwykłego, żadnej magii, potworów – nie ma nic, co pozwoliło by poczuć czytelnikowi, iż obok naszego świata istnieje inny, bardziej magiczny. A przecież dzieci chodzące do podstawówki mają w głowie historie o smokach, księżniczkach czy jeszcze innych magicznych rzeczach. Nikt nie śni o tym, by być heroicznym patriotą, ratującym swój kraj. Dlatego też błędny dobór książek zniechęca uczniów do klasyki i, można by rzec, już w samej „kołysce” jesteśmy zarażani awersją do owego gatunku (że tak powiem), co w późniejszym okresie przekłada się na tak niski stopień czytania klasyki, którą mamy za nie wiadomo jakie zło. Ja sam, choć czytam książki – nie stronię też od tych bardziej ambitnych – wyniosłem z podstawówki i gimnazjum opinię o tym iż „Lalka”, „Potop”, „Ogniem i mieczem” i tysiące innych podobnych lektur to przeogromna nuda, której nie warto znać. Co najdziwniejsze, żadnej z tych lektur nie czytałem, przez powyższą właśnie opinię. Więc tym bardziej dziwne, skąd u mnie takie, a nie inne zdanie na ten temat? Ano stąd, że dzieckiem będąc, zostałem zmuszony czytać coś, co zupełnie nie trafiało w me gusta.
Drugim nie mniej ważnym powodem, dla którego ludzie nie czytają klasyki jest postęp. Tak, postęp. Wszystko idzie do przodu i wszystko się zmienia. O ile kiedyś były inne czasy i historie były bardziej przyziemne, o tyle dzisiaj tysiące zabieganych ludzi, po powrocie z pracy czy ze szkoły, chcąc odpocząć i coś przeczytać, wolą zanurzyć się w inny świat. Niekoniecznie chcą uciec w lepszy czy gorszy świat, ale inny. W taki, który nie przytłacza swoją normalnością, gdzie nie brak czegoś nadzwyczajnego. Dzisiejsze pokolenie zostało wychowane na innych bajkach, innych historiach niż ich rodzice. Chociaż żyją w tym samym miejscu, to w zmienionym otoczeniu, dlatego też wymagają innych historii niż ich rodzice czy też starsi rówieśnicy. W dzisiejszych, zabieganych czasach większość ludzi zasiadając do lektury, ma nadzieję przeczytać coś, co wciągnie ich bez reszty, ale też pozwoli wyłączyć mózg, co z kolei przełoży się na to, że nie będą musieli dwoić i troić się, aby zrozumieć ukryte przekazy i głębię. Dziś świat jest tak skonstruowany, że ludzie lubią mieć wszystko podane na tacy i być może dlatego klasyka powoli staje się, a raczej już się stała, reliktem przeszłości. Wymaga za dużo myślenia, a przede wszystkim skupienia. Te dwie cechy nie są dzisiaj u czytelnika zbyt aktywne podczas czytania. Jeśli ktoś nie zgadza się z tym twierdzeniem, niech odpowie mi na jedno pytanie: kto z Was zatrzyma się na dłużej przy jakimś bardziej złożonym elemencie w książce (na przykład opisie walki dwóch szermierzy, gdzie autor staje na głowie, by wymyślić jakieś widowiskowe piruety, bloki, czy pchnięcia), by pomyśleć, by zastanowić się, a przede wszystkim wyobrazić sobie, jak mogłaby wyglądać taka potyczka oglądana własnymi oczami? Daję głowę, że większość z was czyta tekst ciurkiem i pewnie nawet nie zauważa, iż w tym momencie należałoby zastopować i włączyć mózg choć na chwilę.
Tak więc dotarliśmy chyba do odpowiedzi na pytanie, dlaczego nikt nie czyta klasyki Jeśli przeczytałeś/aś ten felieton i nadal nie znasz odpowiedzi, to... włącz mózg i przeczytaj ze zrozumieniem. Gwarantuje, że odpowiedź przyjdzie sama ;)

Data:

 Z miesiąc temu

Podpis:

 Ireneusz Kołodziejczyk

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=68830

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl